Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?

Wpisy z tagiem: Ewangelia na niedzielę

sobota, 18 listopada 2017

Ewangelia na niedzielę 19 listopada 2017

talenty

Przypowieść o talentach
14
Będzie też podobnie jak z człowiekiem, który wybierał się w podróż. Zawołał swoje sługi i powierzył im swój majątek. 15Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, a trzeciemu jeden; każdemu według jego zdolności. I wyjechał. 16Ten, który otrzymał pięć talentów, natychmiast wpuścił je w obieg i zyskał drugie pięć. 17Podobnie i ten, który otrzymał dwa, zyskał drugie dwa. 18Ten zaś, który otrzymał jeden, wykopał dół w ziemi i ukrył pieniądze swego pana.
19Po dłuższym czasie pan powrócił i zaczął rozliczać się ze sługami. 20Najpierw przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i powiedział: "Panie, dałeś mi pięć talentów. Oto zyskałem następne pięć". 21Pan powiedział do niego: "Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w drobnych sprawach, nad wieloma cię postawię. Wejdź, aby radować się ze swoim panem".
22Przyszedł następnie ten, który otrzymał dwa talenty, i powiedział: "Panie! Dałeś mi dwa talenty. Oto zyskałem dwa następne. 23Pan powiedział do niego: "Dobrze, sługo dobry i wierny. Byłeś wierny w drobnych sprawach, nad wieloma cię postawię. Wejdź, aby radować się ze swoim panem.".
24Przyszedł wreszcie ten, który otrzymał jeden talent i powiedział: "Panie! Wiedziałem, że jesteś człowiekiem wymagającym. Chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś i zbierać tam, gdzie nie rozsypałeś. 25Bałem się ciebie i dlatego ukryłem talent w ziemi. Oto masz, co twoje". 26Wtedy pan mu odpowiedział: "Sługo zły i leniwy. Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem i zbierać tam, gdzie nie rozsypałem. 27Powinieneś był więc przekazać pieniądze bankierom, a ja po powrocie odebrałbym je z zyskiem. 28Dlatego zabierzcie mu talent i dajcie temu, który ma dziesięć talentów. 29Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane i będzie miał w nadmiarze. Temu zaś, kto nie ma, zostanie zabrane nawet to, co ma. 30A nieużytecznego sługę wyrzućcie na zewnątrz, w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.    

 Ewangelia wg Św. Mateusza 25 , 14-30

Nasze talenty... Każdy jakiś ma, jedni mniej, inni więcej. Czy umiemy je w sobie znaleźć? A może patrzymy na swój talent, widzimy, że jest tylko jeden, a inni mają dwa czy pięć i czując się pokrzywdzeni, zakopujemy go w ziemi. I sami sobie opowiadamy o tym, co moglibyśmy osiągnąć, gdybyśmy mieli więcej talentów, a nie tylko ten jeden.
A przecież to nie o zysk bezwzględny chodzi. Co z tego, że naszym jednym talentem dzięki pracy i  zaangażowaniu zdobędziemy dodatkowo tylko jeden? Przecież to 100% wzrostu... 
Jak może wyglądać takie pomnażanie otrzymanych talentów w realiach XXI wieku?  Może powinniśmy zrobić coś na kształt analizy biznesowej samych siebie? Wyliczyć mocne strony i zastanowić się nad możliwościami ich wykorzystania? Nie szukajmy jednak w sobie wielkiego geniuszu na miarę olimpijską - nie o to chodzi. Można np. pięknie śpiewać i nie jest to wcale jednoznaczne z karierą w showbiznesie. Można przecież rozwijać swój talent śpiewając w chórze. Każdy ma jakieś zdolności czy smykałkę do czegoś. Trzeba to po prostu rozwijać. I nie miejmy złudzeń - wymaga to ciężkiej pracy. Nawet życiorysy geniuszy, mających już swoje hasła w encyklopedii, wspominają o wielu latach ćwiczeń, pracy, doskonalenia talentu. Nie ma nic za darmo - to mówią nam realia współczesnego świata. A na co dzień - na przekór wszystkiemu - zrobić coś dobrego dla innych bezinteresownie, nie licząc na odsetki. Dobro, życzliwość przekazywane za darmo - samo się mnoży i podwaja nasz talent. Wystarczy chcieć .....   



sobota, 11 listopada 2017

Ewangelia na niedzielę 12 listopada 2017

lampa oliwna

25 Przypowieść o dziesięciu pannach
1
Wówczas królestwo niebieskie będzie podobne do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. 2Pięć z nich było głupich a pięć rozsądnych. 3Głupie wzięły lampy, ale nie zabrały ze sobą oliwy. 4Rozsądne wzięły lampy i oliwę w naczyniach. 5A gdy pan młody się opóźniał, ogarnęło je znużenie i wszystkie zasnęły. 6O północy zaś rozległo się wołanie: "Pan młody nadchodzi! Wyjdźcie mu na spotkanie!". 7Wtedy obudziły się wszystkie panny i przygotowały lampy. 8Głupie powiedziały do rozsądnych: "Podzielcie się z nami oliwą, bo nasze lampy gasną". 9Ale rozsądne odpowiedziały: "O nie, gdyż mogłoby nie starczyć i nam i wam. Idźcie do sprzedawców i kupcie sobie". 10Gdy one odeszły, przybył pan młody. Te, które były przygotowane, weszły z nim na wesele i drzwi zamknięto. 11Później przyszły pozostałe panny i wołały: "Panie, panie, otwórz nam!". 12Lecz on im odpowiedział: "Zapewniam was, że was nie znam".
13Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

Ewangelia wg Św. Mateusza 25 , 1-13

Czytając tę przypowieść w odniesieniu to naszego bieżącego życia - sprawa jest prosta. Warto robić zapasy, gdyż nigdy nie wiadomo, kiedy zabraknie nam przysłowiowej "oliwy".  Życie pokazuje, że najczęściej wtedy, gdy jest najbardziej potrzebna. Nam samym lub komuś potrzebującemu. W tym kontekście patrząc, panny mądre (w wcześniejszych tłumaczeniach zwane także roztropnymi) wydają się egoistkami - nie chcą się podzielić z innymi, własne dobro przedkładając nad dobro innych. Czy tak postępuje chrześcijanin?
Biorąc jednak pod uwagę, że to przypowieść, może powinniśmy skupić się na jej znaczeniu?  Tak naprawdę to zapas oliwy jest tylko symbolem naszego przygotowania na spotkanie z Bogiem. Nie da się jej kupić, pożyczyć, dostać od kogoś czy zabrać siłą. Musimy sami sobie ją wypracować - swoim własnym życiem. Tak, jakby każdy nasz dobry uczynek był kropelką oliwy potrzebnej do zapalenia lampy. Mądrość i roztropność nakazuje, aby nie odkładać tego na później - nie wiedząc kiedy przyjdzie Pan - moglibyśmy zostać z pustą lampą. A im więcej oliwy uzbieramy - tym więcej i dłużej będzie palić się nasza lampa i wejdziemy na ucztę.

 

sobota, 28 października 2017

Ewangelia na niedzielę 29 października 2017

Przykazanie miłości

 

Największe przykazanie
34
Gdy faryzeusze dowiedzieli się, że zamknął usta saduceuszom, zgromadzili się wokół Niego. 35A jeden z nich, znawca Prawa, zapytał Go podchwytliwie: 36"Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe?". 37On odpowiedział: "Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swoim sercem, całą swoją duszą i cały swoim umysłem. 38To jest największe i pierwsze przykazanie. 39Drugie jest podobne do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. 40Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy.

Ewangelia wg Św. Mateusza 22 , 34-40

Przykazanie miłości to kwintesencja chrześcijaństwa. Proste, a jednocześnie tak trudne do wypełnienia. Jak sobie z tym poradzić? Przecież nigdy nie jest tak, że wokół nas są wspaniali, dobrzy ludzie, których łatwo kochać miłością bliźniego. Zawsze możemy wskazać kogoś, kto jest wredny, skrzywdził nas czy nie lubimy go. Jak więc kochać? Cóż, wbrew pozorom - jedno drugiego wcale nie wyklucza. Nie wszystkich ludzi musimy lubić, ale nie oznacza to, że nie możemy być w stosunku do nich dobrymi.
Warto się także zastanowić nad tym - co czują w stosunku do nas inni? Czy na pewno wszyscy nas lubią, kochają i szanują? Na pewno nie, ale dlaczego? Może powinniśmy się sobie przyjrzeć? I zgodnie z przesłaniem Ewangelii - kochać innych tak jak siebie? Chociażby na znanej skądinąd zasadzie "nie czyń nikomu co tobie niemiłe". Pole do popisu możemy znaleźć na każdym roku naszego codziennego życia. Wystarczy nieco empatii i spojrzenia na siebie oczami innych.



niedziela, 22 października 2017

Ewangelia na niedzielę 22 października 2017

moneta

 

Sprawa podatku
15
Wówczas faryzeusze odeszli i naradzali się, jak przyłapać Go na słowie. 16Posłali do Niego swoich uczniów razem ze zwolennikami Heroda z zapytaniem: "Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i zgodnie z prawdą nauczasz drogi Bożej. Nie dbasz o niczyje względy i nie zważasz na ludzką opinię. 17Powiedz nam, co o tym sądzisz: Czy należy płacić podatek cesarzowi, czy też nie?". 18Jezus poznał ich przewrotność i odpowiedział: "Obłudnicy! Dlaczego Mnie wystawiacie na próbę? 19Pokażcie Mi monetę, którą się płaci podatek" . A oni podali Mu denara. 20Wtedy zapytał: "Czyja jest ta podobizna i napis?". 21Odpowiedzieli: "Cesarza". Wówczas rzekł: "Oddajcie więc cesarzowi to, co jest cesarskie, a Bogu to, co boskie".

Ewangelia wg Św. Mateusza 21 , 15-21

Dzisiejsza perykopa w prosty sposób rozstrzyga dylemat związany z konfliktem pomiędzy władzą ludzką i boską. Konflikt stary i znany, rozdarcie pomiędzy koniecznością wypełnienia praw boskich i nakazów władzy to przecież chociażby historia Antygony. Znajdujący się pod rzymską okupacją Żydzi musieli płacić podatek Cezarowi, co z pewnością było mało przyjemną powinnością. Faryzeusze chcieli wystawić Jezusa na próbę: opowiedzenie się za władzą rzymską spowodowałoby spadek popularności wśród ludu, wystąpienie przeciwko niej - groziło konsekwencjami ze strony władzy. Nie udało się - odpowiedź Jezusa była majstersztykiem...
W dzisiejszych czasach też możemy natknąć się na takie dylematy, choć z pewnością mniej dramatyczne. Na mniejszą skalę jednak z pewnością każdemu zdarza się: pojechać w niedzielę na wycieczkę czy pójść na mszę ? Lub co zrobić, gdy w w trakcie wyjazdu w piątek nie ma szans na postne jedzenie? Nie zawsze łatwo jest "oddać Bogu, co boskie" w sytuacji, gdy codzienność staje na przeszkodzie.



sobota, 14 października 2017

Ewangelia na niedzielę 15 października 2017

UCZTA

22 Przypowieść o uczcie królewskiej
1
A Jezus znowu mówił do nich w przypowieściach:
2"Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił synowi ucztę weselną. 3Posłał służących, żeby zwołali zaproszonych na ucztę. Ale oni nie chcieli przyjść. 4Posłał ponownie innych służących i polecił im: 'Powiedzcie zaproszonym:Przygotowałem już ucztę. Zabiłem woły i tuczne zwierzęta. Wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!.' 5Oni jednak to zlekceważyli. Jeden poszedł na swoje pole, drugi załatwiał sprawy handlowe, 6pozostali zaś pochwycili służących, znieważyli ich i pozabijali. 7Wtedy król rozgniewał się i posłał żołnierzy, aby wytracili tych zabójców, a ich miasto spalili. 8Sługom natomiast powiedział" 'Uczta jest wprawdzie gotowa, ale zaproszeni nie okazali się jej godni. 9Wyjdźcie więc na rozstaje dróg i kogokolwiek spotkacie, zaproście na ucztę'. 10Słudzy wyszli i sprowadzili wszystkich, których spotkali na drodze, zarówno złych, jak i dobrych. I sala weselna zapełniła się gośćmi.
11Wtedy wszedł król, aby przyjrzeć się gościom. Zobaczył kogoś, kto nie był ubrany odświętnie. 12Zapytał: 'Przyjacielu, jak tutaj wszedłeś bez odświętnego stroju?" On zaś milczał: 13Wtedy król rozkazał sługom: 'Zwiążcie mu nogi i ręce i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów'.
14Bo wielu jest zaproszonych, a mało wybranych."

.
Ewangelia wg Św. Mateusza 22 , 1-14

Czytanie na dziś, podobnie jak perykopa z ubiegłego tygodnia - ma swój kontekst historyczny. Zaproszenie wysłane zostało najpierw do narodu wybranego, który je odrzucił i na ucztę nie przyszedł. A my jesteśmy poganami ściągniętymi z rozstajów dróg....
Czy jesteśmy odświętnie ubrani? Może niekoniecznie dosłownie - w nową sukienkę czy świeżo wyprasowany garnitur. Bardziej istotne jest to, jak wygląda nasze wnętrze. Czy na pewno jesteśmy gotowi na na ucztę weselną? Zaproszenie mamy - otrzymaliśmy je w momencie chrztu. Jak na nie odpowiadamy?


sobota, 07 października 2017

Ewangelia na niedzielę 8 października 2017

winnica

Przypowieść o zbuntowanych dzierżawcach
33
Posłuchajcie jeszcze innej przypowieści. Był pewien zamożny człowiek, który zasadził winnicę. Otoczył ja murem, wykopał w niej tłocznię i zbudował wieżę, Następnie wydzierżawił ją i wyjechał.
34Gdy nadeszła pora winobrania, wysłał do dzierżawców swoich służących, aby odebrali należne mu plony. 35Ale rolnicy schwytali ich i jednego pobili, drugiego zabili, a jeszcze innego obrzucili kamieniami. 36Znowu wysłał do nich innych służących, w większej liczbie niż poprzednio, ale zrobili z nimi to samo. 37Wreszcie posłał do nich swojego syna. Myślał bowiem: "Uszanują mojego syna". 38Jednak kiedy rolnicy zobaczyli syna, powiedzieli: "To jest dziedzic! Chodźcie, zabijmy go, a jego posiadłość nam się dostanie". 39Pojmali go więc, wyrzucili z winnicy i zabili.
40Kiedy wróci właściciel winnicy, co zrobi z tymi rolnikami? 42Odpowiedzieli: "Każe zabić tych złoczyńców, a winnice wydzierżawi innym rolnikom, którzy w odpowiednim czasie oddadzą mu należne plony".
43Wtedy Jezus powiedział: "Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie:
Kamień, który odrzucili budujący,
stał się kamieniem węgielnym.
Pan to sprawił
i jest cudem w naszych oczach.
Dlatego zapowiadam wam: Królestwo Boże zostanie wam zabrane i dane narodowi, który wyda jego owoce.

Ewangelia wg Św. Mateusza 21 , 33-43

Przypowieść o dzierżawcach winnicy powinna być z pewnością odczytywana w kontekście polityczno-historycznym sprzed 2000 lat. Odrzucony przez Żydów Jezus stał się kamieniem węgielnym czegoś nowego. Naród wybrany nie docenił, nie zrozumiał, nie przyjął. Dlaczego? Cóż, wygląda na to, że naruszone zostały interesy wpływowych grup społecznych. Bogobojni, pewni siebie, opływający w dostatki i cieszący się powszechnym szacunkiem arcykapłani i faryzeusze nie bardzo chyba chcieli, aby ktoś podważał zasady jakimi kierował się ich uporządkowany świat.
Czy od tej pory coś się zmieniło? Nasz świat jest również uporządkowany, też mamy swoje elity i wpływowych "władców dusz". I też łatwo odrzucamy to, co nie mieści się w naszych ustalonych ramach.
Czy na pewno zawsze jest to zgodne z wolą Boga? Może wbrew pozorom wcale nie powinniśmy być tacy "praworządnie potępiający" tych, którzy nie podzielają naszej wiary czy poglądów? Na przykład ateistów czy innowierców? Jezus nikogo nie odrzucał. Ile tak naprawdę z ducha Ewangelii jest w nas samych?





niedziela, 01 października 2017

Ewangelia na niedzielę 1 października 2017

droga do nieba

Przypowieść o dwóch synach
28
Jak sądzicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Powiedział do pierwszego: "Synu, idź i popracuj dzisiaj w winnicy". 29On jednak odparł: "Nie chcę!". Później jednak odczuł żal i poszedł. 30Następnie zwrócił się do drugiego i powiedział mu to samo. Ten odrzekł: "Dobrze, panie!". Ale nie poszedł. 31Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?" Odpowiedzieli: :"Ten pierwszy". Jezus zaś powiedział: "Zapewniam was: Celnicy i nierządnice wejdą przed wami do do Królestwa Bożego. 32Bo przyszedł do was Jan, postępując sprawiedliwie, a nie uwierzyliście mu. Uwierzyli zaś mu celnicy i nierządnice. A wy, chociaż to widzieliście, nawet później nie odczuwaliście żalu i nie uwierzyliście mu.

Ewangelia wg Św. Mateusza 21 , 28-32

Wiadomo, liczą się czyny, a nie słowa. W naszym codziennym życiu też mamy wiele przykładów: ktoś głośno obiecuje nam pomoc, ale na słowach się kończy. A pomoc otrzymujemy od kogoś, kto najpierw nam jej odmówił... Czy sami tez tak postępujemy? Niestety, pewnie każdemu się zdarza. Choć z pewnością zawsze potrafimy znaleźć usprawiedliwiającą nas wymówkę . Na szczęście pewnie równie często "rusza nas sumienie" i robimy coś, czego wcześniej nie chcieliśmy.
A jak to się ma w stosunku do Boga? Jakim synem jesteśmy? Ideałem byłoby powiedzieć idę i pójść, ale w praktyce pewnie różnie to bywa. Łatwo się mówi, obiecuje, znacznie gorzej już z wykonaniem. I wówczas pojawia się zdziwienie, że "celnicy i nierządnice" też mają szanse na zbawienie i to przed nami.

Doskonałym uzupełnieniem dzisiejszej przypowieści jest wiersz Juliana Tuwima "Chrystus miasta" . Ponieważ kiedyś już umieściłam go na blogu, więc podaję tylko link. Naprawdę warto przeczytać:

Chrystus miasta

 


 

sobota, 23 września 2017

Ewangelia na niedzielę 24 września 2017

winnica

20 Przypowieść o robotnikach w winnicy
1
Królestwo niebieskie podobne jest do właściciela, który wyszedł wczesnym rankiem, aby wynająć robotników do winnicy. 2Umówił się z nimi, że zapłaci im jednego denara za dniówkę i wysłał ich do winnicy. 3Wyszedł znowu około godziny trzeciej. Zobaczył innych stojących bezczynnie na placu. 4Powiedział do nich: "Idźcie także i wy do winnicy. Zapłacę wam sprawiedliwie". 5I oni poszli. Wyszedł jeszcze koło godziny szóstej i dziewiątej i zrobił podobnie. 6Wyszedł wreszcie około jedenastej i spotkał jeszcze innych stojących. Zapytał: "Dlaczego stoicie tu przez cały dzień bezczynnie?". 7Odpowiedzieli: "Bo nas nikt nie zatrudnił". Rzekł do nich: "Idźcie i wy do winnicy!"
8Nastał wieczór i właściciel winnicy powiedział do zarządcy: "Zwołaj robotników i wypłać im należność. Zacznij od ostatnich, a skończ na pierwszych". 9Przyszli ci, którzy rozpoczęli pracę o godzinie jedenastej i dostali po denarze. 10Gdy przyszli ci, którzy jako pierwsi rozpoczęli pracę, sądzili, że otrzymają więcej. Ale i oni otrzymali po denarze. 11Wzięli więc zapłatę i narzekali na właściciela. 12Mówili: "Ci ostatni pracowali tylko jedną godzinę, a zrównałeś ich z nami. My znosiliśmy trud dnia i upał". 13On jednak odpowiedział jednemu z nich: "Przyjacielu! Nie krzywdzę cię. Czy nie umówiłeś się ze mną o jednego denara? 14Weź więc swoją zapłatę i odejdź. Chcę też zapłacić temu ostatniemu tyle samo, co tobie. 15Czy nie mogę uczynić ze swoją własnością tego, co chcę? Dlaczego patrzysz zazdrosnym okiem na to, że jestem dobry?".
16Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. .

Ewangelia wg Św. Mateusza 20 , 1-16

Jakie to niesprawiedliwe, prawda? Przynajmniej oceniając w naszych ludzkich kategoriach. Boskiej sprawiedliwości nie jesteśmy w stanie zrozumieć. Może dlatego się buntujemy? Dlaczego tak jest, że największy zbrodniarz ma taką samą szansę na zbawienie jak człowiek, który całe życie żył w zgodzie z przykazaniami? Czy nie jest tak, że podświadomie liczymy na to, że ktoś, kto w swoim życiu wyrządził wiele zła, uniknąwszy ludzkiej sprawiedliwości - poniesie zasłużoną karę po śmierci? To właśnie byłoby sprawiedliwe.
W pewien sposób jest to zazdrość o Boże miłosierdzie. Tak bardzo po ludzku chcemy decydować - komu się ono należy. Przy okazji poprawiając sobie własne dobre samopoczucie - nam zbawienie się należy. A jakim prawem próbujemy rozdawać czy ograniczać to, co do nas nie należy? Właściciel winnicy ma prawo zrobić z swoją własnością to co chce...

Pracujmy więc w winnicy najlepiej jak potrafimy, aby zasłużyć na naszego denara. Pamiętając o tym, że w Domu Ojca jest mieszkań wiele i nikt nie zabierze nam naszego - reglamentacja nie obowiązuje. I zamiast osądzać "prawo do zbawienia" innych - zajmijmy się naszym własnym zbawieniem.



niedziela, 17 września 2017

Ewangelia na niedzielę 17 września 2017

miłosierdzie

Obowiązek przebaczania
21
Wtedy podszedł Piotr i zapytał: "Panie, ile razy ma przebaczyć bratu, jeśli wobec mnie zawini? Czy aż siedem razy?" Jezus mu odpowiedział: "Nie twierdzę, że siedem, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.
22Dlatego królestwo niebieskie podobne jest do króla, który postanowił rozliczyć się ze swoimi sługami. 24Kiedy zaczął to robić, przyprowadzono mu dłużnika, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. 25Ponieważ nie miał z czego oddać, pan kazał go sprzedać razem z żoną i dziećmi, i wszystkim, co posiadał. W ten sposób chciał odzyskać dług. 26Wtedy sługa upadł przed nim na ziemię i błagał: 'Okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam'. 27Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował,
28Gdy ów sługa wyszedł, spotkał innego sługę swego pana, który był mu winien sto denarów. Chwycił go, począł dusić i mówił: 'Oddaj wszystko, coś winien' . 29A on upadł na ziemię i prosił: 'Okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam'. 30On jednak nie chciał, lecz odszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. 31Gdy inni słudzy dowiedzieli się o tym, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli o wszystkim swojemu panu.
32Wtedy pan wezwał go i powiedział: 'Jesteś złym człowiekiem! Darowałem ci dług, bo mnie prosiłeś. 33Czy i ty nie powinieneś był zmiłować się nad swoim dłużnikiem, tak jak ja zmiłowałem się nad tobą?'. 34I pan rozgniewany wydał go katom, dopóki nie odda mu całego długu.
35Podobnie postąpi z wami mój Ojciec, który jest w niebie, jeśli każdy z was szczerze nie przebaczy swojemu bratu" .

Ewangelia wg Św. Mateusza 18 , 21-35

Bóg jest miłosierny. Korzystamy z tego miłosierdzia za każdym razem, gdy odwiedzamy konfesjonał. Dostajemy rozgrzeszenie, z "czystym kontem" wracamy do codzienności. I jakże często do własnego, zapiekłego żalu w stosunku do innych ludzi. Czym się różnimy od tego nielitościwego dłużnika? Sami oczekując przebaczenia i darowania win i jednocześnie egzekwując wszystkie przewiny naszych winowajców.
Gdy byłam dzieckiem, w moim rodzinnym domu istniał zwyczaj, ze przed wyjściem do kościoła do spowiedzi, musieliśmy się pogodzić i przeprosić wszystkich domowników. Patrząc na to z perspektywy lat - widzę w tym jakiś symbolicznie piękny gest: idę pojednać się z Bogiem, pogodzona z ludźmi.

Tak często modlimy się słowami "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom" - czy zastanawiamy się nad ich sensem? To nie jest łatwe - darować innym krzywdy i przewiny, ale czy my sami notorycznie o to nie prosimy? Spróbujmy więc może chociaż się postarać ?


sobota, 09 września 2017

Ewangelia na niedzielę 10 września 2017

węzeł małżeński

Upomnienie braterskie
15
Jeżeli twój brat zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. 16Jeśli cię nie posłucha, weź ze sobą jeszcze jedną lub dwie osoby, niech cała sprawa rozstrzygnie się w oparciu o dwóch lub trzech świadków. 17Jeżeli ich także nie posłucha, powiedz o tym Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie posłucha, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik.
18Zapewniam was: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a cokolwiek rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.
19Zapewniam was jeszcze: Jeżeli dwaj spośród was zgodnie o coś poproszą, otrzymają wszystko od mojego Ojca, który jest w niebie. 20Gdyż tam, gdzie dwaj lub trzej zbierają się w moje imię, jestem pośród nich. .

Ewangelia wg Św. Mateusza 18 , 15-20

Upominanie innych wcale nie jest taka łatwą sprawą. I jakoś nie sądzę, żeby kiedyś było to proste. Choć być może kiedyś ludzie bardziej liczyli się ze zdaniem autorytetów? Kościoła?
Dziś raczej trudno sobie to wyobrazić. Współczesna rzeczywistość jakoś mało szanuje swoje autorytety, każdego potrafiąc w taki czy inny sposób opluć. Wcale nie lepiej jest z Kościołem. Niestety. Kościół też przestał być najwyższym autorytetem. W części wynika to po prostu z tego, że takie są czasy. Z drugiej jednak strony - chwilami mam wrażenie, że niektórzy księża i hierarchowie uważają, że szacunek i uznanie należy im się tylko i wyłącznie z racji urzędu i mocą boską jest niezniszczalny. A tak niestety nie jest. Może jednak właśnie z tego wynika chwilami jakby nawet cyniczna chęć ignorowania problemów i zamiatania śmieci pod dywan.
Szkodzi to Kościołowi, którego częścią jesteśmy my także. Może warto spróbować coś zmienić? "Tam gdzie dwaj lub trzej zbierają się w moje imię - jestem pośród nich" - przecież w Kościele jest wielu kapłanów, dla których duch Ewangelii to nie puste słowa. A "zwykłych" wiernych, którzy są zniesmaczeni skandalami obyczajowymi, uczestnictwem Kościoła w bieżących rozgrywkach politycznych - jeszcze więcej.



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 39
| < Listopad 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS