Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?

Wpisy z tagiem: Ewangelia na niedzielę

niedziela, 26 lipca 2015

Ewangelia na niedzielę 26 lipca 2015

cudowne rozmnożenie chleba i ryb

Cudowne nakarmienie wielkiej rzeszy ludzi
Po tym wszystkim Jezus udał się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego, zwanego także Tyberiadzkim. A szedł za Nim wielki tłum, gdyż widziano znaki, których dokonywał, uzdrawiając chorych. Jezus wszedł na górę i usiadł tam ze swoimi uczniami. Zbliżało się właśnie żydowskie święto Paschy. Gdy Jezus popatrzył dookoła i zobaczył, że przybywa do Niego wielka rzesza ludzi, zapytał Filipa: "Gdzie możemy kupić tyle chleba, aby ich nakarmić?" Powiedział to, aby wystawić go na próbę, ponieważ wiedział, co ma zrobić. Filip Mu odrzekł: "Chleba za dwieście denarów nie wystarczy, aby każdemu dać tylko kawałek". Wtedy odezwał się jeden z jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra: "Jest tutaj chłopiec, który ma pięć jęczmiennych chlebów i dwie ryby; ale cóż to jest dla tak wielu?". Jezus polecił im: "Każcie ludziom usiąść". W miejscu tym rosło dużo trawy. Usiedli więc, a liczba samych mężczyzn wynosiła około pięciu tysięcy". Jezus natomiast wziął chleby, odmówił modlitwę dziękczynną, a następnie przekazał je siedzącym. Podobnie postąpił z rybami; dał im tyle, ile tylko chcieli. Kiedy zaś nasycili się, powiedział uczniom: "Zbierzcie pozostałe resztki, aby nic się nie zmarnowało". Zebrali więc okruchy z pięciu chlebków jęczmiennych i napełnili dwanaście koszy tym, co pozostało pozostało po spożywających". Ludzie, którzy widzieli dokonany przez Jezusa znak, zaczęli mówić: "On rzeczywiście jest tym prorokiem, który miał przyjść na świat". Jezus, widzą, że ludzie mają zamiar Go pochwycić i ustanowić królem, oddalił się i sam udał się znowu na górę. .

Ewangelia wg Św. Jana, 6, 1-15

Idealny przywódca - potrafi zgromadzić wokół siebie tłumy (pewnie jak na tamte czasy - olbrzymie), a w razie potrzeby w cudowny sposób potrafi zaspokoić także bardzo przyziemne potrzeby. Czy można się dziwić, że tłum chciał ustanowić Jezusa królem?
Rozmnożenie chleba i ryb to bardzo spektakularna oznaka cudu. człowiek nie jest w stanie tego dokonać (choć niektórzy producenci np. wędlin starają się jak mogą, ale to akurat żaden cud, jedynie zwykłe oszustwo w celu zwiększenia zysku). Skoro jednak nie mamy szans na cudowne rozmnożenie chleba i ryb, czy to oznacza, że nic nie możemy zrobić?
Swego czasu w Ameryce była głośna akcja "Podaj dalej", powstał nawet film. Główną ideą akcji było to, że jeżeli ktoś zrobi dla nas coś dobrego ("podaruje" nam dobry uczynek) - musimy odpłacić też dobrem dwóm kolejnym osobom - czyli podać dalej 2 dobre uczynki. Proste zasady matematyki mówią, że fala dobra powinna się rozprzestrzeniać bardzo szybko. Idea ta fascynuje mnie do dziś. Niestety, wiele jeszcze mamy do zrobienia, a zło też nie próżnuje. Przypadków, gdy łatwo odgrywamy się na innych za zło nam wyrządzone - też znamy z pewnością dużo. Mimo wszystko jednak - warto się nie poddawać. Życie jest trudne, tak jak wszyscy przed nami narzekamy na trudne czasy - jeśli ludzie będą sobie nawzajem pomagać - będzie nam wszystkim łatwiej. Nie marnujmy czasu i energii na walkę ze złem, twórzmy dobro. I to mimo tego, że dobro jest mało medialne i rzadko pojawia się w czołówkach newsów.
Jezus rozmnożył chleb, my idąc Jego śladem - możemy rozmnażać dobro. I taka wizja chrześcijaństwa podoba mi się najbardziej. 

 


niedziela, 19 lipca 2015

Ewangelia na niedzielę 19 lipca 2015

Jezus Dobry Pasterz

Powrót uczniów
W tym czasie apostołowie powrócili do Jezusa i opowiedzieli Mu o wszystkim, czego dokonali i czego nauczali. A On rzekł do nich: "Idźcie sami na miejsce odludne i trochę odpocznijcie". Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, ze nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne. Ale widziano ich odpływających. Wielu to zauważyło. Przybyli więc tam pieszo ze wszystkich miast, nawet ich wyprzedzając. Kiedy Jezus wyszedł na brzeg, ujrzał wielki tłum. Ulitował się nad nimi, ponieważ byli jak owce, które nie mają pasterza. I długo ich nauczał.

Ewangelia wg Św. Marka, 6, 30-34

Apostołowie powrócili z misji. Wygląda na to, ze efekty ich działalności były imponujące - tłum dążył za nimi. Nic dziwnego, że potrzebowali odpoczynku.
Współczesny świat pędzi bardzo szybko (choć pewnie nasi przodkowie mówili to samo). W codziennym zabieganiu każdy z nas potrzebuje odpoczynku, wyciszenia. I każdy ma na to swój sposób - taką swoją pustynię, gdzie może nabrać sił. Mamy środek lata i pełnię sezonu urlopowego. Najgorsze, co możemy zrobić - to stracić ten czas bezużytecznie. Siedzenie przed telewizorem z chipsami to nie jest wypoczynek i nie regeneruje ani psychicznie ani fizycznie. Tu już na pewno lepsza jest czytanie dobrej książki. Przede wszystkim jednak starajmy się wykorzystać ten czas na rozmowę i bycie razem. Z samymi z sobą i z bliskimi, dla których w codziennym zabieganiu brakuje nam czasu.
A jeśli wyjeżdżamy gdzieś na wakacje - to też starajmy się wykorzystać ten czas jak najbardziej aktywnie.  Poznawajmy okolice, zwiedzajmy ciekawe miejsca. Zamiast leżeć godzinami na plaży (czy na leżaku przy hotelowym basenie) - może lepiej wypożyczyć rower i wybrać się na wycieczkę?
No i to, co najważniejsze - w okresie wakacyjnym nie przestajemy być chrześcijanami, nie zapominajmy o tym.

 


niedziela, 12 lipca 2015

Ewangelia na niedzielę 12 lipca 2015

rozesłanie Apostołów

Misja Dwunastu
Potem przywołał do siebie Dwunastu i zaczął ich rozsyłać po dwóch. Dał im władzę nad duchami nieczystymi. Nakazał też, aby niczego nie zabierali w drogę prócz laski: ani chleba, ani torby podróżnej, ani pieniędzy. "Włóżcie na nogi sandały, ale dwóch ubrań nie zakładajcie!". Mówił do nich: "Gdziekolwiek wejdziecie do domu, zatrzymajcie się tam, aż do czasu, gdy będziecie opuszczać to miejsce. Jeśli w jakiejś miejscowości was nie przyjmą i nie zechcą was słuchać, wyjdźcie stamtąd i strząśnijcie pył z waszych nóg, na świadectwo dla nich" Oni poszli więc i wzywali do nawrócenia. Wyrzucili wiele demonów i namaścili olejem wielu chorych, przywracając im zdrowie.

Ewangelia wg Św. Marka, 6, 7-13

Używając współczesnych określeń w stosunku do dzisiejszej perykopy - moglibyśmy powiedzieć, że Apostołowie zostali wysłani w delegację. Mieli misję do wykonania i dokładne wytyczne - jak ją wykonać. Tu nie ma nic dziwnego, choć dziś wyjeżdżając w podróż służbową (i nie tylko) raczej nie dostajemy ani władzy nad duchami nieczystymi ani mocy uzdrawiania. Za to dokładnie dbamy o wszelkie aspekty materialne zabezpieczające podróż: zakup biletów, rezerwacja noclegów, środki na jedzenie itp.itd. I jest to zupełnie normalne, w końcu trudno podróżować bez środków materialnych w współczesnym, tak bardzo skomercjonalizowanym świecie. A jednak...
W czasach szkoły średniej chodziliśmy często na rajdy piesze. Wsiadaliśmy w pociąg, wysiadaliśmy na jakiejś małej stacji i dalej szliśmy na przełaj, w nieznane. No prawie - wprawdzie GPS-ów wówczas jeszcze nie było, ale mieliśmy kompasy, mapy i jakoś udawało nam się nie zabłądzić. A noclegi? Gdy gdzieś po drodze trafialiśmy na jakieś gospodarstwo, wchodziliśmy i prosiliśmy o zgodę na przenocowanie w stodole i nigdy nie zdarzyło się, aby nam odmówiono. Nawet biorąc pod uwagę, że byliśmy grzeczni, trzeźwi i mili - zastanawiam się, czy dziś byłoby to możliwe? Chyba zdecydowanie trudniejsze, staliśmy się jednak bardziej nieufni. Choć na szczęście wcale nie mniej skorzy do pomocy - widać to chociażby na trasach pielgrzymek. W wielu miejscach nadal obowiązuje staropolska gościnność oparta na zasadzie "gość w dom, Bóg w dom". W pewien sposób to bardzo praktyczna realizacja tej perykopy.

 

niedziela, 05 lipca 2015

Ewangelia na niedzielę 5 lipca 2015

Jezus w Nazarecie

Odrzucenie Jezusa w Nazarecie
Następnie odszedł stamtąd i udał się do swego rodzinnego miasta, a Jego uczniowie szli za Nim. W szabat zaczął nauczać w synagodze. Wielu słuchających Go dziwiło się i mówiło: "Skądże to ma? Co to za mądrość została Mu dana? I takich nadzwyczajnych cudów dokonuje! Czy nie jest On cieślą, synem Maryi, a bratem Jakuba, Jozesa, Judy i Szymona? A Jego siostry, czy nie mieszkają tutaj wśród nas? " I powątpiewali w Niego. A Jezus powiedział do nich: "Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i we własnej rodzinie prorok może być tak lekceważony". I nie mógł tam dokonać żadnego cudu, tylko kilku chorych uzdrowił, kładąc na nich ręce. Dziwił się tez ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

Ewangelia wg Św. Marka, 6, 1-6

Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. Historia notuje wiele takich przypadków. Pięknie opisał to w swoim wierszu "Coś ty Atenom zrobił Sokratesie" C.K.Norwid.
Skąd to się bierze? Dlaczego potrafimy docenić wielkość kogoś obcego, a odrzucamy kogoś spośród nas? Może wynika to po prostu z naszej ludzkiej zawiści? Ktoś, kto wywodząc się z tego samego środowiska, miał podobne do nas możliwości - osiągnął wiele, a my? Łatwiej się dowartościować obniżając rangę wielkości kogoś drugiego niż zastanowić się nad przyczynami naszego niepowodzenia, prawda? I wówczas zaczyna się krytyka i deprecjonowanie, wyszukiwanie wad i oczekiwanie na potknięcia. Współcześnie, mając do dyspozycji internet jest to wyjątkowo proste. Ostatnio media donosiły o samobójstwie 14-letniego Damiana.  Spokojny, grzeczny,  dbający o swój wygląd nastolatek został zaszczuty przez swoich rówieśników, a fala hejtu nie opadła nawet po jego śmierci...
Nie jest to przypadek jednostkowy, każdy z pewnością może wskazać podobne, choć mniej tragiczne w skutkach. I warto się zastanowić, czy sami przypadkiem też nie mamy w tym swojego udziału?

Pamiętajmy, że Jezus nauczał wszystkich, którzy chcieli Go słuchać. Nikogo nie zmuszał do przyjęcia Jego nauk. Gdy uzdrawiał - nie miało znaczenia to, czy ktoś "idzie za Nim", nie sprawdzał pochodzenia - widział po prostu człowieka i jego wiarę w to, że właśnie Jezus potrafi mu pomóc.

 


niedziela, 28 czerwca 2015

Ewangelia na niedzielę 28 czerwca 2015

wskrzeszenie córki Jaira

Kobieta cierpiąca na krwotok i wskrzeszenie córki Jaira
Gdy Jezus przeprawił się łodzią z powrotem na drugi brzeg, zebrał się wokół Niego wielki tłum nad jeziorem. Przyszedł też jeden z przełożonych synagogi, który nazywał się Jair. Gdy zobaczył Jezusa, upadł Mu do stóp i błagał: "Moja córeczka jest umierająca. Przyjdź i połóż na nią ręce, aby wyzdrowiała i żyła". Jezus poszedł z nim, a wielki tłum podążał za Nim, napierając na Niego ze wszystkich stron. Była tam pewna kobieta, która dwanaście lat chorowała na krwotok. Dużo wycierpiała od wielu lekarzy. Wydała wszystkie swoje oszczędności, ale nic jej nie pomagało, a nawet czuła się coraz gorzej. Gdy usłyszała o Jezusie, podeszła w tłumie od tyłu i dotknęła Jego płaszcza. Mówiła bowiem: "Jeśli tylko dotknę Jego płaszcza, odzyskam zdrowie". Od razu miejsce krwotoku zagoiło się i poczuła, ze jest uzdrowiona ze swej dolegliwości. Również Jezus natychmiast odczuł, że moc wyszła od Niego. Zwrócił się do tłumu, pytając: "Kto dotknął mojego płaszcza?"Lecz uczniowie mówili do Niego: "Widzisz, jak tłum ze wszystkich stron napiera na Ciebie, a Ty pytasz: Kto Mnie dotknął?". On jednak spojrzał wkoło, by zobaczyć tę, która to zrobiła. Kobieta, przelękniona i drżąca, wiedząc, co jej się stało, przyszła, upadła przed Nim i wyznała całą prawdę. A On powiedział do Niej: "Córko, Twoja wiara Cię uzdrowiła, idź w pokoju i bądź wolna od twojej dolegliwości". Kiedy jeszcze to mówił, przyszli z domu przełożonego synagogi i oznajmili: "Twoja córka umarła. Czemu jeszcze trudzisz nauczyciela?". Lecz Jezus słysząc, co mówią, zwrócił się do przełożonego synagogi: "Nie bój się, tylko wierz!". i nie pozwolił nikomu iść ze sobą, z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakuba. Gdy przyszli do domu przełożonego, zobaczył zamieszanie i płaczki głośno lamentujące. Wszedł, mówiąc do nich: "Dlaczego robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi". Leczo oni wyśmiewali się z Niego. On zaś wyrzucił wszystkich, wziął z sobą ojca i matkę dziecka, oraz tych, którzy Mu towarzyszyli, i wszedł tam, gdzie leżało dziecko. Wziął dziecko za rękę i rzekł: 'Talitha kum", to znaczy: Dziewczynko, mówię tobie, wstań!. Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I zdziwili się ogromnie. Lecz przykazał im stanowczo, aby nikt się o tym nie dowiedział, i powiedział, aby dali jej jeść.

Ewangelia wg Św. Marka, 5, 21-43

Dzisiejszą perykopę można w zasadzie streścić krótko: wiara czyni cuda. W przypadku chorej kobiety widać to ewidentnie. Stał się cud spowodowany nie tylko mocą Jezusa, ale również jej głęboką wiarą w tę moc. Współcześnie również zdarzają się takie przypadki. Silna wiara, modlitwa i niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia wyzdrowienie. Swoją drogą - zawsze fascynowały mnie możliwości ludzkiego umysłu. Kto wie - do czego sami jesteśmy zdolni? Pod warunkiem bardzo silnego pobudzenia i wiary w to, co po ludzkie niemożliwe. Sam Jezus mówi do kobiety Twoja wiara cię uzdrowiła. Jezus nie był "zwyczajnym" bioenergoterapeutą uzdrawiającym ludzi. Tym bardziej, że druga część perykopy mówi już nie o uzdrowieniu, a o wskrzeszeniu zmarłej dziewczynki. I ten cud trudno już wytłumaczyć inaczej niż Boską mocą Jezusa.
Często wieczorem odmawiam litanię do Św.Rity. Jedną z jej fraz jest:
Święta Rito, któraś nigdy w skuteczność modlitwy nie zwątpiła, módl się za nami
- często sobie to powtarzam.  
Jak powinniśmy się modlić, aby Bóg wysłuchał naszych próśb? Nie ma żadnych uniwersalnych recept i słów, sprawiających, że akurat nasza modlitwa zostanie wysłuchana i Bóg spełni naszą prośbę.  To nie działa na zasadzie spełniającej życzenia "złotej rybki". Najprościej  można by stwierdzić, że prosząc Boga o coś, powinniśmy zaufać Bogu i zdać się na Jego wolę.  Brzmi to banalnie i mało pocieszająco? Tak mogłoby się wydawać - warto jednak przemyśleć te słowa i zastanowić się nad ich sensem. Dla człowieka wierzącego powinno być to chyba oczywiste i to nie tylko w sytuacjach krytycznych, ale także na co dzień, we wszystkich drobnych sprawach. W jednej z książek Krzysztofa Hołowni czytałam o małżeństwie, które nawet przy zakupach stosowało metodę "Panie Boże, jaki proszek do prania kupić?"  Może to przesada, ale z pewnością wpływa na to, że Bóg jest zawsze obecny w naszym życiu przez cały czas, nie tylko raz w tygodniu przez jedną godzinę w trakcie mszy św.

 


niedziela, 21 czerwca 2015

Ewangelia na niedzielę 21 czerwca 2015

Jezus ucisza burzę na jeziorze

Uciszenie burzy na jeziorze
Tego samego dnia, gdy nastał wieczór, powiedział do nich: "Przeprawmy się na drugi brzeg". Zostawili więc tłum i zabrali Go, tak jak był, w łodzi, a inne łodzie płynęły za Nim. Wtem zerwał się gwałtowny wiatr. Fale zalewały łódź, tak że już się napełniała. On zaś spał w tyle łodzi oparty na podgłówku. Budzili Go mówiąc: "Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, ze giniemy?". On obudzony, zgromił wiatr, a do jeziora powiedział: "Milcz! Ucisz się!"Wtedy wiatr ustał i zapanowała głęboka cisza. Do nich zaś powiedział: "Czemu się boicie? Wciąż jeszcze nie wierzycie ?" Wtedy ogarnął ich wielki lęk i mówili jeden do drugiego: "Kim On właściwie jest, że nawet wiatr i jezioro są Mu posłuszne?".

Ewangelia wg Św. Marka, 4, 35-41

Czemu się boicie? Wciąż jeszcze nie wierzycie? Tak normalnie, po ludzku trudno się dziwić. Szaleje burza, łódź tonie - jak się nie bać? A po chwili lęk jeszcze większy - kto ma taką moc, że jednym słowem może ujarzmić żywioł?

Każdy z nas z pewnością przeżył taką burzę. Albo w sensie dosłownym - przyroda ostatnio coraz częściej pokazuje swoje groźne oblicze:  burze, wichury, powodzie ciągle przypominają nam jak słaby i bezbronny jest człowiek wobec natury. Zdarzają się także "burze życiowe", kiedy wszystko się wali i nie potrafimy sobie poradzić z problemami. W takich sytuacjach naturalne wydaje się wołanie do Boga, tak jak wołali Apostołowie na targanej burzą łodzi. Robią tak nawet ci, którzy będąc na co dzień raczej daleko od Boga, działają na zasadzie "jak trwoga - to do Boga". Czy potrafimy jednak uwierzyć, że Bóg jest z nami zawsze, w każdym momencie naszego życia i nawet, gdy wydaje się, że nas nie ratuje - na pewno nas nie opuszcza?

Kiedyś na tym blogu zamieściłam notkę, która moim zdaniem ładnie wpisuje się w rozważania wynikające z dzisiejszej perykopy:

Wiara i zaufanie - jak głębokie?

Warto przemyśleć....

 


niedziela, 14 czerwca 2015

Ewangelia na niedzielę 14 czerwca 2015

gorczyca

Przypowieść przy ziarnie
Mówił dalej: "Tak się ma sprawa z królestwem Bożym jak z człowiekiem rzucającym ziarno w ziemię. Czy śpi, czy czuwa, nocą i dniem, ziarno kiełkuje i wzrasta, a on nie wie jak. Ziemia sama z siebie wydaje plon: najpierw źdźbło, potem kłos, wreszcie pełne ziarno w kłosie. A gdy zboże dojrzeje, bierze on zaraz sierp, bo nadeszła pora żniw".
Przypowieść o ziarnie gorczycy
Mówił też: "Do czego przyrównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? Jest ono jak ziarno gorczycy. Kiedy się je wrzuca w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. Gdy jednak zostanie zasiane, wyrasta i staje się większe od innych krzewów, wypuszcza wielkie gałęzie, tak, że ptaki mogą zakładać gniazda w jego cieniu".
Zakończenie nauczania w przypowieściach
W wielu takich przypowieściach mówił do nich, stosownie do tego, co mogli pojąć. A bez przypowieści nie mówił do nich. Swoim uczniom natomiast wyjaśniał wszystko na osobności.

Ewangelia wg Św. Marka, 4, 26-34

Maleńkie ziarnko gorczycy, z którego w odpowiednich warunkach może wyrosnąć wielki krzew. Czego uczy nas ta przypowieść? Może tego, że my sami, będąc takim małym ziarenkiem - możemy osiągnąć wiele? Czasem drobiazg może mieć znaczący wpływ na życie nasze czy też innych ludzi. Całego świata od razu nie zbawimy, ale na znacznie mniejszą skalę - możemy uczynić wiele dobra wokół siebie.
Kilka dni temu biegłam do stojącego na przystanku autobusu.  Kierowca mnie widział, więc wiedziałam, że poczeka. Oprócz tego jednak zauważyłam, że jedna z wchodzących do autobusu pasażerek chwyciła drzwi, postawiła nogę na stopniu i zatrzymała się, abym zdążyła dobiec. Mały, wydawałoby się, zupełnie nic nieznaczący gest, ale dla mnie ma wielką wymowę. Tak po prostu, zwyczajnie i bezinteresownie pomogła mi. Każdy z nas codziennie może mieć okazję do takich drobiazgów, które dla innych ludzi mogą mieć duże znaczenie, musimy się tylko wyczulić na innych. W ten sposób nasz świat ma szansę być lepszy - więcej "ludzi dobrej woli" skumuluje dobro.

 


niedziela, 07 czerwca 2015

Ewangelia na niedzielę 7 czerwca 2015

 

Jezus naucza

Jezus i Belzebub
Pewnego razu wszedł do domu, a zbiegł się taki tłum, że nie mieli chwili na zjedzenie chleba. Gdy Jego krewni usłyszeli o wszystkim, przyszli, aby Go powstrzymać. Mówiono bowiem, że odszedł od zmysłów
Nauczyciele Pisma natomiast, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili, że opętał Go Belzebub i że wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy. Wtedy przywołał ich do siebie i mówił do nich w przypowieściach: "Jak może szatan szatana wyrzucać? Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, to takie królestwo nie może przetrwać. I jeżeli dom jest wewnętrznie skłócony, to taki dom nie będzie mógł przetrwać, lecz koniec zanim. Nikt przecież nie może wejść do domu kogoś silnego i zagrabić jego rzeczy, jeśli najpierw się go nie zwiąże. Dopiero wtedy okradnie jego dom. Zapewniam was, że wszystkie grzechy będą ludziom odpuszczone, a nawet bluźnierstwa, których by się dopuścili. Kto by jednak zbluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia: będzie winien grzechu wiecznego. Mówili bowiem: "Opętał Go duch nieczysty".
Matka i krewni Jezusa
Wtedy przyszła Jego Matka i bracia. Stojąc na zewnątrz, prosili, aby Go przywołać. Tymczasem mnóstwo ludzi siedziało wokół Niego. Powiedzieli Mu: "Twoja Matka i Twoi bracia, i Twoje siostry są na zewnątrz i dopytują się o Ciebie. Odpowiedział im: "Kto jest moją matka i braćmi?" I patrząc na siedzących dookoła, powiedział: "Właśnie oni są moją matką i moimi braćmi. Bo kto wypełnia wole Boga, ten jest moim bratem, siostrą i matką:.


Ewangelia wg Św. Marka, 3, 20 -35

Ewangelia na dziś nie jest łatwa, tym bardziej, że dotyka kilku różnych spraw. Wczytując się w początek perykopy nasuwa się dość prosta konkluzja: Nauczyciele Pisma (czyli kapłani) doszli do wniosku, że uzdrawiający ludzi  i wypędzający złe duchy Jezus jest opętany przez Belzebuba. Kim jest Belzebub? Nawet Wikipedia nie wyjaśnia tego dokładnie, koncentrując się bardziej na odwołaniach do kultury i popkultury:

Wikipedia - Belzebub

Jak się to ma do Szatana? Również posiłkując się Wikipedią, wygląda na to, że Belzebub i Szatan to jedno i to samo:

Wikipedia - Szatan

Wierząc w Boga, wierzymy też w Szatana. Tym bardziej, że od czasów Adama i Ewy wpływa i to całkiem skutecznie na ludzi.

Egzorcyzmy i opętania wcale nie są pojęciami znanymi tylko z przekazów historycznych. Zdarzają się także współcześnie, w wielu kuriach biskupich są księża egzorcyści. Raczej mało wiemy o ich działalności. Ja sama mam problem ze zrozumieniem tego zjawiska, podchodzę do tego dość sceptycznie. Dziś rano oglądałam poświęcony właśnie egzorcyzmom program z cyklu "Skalpel i dusza" (świetna seria) i nadal mam mieszane uczucia. Wprawdzie wiem, że każdy taki przypadek jest analizowany przez psychiatrów, ale trudno mi to zrozumieć. I chyba nawet nie mam na to ochoty.  W każdym razie - "złe duchy" boją się modlitwy i wszystkiego, co mieści się pod pojęciem świętości. 

 

 

 

niedziela, 31 maja 2015

Ewangelia na niedzielę 31 maja 2015

Trójca Święta


Rozesłanie uczniów
Jedenastu uczniów poszło do Galilei, na górę, tak jak im Jezus nakazał. Gdy Go zobaczyli, oddali Mu hołd. Niektórzy jednak nie dowierzali A Jezus podszedł do nich i powiedział: "Otrzymałem pełną władze na niebie i na ziemi. Idźcie więc i pozyskujcie uczniów we wszystkich narodach! Udzielajcie im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Nauczajcie ich, aby zachowywali wszystko, co wam nakazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do końca świata".

Ewangelia wg Św. Mateusza, 18, 16-20

W kolejną już niedzielę czytamy, że Jezus rozesłał uczniów, aby głosili Ewangelię. W pewien sposób chyba wynika z tego przesłanie także dla nas samych, też powinniśmy nauczać i zachowywać wszystko to, czego nauczył nas Jezus. Czasem jest to bardzo trudne, szczególnie jeśli wymaga z naszej strony czegoś więcej niż tylko udziału w niedzielnej mszy świętej.
Ostatnio słyszałam jednego z polityków, znanego z tego, że jest radykalnym katolikiem, który ostro sprzeciwiał się przyjęciu przez Polskę uchodźców z Syrii. Gdzie miłość bliźniego? W dodatku w stosunku do chrześcijan, którzy giną za wiarę w Chrystusa? Oni naprawdę są prześladowani i potrzebują pomocy.
Dzięki Furfuralowi dowiedziałam się o Fundacji Estera - to jest piękny i realny przykład wcielania w życie Nauki Jezusa.

 

niedziela, 24 maja 2015

Ewangelia na niedzielę 24 maja 2015

Zesłanie Ducha Świętego

 

Spotkanie Zmartwychwstałego z uczniami
Gdy tego pierwszego dnia tygodnia zapadł wieczór, a tam, gdzie przebywali uczniowie, zamknięto drzwi z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął w środku i pozdrowił ich: "Pokój wam". A gdy to powiedział, pokazał im ręce oraz bok. Uczniowie uradowali się, że ujrzeli Pana. Jezus zaś odezwał się do nich ponownie: "Pokój wam! Jak Mnie posłał Ojciec, tak i Ja was posyłam". Po tych słowach tchnął na nich i oznajmił: "Przyjmijcie Ducha Świętego. Tym, którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, którym zatrzymacie, są zatrzymane".

Ewangelia wg Św. Jana, 20, 19-23

Święto Pięćdziesiątnicy czyli Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. W naszej tradycji zwana jest także jako Zielone Świątki.
Czy opisana w tej perykopie scena to początek Kościoła? Uczniowie, obdarzeni mocą Ducha Świętego, zostali posłani, aby głosić Słowo Boże. Patrząc na ilość chrześcijanin we współczesnych świecie - chyba im się udało, nie zawiedli. Czy my też jesteśmy posłani? Ja sama tak to odczuwam, choć w najmniejszym stopniu nie czuję się uprawniona do odpuszczania grzechów innym. Wręcz przeciwnie - sama często tego potrzebuję. I trochę wbrew temu, co dosłownie zapisano w tej perykopie, podchodzę do tego tak, że Bóg odpuszcza mi grzechy, kapłan jest tylko pośrednikiem.

Często modlę się do Ducha Świętego, szczególnie w sytuacjach wymagających mądrości i rozwagi. I nie zawodzę się, dostaję taką pomoc. Moja polonistka w szkole średniej miała takie powiedzonko: "i nagle, błysk inteligencji i zrobiłam/powiedziałam tak.." - też mam takie momenty, choć traktuję je głównie, jako podpowiedź właśnie Ducha Świętego. W wielu sytuacjach życiowych jest to potrzebne, tym bardziej, że często nasze wybory nie są podejmowane na zasadzie białe - czarne, dobro - zło, tak - nie. I nie chodzi tu nawet o wybór typu "mniejsze zło" - często musimy podejmować decyzje "neutralne" i tu też pomoc Ducha Świętego może być przydatna.

 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 28
| < Lipiec 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS