Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?

Wpisy z tagiem: Ewangelia na niedzielę

niedziela, 19 października 2014

Ewangelia na niedzielę 19 października 2014

moneta

 

Sprawa podatku
Wówczas faryzeusze odeszli i naradzali się, jak przyłapać Go na słowie. Posłali do Niego swoich uczniów razem ze zwolennikami Heroda z zapytaniem: "Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i zgodnie z prawdą nauczasz drogi Bożej. Nie dbasz o niczyje względy i nie zważasz na ludzką opinię. Powiedz nam, co o tym sądzisz: Czy należy płacić podatek cesarzowi, czy też nie?". Jezus poznał ich przewrotność i odpowiedział: "Obłudnicy! Dlaczego Mnie wystawiacie na próbę? Pokażcie Mi monetę, którą się płaci podatek" . A oni podali Mu denara. Wtedy zapytał: "Czyja jest ta podobizna i napis?". Odpowiedzieli: "Cesarza". Wówczas rzekł: "Oddajcie więc cesarzowi to, co jest cesarskie, a Bogu to, co boskie".

Ewangelia wg Św. Mateusza 21 , 15-21

Dzisiejsza perykopa w prosty sposób rozstrzyga dylemat związany z konfliktem pomiędzy władzą ludzką i boską. Konflikt stary i znany, rozdarcie pomiędzy koniecznością wypełnienia praw boskich i nakazów władzy to przecież chociażby historia Antygony. Znajdujący się pod rzymską okupacją Żydzi musieli płacić podatek cezarowi, co z pewnością było mało przyjemną powinnością. Faryzeusze chcieli wystawić Jezusa na próbę: opowiedzenie się za władzą rzymską spowodowałoby spadek popularności wśród ludu, wystąpienie przeciwko niej - groziło konsekwencjami ze strony władzy. Nie udało się - odpowiedź Jezusa była majstersztykiem...
A jak to wygląda dziś? Od kilku dni w mediach głośny jest apel do władz państwowych przeciwko klerykalizacji Polski. Czy ma on uzasadnienie? Cóż, ja go nie podpisałam, ale rozumiem sygnatariuszy listu. W ostatnim czasie coraz częściej i bardziej dochodzi do prób zawłaszczania państwa przez katolików. Chwilami mam wrażenie, że ludziom uważającym się za wierzących nie wystarczy Dekalog i nauczanie Kościoła, wszystkie zasady wiary chcą wprowadzić do państwowych rozwiązań prawnych. W dodatku mam wrażenie, że często na pokaz i bardzo wybiórczo. Czy naprawdę bezwzględny zakaz aborcji w kodeksie karnym wszystko załatwi? A co z całym podziemiem aborcyjnym, wobec którego liczba oficjalnych aborcji jest pomijalnie mała? Dlaczego w ogóle nie wspomina się o rozwodach, tak powszechnych również wśród katolików?  Jak to naprawdę jest z ilością katolików w społeczeństwie?  Na niedzielę 19 października przypada doroczny spis ilości osób uczestniczących w niedzielnej mszy świętej. W ubiegłym roku w mojej parafii było to ok .40% mieszkańców - trochę mało jak na pojęcie "katolickiej większości".  Czy mamy więc prawo dyktować innym jak mają żyć? Jakie spektakle oglądać? Co to znaczy sztuka? Lub jakie treści powinny być w darmowym elementarzu? Może jednak lepiej skupić się na tym, co Boskie i przykładem własnego życia pokazać innym Ewangelię, a nie zawłaszczać państwo? Gdy kiedyś staniemy przed Bogiem nie będziemy rozliczanie z tego, w ilu protestach uczestniczyliśmy, tylko z tego, jak żyliśmy Ewangelią.

 

aaaa

niedziela, 12 października 2014

Ewangelia na niedzielę 12 października 2014

UCZTA

Przypowieść o uczcie królewskiej
A Jezus znowu mówił do nich w przypowieściach:
"Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił synowi ucztę weselną. Posłał służących, żeby zwołali zaproszonych na ucztę. Ale oni nie chcieli przyjść przyjść. Posłał ponownie innych służących i polecił im: 'Powiedzcie zaproszonym:Przygotowałem już ucztę. Zabiłem woły i tuczne zwierzęta. Wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!.' Oni jednak to zlekceważyli. Jeden poszedł na swoje pole, drugi załatwiał sprawy handlowe, pozostali zaś pochwycili służących, znieważyli ich i pozabijali. Wtedy król rozgniewał się i posłał żołnierzy, aby wytracili tych zabójców, a ich miasto spalili. Sługom natomiast powiedział" 'Uczta jest wprawdzie gotowa, ale zaproszeni nie okazali się jej godni. Wyjdźcie więc na rozstaje dróg i kogokolwiek spotkacie, zaproście na ucztę'. Słudzy wyszli i sprowadzili wszystkich, których spotkali na drodze, zarówno złych, jak i dobrych. I sala weselna zapełniła się gośćmi.
Wtedy wszedł król, aby przyjrzeć się gościom. Zobaczył kogoś, kto nie był ubrany odświętnie. Zapytał: 'Przyjacielu, jak tutaj wszedłeś bez odświętnego stroju?" On zaś milczał: Wtedy król rozkazał sługom: 'Zwiążcie mu nogi i ręce i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów'.
Bo wielu jest zaproszonych, a mało wybranych."

.
Ewangelia wg Św. Mateusza 22 , 1-14

Czytanie na dziś, podobnie jak perykopa z ubiegłego tygodnia - ma swój kontekst historyczny. Zaproszenie wysłane zostało najpierw do narodu wybranego, który je odrzucił i na ucztę nie przyszedł. A my jesteśmy poganami ściągniętymi z rozstajów dróg....
Czy jesteśmy odświętnie ubrani? Nie chodzi tu oczywiście o piękną nową suknię czy elegancki garnitur, w końcu to nie szata zdobi człowieka. Tu liczy się tylko nasze wnętrze, taka szata duchowa. Piękną, nieskazitelnie białą dostajemy w momencie chrztu św. -  co dzieje się z nią później? Czy dbamy o nią, oczyszczamy w sakramencie spowiedzi? I w momencie, gdy nagle zostaniemy zaproszeni na ucztę - będziemy gotowi? Czy też w codziennym użytku ciągle ją brudzimy i niszczymy, odkładając na później jej oczyszczenie? A jeśli nie zdążymy i zjawimy się na uczcie nieprzygotowani? I zostaniemy wyproszeni?



sobota, 04 października 2014

Ewangelia na niedzielę 5 października 2014

winnica

Przypowieść o zbuntowanych dzierżawców
Posłuchajcie jeszcze innej przypowieści. Był pewien zamożny człowiek, który zasadził winnicę. Otoczył ją murem,  wykopał w niej tłocznię i zbudował wieżę, Następnie wydzierżawił ją i wyjechał.
Gdy nadeszła pora winobrania, wysłał do dzierżawców swoich służących, aby odebrali należne mu plony. Ale rolnicy schwytali ich i jednego pobili, drugiego zabili, a jeszcze innego obrzucili kamieniami. Znowu wysłał do nich innych służących, w większej liczbie niż poprzednio, ale zrobili z nimi to samo. Wreszcie posłał do nich swojego syna. Myślał bowiem: "Uszanują mojego syna". Jednak kiedy rolnicy zobaczyli syna, powiedzieli: "To jest dziedzic! Chodźcie, zabijmy go, a jego posiadłość nam się dostanie". Pojmali go więc, wyrzucili z winnicy i zabili.
Kiedy wróci właściciel winnicy, co zrobi z tymi rolnikami? Odpowiedzieli: "Każe zabić tych złoczyńców, a winnice wydzierżawi innym rolnikom, którzy w odpowiednim czasie oddadzą mu należne plony".
Wtedy Jezus powiedział: "Czy nigdy nie czytaliście w Piśmie:
Kamień, który odrzucili budujący,
stał się kamieniem węgielnym.
Pan to sprawił
i jest cudem w naszych oczach.
Dlatego zapowiadam wam: Królestwo Boże zostanie wam zabrane i dane narodowi, który wyda jego owoce.

Ewangelia wg Św. Mateusza 21 , 33-43

Dzisiejsza perykopa jest jedną z tych, które już się sprawdziły.  Jezus został odrzucony przez Żydów, ale po upływie 2000 lat Jego nauki ciągle są żywe, a chrześcijaństwo jest największą religią świata. Jak na efekt działania odrzuconego kamienia - kamień węgielny okazał się niezwykle solidny.  Choć został okupiony krwią Jedynego Syna...

Może przy okazji warto zastanowić się nad tym, co my sami odrzucamy? Także w sensie materialnym.  Czy nasze (posegregowane lub nie) śmieci nie świadczą o naszym marnotrawstwie? Są ludzie, dla których nasze odpady są źródłem wielu pożytecznych rzeczy. Gdy rano wychodzę z psem - widuję ich, pchających wózki z wygrzebanymi ze śmietników różnościami. Ostatnio pewnie jest im trudniej - śmietniki są zamykane.
A gdyby tak kupować mniej i zamiast wyrzucać nadmiar - dzielić się z tymi, którzy tego potrzebują?

Odrzucać można też innych ludzi. Ktoś ma mniej pieniędzy, gorsze wykształcenie - czujemy się lepsi, ważniejsi.  W przypadku ludzi o innej narodowości, kolorze skóry czy orientacji seksualnej - często dochodzi do bardzo drastycznych sytuacji.  Czy tak powinno być? Dlaczego określenie "prowincjonalna lekarka" jest traktowane jako epitet, chętnie wykorzystywany w walce politycznej? Czy ci, co tak bardzo lubią się wywyższać i odrzucać innych - nie są trochę  podobni do nieuczciwych dzierżawców winnicy?

 


niedziela, 28 września 2014

Ewangelia na niedzielę 28 września 2014

droga do nieba

Przypowieść o dwóch synach
Jak sądzicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Powiedział do pierwszego: "Synu, idź i popracuj dzisiaj w winnicy". On jednak odparł: "Nie chcę!". Później jednak odczuł żal i poszedł. Następnie zwrócił się do drugiego i powiedział mu to samo. Ten odrzekł: "Dobrze, panie!". Ale nie poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?" Odpowiedzieli: :"Ten pierwszy". Jezus zaś powiedział: "Zapewniam was: Celnicy i nierządnice wejdą przed wami do do Królestwa Bożego. Bo przyszedł do was Jan, postępując sprawiedliwie, a nie uwierzyliście mu. Uwierzyli zaś mu celnicy i nierządnice. A wy, chociaż to widzieliście, nawet później nie odczuwaliście żalu i nie uwierzyliście mu.

Ewangelia wg Św. Mateusza 21 , 28-32

Wiadomo, liczą się czyny, a nie słowa. Bez problemu potrafimy przytoczyć tu wiele przykładów z codziennego życia, gdy ktoś nam coś obiecał, ale na słowach się skończyło. Sytuacji odwrotnych jest chyba mniej, ale też są - mimo początkowej odmowy, spełnienie prośby.  Czy sami tez tak postępujemy? Niestety, pewnie każdemu się zdarza. Choć z pewnością zawsze potrafimy znaleźć usprawiedliwiającą nas wymówkę. Na szczęście pewnie równie często "rusza nas sumienie" i robimy coś, czego wcześniej nie chcieliśmy.
A jak to się ma w stosunku do Boga? Jakim synem jesteśmy? Ideałem byłoby powiedzieć idę i pójść, ale człowiek jest ułomny.... I potem okazuje się, że przy Spowiedzi Św. ciągle przychodzimy z tymi samymi grzechami, choć przecież obiecywaliśmy poprawę. I ciągle wydaje nam się, że jesteśmy lepsi od innych, którzy głośno odrzucali Boga, ale szli i robili wiele dobra.

Doskonałym uzupełnieniem dzisiejszej przypowieści jest wiersz Juliana Tuwima "Chrystus miasta" . Naprawdę warto przeczytać:

Chrystus miasta

 


niedziela, 21 września 2014

Ewangelia na niedzielę 21 września 2014

winnica

Przypowieść o robotnikach w winnicy
Królestwo niebieskie podobne jest do właściciela, który wyszedł wczesnym rankiem, aby wynająć robotników do winnicy. Umówił się z nimi, że zapłaci im jednego denara za dniówkę i wysłał ich do winnicy.Wyszedł znowu około godziny trzeciej. Zobaczył innych stojących bezczynnie na placu. Powiedział do nich: "Idźcie także i wy do winnicy. Zapłacę wam sprawiedliwie". I oni poszli. Wyszedł jeszcze koło godziny szóstej i dziewiątej i zrobił podobnie. Wyszedł wreszcie około jedenastej i spotkał jeszcze innych stojących. Zapytał: "Dlaczego stoicie tu przez cały dzień bezczynnie?". Odpowiedzieli: "Bo nas nikt nie zatrudnił". Rzekł do nich: "Idźcie i wy do winnicy!"
Nastał wieczór i właściciel winnicy powiedział do zarządcy: "Zwołaj robotników i wypłać im należność. Zacznij od ostatnich, a skończ na pierwszych". Przyszli ci, którzy rozpoczęli pracę o godzinie jedenastej i dostali po denarze. Gdy przyszli ci, którzy jako pierwsi rozpoczęli pracę, sądzili, że otrzymają więcej. Ale i oni otrzymali po denarze. Wzięli więc zapłatę i narzekali na właściciela. Mówili: "Ci ostatni pracowali tylko jedną godzinę, a zrównałeś ich z nami. My znosiliśmy trud dnia i upał". On jednak odpowiedział jednemu z nich: "Przyjacielu! Nie krzywdzę cię. Czy nie umówiłeś się ze mną o jednego denara? Weź więc swoją zapłatę i odejdź. Chcę też zapłacić temu ostatniemu tyle samo, co tobie. Czy nie mogę uczynić ze swoją własnością tego, co chcę? Dlaczego patrzysz zazdrosnym okiem na to, że jestem dobry?".
Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. .

Ewangelia wg Św. Mateusza 20 , 1-16

Jakie to niesprawiedliwe, prawda? Przynajmniej oceniając w naszych ludzkich kategoriach. Boskiej sprawiedliwości nie jesteśmy w stanie zrozumieć. Może dlatego się buntujemy? Dlaczego tak jest, że największy zbrodniarz ma taką samą szansę na zbawienie jak człowiek, który całe życie żył w zgodzie z przykazaniami? Czy nie jest tak, że podświadomie liczymy na to, że ktoś, kto w swoim życiu wyrządził wiele zła, uniknąwszy ludzkiej sprawiedliwości - poniesie zasłużoną karę po śmierci? To właśnie byłoby sprawiedliwe z naszego punktu widzenia.
W pewien sposób jest to zazdrość o Boże miłosierdzie. Tak bardzo po ludzku chcemy decydować - komu się ono należy. Przy okazji poprawiając sobie własne dobre samopoczucie - nam zbawienie się należy. A jakim prawem próbujemy rozdawać czy ograniczać to, co do nas nie należy? Właściciel winnicy ma prawo zrobić z swoją własnością to co chce...

Pracujmy więc w winnicy najlepiej jak potrafimy, aby zasłużyć na naszego denara. Pamiętając o tym, że w Domu Ojca jest mieszkań wiele i nikt nie zabierze nam naszego - reglamentacja nie obowiązuje. I zamiast osądzać "prawo do zbawienia" innych - zajmijmy się naszym własnym zbawieniem.


niedziela, 14 września 2014

Ewangelia na niedzielę 14 września 2014

Krzyż

Rozmowa Jezusa z Nikodemem
A nikt nie wstąpił do Nieba poza Tym, który z niego przybył Synem Człowieczym. Podobnie jak Mojżesz na pustyni wywyższył węża, tak też jest konieczne wywyższenie Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bardzo bowiem Bóg umiłował świat, że poświęcił swojego jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, lecz miał życie wieczne. Bóg przecież nie posłał swego Syna na świat, aby go sądził, lecz aby go zbawił. 

Ewangelia wg Św. Jana 3 , 13-17

Jezus przyszedł na nasz ziemski świat po to, aby nas zbawić. Chodził, nauczał, tłumaczył. Co z tego pozostało po 2000 lat? Owszem, Kościół instytucjonalny istnieje, chrześcijan można spotkać w każdym zakątku świata, ale czy ludzie na pewno stali się lepsi?  Tu już można mieć wątpliwości. Owszem, jest wielu chrześcijan, którzy swoim życiem świadczą o tym, że Ewangelia stanowi dla nich podstawę życia. Są też niestety takie regiony świata, w których chrześcijanie życiem płacą za wierność Chrystusowi. A my sami? Czy za bardzo nie ograniczamy się do praktykowania zewnętrznych atrybutów praktyk religijnych, jakby za często zapominając o tym, że najważniejsze jest to, żebyśmy sami, wewnątrz siebie stawali się lepsi? Zamiast narzekać, że czasy są ciężkie, a ludzie wokół źli - starajmy się własnym przykładem pokazać to, że można żyć zgodnie z tym, czego uczył nas Jezus.


 Obchodzimy dziś Święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Historia tego święta pięknie opisana jest tu:

Święto Podwyższenia Krzyża Świętego

A tak na marginesie - jakoś nie kojarzę, aby Pismo Święte wspominało o tym, co stało się z Krzyżem?  Jego szczątki uważane są za jedną z największych relikwii chrześcijaństwa, skąd jednak wiadomo, że odnaleziono właściwy krzyż?

 

niedziela, 31 sierpnia 2014

Ewangelia na niedzielę 31 sierpnia 2014


Pierwsza zapowiedź Męki i Zmartwychwstania
Od tego czasu Jezus zaczął tłumaczyć uczniom, że musi iść do Jerozolimy. Tam starsi ludu, wyżsi kapłani i nauczyciele Pisma zadadzą Mu wiele cierpień i zabiją Go, jednak trzeciego dnia zmartwychwstanie. Wtedy Piotr wziął Go na bok i stanowczo Go upominał: "Niech Cię Bóg broni! Panie, na pewno się to Tobie nie przydarzy!". On zaś odwrócił się i rzekł do Piotra: "Szatanie, odejdź ode Mnie! Przeszkadzasz Mi, bo nie myślisz po Bożemu, ale po ludzku".
Warunki pójścia za Jezusem
Potem Jezus powiedział do uczniów: "Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyrzeknie samego siebie; niech weźmie swój krzyż i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce ocalić swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie z mojego powodu, znajdzie je. Jaką korzyść będzie miał człowiek, jeśli zdobędzie cały świat, ale straci swoje życie Albo co może dać człowiek w zamian za swoje życie? Gdy więc Syn Człowieczy przybędzie wraz z aniołami w blasku chwały swojego Ojca, wtedy odpłaci każdemu zgodnie z jego postępowaniem. .

Ewangelia wg Św. Mateusza 16 , 21-27

Jak wyglądałoby nasze życie, gdyby swój krzyż na ramiona brali tylko ci, którzy przeczytawszy te słowa - chcieli pójść za Jezusem? Czy chrześcijanami zostaliby tylko masochiści i lubiący się umartwiać smutasi ? Cóż, tak nie jest. Krzyż w takiej czy innej formie przypada każdemu, niewierzącym również. Zsyła go nam Bóg? Los? Inni ludzie? A może my sami? Nie jest nam też dane w pewnym momencie go odrzucić - mam dość, nie wytrzymuję, nie mam już sił. Skoro jednak choroby czy nieszczęścia na nas spadające są od nas niezależne, nie wybieramy ich sobie - co możemy zrobić? Czego uczy nas Jezus? Nie powinniśmy się buntować przeciw woli Bożej, tym bardziej, że nawet największy bunt nie wyleczy nas z ciężkiej choroby, nie cofnie żadnego wypadku czy nieszczęścia. Tak samo jak największa pokora w stosunku do "Bożego dopustu" też nie oznacza, że nasze życie będzie lekkie, łatwe i przyjemne. Jak więc chrześcijanie powinni "nosić swój krzyż"? Pytanie trudne, odpowiedź jeszcze trudniejsza.
Może więc próbujmy po prostu starać się tylko o to, aby również nasz krzyż był po prostu źródłem dobra? Nie jest to łatwe, ale szukajmy także w nieszczęściu i ciężkich chwilach życia inspiracji do tego, aby coś poprawić i zmienić.  Pamiętajmy, że nie jesteśmy sami, jest z nami Bóg.

 

niedziela, 24 sierpnia 2014

Ewangelia na niedzielę 24 sierpnia 2014

klucze do królestwa niebieskiego

Wyznanie Piotra
Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, zapytał swoich uczniów: "Co mówią ludzie? Kim według nich jest Syn Człowieczy?" A oni odpowiedzieli: "Mówią, że jest Janem Chrzcicielem, inni - że Eliaszem, a jeszcze inni - że Jeremiaszem lub którymś z proroków". Zapytał ich: "A według was, kim jestem?" Wtedy Szymon Piotr odpowiedział: "Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego". Jezus mu odpowiedział: "Szczęśliwy jesteś, Szymonie, synu Jony, gdyż nie poznałeś tego ludzka mocą, ale objawił ci to mój Ojciec, który jest w niebie. Ja zaś mówię tobie, że ty jesteś Skałą. Na tej skale zbuduję mój Kościół, a potęga piekła go nie zwycięży. Tobie dam klucze królestwa niebieskiego. Cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie". Potem, przykazał uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Chrystusem .

Ewangelia wg Św. Mateusza 16 , 13-20

Co zwiążesz na ziemi - będzie związane w niebie, a co rozwiążesz - będzie rozwiązane w niebie. Symboliczne słowa dające Św.Piotrowi (i Jego następcom) olbrzymią władzę... Każda władza związana jest na ogół z różnymi jej atrybutami, które czasem mogą stać się tak ważne, że zupełnie przesłania ducha Ewangelii.  Jestem naprawdę pełna uznania dla papieża Franciszka, że próbuje to zmienić, przypomnieć naukę Jezusa tak jak ona brzmi - bez słownych ewolucji, że Kościoła w Polsce to nie dotyczy, a nasi hierarchowie tak naprawdę są biedni. Każdy chrześcijanin swoim życiem i postawą świadczy o Jezusie. Ci, którzy są wysoko w hierarchii Kościoła są szczególnie widoczni i mając władzę, powinni tym bardziej sprawować ją godnie.  Na prawdziwy autorytet trzeba sobie zasłużyć, same tytuły i zewnętrzne znamiona władzy to za mało. 

 


niedziela, 17 sierpnia 2014

Ewangelia na niedzielę 17 sierpnia 2014

Jezus i kobieta kananejska

Wiara kobiety kananejskiej
Jezus odszedł stamtąd i udał się w okolice Tybru i Sydonu. Pewna kobieta kananejska, która pochodziła z tych stron, wyszła Mu naprzeciw i głośno wołała: "Zmiłuj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Zły duch bardzo dręczy moją córkę". Ale On nie odezwał się do niej ani słowem. Uczniowie podeszli do Niego i prosili: "Odpraw ją, bo krzyczy za nami". On odpowiedział: "Przecież zostałem posłany tylko do owiec, które zginęły z domu Izraela". Ona jednak podeszła, pokłoniła się i prosiła: "Panie! Pomóż mi!" Lecz On odpowiedział: "Nie wypada zabierać chleba dzieciom i rzucać go szczeniętom". Ona zaś rzekła: "Tak, Panie! Ale i szczenięta zjadają resztki, które spadają ze stołu ich panów". Wtedy Jezus powiedział: "Kobieto! Wielka jest twoja wiara! Niech więc się stanie tak, jak chcesz". I w tej samej chwili jej córka została uzdrowiona. .

Ewangelia wg Św. Mateusza 15 , 21-28

Ta perykopa jakoś mnie uwiera. Jak to możliwe, że głoszący miłość bliźniego Jezus odrzucił prośby tej kobiety? Wprawdzie nie należała ona do narodu wybranego, ale przecież my też nie. Czy to oznacza, że Jezus nas też może zignorować, potraktować jak psa? Chyba jednak nie o to chodzi.
Zaczęłam szukać jak można odczytać ten fragment Ewangelii, co z tego wynika dla nas i znalazłam:

Hojność w dawaniu

Dominikanie jak zawsze są niezawodni. Wybieram się dziś na mszę właśnie u dominikanów i już cieszę się na homilię. Wiara musi być żywa, trzeba się starać nią żyć, rozwijać ją. Nie można pozwolić, aby stała się tylko ograniczonym do odprawiania rytuałów przyzwyczajeniem.

 


niedziela, 10 sierpnia 2014

Ewangelia na niedzielę 10 sierpnia '2014

Jezus chodzi po wodzie

Jezus chodzi po wodzie
Zaraz potem polecił swoim uczniom, aby wsiedli do łodzi i przeprawili się przed Nim na drugi brzeg. On tymczasem miał odprawić tłum. Kiedy ludzie się rozeszli, wyszedł na górę, aby się modlić w samotności. Zapadł wieczór, a On sam tam przebywał. Tymczasem łódź oddaliła się już kilkaset metrów od brzegu. Fale nią miotały, gdyż wiatr wiał z przeciwnej strony. O czwartej straży nocnej przyszedł więc do nich po jeziorze, a gdy uczniowie zobaczyli Go idącego po jeziorze, przestraszyli się i mówili: "To jakaś zjawa!". I ze strachu zaczęli krzyczeć. Wtedy Jezus natychmiast przemówił: "Uspokójcie się! Ja jestem. Nie bójcie się!".
Piotr więc rzekł: "Panie! Jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do Ciebie po wodzie. A On odpowiedział: "Chodź!". Piotr wyszedł z łodzi po jeziorze poszedł do Jezusa. Gdy zauważył, że wieje silny wiatr, przeraził się i zaczął tonąc. Wtedy krzyknął: "Panie! Ratuj mnie!". Jezus zaraz wyciągnął rękę i chwycił go. Powiedział mu: "Człowieku małej wiary! Dlaczego zwątpiłeś?" Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś którzy byli w łodzi, oddali Mu hołd i wyznali: "Ty naprawdę jesteś Synem Bożym". .

Ewangelia wg Św. Mateusza 14 , 22-33

W dzisiejszej perykopie Jezus czyni kolejny cud - chodzi po wodzie. Owszem, robi to wrażenie, ale wydaje mi się, ze w tym czytaniu na pierwszy plan wysuwa się nie Jezus i Jego cud, ale Piotr i jego wiara.  Dopóki wierzył Jezusowi - też szedł po wodzie, zaczął tonąć w chwili zwątpienia. A jak to jest z nami? Modlimy się, prosimy o coś Boga, wierząc, że Bóg spełni naszą prośbę. Jeśli się tak nie dzieje od razu, to tak jakby "powiał wiatr" - zaczynamy wątpić i toniemy... 

W archiwum tego bloga znalazłam notkę, która moim zdaniem dobrze odzwierciedla tą przypowieść:
Wiara i zaufanie

Czy potrafimy wzbudzić w sobie taką wiarę, którą nic nie w stanie zachwiać? Moim zdaniem - nie jest to wcale takie proste i oczywiste, nad naszą wiarą też trzeba nieustannie pracować. Może warto zacząć od tego, żeby każdy dzień starać się przeżyć z Bogiem?  Wszystko, co robimy może i powinno być tym naznaczone, decydować o naszych wyborach i postępowaniu, gdyż nie robimy tego sami, ale wspólnie z Bogiem. Coś w rodzaju wewnętrznej deklaracji sumienia, ale nie na pokaz, tylko wewnątrz nas samych?

 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 24
| < Październik 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



zBLOGowani.pl
Skopiuj CSS