Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?

Wpisy z tagiem: Ewangelia na niedzielę

niedziela, 17 lipca 2016

Ewangelia na niedzielę 17 lipca 2016

Marta i Maria

W domu Marty i Marii
38
Po drodze przyszedł do jakiejś wioski. Tam przyjęła Go do domu pewna kobieta, imieniem Marta. 39 Miała ona siostrę o imieniu Maria. Ta usiadła u stóp Pana i wsłuchiwała się w Jego słowo. 40 Marta natomiast była pochłonięta licznymi posługami. Zatrzymała się więc i powiedziała: "Panie, nic Cię to nie obchodzi, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła" .41 Pan jej odpowiedział: "Marto, Marto, martwisz się i niepokoisz o wiele, 42 a jedno jest potrzebne. Maria wybrała dobrą część, która nie będzie jej odebrana".

Ewangelia wg Św. Łukasza, 10 , 38-42

Dzisiejsza Ewangelia porusza tak ważny problem: co jest ważniejsze? Być czy mieć? Oczywiście, że instynktownie przyznajemy rację Marii, która słuchając słów Jezusa wznosi się ponad zwykłą codzienność, patrzy dalej i myśli o tym co naprawdę jest istotne. Przygotowany przez Martę posiłek przeminął i nic po nim nie pozostało, natomiast nauczanie Chrystusa pozostawiło niezatarty ślad w sercu Marii.
Mimo wszystko jednak nie jest to takie proste. Jezus był wśród ludzi jako człowiek - musiał jeść, pić spać, bywał zmęczony. Wchodząc do domu Marty - był z pewnością spragniony i głodny. Potrzebował krzątaniny Marty. A jednocześnie - cieszył się, że sam może dać strawę duchową Marii.
Jaki jest więc złoty środek ?

Dylemat nadal jest aktualny, również dziś. Czy na przykład dobra matka to taka, która godziny spędza na modlitwie za własne dzieci, czy taka, która troszczy się o tylko to , aby dzieci nie były głodne i brudne ? Potrzebne jest zdecydowane wypośrodkowanie obu postaw, prawda ? Dzieciom potrzebne jest zabezpieczenie potrzeb materialnych, ale równie ważne jest dbanie o rozwój duchowy i emocjonalny, a czasami - zwykłe wspólne spędzanie czasu. Często zdarza się słyszeć zdziwienie, ze ktoś zszedł na złą drogę, a przecież "niczego mu nie brakowało" . A może brakowało ? I to właśnie tej cząstki "bycia", którą symbolizuje Maria ?
Zasady te nie odnoszą się oczywiście tylko do relacji rodzinnych. W każdej chwili powinniśmy poszukiwać w nas harmonii pomiędzy Martą i Marią. Nie możemy zatracać się w trosce o codzienność, zapominając o tym, co jest najważniejsze. Z drugiej jednak strony - nie możemy mijać obojętnie potrzebujących nas ludzi, gdyż jesteśmy zatopieni w modlitwie. Cóż warta będzie taka modlitwa ?
Myślę, że warto pamiętać o tym , że czasami jeden dobry uczynek może być wspanialszą modlitwą niż godziny spędzone w kościele. I w codziennym zabieganiu, zapracowaniu - warto czasem stanąć na chwilę i zastanowić się - po co to wszystko ? czy na pewno gdzieś nie zgubiłam tego co w życiu najistotniejsze ?

Ja swoją harmonię "między Martą i Marią" łapię odwiedzając groby bliskich na cmentarzu ......

sobota, 09 lipca 2016

Ewangelia na niedzielę 10 lipca 2016

Miłosierny Samarytanin

Miłosierny Samarytanin
10Pewien znawca Prawa wystąpił i zapytał Go podchwytliwie: "Nauczycielu, co powinienem czynić, aby odziedziczyć życie wieczne?". 26On mu odrzekł: "Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?". 27On odpowiedział: "Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swym umysłem; a swego bliźniego jak samego siebie". 27Powiedział mu: "Odpowiedziałeś poprawnie. Czyń tak, a będziesz żył !". 29On zaś, chcąc siebie usprawiedliwić,, zapytał Jezusa: "A kto jest moim bliźnim ?". 30Jezus, nawiązując do tego, powiedział: "Pewien człowiek schodził z Jeruzalem do Jerycha i wpadł w ręce bandytów. Oni go obrabowali, pobili i zostawiając ledwie żywego, odeszli. 31Przypadkiem schodził ta drogą pewien kapłan. Gdy go zobaczył, ominął go z daleka. 32Podobnie i lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, ominął z daleka. 33Pewien zaś Samarytanin, będąc w drodze, przechodził obok niego. A gdy go ujrzał, ulitował się. 34Podszedł i opatrzył jego rany, zalewając je oliwą i winem. Potem wsadził go na swoje juczne zwierzę, zawiózł do gospody i opiekował się nim. 35Nazajutrz wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i powiedział: Opiekuj się nim, a jeśli wydasz więcej, oddam ci, gdy będę wracał. 36Jak sądzisz, który z tych trzech okazał się bliźnim napadniętego przez bandytów?" 37On odpowiedział: "Ten, który okazał mu miłosierdzie". Jezus powiedział do niego: "Idź i czyń podobnie".

Ewangelia wg Św. Łukasza 10 , 25-37

Przypowieść o miłosiernym Samarytaninie jest jedną z najbardziej znanych. Nie oznacza to jednak, że jej przesłanie jest stosowane w życiu codziennym, również dzisiaj. Piękna historia o człowieku, który potrafił nie myśleć o różnicach religijnych czy etnicznych dzielących go od leżącego przy drodze Żyda, a zobaczył w nim po prostu potrzebującego pomocy człowieka.
Czy my tak potrafimy ? Czy nie jest łatwiej po prostu odwrócić głowę, ominąć z daleka? Mamy na to nawet dobre współczesne określenie: znieczulica. Nie zauważamy lub nie chcemy widzieć kogoś, komu powinniśmy pomóc w potrzebie. Oczywiście zawsze znajdziemy dla siebie usprawiedliwienie: bardzo się spieszę, inni są bliżej, wpakuję się w kłopoty itp. Samarytanin z przypowieści tez mógłby powiedzieć: to nie moja sprawa, Samarytanie i Żydzi to wrogowie, niech mu pomogą inni. Nie zrobił tego - widział bliźniego w potrzebie.
W dzisiejszych czasach ma to szczególne znaczenie. Codziennie do Europy przybywają kolejni uchodźcy. Obcy nam kulturowo, religijnie, mający inne zwyczaje i własne tradycje. Jak na nich patrzymy? Kim dla nich jesteśmy? Kapłanem, lewitą czy Samarytaninem?  I kim powinniśmy być? Jak wypełniamy słowa Jezusa z perykopy
"Idź i czyń podobnie" ?

 


 

sobota, 02 lipca 2016

Ewangelia na niedzielę 4 lipca 2016

misja siedemdziesięciu dwóch

Misja siedemdziesięciu dwóch
1Potem Pan wyznaczył innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam zamierzał się udać. 2Mówił do nich: "Żniwo jest wprawdzie wielkie, ale mało robotników. Proście więc Pana żniwa, aby wysłał robotników na swoje żniwo. 3Idźcie, posyłam was jak jagnięta między wilki. 4Nie noście sakiewki ani torby podróżnej, ani sandałów i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. 5Kiedy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: 'Pokój temu domowi' . 6Jeśli jest tam człowiek godny pokoju, spocznie na nim wasz pokój, a jeśli nie, wróci do was. 7W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają. Bo kto pracuje, ma prawo do zapłaty. Nie przenoście się z domu do domu. 8A gdy wejdziecie do jakiegoś miasta i przyjmą was, jedzcie to co wam podadzą.
9Uzdrawiajcie tam chorych i mówcie im: 'Nadchodzi już do was królestwo Boże'. 10Gdy wejdziecie do jakiegoś miasta i nie przyjmą was, wychodząc na jego ulice, powiedzcie:
11Strząsamy wam nawet proch z waszego miasta, który nam przylgnął do nóg. Wiedzcie jednak, że nadchodzi już królestwo Boże'
. 12Mówię wam, że w owym dniu lżej będzie Sodomie niż temu miastu.
Powrót siedemdziesięciu dwóch
17Siedemdziesięciu dwóch powróciło, mówiąc z radością: "Panie, na Twoje imię nawet demony nam się poddają". 18Wtedy powiedział do nich: "Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica. 19Dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach , i po całej potędze nieprzyjaciela. Nic wam nie zaszkodzi. 20Lecz nie cieszcie się z tego, że duchy się wam poddają, ale cieszcie się raczej z tego, że wasze imiona są zapisane w niebie".

Ewangelia wg Św. Łukasza 10, 1-12,17-20

Jezus posyłając siedemdziesięciu dwóch do głoszenia Dobrej Nowiny, dał im konkretne wytyczne jak mają postępować. Czy są one aktualne również dziś, we współczesnym świecie? Mnie najbardziej przekonuje ostatnie zdanie tej perykopy: "lecz nie cieszcie się z tego, że duchy się wam poddają, ale cieszcie się raczej z tego, że wasze imiona są zapisane w niebie". Zawsze uważałam, że zdecydowanie lepiej jest czynić dobro niż walczyć ze złem i to zdanie pasuje mi do tej wizji. Co z tego, że pokonamy kogoś - w naszej ocenie - złego? Czy świat na pewno będzie lepszy? Mam wątpliwości. Znacznie skuteczniejsze moim zdaniem jest po prostu szerzenie dobra i skuteczne świadczenie o tym własnym życiem.

Przeznaczoną na dziś perykopę najbardziej dosłownie odczytują Świadkowie Jehowi. Często można ich spotkać na ulicy, chodzą po domach, próbują rozmawiać o Bogu. I pewnie w większości przypadków są odrzucani - sama też nie wdaję się w dyskusję z nimi. A jak powinni wypełniać tą misję katolicy ? Jakoś nie widzę siebie zaczepiającej ludzi na ulicy, aby ich nawracać. Sama zresztą też nie lubię być tak nagabywana. A poza tym - ciążą na mnie jakoś historyczne "błędy i wypaczenia" Kościoła. Czy można kogoś naprawdę nawrócić na religię miłości (!) stosując metodę miecza i ognia? Dla mnie chrześcijaństwo to naprawdę religia miłości. Kocham Boga i staram się Go zobaczyć w drugim człowieku, nawet jeżeli jest on moim wrogiem. Dlatego też tak bardzo odrzuca mnie wpisywanie Boga na sztandary partii politycznych. Czy można być prawdziwym katolikiem głosząc jednocześnie hasła nienawiści do innych ?

Zdecydowanie wolę metodę szukania tego co łączy, a nie tego co dzieli. A sama Ewangelizacja niech będzie symbolem niesienia pomocy innym. Czy właśnie nie tak  działają misje? Szpital, szkoła i pomoc w jak najbardziej przyziemnych sprawach podparte właśnie Ewangelią - przyniosą o wiele więcej dobrych rezultatów.
Każdy z nas może tak postępować na co dzień: w domu, w pracy, na ulicy. Marzyłby mi się taki stereotyp: On/ona jest dobrym człowiekiem - to oczywiste - przecież to
katolik/katoliczka ....
Długa droga przed nami, prawda? Póki co, nie chcemy/nie potrafimy udzielić pomocy nawet uchodźcom uciekającym przed wojną.


 

 

 

sobota, 25 czerwca 2016

Ewangelia na niedzielę 26 czerwca 2016

naśladować Jezusa

Niegościnni Samarytanie
Nadchodził czas, kiedy miał być zabrany z tego świata. Wtedy nieodwołalnie postanowił pójść do Jeruzalem. Wysłał przed sobą posłańców, a oni wybrali się w drogę i przyszli do pewnej samarytańskiej wioski, aby Mu przygotować miejsce. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ szedł do Jeruzalem. Widząc to, uczniowie Jakub i Jan rzekli: "Panie, jeśli chcesz, powiemy, aby ogień zstąpił z nieba i zniszczył ich". Lecz On odwrócił się i skarcił ich. Poszli więc do innej wioski.
O naśladowaniu Jezusa
Gdy szli drogą, powiedział ktoś do Niego: "Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz". Jezus mu odpowiedział: "Lisy mają nory, a ptaki - gniazda, tylko Syn Człowieczy nie ma gdzie położyć głowy. Do innego rzekł: "Pójdź za Mną" . Lecz ten odpowiedział: "Panie, pozwól mi najpierw odejść i pogrzebać mojego ojca". Odrzekł mu: "Niech umarli grzebią swoich umarłych. Ty zaś idź i głoś królestwo Boże". Jeszcze innemu powiedział: "Panie, pójdę za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z tymi, którzy są w moim domu". Jezus mu odpowiedział: "Ten, kto przyłożył rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie jest przydatny w królestwie Bożym".

Ewangelia wg Św. Łukasza 9, 51-62

Jezus stawia przed nami trudne zadanie. Przejmowanie się tym co tu i teraz wydaje się być  czymś normalnym, oczywistym i bardzo ludzkim. Czy można żyć samą modlitwą i głoszeniem Bożego słowa? Jak to pogodzić z naszą codziennością? Z codzienną pracą, obowiązkami wobec innych, zadbaniem o potrzeby ciała? Jak nie przykładać ręki do pługa, skoro trzeba zasiać pole? Owszem, nie samym chlebem żyje człowiek, ale jest on nam potrzebny.
Może wcale jednak nie ma tu sprzeczności? Ja jestem zwolenniczką podejścia, że najlepszym świadczeniem Ewangelii jest dobry przykład własnego życia. Co z tego, że pięknie i z przejęciem potrafię wyrecytować Dekalog, przykazanie miłości jeżeli na co dzień nie będę ich stosować?

Może jeśli będę dobrym człowiekiem,
który chce lepszym być każdego dnia,
Pana Boga ktoś przeze mnie zobaczy,
bo chrześcijanin to właśnie ja.

 


sobota, 18 czerwca 2016

Ewangelia na niedzielę 19 czerwca 2016

Wyznanie Piotra

Wyznanie Piotra
18 Kiedy pewnego razu Jezus modlił się na osobności, a uczniowie byli razem z Nim, zapytał ich: "Co mówią tłumy? Kim według nich jestem?". 19 Oni odpowiedzieli: "Mówią, że jesteś Janem Chrzcicielem, inni - że Eliaszem, jeszcze inni - że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał". 20 Zapytał ich: "A według was, kim jestem?" Wtedy Piotr odpowiedział: "Chrystusem Bożym". 21 Wówczas stanowczo im nakazał, aby nikomu tego nie mówili.
Pierwsza zapowiedź Męki i Zmartwychwstania Jezusa
22 Potem powiedział: "Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć, będzie odrzucony przez starszych, wyższych kapłanów i nauczycieli Pisma, zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie".
Naśladowanie Jezusa
23 Do wszystkich zaś mówił: "Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się wyprze samego siebie, niech codziennie bierze swój krzyż i niech Mnie naśladuje. 24 Bo kto chce ocalić swoje życie, straci je; a kto straci swoje życie z mojego powodu, ten je ocali".

Ewangelia wg Św. Łukasza 9, 18-24

Jezus stawia przed nami trudne zadanie: wziąć swój krzyż i naśladować Chrystusa... Trudno się czasem z tym pogodzić. Nawet patrząc na naszą ziemską wędrówkę z perspektywy wieczności - każdemu z pewnością trafiają się chwile, gdy ciężar na barkach zdaje się przekraczać nasze siły. I jakkolwiek naturalny w takiej sytuacji wydaje się bunt - to rzadko kiedy przynosi on pozytywny efekt. Więcej wytchnienia, ulgi, a przede wszystkim - wewnętrznego spokoju przynosi modlitwa. Także, a może głównie wtedy, gdy z ludzkiego punktu widzenia nic już nie można zrobić. Wiem, nie zawsze jest skuteczna, Bóg czasami zdaje się być zupełnie nieczuły na nasze prośby i modlitwy, ale mimo wszystko - przynajmniej coś robimy, nie jesteśmy bierni. Moim zdaniem to pomaga i to bardzo.

 

niedziela, 12 czerwca 2016

Ewangelia na niedzielę 12 czerwca 2016

przebaczenie grzesznej kobiecie

Przebaczenie grzesznej kobiecie
Któryś z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do jego domu i zajął miejsce przy sobie. Pewna kobieta, znana w mieście jako grzesznica, dowiedziała się, że Jezus przebywa w domu faryzeusza. Przyniosła olejek w alabastrowym flakoniku, stanęła za Nim i płacząc u Jego stóp, zaczęła je obmywać łzami i wycierać włosami. Całowała Jego stopy i namaszczała olejkiem. A faryzeusz, który Go zaprosił, widząc to, pomyślał sobie: "Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, kto Go dotyka i jaka jest ta kobieta - ze jest grzesznicą". Wtedy Jezus rzekł do niego: "Szymonie, chcę ci coś opowiedzieć". A on odparł: "Mów, Nauczycielu!". "Było dwóch dłużników pewnego wierzyciela. Jeden był mu winien pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt.. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obu. Który więc z nich będzie go bardziej miłował ?" . Szymon odpowiedział: "Sądzę, ze ten, któremu więcej darował". A On mu odrzekł: "Słusznie osądziłeś". Wtedy obrócił się w stronę kobiety, a do Szymona powiedział: "Widzisz te kobietę? Wszedłem do twojego domu, a nie podałeś Mi wody do obmycia nóg. A ona obmyła mi stopy łzami i wytarła włosami. Nie pocałowałeś mnie na powitanie, a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować moich stóp. Nie namaściłeś mi głowy oliwą, a ona olejkiem namaściła moje stopy. Dlatego mówię ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. Komu mało się odpuszcza, ten mało miłuje". Do niej zaś powiedział: "Odpuszczone są twoje grzechy". Wtedy ci, którzy siedzieli przy stole, zaczęli mówić między sobą: "Kim On jest, że nawet grzechy odpuszcza ?". A do kobiety powiedział: "Twoja wiara cię ocaliła. Idź w pokoju !".
Kobiety idące za Jezusem
Potem wędrował przez miasta i wsie, nauczał i głosił Ewangelię o królestwie Bożym. Towarzyszyło Mu Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od chorób: Maria, zwana Magdaleną, z której wyszło siedem demonów, Joanna, zona Chuzy, zarządcy Heroda, Zuzanna oraz wiele innych, które im usługiwały, dzieląc się swoim majątkiem.

Ewangelia wg Św. Łukasza 7-36, 8 1-3

W tej perykopie najbardziej zauważalna jest dla mnie nie tyle wielka wiara "grzesznej kobiety", co jej głęboki żal. Jezus odpuścił jej grzechy, dostała szansę na nowe życie już z dala od grzechu. Brzmi znajomo, prawda? Za każdym razem, gdy przystępujemy do Spowiedzi Św. - też uzyskujemy odpuszczenie grzechów. Jak jednak wygląda nasz żal? Oczywiście nie chodzi mi tu o zalewanie się łzami przy konfesjonale - to co ważne nie zawsze musi być uzewnętrzniane, istotne jest to, co dzieje się w nas "w środku". Czy naprawdę szczerze żałujemy za grzechy i chcemy się poprawić? Człowiek jest słaby, często upada, ale sakrament Spowiedzi Św. to nie  jest pusty rytuał na zasadzie: dziś trochę nagrzeszę, jutro pójdę do spowiedzi i wszystko będzie w porządku. Taka chłodna kalkulacja jest chyba jednak zaprzeczeniem tego, co czytamy w Ewangelii. Celem nie jest także to, aby siedzący w konfesjonale ksiądz "odpukał" nam nasze grzechy. Robi to Bóg, który wie wszystko i nie da się zagadać niedopowiedzeniami czy gładkimi słówkami.

Druga część dzisiejszej perykopy, patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, jest za to mało "poprawna politycznie". Rola kobiet wokół Jezusa, ograniczona do usługiwania i dzielenia się majątkiem, zupełnie nie wpisuje się w idę równouprawnienia. Czy jest to wskazanie czy tylko wynikający z tamtych czasów model społeczeństwa? Jednak zupełnie różny od współczesnego  - coraz rzadziej widać rodziny utrzymywane tylko przez mężczyzn. W znacznej mierze wynika to z pewnością ze względów ekonomicznych, ale aspiracje kobiet obecnie też są zdecydowanie wyższe. Wiem sama po sobie.... 


sobota, 04 czerwca 2016

Ewangelia na niedzielę 5 czerwca 2016

wskrzeszenie młodzieńca z Naim

Wskrzeszenie młodzieńca z Naim
Wkrótce potem udał się do pewnego miasta zwanego Naim. Wraz z Nim szli Jego uczniowie i wielki tłum. Gdy zbliżył się do bramy miasta, właśnie wynoszono zmarłego: jedynego syna matki, która była wdową. Towarzyszył jej wielki tłum z miasta. Gdy Pan ją zobaczył, ulitował się nad nią i powiedział "Nie płacz". Podszedł, dotknął pogrzebowych noszy, a niosący je zatrzymali się. I powiedział: "Młodzieńcze, mówię ci, wstań !". Wtedy zmarły usiadł i zaczął mówić. I oddał go jego matce. Wszystkich ogarnął lęk i wychwalali Boga mówiąc: "Wielki prorok pojawił się wśród nas. Bóg nawiedził swój lud". I rozeszła się ta wieść o Nim po całęj Judei i po całej okolicy

Ewangelia wg Św. Łukasza 7, 11-17


Jezus ulitował się nad wdową z Naim, wskrzesił jej syna. Nic więc dziwnego, że patrzący na to ludzie - uwierzyli w Niego. Dokonywany na ich oczach cud, przezwyciężenie śmierci, jest czymś niewyobrażalnym, rzuca na kolana. A my dzisiaj? Czy przeżywając traumę śmierci bliskiej osoby - możemy jeszcze bardziej pokochać Boga? Czy ból nie przysłania nam wiary?
Nie są to proste pytania, odpowiedzi chyba jeszcze trudniejsze. Mimo wszystko jednak - ludziom wierzącym jest łatwiej. Perspektywa wiary, że bliska nam osoba jest w niebie z pewnością jest bardziej pocieszająca niż uznanie całkowitego, nieodwracalnego końca człowieka ograniczonego tylko do doczesnych szczątków cielesnych. Bóg podobno zabiera człowieka w najlepszym dla niego momencie. Czy może to być pociechą dla tych, którzy zostają i płaczą? Z autopsji wiem, że marną. Innej jednak nie ma....


sobota, 28 maja 2016

Ewangelia na niedzielę 29 maja 2016

Uzdrowienie sługi Setnika

Uzdrowienie sługi setnika
Gdy Jezus skończył przemawiać do słuchającego Go ludu, wszedł do Kafarnaum. A sługa pewnego setnika, bardzo przez niego ceniony, chorował i był już umierający. Skro setnik usłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszych żydowskich, prosząc Go, aby przyszedł i uzdrowił jego sługę. Gdy przyszli do Jezusa, bardzo Go prosili: "Zasługuj, abyś mu to uczynił. Miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę". Poszedł więc Jezus razem z nimi. A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał przyjaciół, aby Mu powiedzieli: "Panie, nie trudź się, bo nie jestem godny, abyś wszedł do mojego domu. Dlatego też samego siebie nie uznałem za godnego, aby przyjść do Ciebie. Ale powiedz tylko słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Bo i ja, chociaż sam podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. i kiedy mówię jednemu z nich Idź! - on idzie. A innemu: Przyjdź! - on przychodzi. A gdy do sługi mówię: Zrób to! - on robi". Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i zwracając do tłumu, który szedł za Nim, powiedział: "Mówię wam, nawet w Izraelu nie spotkałem tak silnej wiary" A gdy posłańcy wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.

Ewangelia wg Św. Łukasza 7, 1-10

Na kanale National Geographic pojawiają się co jakiś czas filmy ukazujące wydarzenia opisane w Biblii w kontekście historycznym. Lubię je oglądać - na tle ówczesnej polityki, zwyczajów, kultury nabierają one inne znaczenia, stają się bardziej zrozumiałe, a jednocześnie wcale nie tracą swojego wymiaru ponadczasowego. Jak można by w ten sposób czytać dzisiejszą perykopę? Był sobie wysoki rangą Rzymianin, przebywający na misji wojskowej w mieście Kafarnaum. Miał swoich podwładnych, miał też swoich rzymskich bogów - pewnie składał im ofiary, próbując zdobyć ich przychylność. I nagle stanął przed problemem, wobec którego jest bezsilny. Choroba jego ulubionego sługi spowodowała, że cała jego władza okazała iluzoryczna. I zwraca się do Jezusa. Czy wierzył w Niego? Czy może tylko dotarła do niego sława Jezusa jako "cudownego uzdrowiciela"? Nie wiemy tego, ale sądząc z dzisiejszej Ewangelii - wierzył, że tylko Jezus może mu pomóc.
Jak mogłoby to wyglądać współcześnie? To tak, jakby ateista czy wyznawca innej wiary ukląkł w kościele i prosił Boga o wyzdrowienie dla kogoś sobie bliskiego. I Bóg wysłuchałby jego prośby - właśnie poprzez tę wiarę, że Jezus jest "ostatnią deską ratunku", wszystko inne zawiodło.

Takie podejście chyba mało się wpisuje w teorię, że poza Kościołem nie ma zbawienia. Moim zdaniem - tak nie jest. Jezus oddał swoje życie za nas wszystkich. Bóg nie wystawia etykietek i nie skazuje z góry. Ja miałam szczęście - urodziłam się w rodzinie katolickiej, jako dziecko byłam ochrzczona i wychowywana zgodnie z Ewangelią. Gdybym jednak urodziła się w innej rodzinie? Nie wzrastałabym w duchu chrześcijaństwa? Owszem, słowa Ewangelii są piękne i uniwersalne, ale być może święte księgi innych religii też takie są. I każda z religii uważa, że jest jedyną słuszną i wierzy w Jedynego Prawdziwego Boga. Czy człowiek dobry, uczciwy może zostać potępiony tylko dlatego, że inaczej nazywa Boga? "
I czy my sami o sobie nie mówimy na każdej mszy świętej "Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja..."

 


sobota, 21 maja 2016

Ewangelia na niedzielę 21 maja 2016

Trójca Święta

Dzieło Ducha Wspomożyciela
12Miałbym wam jeszcze dużo do powiedzenia, lecz teraz nie jesteście w stanie tego udźwignąć. 13Po swoim przyjściu On - Duch Prawdy - poprowadzi was ku pełnej prawdzie. Nie będzie bowiem mówił od siebie, lecz powie to wszystko, co usłyszy. Będzie także nauczał o sprawach przyszłych. 14On Mnie uwielbi, gdyż będzie czerpał z tego co moje i będzie wam to głosił. 15Wszystko, co należy do Ojca, jest moje; dlatego powiedziałem: Będzie czerpał z tego co moje i będzie wam głosił.

Ewangelia wg Św. Jana 16, 12-15

Uroczystość Trójcy Świętej. Przedziwna, trudna do zrozumienia tajemnica. Choć tak naprawdę - to może powinniśmy na to spojrzeć w kontekście swoistej gombrowiczowskiej gęby? Ojciec, Syn i Duch Święty to przecież Jedność, tylko widziana przez nas z różnej perspektywy.
A przecież lubimy takie etykietki. Najdobitniej widać to w różnych "przydomkach" nadawanych Matce Boskiej: Częstochowska, Fatimska, Katyńska i wiele, wiele innych. Święci też mają swoje specjalności - ze zgubą prosimy o wstawiennictwo św.Antoniego, zakochani modlą się do św.Walentego, a w sprawach trudnych i po ludzku beznadziejnych - do św.Rity. W pewien sposób też przypisujemy podział ról w samej Trójcy: Bóg Ojciec to sprawiedliwy sędzia, Syn Boży - to miłosierny symbol miłości Boga do człowieka, a Duch Święty - jest symbolem Boskiej mądrości. Może to ułatwia nam zrozumienie? Warto jednak pamiętać, że Bóg jest jeden. Po prostu.


sobota, 07 maja 2016

Ewangelia na niedzielę 8 maja 2016

Wniebowstąpienie

Wniebowstąpienie
I powiedział: "Tak jest napisane: Chrystus będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie. W Jego imię będzie głoszone nawrócenie, na odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, rozpoczynając od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego. Oto Ja zsyłam na was obietnicę mojego Ojca. Pozostańcie w mieście, dopóki nie zostaniecie napełnieni mocą z wysoka".
Potem przeprowadził ich za miasto w kierunku Betanii. Podniósł ręce i błogosławił ich. A podczas błogosławieństwa oddalił się od nich i został uniesiony do nieba. Oni zaś oddali Mu hołd i z wielką radością wrócili do Jeruzalem. Przebywali ciągle w świątyni i wielbili Boga.
".

Ewangelia wg Św. Łukasza 24, 46-53

Myśląc o niebie - odruchowo spoglądamy w górę. Zgodnie z przytoczonym tu fragmentem Ewangelii - Jezus też został do nieba uniesiony - od razu wskazuje to na kierunek w górę. I pewnie tak było - trudno nie wierzyć bezpośrednim uczestnikom tamtych wydarzeń. Czy oznacza to jednak, że na tym naszym ziemskim padole - tu i teraz - Boga nie ma, jest gdzieś tam daleko, wysoko? Blisko gwiazd, daleko od nas i naszej codzienności? Może trzeba spojrzeć mniej dosłownie i materialnie? I dostrzec Boga właśnie w tym naszym dniu codziennym? Bóg jest wszędzie i zawsze, nie tylko raz w tygodniu, gdy jesteśmy  w kościele na niedzielnej mszy świętej. Może Bóg jest najbardziej przy nas np. w środę rano, gdy jesteśmy w drodze do pracy? Lub podczas czwartkowego spaceru z psem? A także wtedy, gdy dopada nas chandra, gdyż mamy serię niepowodzeń, szwankuje nam zdrowie i w ogóle jest nam źle? Nie jesteśmy sami. Nawet, gdy niebo jest zachmurzone i nie widać najmniejszego promyczka słońca. Wówczas wystarczy rozejrzeć się wokół siebie i tam znaleźć Boga. Lub czytając doniesienia medialne z któregoś z obozu uchodźców - zastanowić się jak można im pomóc? I dlaczego tak trudno nam zobaczyć w nich naszych bliźnich?


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 33
| < Lipiec 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS