Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?

Wpisy z tagiem: Ewangelia na niedzielę

niedziela, 29 marca 2015

Ewangelia na niedzielę 29 marca 2015

wjazd Jezusa do Jerozolimy

 

Triumfalny wjazd do Jerozolimy
Kiedy zbliżali się do Jerozolimy, od strony Betfage i Betanii na Górze Oliwnej, wysłał dwóch swoich uczniów, mówiąc im: "Idźcie do wsi, która jest przed wami, Jak tylko wejdziecie do niej, znajdziecie tam uwiązanego osiołka, którego nikt z ludzi jeszcze nie dosiadał. Odwiążcie go i przyprowadźcie. Jeśli ktoś was go zapyta, dlaczego to robicie, powiedzcie: Pan go potrzebuje, lecz zaraz go odeśle z powrotem." Poszli i znaleźli osiołka przywiązanego u drzwi na zewnątrz przy drodze i odwiązali go. Niektórzy ze stojących tam pytali: "Co to ma znaczyć? Dlaczego odwiązujecie osiołka?". Oni odpowiedzieli, jak im Jezus polecił. I pozwolili im.
Przyprowadzili osiołka do Jezusa i zarzucili na niego swoje płaszcza, a On go dosiadł. Wielu słało swoje płaszcze na drodze, a inni zielone gałązki ścięte na polach. Ci zaś, którzy szli przed za Nim i za Nim, wołali: "Hosanna! Chwała Temu, który przychodzi w imię Pana. Błogosławione nadchodzące królestwo naszego ojca Dawida". .

Ewangelia wg Św. Marka 11, 1-10

Dziś Niedziela Palmowa. Święcimy palemki, na mszach słuchamy Męki Pańskiej:

Męka i śmierć Jezusa

Wkraczamy w Wielki Tydzień. I pewnie zdominują nas znowu przedświąteczne porządki, zakupy - to, co potrzebne,a by zatroszczyć się o nasze ciało. A co z naszym duchem? Czy naprawdę przygotowania do świąt to tylko zastawiony stół? Spróbujmy pomyśleć o tym, co tak naprawdę jest najistotniejsze.  Znaleźć chwilę na zadumę nad wydarzeniami sprzed 2000 lat. I celebrując śmierć Jezusa na krzyżu - pamiętać o tym, że to Zmartwychwstanie jest największą tajemnica naszej wiary.

 

sobota, 21 marca 2015

Ewangelia na niedzielę 22 marca 2015

łan zboża

Zapowiedź uwielbienia Jezusa
Wśród tych, którzy przybyli na święto, aby oddać cześć Bogu, byli także Grecy. Przyszli oni do Filipa, pochodzącego z Betsaidy w Galilei, i poprosili: "Panie, pragniemy zobaczyć Jezusa". Filip powiedział o tym Andrzejowi, a następnie obaj przekazali to Jezusowi. Jezus zaś im odrzekł: "Nadeszła już godzina, aby Syn Człowieczy doznał chwały. Uroczyście zapewniam was: Jeśli ziarno pszenicy wrzucone w ziemię nie obumrze, pozostanie tam samo; jeśli zaś obumrze, przynosi obfity plon. Ten, kto kocha swoje życie, traci je; ten zaś kto nie przecenia swojego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. Jeśli ktoś mi służy, niech idzie za Mną. A gdzie ja jestem, tam będzie tez mój sługa. Jeśli ktoś Mi służy, Ojciec okaże Mu cześć.
Teraz ogarnął Mnie głęboki niepokój. I cóż mam powiedzieć? Ojcze, ocal Mnie od tej godziny? Przecież przyszedłem z tego powodu - dla tej godziny. Ojcze, uwielbij swoje imię!" Wtedy zabrzmiał głos z nieba: "Już uwielbiłem i jeszcze uwielbię". Ludzie, którzy tam stali i usłyszeli ów dźwięk, mówili: "Zagrzmiało". Inni jednak twierdzili: "Anioł przemówił do Niego". Jezus więc wyjaśnił: "Głos ten rozległ się nie ze względu na Mnie, lecz ze względu na was. Teraz dokonuje się sąd nad tym światem. Teraz zostanie usunięty władca tego świata. Ja natomiast, gdy zostanę wywyższony nad ziemię, pociągnę wszystkich ku sobie". Powiedział to, aby zaznaczyć, w jaki sposób miał umrzeć.

Ewangelia wg Św. Jana 12, 20-33

W moim wydaniu Pisma Świętego (wyd. Święty Paweł, najnowszy przekład z języków oryginalnych) mowa jest o tych, którzy "nie przeceniają swojego życia na tym świecie". Starsze tłumaczenia Biblii mówią w tym miejscu, o tych, którzy "nienawidzą swojego życia". Różnica wydaje się chyba istotna - przynajmniej w kontekście języka współczesnego. Dlaczego mielibyśmy nienawidzić naszego życia? Przecież chyba nie po to je otrzymaliśmy? Zupełnie inny sens można natomiast dostrzec w tym, żebyśmy nie przeceniali go. Jeżeli będziemy pamiętać, że to tylko etap naszej egzystencji - następuje całkowite przewartościowanie tego co naprawdę ważne i istotne. Tym bardziej, że nasza ziemska egzystencja może być tak niespodziewanie krucha.
Dzisiejsza perykopa pokazuje też - jak różny może być odbiór tego samego zjawiska. Jedni usłyszeli głos, inni grzmot. Jak to wytłumaczyć? Z ludzkiego punktu widzenia raczej prosto, stykamy się z tym na co dzień. Każdy widzi i słyszy to co jest dla niego istotne, tłumacząc sobie w zależności od potrzeb fakty. To tak jak patrząc na spadającą gwiazdę - można albo pomyśleć sobie marzenie, albo zastanowić się nad torem lotu meteorytu.

sobota, 14 marca 2015

Ewangelia na niedzielę 15 marca 2015

Światło Boga

Rozmowa Jezusa z Nikodemem
Podobnie jak Mojżesz na pustyni wywyższył węża, tak też jest konieczne wywyższenie Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bardzo bowiem Bóg umiłował świat, ze poświęcił swego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, lecz miał życie wieczne. Bóg przecież nie posłał swego Syna na świat, aby go sądził, lecz aby go zbawił. Ten, kto w Niego wierzy, nie podlega sądowi; ten jednak, kto nie wierzy w to, już został osądzony, ponieważ nie uwierzył w to, kim jest jednorodzony Syn Boży. Sąd zaś polega na tym: na świecie pojawiła się światłość, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność niż światłość, ponieważ ich czyny były złe. Każdy bowiem, kto popełnia zło, nienawidzi światłości i nie lgnie do niej, aby jego czyny nie stały się jawne. Ten natomiast, kto żyje w prawdzie, zbliża się do światłości, aby jego czyny były widoczne - jako dokonane w Bogu.

Ewangelia wg Św. Jana 3, 14-21

Bóg posłał Swego Syna na świat, aby go zbawić. Co to jednak znaczy? Jak należy odczytywać te słowa? Przecież nie to, że Bóg potrzebował krwi jako swoistej daniny na budowę Nowego Przymierza. Czy najważniejsze nie jest tu jednak to, że nauczanie Jezusa to przypomnienie podstawowych zasad jakimi powinniśmy się kierować w życiu? Nie zawsze są to prawdy wygodne i chcemy ich słuchać. Burzą nasz spokój, samozadowolenie i poukładany świat. W świetle Ewangelii widać bardziej nasze słabości i niedoskonałość. Było tak dwa tysiące lat temu, jest i teraz - to światło razi nas, cień wydaje się bezpieczniejszy.
Współczesność niesie nam jeszcze inne zagrożenia.  Wszędzie wokół są kamery, w wielu miejscach także podsłuchy - coraz trudniej jest się ukryć, zrobić coś w tajemnicy. Jest to irytujące i to nie tylko ze względu na chęć robienia czegoś złego, ale po prostu ze względu na chęć zachowania choćby minimum prywatności. Jak sobie z tym poradzić? Chyba najprościej zawsze postępować tak, aby nie trzeba było się obawiać ujawnienia tego, co zrobiliśmy i powiedzieliśmy. I nie mam tu na myśli tylko tego, że ludzie się dowiedzą. Pamiętajmy o tym, że Bóg nas widzi zawsze i wszędzie, w dodatku wie, co myślimy...

 

 

niedziela, 08 marca 2015

Ewangelia na niedzielę 8 marca 2015

Jezus wyrzuca kupców ze świątyni

Oczyszczenie świątyni ze sprzedawców
Zbliżało się żydowskie święto Paschy i Jezus udał się do Jerozolimy. Na dziedzińcu świątyni napotkał sprzedawców wołów, owiec i gołębi oraz tych, którzy prowadzili wymianę pieniędzy. Wówczas splótł bicz ze sznurów i przepędził wszystkich z terenu świątyni, również owce i woły. Rozrzucił pieniądze tych, którzy je wymieniali, a ich stoły powywracał. Sprzedawcom gołębi zaś nakazał: "Zabierzcie stąd to wszystko i nie róbcie targowiska z domu mego Ojca!". Uczniowie przypomnieli sobie tekst Pisma: Gorliwość o Twój dom pochłania Mnie. Żydzi natomiast zwrócili się do Niego z pytaniem: "Jakim znakiem wskażesz nam, że masz prawo to czynić?". Na to Jezus odpowiedział: "Zburzcie tę świątynię, a Ja w ciągu trzech dni ją wzniosę". Żydzi odrzekli: "Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty chcesz ją wznieść w ciągu trzech dni?". On jednak mówił o świątyni swego ciała. Kiedy więc powstał z martwych, uczniowie przypomnieli sobie, ze właśnie to powiedział i uwierzyli Pismu oraz słowom Jezusa.
Znajomość ludzkiego wnętrza
Podczas pobytu Jezusa w Jerozolimie na święcie Paschy wielu ludzi uwierzyło w imię Jego, ponieważ widzieli znaki, które czynił. Jezus jednak nie odsłaniał się przed nimi, bo znał wszystkich. Nie potrzebował także, aby ktoś dawał Mu świadectwo o człowieku, ponieważ sam wiedział, co się w nim kryje.

Ewangelia wg Św. Jana 2, 13-25

Dzisiejsza perykopa należy do bardzo znanych. Moim zdaniem pasuje również do czasów współczesnych, choć chyba jednak w nieco innym kontekście.  Przy wielu kościołach są sklepiki z dewocjonaliami, prasą i książkami i raczej nie jest to nic złego. Nawet jeżeli są umieszczone w samym kościele, to z reguły są raczej dyskretne, gdzieś z boku, z tyłu i na pewno nie wprowadzają żadnego, typowego dla targowiska rozgardiaszu. Za to spełniają bardzo pożyteczną rolę.
Moim osobistym zdaniem dzisiaj z naszych świątyń dobrze byłoby przepędzić polityków, szczególnie tych, którzy lubią występować nawet z ambony. Dotyczy to także niektórych, bardzo zaangażowanych politycznie księży. Przychodząc do kościoła na mszę, chciałabym słyszeć Ewangelię, a nie - na jaką partię mam głosować. Oczywiście każdy kapłan jest też obywatelem z pełnią praw wyborczych, ale Dom Boży nie służy do uprawiania polityki i robienia z niego targowiska. Tym bardziej, że łatwo wówczas zapomnieć o tym, że Jezus oddał swoje życie za nas wszystkich, także za antyklerykałów, genderowców itd. Jakim prawem próbujemy ich potępiać?  Zostawmy to Bogu, pamiętając o tym, że to także nasi bliźni, a Jezus głosił miłość, a nie nienawiść.

 

sobota, 28 lutego 2015

Ewangelia na niedzielę 1 marca 2015

Przemienienie Pańskie

Przemienienie Jezusa
Po sześciu dniach Jezus zabrał z sobą Piotra, Jakuba i Jana i wyprowadził ich z dala od ludzi na wysoką górę. Tam przemienił się w ich obecności. Jego ubranie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi nie potrafi wybielić. I ukazał im się Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr powiedział do Jezusa: "Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, drugi dla Mojżesza, a trzeci dla Eliasza". Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, tak byli przestraszeni. I pojawił się obłok, który ich zasłonił, a z obłoku rozległ się głos: " On jest moim Synem umiłowanym, Jego słuchajcie". Zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo nie widzieli. Był z nimi tylko Jezus. Kiedy schodzili z góry, nakazał im, aby nikomu nie opowiadali o tym, co widzieli, dopóki Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to więc w tajemnicy, tylko zastanawiali się między sobą, co znaczy powstać z martwych.

Ewangelia wg Św. Marka 9, 2-10

Dzisiejsza Ewangelia przedstawia scenę, która gdyby miała miejsce gdzieś na rynku w Jerozolimie - z pewnością spowodowałaby uznanie Jezusa Mesjaszem. Dlaczego tak się nie stało? Dlaczego w Boskich planach Jezus musiał cierpieć i ponieść śmierć na krzyżu? Może chodziło tu o człowieczeństwa Jezusa?
Nie wiem. Podejrzewam jednak, że apostołowie obecni na górze Tabor - musieli być nieźle wystraszeni. I z pewnością niewiele zrozumieli z tego, czego byli świadkami. Dziś oczywiście szukalibyśmy wyjaśnień bardzo naukowych i bardzo realnych. Hologram? Transmisja wideo? Na pewno nic nadprzyrodzonego....

A jak to jest z nami? Czy bywamy świadkami cudów? Może nie tak spektakularnych, ale jednak? Mi samej kiedyś zdarzyła się sytuacja, którą odebrałam może nie tyle jako cud, ale jako jasną odpowiedź od Boga. Było to dla mnie bardzo duże przeżycie, rozmawiałam później na ten temat z zaprzyjaźnionym kapłanem. I usłyszałam, że Bóg od nas przemawia, musimy tylko nauczyć się słuchać i zauważać dawane nam znaki. Coś w tym chyba jest, choć nie jest to łatwe. Za to łatwo można popaść w różnego rodzaju przesądy i zabobony - czarny kot przebiegł drogę, widocznie Bóg nie chce, abyśmy szli tą drogą.

 

niedziela, 22 lutego 2015

Ewangelia na niedzielę 22 lutego 2015

Jezus pości na pustyni

Kuszenie Jezusa
Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię, gdzie przez czterdzieści dni był kuszony przez szatana. Przebywał tam wśród dzikich zwierząt, a aniołowie Mu służyli.
Początek apostolskiej działalności w Galilei
Kiedy Jan został uwięziony, Jezus przybył do Galilei, głosząc Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił" i "Nadchodzi już królestwo Boże! Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię".

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 12-15

Kilka dni temu rozpoczęliśmy Wielki Post.  Przez najbliższych 5 tygodni będziemy...
No właśnie, co? Czy w naszym zabieganym, pełnym trosk i problemów świecie uda nam się "udać na pustynię" i skupić na tym, co bardziej duchowe?
Gdy byłam dzieckiem - w Wielkim Poście wystarczyło ograniczyć słodycze, być grzecznym, chodzić na nabożeństwa Drogi Krzyżowej.  A teraz? Owszem, pewna asceza kulinarna wcale nie musi być zła, rezygnując z przyjemności ciała, otwieramy się na ducha. Takie postne oczyszczenie organizmu może też sprawić też, że staniemy się mniej ociężali, a bardziej wrażliwi na inne bodźce. 
Też jestem zabiegana, pochłonięta codziennością, ale postanowiłam sobie, że codziennie rano i wieczorem znajdę 5 minut na swoją "pustynię" - aby po prostu spojrzeć na całą otaczającą mnie bieżączkę w kontekście życia wiecznego i odpowiedzieć samej sobie na pytanie, co mnie przybliża do Boga, a co niekoniecznie?

 


 

 

sobota, 14 lutego 2015

Ewangelia na niedzielę 15 lutego 2015

uzdrowienie trędowatego

Uzdrowienie człowieka chorego na trąd
Wtedy podszedł do Niego trędowaty, upadł na kolana i prosił: "Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić". Ulitował się, wyciągnął rękę, dotknął go i powiedział: "Chcę, bądź oczyszczony". I natychmiast trąd ustąpił. Został oczyszczony. Jezus stanowczo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc: "Pamiętaj, nie mów nic o tym nikomu, a na świadectwo dla nich złóż za swoje oczyszczenie ofiarę, zgodnie z nakazem Mojżesza". Lecz on wyszedł i zaczął opowiadać wokoło o tym wydarzeniu. Dlatego Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach ustronnych. Ludzie natomiast schodzili się do Niego ze wszystkich stron.

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 40-45

Kolejny cud. I kolejny raz pojawia się prośba Jezusa, aby nic nie rozgłaszać. Właściwie dlaczego?  Może dlatego, że misja Jezusa nie polegała wcale na uleczaniu ciał? Przecież nie po to urodził się jako zwykły człowiek, aby zostać wielkim cudotwórcą i uzdrowicielem. Jezus przyszedł na świat, aby głosić dobrą nowinę i zbawić nas wszystkich. Wszystkie czynione przez Niego cuda były jakby przy okazji, zupełnie z boku. W dodatku z podkreśleniem, że to wiara człowieka powoduje uzdrowienie.
Dziś trąd nie jest już tak straszną chorobą jak 2000 lat temu. Czy jednak my też nie potrzebujemy uzdrowienia? Z tego, co tkwi w nas w środku? Naszych wszystkich słabości, lenistwa duchowego, zaniechanego dobra? Za kilka dni rozpoczyna się Wielki Post, czy to nie jest dobry moment, aby uwierzyć w to, że możemy stać się lepszymi? Spojrzeć na życie nie tylko z perspektywy dnia dzisiejszego, ale także w kontekście wieczności?
Warto spróbować....

 

niedziela, 08 lutego 2015

Ewangelia na niedzielę 8 lutego 2015

Jezus naucza w synagodze

Liczne uzdrowienia
Wprost z synagogi udał się z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. A teściowa Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł, wziął ją za rękę i podniósł. Wtedy opuściła ją gorączka i usługiwała im. A z nastaniem wieczora. gdy słońce już zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych. Całe miasto zgromadziło się u drzwi. Uzdrowił wielu, których nękały rozmaite choroby i wyrzucił wiele demonów, lecz nie pozwalał demonom mówić, ponieważ Go znały.
Działalność apostolska
Nad ranem, jeszcze przed świtem, wstał i wyszedł na miejsce na miejsce odludne, i atm się modlił. A Szymon i ci, którzy z nim byli, poszli Go szukać. Kiedy Go znaleźli, powiedzieli Mu: "Wszyscy Cie szukają". A On im odpowiedział: "Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam nauczał, po to bowiem wyszedłem". I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając demony.

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 29-39

Jezus uzdrawia, wypędza złe duchy, modli się i naucza. Tak w błyskawicznym skrócie można by opisać dzisiejszą perykopę. Krótko i węzłowato, ale treści wiele. Można zapełnić nią całe życie człowieka. Pięknie pokazała to Matka Teresa. Mówiła ludziom o Bogu, ale przede wszystkim - dawała im jeść, obmywała rany i dawała schronienie. Jej działalność była najpiękniejszą modlitwą i jednocześnie pokazywaniem Boga. Podobnie postępują też misjonarze. Działalność apostolską zaczynają nie od budowy kościoła, lecz szpitala, stołówki, szkoły. Ewangelizacja poprzez dobre uczynki z pewnością przyniesie większe efekty. I jest to też wskazanie dla nas - nasza pomoc innym - może być świadectwem naszego chrześcijaństwa. Nawet mając niewiele, zawsze wokół nas możemy znaleźć kogoś, komu można pomóc. To nie dobra materialne są najważniejsze i nie na nich powinniśmy się koncentrować. Wokół nas są ludzie i w każdym z nich powinniśmy starać się znaleźć Boga.


 


niedziela, 01 lutego 2015

Ewangelia na niedzielę 1 lutego 2015

Jezus naucza jako mający władzę

Uzdrowienie opętanego
Przyszli do Kafarnaum. W szabat wszedł zaraz do synagogi i nauczał. Jego nauka budziła zdziwienie: uczył ich bowiem jak ten, który ma moc, a nie jak nauczyciele Pisma. Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zawołał on: "Co mamy z Tobą wspólnego, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kim jesteś: Świętym Boga". A Jezus stanowczo mu nakazał: "Milcz i wyjdź z niego!". Wtedy duch nieczysty, wstrząsając gwałtownie tym człowiekiem i krzycząc donośnym głosem, wyszedł z niego. Wszystkich ogarnęło zdumienie, tak, iż jeden drugiego pytał: "Co to jest? Jakaś nowa nauka z mocą! Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne". I szybko rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej krainie galilejskiej.

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 21-28


Czytając tę perykopę z współczesnej perspektywy mam mieszane uczucia. Opętanie przez siły nieczyste wydaje się pojęciem zupełnie niepasującym do dzisiejszego świata, no chyba, że w horrorach. Choć wierząc w Ewangelię, skoro było to możliwe 2000 lat temu, to czemu nie dziś? Tym bardziej, że na kartach historii można znaleźć podobne opisy takich zdarzeń, a w naszym języku funkcjonuje powiedzenie "diabeł w niego wstąpił".
Słyszałam kiedyś relację bezpośredniego uczestnika takich wydarzeń. Młoda dziewczyna w napadzie wiła się po podłodze - to można by bez problemu wyjaśnić chorobą. Pozostaje jednak do wyjaśnienia kwestia dlaczego 4 dorosłych silnych mężczyzn miało bardzo poważne problemy z jej przytrzymaniem? Skąd wzięły się jej siły fizyczne? Tu już nie widzę prostego, racjonalnego wytłumaczenia.
Mam wrażenie, że od pewnego czasu egzorcyzmy stają się "modne". Z tego, co wiem, w kuriach (nie wiem, czy w każdej, czy tylko wybranych?) funkcjonują egzorcyści, których zadaniem jest "wypędzanie złych duchów". Podobno jest tu bardzo bardzo gęste sito - zdecydowana większość przypadków jest diagnozowana jako choroba psychiczna, bez związku z opętaniem. Na pewno trzeba się tu poruszać bardzo ostrożnie i nie eksperymentować samemu. Kilka dni temu media donosiły, że do szpitala trafiła cała czteroosobowa rodzina, która wcześniej odprawiała egzorcyzmy. Ile w tym prawdy nie wiadomo - poszukujące sensacji media często nie mają lub podają pełnych informacji, ale każdy z wypowiadających się na antenie kapłanów podkreślał, że jest to sprawa poważna i nie można samemu eksperymentować. Tu z pewnością mają rację.

A jak to jest z "kuszeniem złego" poprzez uczestnictwo w różnego rodzaju praktykach typu wywoływanie duchów, różnego rodzaju wróżby itp.? Pewnie może wzbudzać jakąś podatność, ale mam wrażenie, że niektórzy tropiciele takich zjawisk zdecydowanie przesadzają. Doszukując się różnych ukrytych przekazów wszędzie wokół nie tylko sami ulegają jakiejś swoistej formie "opętania", ale też ośmieszają sprawy, które wcale nie są takie śmieszne. 

 

niedziela, 25 stycznia 2015

Ewangelia na niedzielę 25 stycznia 2015

powołanie Piotra i Andrzeja

Początek apostolskiej działalności w Galilei
Kiedy Jan został uwięziony, Jezus przybył do Galilei, głosząc Ewangelię Bożą. Mówił: "Czas się wypełnił" i "Nadchodzi już królestwo Boże! Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię".
Powołanie pierwszych uczniów
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, zobaczył Szymona i Andrzeja, brata Szymona, jak zarzucali sieci w jezioro; byli bowiem rybakami. Jezus powiedział do nich: "Pójdźcie za Mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludźmi". Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. A gdy uszedł nieco dalej, zobaczył Jakuba, syna Zebedeusza, i jego brata Jana. Oni też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni zostawili w łodzi swego ojca, Zebedeusza, razem z najemnikami i poszli za Nim.

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 34-20

"Natychmiast zostawili sieci i za Nim poszli" - a przecież Jezus dopiero rozpoczynał swoją działalność w Galilei. Co spowodowało, że tak posłusznie podporządkowali się Jego słowom? Czy ówcześni ludzie bardziej cenili sferę duchową niż my? Bądźmy szczerzy - współczesny człowiek miałby trudności z natychmiastowym "porzuceniem sieci" i pójściem za Bożym wezwaniem. Co z domem, szkołą, pracą, rachunkami do zapłacenia i wieloma innymi rzeczami, które przywiązują nas do codzienności. Również bliscy nam ludzie. Mało kto nie miałby z tym problemów. Ja również.
A może traktujemy to zbyt dosłownie? Przecież pójście za Jezusem wcale nie musi oznaczać dosłownego porzucenia całej naszej realnej codzienności i udanie się gdzieś na antypody. Czy nie powinniśmy głosić Ewangelii właśnie tu i teraz, w domu, pracy, na każdym kroku? W dodatku nie tylko słowem, ale także (przede wszystkim?) własnym dobrym przykładem? Wokół nas są też ludzie, wielu z nich też potrzebuje nawrócenia. Może ktoś patrząc na nas zobaczy piękno nauki Jezusa? I wpłynie to na jego życie?

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26
| < Kwiecień 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS