Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?

Wpisy z tagiem: Ewangelia na niedzielę

sobota, 25 czerwca 2016

Ewangelia na niedzielę 26 czerwca 2016

naśladować Jezusa

Niegościnni Samarytanie
Nadchodził czas, kiedy miał być zabrany z tego świata. Wtedy nieodwołalnie postanowił pójść do Jeruzalem. Wysłał przed sobą posłańców, a oni wybrali się w drogę i przyszli do pewnej samarytańskiej wioski, aby Mu przygotować miejsce. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ szedł do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: "Panie, jeśli chcesz, powiemy, aby ogień zstąpił z nieba i zniszczył ich". Lecz On odwrócił się i skarcił ich. Poszli więc do innej wioski.
O naśladowaniu Jezusa
Gdy szli drogą, powiedział ktoś do Niego: "Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz". Jezus mu odpowiedział: "Lisy mają nory, a ptaki - gniazda, tylko Syn Człowieczy nie ma gdzie położyć głowy. Do innego rzekł: "Pójdź za Mną" . Lecz ten odpowiedział: "Panie, pozwól mi najpierw odejść i pogrzebać mojego ojca". Odrzekł mu: "Niech umarli grzebią swoich umarłych. Ty zaś idź i głoś królestwo Boże". Jeszcze innemu powiedział: "Panie, pójdę za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z tymi, którzy są w moim domu". Jezus mu odpowiedział: "Ten, kto przyłożył rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie jest przydatny w królestwie Bożym".

Ewangelia wg Św. Łukasza 9, 51-62

Jezus stawia przed nami trudne zadanie. Przejmowanie się tym co tu i teraz wydaje się być  czymś normalnym, oczywistym i bardzo ludzkim. Czy można żyć samą modlitwą i głoszeniem Bożego słowa? Jak to pogodzić z naszą codziennością? Z codzienną pracą, obowiązkami wobec innych, zadbaniem o potrzeby ciała? Jak nie przykładać ręki do pługa, skoro trzeba zasiać pole? Owszem, nie samym chlebem żyje człowiek, ale jest on nam potrzebny.
Może wcale jednak nie ma tu sprzeczności? Ja jestem zwolenniczką podejścia, że najlepszym świadczeniem Ewangelii jest dobry przykład własnego życia. Co z tego, że pięknie i z przejęciem potrafię wyrecytować Dekalog, przykazanie miłości jeżeli na co dzień nie będę ich stosować?

Może jeśli będę dobrym człowiekiem,
który chce lepszym być każdego dnia,
Pana Boga ktoś przeze mnie zobaczy,
bo chrześcijanin to właśnie ja.

 


sobota, 18 czerwca 2016

Ewangelia na niedzielę 19 czerwca 2016

Wyznanie Piotra

Wyznanie Piotra
18 Kiedy pewnego razu Jezus modlił się na osobności, a uczniowie byli razem z Nim, zapytał ich: "Co mówią tłumy? Kim według nich jestem?". 19 Oni odpowiedzieli: "Mówią, że jesteś Janem Chrzcicielem, inni - że Eliaszem, jeszcze inni - że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał". 20 Zapytał ich: "A według was, kim jestem?" Wtedy Piotr odpowiedział: "Chrystusem Bożym". 21 Wówczas stanowczo im nakazał, aby nikomu tego nie mówili.
Pierwsza zapowiedź Męki i Zmartwychwstania Jezusa
22 Potem powiedział: "Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć, będzie odrzucony przez starszych, wyższych kapłanów i nauczycieli Pisma, zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie".
Naśladowanie Jezusa
23 Do wszystkich zaś mówił: "Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyprze samego siebie, niech codziennie bierze swój krzyż i niech Mnie naśladuje. 24 Bo kto chce ocalić swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie z mojego powodu, ten je ocali".

Ewangelia wg Św. Łukasza 9, 18-24

Jezus stawia przed nami trudne zadanie: wziąć swój krzyż i naśladować Chrystusa... Trudno się czasem z tym pogodzić. Nawet patrząc na naszą ziemską wędrówkę z perspektywy wieczności - każdemu z pewnością trafiają się chwile, gdy ciężar na barkach zdaje się przekraczać nasze siły. I jakkolwiek naturalny w takiej sytuacji wydaje się bunt - to rzadko kiedy przynosi on pozytywny efekt. Więcej wytchnienia, ulgi, a przede wszystkim - wewnętrznego spokoju przynosi modlitwa. Także, a może głównie wtedy, gdy z ludzkiego punktu widzenia nic już nie można zrobić. Wiem, nie zawsze jest skuteczna, Bóg czasami zdaje się być zupełnie nieczuły na nasze prośby i modlitwy, ale mimo wszystko - przynajmniej coś robimy, nie jesteśmy bierni. Moim zdaniem to pomaga i to bardzo.

 

niedziela, 12 czerwca 2016

Ewangelia na niedzielę 12 czerwca 2016

przebaczenie grzesznej kobiecie

Przebaczenie grzesznej kobiecie
Któryś z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do jego domu i zajął miejsce przy sobie. Pewna kobieta, znana w mieście jako grzesznica, dowiedziała się, że Jezus przebywa w domu faryzeusza. Przyniosła olejek w alabastrowym flakoniku, stanęła za Nim i płacząc u Jego stóp, zaczęła je obmywać łzami i wycierać włosami. Całowała Jego stopy i namaszczała olejkiem. A faryzeusz, który Go zaprosił, widząc to, pomyślał sobie: "Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, kto Go dotyka i jaka jest ta kobieta - ze jest grzesznicą". Wtedy Jezus rzekł do niego: "Szymonie, chcę ci coś opowiedzieć". A on odparł: "Mów, Nauczycielu!". "Było dwóch dłużników pewnego wierzyciela. Jeden był mu winien pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt.. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obu. Który więc z nich będzie go bardziej miłował ?" . Szymon odpowiedział: "Sądzę, ze ten, któremu więcej darował". A On mu odrzekł: "Słusznie osądziłeś". Wtedy obrócił się w stronę kobiety, a do Szymona powiedział: "Widzisz te kobietę? Wszedłem do twojego domu, a nie podałeś Mi wody do obmycia nóg. A ona obmyła mi stopy łzami i wytarła włosami. Nie pocałowałeś mnie na powitanie, a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować moich stóp. Nie namaściłeś mi głowy oliwą, a ona olejkiem namaściła moje stopy. Dlatego mówię ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. Komu mało się odpuszcza, ten mało miłuje". Do niej zaś powiedział: "Odpuszczone są twoje grzechy". Wtedy ci, którzy siedzieli przy stole, zaczęli mówić między sobą: "Kim On jest, że nawet grzechy odpuszcza ?". A do kobiety powiedział: "Twoja wiara cię ocaliła. Idź w pokoju !".
Kobiety idące za Jezusem
Potem wędrował przez miasta i wsie, nauczał i głosił Ewangelię o królestwie Bożym. Towarzyszyło Mu Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od chorób: Maria, zwana Magdaleną, z której wyszło siedem demonów, Joanna, zona Chuzy, zarządcy Heroda, Zuzanna oraz wiele innych, które im usługiwały, dzieląc się swoim majątkiem.

Ewangelia wg Św. Łukasza 7-36, 8 1-3

W tej perykopie najbardziej zauważalna jest dla mnie nie tyle wielka wiara "grzesznej kobiety", co jej głęboki żal. Jezus odpuścił jej grzechy, dostała szansę na nowe życie już z dala od grzechu. Brzmi znajomo, prawda? Za każdym razem, gdy przystępujemy do Spowiedzi Św. - też uzyskujemy odpuszczenie grzechów. Jak jednak wygląda nasz żal? Oczywiście nie chodzi mi tu o zalewanie się łzami przy konfesjonale - to co ważne nie zawsze musi być uzewnętrzniane, istotne jest to, co dzieje się w nas "w środku". Czy naprawdę szczerze żałujemy za grzechy i chcemy się poprawić? Człowiek jest słaby, często upada, ale sakrament Spowiedzi Św. to nie  jest pusty rytuał na zasadzie: dziś trochę nagrzeszę, jutro pójdę do spowiedzi i wszystko będzie w porządku. Taka chłodna kalkulacja jest chyba jednak zaprzeczeniem tego, co czytamy w Ewangelii. Celem nie jest także to, aby siedzący w konfesjonale ksiądz "odpukał" nam nasze grzechy. Robi to Bóg, który wie wszystko i nie da się zagadać niedopowiedzeniami czy gładkimi słówkami.

Druga część dzisiejszej perykopy, patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, jest za to mało "poprawna politycznie". Rola kobiet wokół Jezusa, ograniczona do usługiwania i dzielenia się majątkiem, zupełnie nie wpisuje się w idę równouprawnienia. Czy jest to wskazanie czy tylko wynikający z tamtych czasów model społeczeństwa? Jednak zupełnie różny od współczesnego  - coraz rzadziej widać rodziny utrzymywane tylko przez mężczyzn. W znacznej mierze wynika to z pewnością ze względów ekonomicznych, ale aspiracje kobiet obecnie też są zdecydowanie wyższe. Wiem sama po sobie.... 


sobota, 04 czerwca 2016

Ewangelia na niedzielę 5 czerwca 2016

wskrzeszenie młodzieńca z Naim

Wskrzeszenie młodzieńca z Naim
Wkrótce potem udał się do pewnego miasta zwanego Naim. Wraz z Nim szli Jego uczniowie i wielki tłum. Gdy zbliżył się do bramy miasta, właśnie wynoszono zmarłego: jedynego syna matki, która była wdową. Towarzyszył jej wielki tłum z miasta. Gdy Pan ją zobaczył, ulitował się nad nią i powiedział "Nie płacz". Podszedł, dotknął pogrzebowych noszy, a niosący je zatrzymali się. I powiedział: "Młodzieńcze, mówię ci, wstań !". Wtedy zmarły usiadł i zaczął mówić. I oddał go jego matce. Wszystkich ogarnął lęk i wychwalali Boga mówiąc: "Wielki prorok pojawił się wśród nas. Bóg nawiedził swój lud". I rozeszła się ta wieść o Nim po całęj Judei i po całej okolicy

Ewangelia wg Św. Łukasza 7, 11-17


Jezus ulitował się nad wdową z Naim, wskrzesił jej syna. Nic więc dziwnego, że patrzący na to ludzie - uwierzyli w Niego. Dokonywany na ich oczach cud, przezwyciężenie śmierci, jest czymś niewyobrażalnym, rzuca na kolana. A my dzisiaj? Czy przeżywając traumę śmierci bliskiej osoby - możemy jeszcze bardziej pokochać Boga? Czy ból nie przysłania nam wiary?
Nie są to proste pytania, odpowiedzi chyba jeszcze trudniejsze. Mimo wszystko jednak - ludziom wierzącym jest łatwiej. Perspektywa wiary, że bliska nam osoba jest w niebie z pewnością jest bardziej pocieszająca niż uznanie całkowitego, nieodwracalnego końca człowieka ograniczonego tylko do doczesnych szczątków cielesnych. Bóg podobno zabiera człowieka w najlepszym dla niego momencie. Czy może to być pociechą dla tych, którzy zostają i płaczą? Z autopsji wiem, że marną. Innej jednak nie ma....


sobota, 28 maja 2016

Ewangelia na niedzielę 29 maja 2016

Uzdrowienie sługi Setnika

Uzdrowienie sługi setnika
Gdy Jezus skończył przemawiać do słuchającego Go ludu, wszedł do Kafarnaum. A sługa pewnego setnika, bardzo przez niego ceniony, chorował i był już umierający. Skro setnik usłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszych żydowskich, prosząc Go, aby przyszedł i uzdrowił jego sługę. Gdy przyszli do Jezusa, bardzo Go prosili: "Zasługuj, abyś mu to uczynił. Miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę". Poszedł więc Jezus razem z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał przyjaciół, aby Mu powiedzieli: "Panie, nie trudź się, bo nie jestem godny, abyś wszedł do mojego domu. Dlatego też samego siebie nie uznałem za godnego, aby przyjść do Ciebie. Ale powiedz tylko słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Bo i ja, chociaż sam podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. i kiedy mówię jednemu z nich Idź! - on idzie. A innemu: Przyjdź! - on przychodzi. A gdy do sługi mówię: Zrób to! - on robi". Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i zwracając do tłumu, który szedł za Nim, powiedział: "Mówię wam, nawet w Izraelu nie spotkałem tak silnej wiary" A gdy posłańcy wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.

Ewangelia wg Św. Łukasza 7, 1-10

Na kanale National Geographic pojawiają się co jakiś czas filmy ukazujące wydarzenia opisane w Biblii w kontekście historycznym. Lubię je oglądać - na tle ówczesnej polityki, zwyczajów, kultury nabierają one inne znaczenia, stają się bardziej zrozumiałe, a jednocześnie wcale nie tracą swojego wymiaru ponadczasowego. Jak można by w ten sposób czytać dzisiejszą perykopę? Był sobie wysoki rangą Rzymianin, przebywający na misji wojskowej w mieście Kafarnaum. Miał swoich podwładnych, miał też swoich rzymskich bogów - pewnie składał im ofiary, próbując zdobyć ich przychylność. I nagle stanął przed problemem, wobec którego jest bezsilny. Choroba jego ulubionego sługi spowodowała, że cała jego władza okazała iluzoryczna. I zwraca się do Jezusa. Czy wierzył w Niego? Czy może tylko dotarła do niego sława Jezusa jako "cudownego uzdrowiciela"? Nie wiemy tego, ale sądząc z dzisiejszej Ewangelii - wierzył, że tylko Jezus może mu pomóc.
Jak mogłoby to wyglądać współcześnie? To tak, jakby ateista czy wyznawca innej wiary ukląkł w kościele i prosił Boga o wyzdrowienie dla kogoś sobie bliskiego. I Bóg wysłuchałby jego prośby - właśnie poprzez tę wiarę, że Jezus jest "ostatnią deską ratunku", wszystko inne zawiodło.

Takie podejście chyba mało się wpisuje w teorię, że poza Kościołem nie ma zbawienia. Moim zdaniem - tak nie jest. Jezus oddał swoje życie za nas wszystkich. Bóg nie wystawia etykietek i nie skazuje z góry. Ja miałam szczęście - urodziłam się w rodzinie katolickiej, jako dziecko byłam ochrzczona i wychowywana zgodnie z Ewangelią. Gdybym jednak urodziła się w innej rodzinie? Nie wzrastałabym w duchu chrześcijaństwa? Owszem, słowa Ewangelii są piękne i uniwersalne, ale być może święte księgi innych religii też takie są. I każda z religii uważa, że jest jedyną słuszną i wierzy w Jedynego Prawdziwego Boga. Czy człowiek dobry, uczciwy może zostać potępiony tylko dlatego, że inaczej nazywa Boga? "
I czy my sami o sobie nie mówimy na każdej mszy świętej "Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja..."

 


sobota, 21 maja 2016

Ewangelia na niedzielę 21 maja 2016

Trójca Święta

Dzieło Ducha Wspomożyciela
12Miałbym wam jeszcze dużo do powiedzenia, lecz teraz nie jesteście w stanie tego udźwignąć. 13Po swoim przyjściu On - Duch Prawdy - poprowadzi was ku pełnej prawdzie. Nie będzie bowiem mówił od siebie, lecz powie to wszystko, co usłyszy. Będzie także nauczał o sprawach przyszłych. 14On Mnie uwielbi, gdyż będzie czerpał z tego co moje i będzie wam to głosił. 15Wszystko, co należy do Ojca, jest moje; dlatego powiedziałem: Będzie czerpał z tego co moje i będzie wam głosił.

Ewangelia wg Św. Jana 16, 12-15

Uroczystość Trójcy Świętej. Przedziwna, trudna do zrozumienia tajemnica. Choć tak naprawdę - to może powinniśmy na to spojrzeć w kontekście swoistej gombrowiczowskiej gęby? Ojciec, Syn i Duch Święty to przecież Jedność, tylko widziana przez nas z różnej perspektywy.
A przecież lubimy takie etykietki. Najdobitniej widać to w różnych "przydomkach" nadawanych Matce Boskiej: Częstochowska, Fatimska, Katyńska i wiele, wiele innych. Święci też mają swoje specjalności - ze zgubą prosimy o wstawiennictwo św.Antoniego, zakochani modlą się do św.Walentego, a w sprawach trudnych i po ludzku beznadziejnych - do św.Rity. W pewien sposób też przypisujemy podział ról w samej Trójcy: Bóg Ojciec to sprawiedliwy sędzia, Syn Boży - to miłosierny symbol miłości Boga do człowieka, a Duch Święty - jest symbolem Boskiej mądrości. Może to ułatwia nam zrozumienie? Warto jednak pamiętać, że Bóg jest jeden. Po prostu.


sobota, 07 maja 2016

Ewangelia na niedzielę 8 maja 2016

Wniebowstąpienie

Wniebowstąpienie
I powiedział: "Tak jest napisane: Chrystus będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie. W Jego imię będzie głoszone nawrócenie, na odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, rozpoczynając od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja zsyłam na was obietnicę mojego Ojca. Pozostańcie w mieście, dopóki nie zostaniecie napełnieni mocą z wysoka".
Potem przeprowadził ich za miasto w kierunku Betanii. Podniósł ręce i błogosławił ich. A podczas błogosławieństwa oddalił się od nich i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu hołd i z wielką radością wrócili do Jeruzalem. Przebywali ciągle w świątyni i wielbili Boga.
".

Ewangelia wg Św. Łukasza 24, 46-53

Myśląc o niebie - odruchowo spoglądamy w górę. Zgodnie z przytoczonym tu fragmentem Ewangelii - Jezus też został do nieba uniesiony - od razu wskazuje to na kierunek w górę. I pewnie tak było - trudno nie wierzyć bezpośrednim uczestnikom tamtych wydarzeń. Czy oznacza to jednak, że na tym naszym ziemskim padole - tu i teraz - Boga nie ma, jest gdzieś tam daleko, wysoko? Blisko gwiazd, daleko od nas i naszej codzienności? Może trzeba spojrzeć mniej dosłownie i materialnie? I dostrzec Boga właśnie w tym naszym dniu codziennym? Bóg jest wszędzie i zawsze, nie tylko raz w tygodniu, gdy jesteśmy  w kościele na niedzielnej mszy świętej. Może Bóg jest najbardziej przy nas np. w środę rano, gdy jesteśmy w drodze do pracy? Lub podczas czwartkowego spaceru z psem? A także wtedy, gdy dopada nas chandra, gdyż mamy serię niepowodzeń, szwankuje nam zdrowie i w ogóle jest nam źle? Nie jesteśmy sami. Nawet, gdy niebo jest zachmurzone i nie widać najmniejszego promyczka słońca. Wówczas wystarczy rozejrzeć się wokół siebie i tam znaleźć Boga. Lub czytając doniesienia medialne z któregoś z obozu uchodźców - zastanowić się jak można im pomóc? I dlaczego tak trudno nam zobaczyć w nich naszych bliźnich?


niedziela, 01 maja 2016

Ewangelia na niedzielę 1 maja 2016

Duch Święty nauczy was wszystkiego

Obietnica Ducha Wspomożyciela
Jezus mu odpowiedział: "Każdy, kto Mnie miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go. Przyjdziemy do niego i będziemy u niego mieszkać. Ten, kto Mnie nie miłuje, nie przestrzega mojej nauki. Nauka jednak, której słuchacie, , nie jest moja, lecz Ojca, który Mnie posłał.
Powiedziałem to, przebywając jeszcze wśród was. A Wspomożyciel - Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, pouczy was o wszystkim oraz przypomni wszystko, co wam powiedziałem. Pozostawiam wam pokój, obdarzam was moim pokojem. Ale Ja nie obdarzam was w taki sposób, jak czyni to świat. Przestańcie się więc trwożyć w waszych sercach i lękać. Słyszeliście przecież, co wam powiedziałem: Odchodzę, lecz powrócę do was. Gdybyście Mnie miłowali, to rozradowalibyście się, że idę do Ojca. Ojciec bowiem jest większy ode Mnie.A mówię wam to teraz, zanim się stanie, abyście uwierzyli, gdy to nastąpi".

Ewangelia wg Św. Jana 14, 23-29

W tej perykopie Jezus przygotowuje uczniów na swoje odejście. Z pewnością nie było to dla nich łatwe ani do zrozumienia ani do pogodzenia się. Porzucili swoje wcześniejsze życie, poszli za Jezusem i nagle dowiadują się, że przyjdzie moment, gdy odejdzie on do Ojca. Zupełnie po ludzku patrząc - jest to bardzo przygnębiające.
W naszym normalnym, współczesnym życiu jest podobnie. Od tysiącleci ludzi rodzą się i umierają, wiemy to, ale mimo wszystko ciągle jednak trudno pogodzić się ze śmiercią kogoś bliskiego. Ciągle nas to przytłacza, wpędza w smutek i beznadzieję. Tak jak apostołowie - nie umiemy się cieszyć, że ktoś nam bliski i ważny - odchodzi do domu Ojca. Wspomożyciel jest nam także bardzo potrzebny. Czy możemy liczyć na to, że Bóg przyśle do nas Ducha Świętego? Moim zdaniem - jest On cały czas przy nas, choć my sami nie zawsze jesteśmy wyczuleni na Jego głos i rady, nie potrafimy ich rozpoznać i odczytać. Często jest potrzebna interwencja zdecydowanie bardziej widoczna, realna i namacalna. Wówczas Bóg stawia na naszej drodze ludzi, którzy nas wspomagając, stają się w pewien sposób takim Bożymi posłańcami. Czasem wystarczy dobre słowo - ważne, aby było szczere, a nie recytowane jak standardowa formułka.
Ja sama jestem typem raczej samotnika. Lubię chować się w swojej dziupli, z której co chwilę wychodzę, szukając innych ludzi. Mam takie momenty, gdy potrzebuję, aby ktoś mnie wysłuchał, wsparł i gdy zderzam się z obojętnością (czasami wynikającą po prostu ze zwykłego ludzkiego zabiegania) - dość boleśnie to odczuwam. Wówczas ograniczam swoje wymagania i potrzebę tego, aby ktoś pogłaskał mnie po głowie realizuję bardzo dosłownie - idąc do fryzjera. Powoduje to jednak, że jestem bardziej wyczulona na odczucia innych ludzi i tam gdzie mogę - staram się wspierać. Podobno najlepszym sposobem na własną chandrę jest cudza chandra....



niedziela, 24 kwietnia 2016

Ewangelia na niedzielę 24 kwietnia 2016

przykazanie miłości

Nowe przykazanie miłości
Po jego wyjściu Jezus powiedział: "Teraz Syn Człowieczy dostąpił chwały, ale i w Nim Bóg obdarzy w sobie chwałą - i to zaraz obdarzy. Dzieci, krótko teraz już będę przebywał z wami. Będziecie Mnie szukać, lecz teraz powtarzam wam to, co powiedziałem Żydom: 'Dokąd Ja odchodzę, wy nie możecie się udać'. Daję wam nowe przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali. Podobnie jak Ja was umiłowałem, tak i wy macie miłować jeden drugiego. Po tym wszyscy rozpoznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będziecie się wzajemnie miłować".

Ewangelia wg Św. Jana 13, 31-35

Tak naprawdę - to ta perykopa jest bardzo smutna w swojej wymowie. Czy dziś sami o sobie możemy powiedzieć, że widać po nas, że jesteśmy uczniami Chrystusa? Chrześcijanin nie jest niestety synonimem dobrego człowieka...
Wystarczy wziąć do ręki gazetę, włączyć telewizor czy radio, czy zajrzeć na dowolne forum internetowe, aby zobaczyć, jak wiele jest nienawiści i agresji, a w ogóle nie widać miłości. Jeśli ktoś z Pismem Świętym w ręku chciałby wśród nas znaleźć chrześcijan - miałby poważne trudności. Mniej lub bardziej zapełnione kościoły podczas niedzielnej mszy świętej, liczne słowne deklaracje własnej wiary niewiele znaczą, jeżeli nie tkwią za nimi czyny. I przede wszystkim - miłość bliźniego.
Nie jest to z pewnością łatwe, jednak Jezus w swoich naukach wcale nie obiecuje, że będzie lekko, łatwo i przyjemnie.Chrześcijanin musi od siebie wymagać. W dzisiejszych czasach jednym z bardziej spektakularnym przykładem może być stosunek do uchodźców i tego - jak na nich patrzymy. Niezależnie jednak od tego, czy widzimy w nich muzułmańską nawałę nacierającą na Europę czy mających imiona i nazwiska ludzi uciekających przed wojną - nie możemy zapomnieć, że w niczym nie usprawiedliwia to nas samych. Kiedyś, gdy staniemy przed Bogiem nie będziemy rozliczani z tego, jak bardzo źli byli inni, ale czy my byliśmy dobrzy.
Dotyczy to też naszych wewnętrznych, polskich podziałów, tak destrukcyjnie wpływających na nas wszystkich. I na pewno mało świadczących o tym, że Polska to kraj katolicki.

Po tym wszyscy rozpoznają, ze jesteście moimi uczniami, jeśli będziecie się wzajemnie miłować....

 


niedziela, 17 kwietnia 2016

Ewangelia na niedzielę 17 kwietnia 2016

Dobry Pasterz

Postawa ludzi wobec Syna Bożego
Moje owce są mi posłuszne. Ja je znam, a one podążają za Mną. Ja też daję im życie wieczne i nigdy nie zginą, ani nikt nie wyrwie ich z mojej ręki. Mój Ojciec, który jest większy od wszystkich, dał Mi je i nikt nie może ich wyrwać z ręki Ojca. Ja i Ojciec jesteśmy jedno.

Ewangelia wg Św. Jana 10, 27-30

Czwarta niedziela po Wielkanocy to Niedziela Dobrego Pasterza. Tego dnia w sposób szczególny modlimy się o powołania kapłańskie i zakonne.
Patrząc na statystyki - modlitwa taka jest z pewnością potrzebna. Tym bardziej, że istotna jest nie tylko ilość, ale także jakość. Kapłan, który potrafi przyciągnąć ludzi do Boga, do Kościoła to wielki skarb. Jednocześnie jednak musimy pamiętać, że każdy kapłan to człowiek - wcale nie chodząca doskonałość i wcale nie dysponuje nadludzkimi siłami i niezwykłą odpornością na zło. W praktyce różnie z tym bywa. Kapłani również potrzebują naszej modlitwy.
Na pewno potrzebuje jej także nasz papież Franciszek. Zdecydowanie wraca do źródeł, do Ewangelii, przypominając nam to, co oczywiste,choć mało wygodne i burzące nasze własne samozadowolenie z tego, jak dobrymi chrześcijanami jesteśmy...


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32
| < Czerwiec 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS