Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?

Wpisy z tagiem: Ewangelia na niedzielę

sobota, 26 lipca 2014

Ewangelia na niedzielę 27 lipca 2014

perła

Przypowieść o skarbie i perle
Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w polu. Znalazł go pewien człowiek. Ukrył go z powrotem i bardzo uradowany odszedł. Sprzedał wszystko, co posiadał i kupił to pole.
Królestwo niebieskie podobne jest także do kupca, który poszukiwał pięknych pereł. Gdy znalazł jedną, niezwykle cenną, sprzedał wszystko co posiadał i kupił ją.
Przypowieść o sieci
Królestwo niebieskie podobne jest również do sieci zarzuconej w morze, która zagarnia różnego rodzaju ryby. Kiedy jest pełna wyciąga się ją. Dobre ryby wybiera się do naczyń, a złe wyrzuca. Podobnie będzie przy końcu świata. Zjawią się aniołowie, oddzielą złych od sprawiedliwych i wrzucą ich do rozpalonego pieca. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
"Zrozumieliście to wszystko?". Powiedzieli Mu: "Tak!". Wtedy im powiedział: "Właśnie dlatego każdy nauczyciel Pisma, gdy staje się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do gospodarza domu, który ze swego skarbca wyjmuje to, co nowe i stare." 

Ewangelia wg Św. Mateusza 13 , 44- 52

Każdy, kto ma jakąś pasję, wie, że wiele można dla niej poświęcić.  Tak jak z kupioną przez kupca perłą - chcąc ją zdobyć, sprzedał wszystko co miał. 
Co w naszym życiu jest tak ważne? Pewnie powinniśmy od razu, bez namysłu i z pełnym przekonaniem powiedzieć, że Bóg.  Czy jednak na pewno tak jest? Ten świat realny, tu i teraz jest nam jednak bardzo bliski. Czasem są to wartości materialne, najczęściej chyba jednak bliscy nam ludzie. Rodzice zrobią wszystko dla swoich dzieci, mąż dla żony czy żona dla męża. Z reguły to są właśnie te nasze perły, dla których jesteśmy w stanie wszystko poświęcić, choć z pewnością jest tu wiele wyjątków, również tych mało budujących. 
Czy jest to złe i sprzeczne z tym, czego chce od nas Bóg? Moim zdaniem, wcale nie musi być takie. Pod warunkiem, że ta nasza pasja i chęć zdobycia perły tak naprawdę nie jest po prostu nałogiem. Narkoman i alkoholik też mają swoje perły, dla zdobycia których nie cofną się przed niczym, ale raczej nie tego uczy nas Jezus w tej przypowieści. W ten sposób Królestwa Niebieskiego raczej nie zdobędziemy. Troszcząc się o bliskich szanse są dużo większe i chyba jest to milsze Bogu. Wydaje mi się także, że Bóg nie oczekuje też od nas, abyśmy sprzedali wszystko, co mamy i złożyli na ołtarzu. Za to warto pamiętać o pewnych priorytetach w naszym życiu. Piękna, wakacyjna pogoda? Wykorzystajmy ją na przykład na jakiś wypad za miasto - ale nie kosztem niedzielnej mszy świętej. I nie jest to nawet żadne poświęcenie, ale kwestia tego, co jest dla nas najważniejsze.Wszystko, co robimy, powinno być robione "na wyższą chwałę Boga" , pasje, którym się poświęcamy również.

 



niedziela, 20 lipca 2014

Ewangelia na niedzielę 20 lipca 2014

przypowieść o chwaście

Przypowieść o chwaście
Opowiedział im też inną przypowieść. "Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który zasiał na swoim polu dobre ziarno. Gdy ludzie spali, przyszedł nieprzyjaciel, nasiał chwastu pomiędzy pszenicę i odszedł. Kiedy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wówczas ukazał się także chwast. Wtedy słudzy poszli do właściciela i zapytali: Panie! Przecież dobre ziarno zasiałeś na polu. Skąd więc wziął się chwast? A on odpowiedział: To dzieło nieprzyjaciela. Wtedy słudzy rzekli: Czy chcesz, żebyśmy poszli i powyrywali go? On odparł: Nie, gdyż w czasie zbierania chwastu moglibyście wyrwać z nim także pszenicę. Pozwólcie im rosnąć razem aż do żniw. A w czasie żniw powiem żniwiarzom: Zbierzcie najpierw chwast, zwiążcie go w snopy i spalcie. Pszenicę natomiast zanieście do mego spichlerza."

Ewangelia wg Św. Mateusza 13 , 24- 30

Przypowieść o chwaście w pewien sposób jest ilustracją Bożej sprawiedliwości, zupełnie niezgodnej z naszymi wyobrażeniami. Ludzkiej naturze bliskie jest podejście w stylu "Boże, widzisz i nie grzmisz. Dlaczego sprzyjasz temu grzesznikowi, a ja muszę się tak męczyć? " Szybko i spektakularnie - tak powinna wyglądać kara, prawda? I to nie tylko w kontekście sprawiedliwości ludzkiej, opartej na kodeksach, ale także w znacznie szerszym wymiarze. Jakoś tak łatwiej byłoby zrozumieć, że Bóg  sprzyja ludziom dobrym, a karze tych złych. I oczywiście, trzymając się retoryki dzisiejszej perykopy - sami wiemy, kto jest chwastem. Sami siebie oczywiście uważamy za pszenicę - nawet jeżeli nie bujna i dorodną, to i tak z pewnością zupełnie niepodobna do chwastu.

Kilka dni temu doszło do zestrzelenia samolotu pasażerskiego na Ukrainie. Na jego pokładzie byli różni ludzie - i ci "źli" i "dobrzy". Jedna wystrzelona rakieta i efekt przypomina wyrwanie całej kępy roślin - być może chwastów, ale i wielu kłosów pszenicy bardzo dobrej jakości. Było tam 80 dzieci - małych, niewinnych, bezbronnych. Wydawać by się mogło, że Bóg postąpił niezgodnie z tą przypowieścią. Może jednak źle na to patrzymy? W kategoriach ludzkich śmierć, choroba, różne nieszczęścia często są traktowane jako kara za grzechy, ale chyba nie o to chodzi. Bóg doświadcza nas, ale nie w sensie wyrywania chwastów tu i teraz - to dopiero nastąpi przy żniwach....

 


niedziela, 13 lipca 2014

Ewangelia na niedzielę 13 lipca 2014

Siewca

Nauczanie w przypowieściach
Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami:
Przypowieść o siewcy
Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, niektóre ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny.
Kto ma uszy, niechaj słucha”.
Dlaczego Jezus naucza w przypowieściach?
Przystąpili do Niego uczniowie i zapytali: „Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich?”
On im odpowiedział: „Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza:
Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie,
patrzeć będziecie, a nie zobaczycie.
Bo stwardniało serce tego ludu,
ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli,
żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli,
ani swym sercem nie zrozumieli:
i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił.

Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę powiadani wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło zobaczyć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli.
Wyjaśnienie przypowieści
Wy zatem posłuchajcie przypowieści o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze.
Posiane na miejsca skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje.
Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne.
Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny”.

Ewangelia wg Św. Mateusza 13 , 1- 23

Jezus głosząc swoją naukę, często używał przypowieści. W ten sposób łatwiej docierał z swoja nauką do prostych ludzi, których nauczał. Do nas również...
Czego nas uczy przypowieść o siewcy? Nie znam się na ogrodnictwie, ale ten przekaz wydaje się oczywisty: z ziarna wyrośnie roślina tylko wtedy, gdy rozwijać się będzie w dobrej glebie. Co to oznacza dla nas? Ziarno wiary zostało w nas zasiane, o to, jaką glebą jesteśmy, musimy zadbać sami... Ja sama bardzo się boję tego, żeby moja wiara nie stała się tylko rutyną i przyzwyczajeniem, takim bezmyślnym praktykowaniem, bez głębszej refleksji. Nie jest to łatwe, ale czy tak jak dbamy o rośliny - podlewając je, pieląc, zasilając nawozami - nie powinniśmy dbać o naszą wiarę? Czytając Pismo Święte, rozmawiając z Bogiem (a nie tylko odklepując pacierz), patrząc na wszystkie bieżące sprawy naszej codzienności właśnie w kontekście Ewangelii.

 


niedziela, 06 lipca 2014

Ewangelia na niedzielę 6 lipca 2014

Bóg Ojciec i Syn Boży

Objawienie Ojca i Syna
Wtedy Jezu przemówił: "Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś to przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś tym, którzy są jak małe dzieci. Tak, Ojcze. Bo tak się Tobie spodobało.
Mój Ojciec przekazał Mi wszystko i nikt nie zna Syna jak tylko Ojciec. Nikt nie zna tez Ojca jak tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić.
Wezwanie dla utrudzonych
Przyjdźcie do mnie wszyscy
, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście. Ja dam wam wytchnienie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, że jestem łagodny i pokorny sercem. Znajdziecie ukojenie dla waszych dusz. Bo moje jarzmo jest łatwe do zniesienia, a mój ciężar lekki.

Ewangelia wg Św. Mateusza 11 , 25 - 30

Ten blog prowadzę już prawie 8 lat.  Kilka razy zdarzyło się, że w komentarzach zarzucono mi, że do czytania i komentowania Pisma Świętego potrzebne jest odpowiednie przygotowanie teologiczne, nie każdy powinien to robić.  Może coś w tym jest, ale przecież dzisiejsza perykopa wyraźnie mówi o tym, do kogo jest skierowana Ewangelia. Uczniowie Jezusa nie byli "uczonymi w Piśmie mędrcami" - byli zwykłymi, prostymi ludźmi i to nie tylko w dzisiejszych kategoriach, ale również w tych sprzed 2000 lat. Kapłani i dostojnicy odrzucali Jezusa i Jego naukę, trafiała ona do tych, którzy po prostu szukali Boga i pytali jak żyć?
Biblia jest podobno najczęściej czytana książką na świecie. Trafiła pod strzechy jak żadna. Oczywiście na przestrzeni wieków powstało w oparciu o nią także wiele prac naukowych, ale czy zmieniła swój charakter? Przecież nadal jest księgą skierowaną do zwykłych, normalnych ludzi. I  w prosty, jednoznaczny sposób wskazuje nam drogę do Boga.



niedziela, 29 czerwca 2014

Ewangelia na niedzielę 29 czerwca 2014

 

Święty Piotr

Potrzeba męstwa
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”. Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr Opoka, i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”.

Ewangelia wg Św. Mateusza 16 , 13 - 193

Obchodzimy dziś Uroczystość Świętych Apostołów Piotra  i Pawła. To właśnie oni mają największy wkład w budowę Kościoła na samym początku chrześcijaństwa.
Czy po 2000 lat, widząc swoje dzieło, byliby zadowoleni? Nie wiem, jak naprawdę wyglądało to kiedyś, książki i filmy opisujące początek chrześcijaństwa z pewnością nie oddają tamtej codzienności. Wydaje mi się jednak, że gdzieś po drodze zgubiliśmy coś bardzo ważnego. Kościół współczesny kojarzy się bardziej jako instytucja, a nie wspólnota. i obawiam się, że coraz mniej widać w nas wszystkich przykazanie miłości czy w ogóle naukę Jezusa. Może powinniśmy jednak wrócić do źródeł?


 

 


 

niedziela, 22 czerwca 2014

Ewangelia na niedzielę 22 czerwca 2014

lampa

Potrzeba męstwa
"Dlatego nie bójcie się ich, gdyż wszystko, co jest ukryte, będzie ujawnione, a o tym, co tajemne, wszyscy się dowiedzą. To, co wam mówię w ciemności, opowiadajcie w świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie publicznie. Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, gdyż duszy zabić nie mogą. Bójcie natomiast Tego, kto i ciało i duszę może oddać na potępienie.. Czyż nie sprzedaje się dwóch wróbli za drobna monetę? A jednak żaden z nich nie spadnie na ziemię wbrew woli waszego Ojca. Jeśli zaś chodzi o was, to nawet wasze włosy na głowie są wszystkie policzone. Nie bójcie się więc! Wy jesteście warci więcej niż wiele wróbli.
Kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, do tego i Ja się przyznam przed moim Ojcem, który jest w niebie. Ale jeśli ktoś się Mnie wyprze przed ludźmi, tego i Ja się wyprę przed moim Ojcem, który jest w niebie."

Ewangelia wg Św. Mateusza 10 , 26 - 33

Czytając pierwsze słowa dzisiejszej perykopy trudno nie odnieść ich do bieżących wydarzeń politycznych. Ta afera taśmowa nie jest ani pierwsza ani ostatnia, nie jest też zjawiskiem typowym dla naszego kraju. I pewnie też - tak jak wszystkie inne - znowu nikogo niczego nie nauczy.
Żyjemy w czasach, gdzie na każdym kroku śledzą nas kamery, każda nasza rozmowa może zostać podsłuchana i wrzucona do sieci. Dotyczy to nie tylko osób publicznych, ale także każdego z nas. Boleśnie przekonują się o tym chociażby łamiący przepisy kierowcy - coraz częściej takie wyczyny są nagrywane i upubliczniane. Czy można się przed tym obronić?  Najprościej - nie robić i nie mówić niczego takiego, czego ujawnienia moglibyśmy się bać: Wszystko, co jest ukryte, będzie ujawnione, a o tym, co tajemne, wszyscy się dowiedzą.

Pamiętajmy też, że cały czas jesteśmy "w ukrytej kamerze Boga" - przed Nim niczego nie da się ukryć. I to zamiast bać się ludzi i tego co oni powiedzą - lepiej skoncentrować się na tym, że kiedyś staniemy przed Bogiem i żadne mniej lub bardziej wiarygodne usprawiedliwienia, tłumaczenia i odwoływanie do "skrótów myślowych" nam nie pomogą.

 

 


 

 

sobota, 14 czerwca 2014

Ewangelia na niedzielę 15 czerwca 2014

Trójca Święta

Rozmowa Jezusa z Nikodemem
Tak bardzo bowiem Bóg umiłował świat, że poświęcił swojego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne. Bóg przecież nie posłał swego Syna na świat, aby go sądził, lecz aby go zbawił. Ten, kto w Niego wierzy, nie podlega sądowi; ten jednak, kto nie wierzy, już został osądzony, ponieważ nie uwierzył w to, kim jest jednorodzony Syn Boży.

Ewangelia wg Św. Jana 3 , 16-18

Kilkanaście lat temu miałam koleżankę w pracy, której córka w wieku lat nastu odczuwała silna potrzebę wiary. Wychowywana w domu raczej ateistycznym (rodzice po rozwodzie: tatuś - wysoki działacz partyjny - najpierw PZPR, później SLD, mama też niepraktykująca).  Ta moja koleżanka postanowiła więc pokazać jej różne opcje, żeby mogła wybrać sobie taką wiarę, która jej najbardziej będzie odpowiadać. Chodziły razem na nabożeństwa i spotkania grup religijnych różnych wyznań, dyskutowały i oceniały, która wiara jest najbardziej przekonująca. Pamiętam, że wydawało mi się to jakieś dziwne - jaka wiara ma najlepszą ofertę? Jaki Bóg wydaje się być najbardziej wiarygodny? Jakie kryteria byłyby tu najlepsze? Później doszłam jednak do wniosku, że to, co dla mnie wydaje się być absurdem, z innego punktu widzenia wcale nie musi być takie niedorzeczne. Urodziłam się i wychowałam w rodzinie katolickiej - moja wiara wydaje się więc być czymś naturalnym i oczywistym. Dla kogoś, kto nie wyniósł wiary z domu rodzinnego - wcale nie musi być takie jednoznaczne i proste, pojawia się więc element porównywania i oceny, nawet nie tyle poprzez same prawdy wiary, co ludzi ją wyznających. Pamiętam, że duże wrażenie zrobiły na niej spotkanie w zbirze Świadków Jehowy. Ćwiczyli tam scenki z życia codziennego i odnoszące się do niej postawy chrześcijanina np. do tramwaju wchodzi staruszka, a dobry chrześcijanin zrywa się i ustępuje jej miejsce itp.  Zupełnie natomiast nie kojarzę sobie, aby jakieś pozytywne wrażenia wyniosła z zetknięcia z wiarą katolicką.... Niestety, bardzo mnie to boli. Zawsze wyznawałam zasadę, że to przede wszystkim nasze codzienne postępowanie powinno świadczyć o nauce Chrystusa i stanowić wzór dla innych.
Historia córki mojej koleżanki nie ma szczęśliwego zakończenia. Nie zdążyła "wybrać" wiary - zginęła tragicznie w wypadku samochodowym. Czy w świetle dzisiejszej Ewangelii - została potępiona? Moim zdaniem - nie. Wprawdzie nie została nawet ochrzczona, ale szukała Boga, odczuwała potrzebę wiary. Nie zdążyła dopełnić ziemskich formalności, ale przecież Bóg wiedział, co dzieje się w jej sercu...

 


 

 

 

 

sobota, 07 czerwca 2014

Ewangelia na niedzielę 8 czerwca 2014

Woda dająca życie

Jezus wodą dającą życie
W ostatnim, najbardziej uroczystym dniu świąt, Jezus wstał i zawołał z mocą: "Jeśli ktoś jest spragniony, niech przyjdzie do Mnie i pije, wierząc we Mnie. Jak mówi Pismo: Z Jego wnętrza popłyną strumienie wody dającej życie". Powiedział to zaś o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego. Duch bowiem jeszcze nie zstąpił, ponieważ nie dokonało się uwielbienie Jezusa.

Ewangelia wg Św. Jana 7 , 37-39

Bez wody nie ma życia. Świetnie widać to chociażby naszych próbach podboju Kosmosu. Tam, gdzie są choćby śladowe ilości wody jest uważane za miejsce, gdzie może być życie. Czy wiara może być taką wodą żywą dla naszej duchowości? Każdy musi sam sobie na to pytanie odpowiedzieć. To, jakie miejsce zajmuje w naszym życiu Bóg - w znacznym stopniu wpływa na całe nasze życie. Nadaje mu kształt i decyduje o tym co jest ważne i jaki jest cel, do którego dążymy. Dzień Zesłania Ducha Świętego to dobry moment na zastanowienie się, czy nasze życie jest wewnętrzną pustynią czy regularnie podlewanym ogrodem.Co nam dała na przykład dzisiejsza msza święta? Czy uczestniczyliśmy w niej z pełnym przekonaniem?  Czy był to tylko coniedzielny rytuał i przyzwyczajenie? Niby jesteśmy, słuchamy,modlimy się, ale jest to jakieś takie powierzchowne, bez głębszego zastanowienia? Co pamiętamy z dzisiejszych czytań?

 



sobota, 31 maja 2014

Ewangelia na niedzielę 1 czerwca 2014

Wniebowstąpienie

Rozesłanie uczniów
Jedenastu uczniów poszło do Galilei, na górę, tak jak im Jezus nakazał. Gdy Go zobaczyli, oddali Mu hołd. Niektórzy jednak nie dowierzali. A Jezus podszedł do nich i powiedział: "Otrzymałem pełną władzę w niebie i na ziemi. Idźcie więc i pozyskujcie uczniów we wszystkich narodach! Udzielajcie im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Nauczajcie ich, aby zachowywali wszytko, co wam nakazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do końca świata".

Ewangelia wg Św. Mateusza 28 , 16-20

Czytając przewidzianą na dziś perykopę, można się zastanawiać, czy uczniowie dobrze wypełnili swoją misję?  Czy patrząc na współczesnych chrześcijan - widzimy to, czego nauczał Jezus?  Niestety, często mam wątpliwości. Gdy wczoraj w telewizji oglądałam zdjęcia z pogrzebu Wojciecha Jaruzelskiego, zastanawiałam się - ilu z tych zakłócających pogrzeb uważa się za katolików? I jak rozumieją przykazanie miłości? Niezależnie od tego, jak oceniamy samego generała - od tygodnia jest już poza ludzką sprawiedliwością. Stoi i przed Bogiem i tam rozlicza się ze swojego życia i nic nam do tego. Boża sprawiedliwość jest zupełnie inna niż nasze ludzkie jej poczucie - kiedyś sami się o tym przekonamy.
W "Krzyżakach" Henryka Sienkiewicza jest piękna scena, gdy okaleczony Jurand zamiast zemścić się na swoim oprawcy, puszcza go wolno. Fragment ten jest dla mnie kwintesencją chrześcijaństwa. Czy dzisiaj byłoby to możliwe?
Był kiedyś piękny zwyczaj uszanowania powagi śmierci. Cmentarze były miejscem wyciszenia i modlitwy. Oczywiste wydawało się także uznanie "zmarłych pogrzebać" jako jeden z uczynków miłosierdzia. Co mamy teraz? Głośne demonstracje polityczne, gwizdy, buczenie, hałaśliwe, pełnie nienawiści okrzyki. Czy takie zachowanie można nazwać godnym chrześcijanina? Jak i dlaczego do tego doszło? Co stało się z nami? Dlaczego im bardziej wpisujemy Boga na sztandary, coraz mniej mamy go w naszym sercu? To chyba nie tak powinno być....

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o tym, że Jezus jest z nami aż  po wszystkie dni naszego świata. Czy jednak na pewno dobrze się z nami czuje?

 


niedziela, 25 maja 2014

Ewangelia na niedzielę 25 maja 2014

Duch Wspomożyciel

Obietnica Ducha Wspomożyciela
Jeśli Mnie miłujecie, będziecie zachowywali moje przykazania. A Ja będę prosił Ojca i da wam innego Wspomożyciela, aby pozostał z wami na zawsze, Ducha Prawdy, którego świat nie jest w stanie przyjąć, ponieważ ani Go nie widzi, ani Go nie zna. Wy Go znacie, bo przebywa wśród was i będzie w was. Nie pozostawię was sierotami, lecz powrócę do was. Jeszcze trochę, a świat już Mnie nie zobaczy. Wy jednak będziecie Mnie widzieć, ponieważ Ja żyję i wy będziecie żyć. W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Moim Ojcu, wy we Mnie, a Ja w was. Kto zna Moje przykazania i postępuje według nich, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, doświadczy miłości Mego Ojca i Ja także go umiłuję i mu się objawię.

Ewangelia wg Św. Jana 14 , 15-21

Duch Wspomożyciel - czy nie przydałby się nam na co dzień? Taki swoisty "telefon do przyjaciela", bezpośrednia gorąca linia do kogoś, kto nam udzieli dobrej, mądrej rady i wspomoże w trudnych chwilach. Sytuacja jest prosta, gdy nasz wybór jest między dobrem i złem - odzywa się sumienie i wiemy, co powinniśmy zrobić. W życiu jednak przeważa kolor szary, nie ma drogi jednoznacznie czarnej i jednoznacznie białej. Jak wybierać skoro możliwości jest więcej i jedyne co możemy zrobić to wyszukać "najmniejsze zło"? I w jakich jednostkach to zmierzyć?
Dla dziecka taką wyrocznią i największym źródłem autorytetu są z reguły rodzice. Jest to także wielka odpowiedzialność. Chyba najgorsza jest tu postawa "nie bo nie". Każde dziecko kiedyś dorośnie i zacznie samo dokonywać wyborów. Jeżeli od najmłodszych lat będziemy tłumaczyć dlaczego nasza decyzja jest taka, a nie inna - nauczymy dzieci kryteriów podejmowania własnych wyborów.
Dla mnie samej symbolem takiego podejścia jest to, że przejście na drugą stronę ruchliwej ulicy może być dla dziecka bardzo niebezpieczne. Najprościej byłoby zawsze przeprowadzać je trzymając za rękę, ale im dziecko starsze - tym jest to trudniejsze. Zaczęłam więc własnego syna uczyć zasad juz od najmłodszych lat. Jeszcze siedział w wózku, gdy na spacerach pokazywałam mu czerwone i zielone światło sygnalizacji świetlnej i tłumaczyłam, co to oznacza. To oczywiscie tylko symbol - w innych sprawach też starałam się stosować taką metodę.
W sprawach wiary - też jesteśmy trochę takimi dziećmi. Zasady znamy, wiemy jak bezpiecznie przechodzić przez życie. A jednak potrzebujemy Ducha Wspomożyciela, który nie tylko pomoże nam we właściwym wyborze, ale także utwierdzi nas w tym, że nasza decyzja była słuszna.

 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 23
| < Lipiec 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie


Skopiuj CSS