Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?

Rozważania

niedziela, 15 lipca 2018

Ewangelia na niedzielę 15 lipca 2018

rozesłanie Apostołów

Misja Dwunastu
7
Potem przywołał do siebie Dwunastu i zaczął ich rozsyłać po dwóch. Dał im władzę nad duchami nieczystymi. 8Nakazał też, aby niczego nie zabierali w drogę prócz laski: ani chleba, ani torby podróżnej, ani pieniędzy. 9"Włóżcie na nogi sandały, ale dwóch ubrań nie zakładajcie!". 10Mówił do nich: "Gdziekolwiek wejdziecie do domu, zatrzymajcie się tam, aż do czasu, gdy będziecie opuszczać to miejsce. 11Jeśli w jakiejś miejscowości was nie przyjmą i nie zechcą was słuchać, wyjdźcie stamtąd i strząśnijcie pył z waszych nóg, na świadectwo dla nich" 12Oni poszli więc i wzywali do nawrócenia. 13Wyrzucili wiele demonów i namaścili olejem wielu chorych, przywracając im zdrowie.

Ewangelia wg Św. Marka, 6, 7-13

Apostołowie dostali do wykonania misję. I dokładne wytyczne - jak ją wykonać. A jak to wygląda dziś? Czy w pewien sposób też jesteśmy zobowiązani do kontynuowania tej misji? Wprawdzie nadprzyrodzonej mocy wypędzania demonów i uleczania chorób nie mamy, ale czy to oznacza, że pozostałe wytyczne nas nie obowiązują?
Czy można głosić Ewangelię nie mając nic, nawet zapasowego ubrania? Dzisiejsza perykopa mówi o tym, że tak. Nie są tu potrzebne żadne nakłady finansowe. Też powinniśmy pójść taką drogą. Zaczynając tu i teraz, bez oczekiwania na obrośnięcie w piórka. Najprościej jest zacząć od siebie. Kluczowe jest tu świadczenie własnym życiem, a nie nawracanie innych na siłę.
Dlaczego po 2000 lat stwierdzenie "to dobry człowiek, gdyż jest chrześcijaninem" wcale nie jest znane i oczywiste?


niedziela, 08 lipca 2018

Ewangelia na niedzielę 8 lipca 2018

Jezus w Nazarecie

Odrzucenie Jezusa w Nazarecie
1
Następnie odszedł stamtąd i udał się do swego rodzinnego miasta, a Jego uczniowie szli za Nim. 2W szabat zaczął nauczać w synagodze. Wielu słuchających Go dziwiło się i mówiło: "Skądże to ma? Co to za mądrość została Mu dana? I takich nadzwyczajnych cudów dokonuje! 3Czy nie jest On cieślą, synem Maryi, a bratem Jakuba, Jozesa, Judy i Szymona? A Jego siostry, czy nie mieszkają tutaj wśród nas? " I powątpiewali w Niego. 4A Jezus powiedział do nich: "Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i we własnej rodzinie prorok może być tak lekceważony". 5I nie mógł tam dokonać żadnego cudu, tylko kilku chorych uzdrowił, kładąc na nich ręce. Dziwił się tez ich niedowiarstwu. 6Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

Ewangelia wg Św. Marka, 6, 1-6

Nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. Historia notuje wiele takich przypadków. Skąd to się bierze? Dlaczego potrafimy docenić wielkość kogoś obcego, a odrzucamy kogoś spośród nas? Może wynika to po prostu z naszej ludzkiej zawiści? Ktoś, kto żył wśród nas, miał podobne do nas możliwości - osiągnął wiele, a my? Łatwiej się dowartościować obniżając rangę wielkości kogoś drugiego niż zastanowić się nad przyczynami naszego niepowodzenia, prawda?
Współcześni Jezusowi Nazarejczycy też pewnie się zastanawiali - dlaczego właśnie Jezus? Zwykły syn cieśli? Ilu z nich było zazdrosnych, ze Bóg nie ich wybrał?


niedziela, 01 lipca 2018

Ewangelia na niedzielę 1 lipca 2018

wskrzeszenie córki Jaira

Kobieta cierpiąca na krwotok i wskrzeszenie córki Jaira
21
Gdy Jezus przeprawił się łodzią z powrotem na drugi brzeg, zebrał się wokół Niego wielki tłum nad jeziorem. 22Przyszedł też jeden z przełożonych synagogi, który nazywał się Jair. Gdy zobaczył Jezusa, upadł Mu do stóp i 23błagał: "Moja córeczka jest umierająca. Przyjdź i połóż na nią ręce, aby wyzdrowiała i żyła". 24Jezus poszedł z nim, a wielki tłum podążał za Nim, napierając na Niego ze wszystkich stron. 25Była tam pewna kobieta, która dwanaście lat chorowała na krwotok. 26Dużo wycierpiała od wielu lekarzy. Wydała wszystkie swoje oszczędności, ale nic jej nie pomagało, a nawet czuła się coraz gorzej. 27Gdy usłyszała o Jezusie, podeszła w tłumie od tyłu i dotknęła Jego płaszcza. 28Mówiła bowiem: "Jeśli tylko dotknę Jego płaszcza, odzyskam zdrowie". 29Od razu miejsce krwotoku zagoiło się i poczuła, że jest uzdrowiona ze swej dolegliwości. 30Również Jezus natychmiast odczuł, że moc wyszła od Niego. Zwrócił się do tłumu, pytając: "Kto dotknął mojego płaszcza?" 31Lecz uczniowie mówili do Niego: "Widzisz, jak tłum ze wszystkich stron napiera na Ciebie, a Ty pytasz: Kto Mnie dotknął?". 32On jednak spojrzał wkoło, by zobaczyć tę, która to zrobiła. 33Kobieta, przelękniona i drżąca, wiedząc, co jej się stało, przyszła, upadła przed Nim i wyznała całą prawdę. 34A On powiedział do Niej: "Córko, Twoja wiara Cię uzdrowiła, idź w pokoju i bądź wolna od twojej dolegliwości". 35Kiedy jeszcze to mówił, przyszli z domu przełożonego synagogi i oznajmili: "Twoja córka umarła. Czemu jeszcze trudzisz nauczyciela?". 36Lecz Jezus słysząc, co mówią, zwrócił się do przełożonego synagogi: "Nie bój się, tylko wierz!". 37I nie pozwolił nikomu iść ze sobą, z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakuba. 38Gdy przyszli do domu przełożonego, zobaczył zamieszanie i płaczki głośno lamentujące. 39Wszedł, mówiąc do nich: "Dlaczego robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi". 40Lecz oni wyśmiewali się z Niego. On zaś wyrzucił wszystkich, wziął z sobą ojca i matkę dziecka, oraz tych, którzy Mu towarzyszyli, i wszedł tam, gdzie leżało dziecko. 41Wziął dziecko za rękę i rzekł: 'Talitha kum", to znaczy: Dziewczynko, mówię tobie, wstań!. 42Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I zdziwili się ogromnie. 43Lecz przykazał im stanowczo, aby nikt się o tym nie dowiedział, i powiedział, aby dali jej jeść.

Ewangelia wg Św. Marka, 5, 21-43

Dzisiejszą perykopę można w zasadzie streścić krótko: wiara czyni cuda. W przypadku chorej kobiety widać to ewidentnie. Stał się cud spowodowany nie tylko mocą Jezusa, ale również jej głęboką wiarą w tę moc. Współcześnie również zdarzają się takie przypadki. Nawet procedura beatyfikacyjna Jana Pawła II je notuje. Swoją drogą - zawsze fascynowały mnie możliwości ludzkiego umysłu. Kto wie - do czego sami jesteśmy zdolni? Pod warunkiem bardzo silnego pobudzenia i wiary w to, co po ludzkie niemożliwe. Sam Jezus mówi do kobiety Twoja wiara cię uzdrowiła. Jezus nie był "zwyczajnym" bioenergoterapeutą uzdrawiającym ludzi. Tym bardziej, że druga część perykopy mówi już nie o uzdrowieniu, a o wskrzeszeniu zmarłej dziewczynki.
Znowu dochodzę do wniosku, że Jezus dokonywał cudów tylko jakby przy okazji. Nie to było najważniejszym celem Jego ziemskiej działalności.....

niedziela, 24 czerwca 2018

Ewangelia na niedzielę 24 czerwca 2018

Narodziny Jana Chrzciciela

 

Narodzenie Jana Chrzciciela
57Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. 58Gdy sąsiedzi i krewni dowiedzieli się, że Pan okazał jej wielkie miłosierdzie, cieszyli się razem z nią. 59Przyszli ósmego dnia, aby obrzezać chłopca i nadać mu imię jego ojca Zachariasza. 60Lecz jego matka powiedziała : "Nic podobnego! Bedzie miął na imię Jan". 61Oni przekonywali ją: "Przecież nie ma nikogo w twojej rodzinie, kto by miał takie imię.". 62Za pomocą znaków pytali więc jego ojca, jak chce go nazwać. 63 A on poprosił o tabliczkę i napisał: "Na imię mu Jan" . Wtedy zdumieli się wszyscy. 64I natychmiast otworzyły się jego usta, odzyskał mowę i wielbił Boga. 65Lęk padł na wszystkich ich sąsiadów. Po całej górskiej krainie Judei opowiadano o tym wszystkim co się wydarzyło. 66A wszyscy, którzy o tym słyszeli, zastanawiali się i pytali: "Kimże będzie ten chłopiec ?" . Bo rzeczywiście ręka Pańska była z nim.

80Chłopiec rósł i wzmacniał się duchowo. Przebywał na pustkowiu aż do czasu wystąpienia przed Izraelem.

Ewangelia wg Św.Łukasza 1, 57-66,80



Święty Jan. Od początku widoczne było, że jest obdarzony jakąś niezwykłą łaską Boga.
Postać Jana Chrzciciela często przewija się przez karty Ewangelii. Również w kontakcie z Jezusem. Ciekawe dlaczego się nie zaprzyjaźnili jako chłopcy? Byli przecież spokrewnieni, w tym samym wieku.
Scena chrztu nad Jordanem pokazuje, że Święty Jan Chrzciciel miał świadomość Mesjańskiej misji Jezusa. Dlaczego za Nim nie poszedł?


sobota, 16 czerwca 2018

Ewangelia na niedzielę 17 czerwca 2018

gorczyca

Przypowieść przy ziarnie
26Mówił dalej: "Tak się ma sprawa z królestwem Bożym jak z człowiekiem rzucającym ziarno w ziemię. 27Czy śpi, czy czuwa, nocą i dniem, ziarno kiełkuje i wzrasta, a on nie wie jak. 28Ziemia sama z siebie wydaje plon: najpierw źdźbło, potem kłos, wreszcie pełne ziarno w kłosie. 29A gdy zboże dojrzeje, bierze on zaraz sierp, bo nadeszła pora żniw".
Przypowieść o ziarnie gorczycy
30
Mówił też: "Do czego przyrównamy królestwo Boże lub w jakiej przypowieści je przedstawimy? 31Jest ono jak ziarno gorczycy. Kiedy się je wrzuca w ziemię, jest najmniejsze ze wszystkich nasion na ziemi. 32Gdy jednak zostanie zasiane, wyrasta i staje się większe od innych krzewów, wypuszcza wielkie gałęzie, tak, że ptaki mogą zakładać gniazda w jego cieniu".
Zakończenie nauczania w przypowieściach
33
W wielu takich przypowieściach mówił do nich, stosownie do tego, co mogli pojąć. 34A bez przypowieści nie mówił do nich. Swoim uczniom natomiast wyjaśniał wszystko na osobności.

Ewangelia wg Św. Marka, 4, 26-34

Maleńkie ziarnko gorczycy, z którego w odpowiednich warunkach może wyrosnąć wielki krzew. Czego uczy nas ta przypowieść? Może tego, że my sami, będąc takim małym ziarenkiem - możemy osiągnąć wiele? Na świecie jest wiele zła, krzywdy i biedy. Sami z pewnością nie zdołamy go pokonać, ale czy to oznacza, że mamy nic nie robić? Jeden krzew gorczycy nie jest w stanie osłonić wszystkich ptaków, ale jedno gniazdo się tam zmieści. A przecież na polu jest wiele takich krzewów....
Siejmy małe ziarenka dobra - może wyrośnie z nich las?


sobota, 09 czerwca 2018

Ewangelia na niedzielę 10 czerwca 2018

 

Jezus naucza

Jezus i Belzebub
20Pewnego razu wszedł do domu, a zbiegł się taki tłum, że nie mieli chwili na zjedzenie chleba. 21Gdy Jego krewni usłyszeli o wszystkim, przyszli, aby Go powstrzymać. Mówiono bowiem, że odszedł od zmysłów
22Nauczyciele Pisma natomiast, którzy przyszli z Jerozolimy, mówili, że opętał Go Belzebub i że wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy. 23Wtedy przywołał ich do siebie i mówił do nich w przypowieściach: "Jak może szatan szatana wyrzucać? 24Jeśli jakieś królestwo jest wewnętrznie skłócone, to takie królestwo nie może przetrać. 25I jeżeli dom jest wewnętrznie skłócony, to taki dom nie będzie mógł przetrwać, lecz koniec zanim. 27Nikt przecież nie może wejść do domu kogoś silnego i zagrabić jego rzeczy, jeśli najpierw się go nie zwiąże. Dopiero wtedy okradnie jego dom. 28Zapewniam was, że wszystkie grzechy będą ludziom odpuszczone, a nawet bluźnierstwa, których by się dopuścili. 29Kto by jednak zbluźnił przeciwko Duchowi Świętemu, nigdy nie otrzyma odpuszczenia: będzie winien grzechu wiecznego. 30Mówili bowiem: "Opętał Go duch nieczysty".
Matka i krewni Jezusa
31
Wtedy przyszła Jego Matka i bracia. Stojąc na zewnątrz, prosili, aby Go przywołać. 32Tymczasem mnóstwo ludzi siedziało wokół Niego. Powiedzieli Mu: "Twoja Matka i Twoi bracia, i Twoje siostry są na zewnątrz i dopytują się o Ciebie. 33Odpowiedział im: "Kto jest moją matka i braćmi?" 34I patrząc na siedzących dookoła, powiedział: "Właśnie oni są moją matką i moimi braćmi. 35Bo kto wypełnia wole Boga, ten jest moim bratem, siostrą i matką:.


Ewangelia wg Św. Marka, 3, 20 -35

Ewangelia na dziś nie jest łatwa. Dotyka kilku oddzielnych spraw, z których chyba najtrudniejsza do zrozumienia jest nieodpuszczalność grzechu przeciwko Duchowi Świętemu. Jezus wiele swoich słów tłumaczył przypowieściami, w tym fragmencie akurat tego zabrakło.
Szukałam wytłumaczenia w różnych miejscach w sieci, w książkach - wszędzie ten fragment jest jakoś pomijany. Chyba najwięcej jeszcze mówi Wikipedia. Dziwne jednak wydaje mi się utożsamianie grzechów przeciwko Duchowi Świętemu z łamaniem pierwszego przykazania. Oznaczałoby to, że np. człowiek niewierzący czy ateista, twierdzący, że Bóg nie istnieje, a potem nawracający się - nie ma szans na odpuszczenie? Muszę poszukać więcej na ten temat - czuję niedosyt.


 

 

 

niedziela, 03 czerwca 2018

Ewangelia na niedzielę 3 czerwca 2018

zrywanie kłosów w szabat

Łuskanie kłosów zboża w szabat
23
Zdarzyło się, że Jezus w szabat przechodził wśród zbóż, a Jego uczniowie zaczęli po drodze zrywać kłosy. 24Faryzeusze mówili do Niego: "Zobacz! Robią w szabat to, czego nie wolno!". 25On  im odpowiedział: "Czy nigdy nie czytaliście, co zrobił Dawid i jego towarzysze, kiedy znaleźli się w potrzebie i byli głodni? 26Jak za najwyższego kapłana Abiatara wszedł do domu Bożego i jadł poświęcone chleby, które wolno było spożywać tylko kapłanom, i dał je również tym, co z nim byli". 27Mówił im też: "Szabat jest ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. 28Tak więc Syn Człowieczy jest Panem również szabatu".
3 Uzdrowienie człowieka z bezwładną ręką
1
Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał bezwładną rękę, 2a oni obserwowali Jezusa, czy uzdrowi w szabat, ponieważ chcieli Go oskarżyć. 3Wtedy powiedział do człowieka z bezwładną ręką" Wyjdź na środek".
6Faryzeusze zaś wyszli zaraz i naradzali się ze zwolennikami Heroda, w jaki sposób Go zabić.


Ewangelia wg Św. Marka, 2, 23 - 3, 3,6

Czytając dzisiejszą perykopę, na myśl od razu przyszło mi wydarzenie z mojego własnego życia. W maju leżałam w szpitalu. Miałam robionych wiele badań, z czego niektóre musiały być na czczo, więc w efekcie przez prawie 2 dni nic nie jadłam i po prostu byłam głodna. Gdy w końcu dostałam posiłek - była to piątkowa kolacja, na którą podano wędlinę. Stanęłam przed dylematem czy zjeść czy jednak zachować piątkowy post? Zjadłam, naprawdę byłam bardzo głodna, a będąc na specjalnej, kontrolowanej diecie nie mogłam "dojeść" niczym własnym. W takiej sytuacji czułam się naprawdę usprawiedliwiona. W końcu to "post jest dla człowieka, a nie człowiek dla postu".
Praktykowanie wiary obfituje w wiele ograniczeń, zwyczajów i przyzwyczajeń. Na przestrzeni lat ewoluują one, zmieniają się i dostosowują do wymagań codzienności. Gdy byłam dzieckiem obowiązkowe było na przykład przyjmowanie Komunii Św. na czczo - wcześniej nie można było nic jeść. Potem zakaz ten ograniczono do 1 godziny przed, teraz chyba już nikt o tym nie pamięta.
Czasami mam jednak wrażenie, że te wszystkie zasady, których przestrzegamy są dla nas ważniejsze niż to, z czego wynikają. Jak to jest np. z zakazem pracy w niedzielę? Mamy długi weekend, wiele osób spędza go np. na działce. Czy można skopać ogródek? Posiać kwiatki czy wyrywać chwasty? Moim zdaniem jest to trochę źle postawione pytanie. Owszem, dzień święty powinniśmy święcić (o tym mówi Dekalog), ale Boga można chwalić w różny sposób, także w formie różnej aktywności. I to także idąc na zakupy do galerii handlowej - akurat dzisiejsza niedziela jest handlowa. Ja wprawdzie nie mam takich planów, w niedzielę staram się trochę poleniuchować, żeby po prostu odpocząć, ale taki rodzinny wypad na zakupy wcale nie musi być niczym złym. 

 


sobota, 26 maja 2018

Ewangelia na niedzielę 27 maja 2018

 

Trójca Święta

Rozesłanie uczniów
Jedenastu uczniów poszło do Galilei, na górę, tak jak im Jezus nakazał. Gdy Go zobaczyli, oddali Mu hołd. Niektórzy jednak nie dowierzali A Jezus podszedł do nich i powiedział: "Otrzymałem pełną władzę na niebie i na ziemi. Idźcie więc i pozyskujcie uczniów we wszystkich narodach! Udzielajcie im chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Nauczajcie ich, aby zachowywali wszystko, co wam nakazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do końca świata".

Ewangelia wg Św. Mateusza, 18, 16-20

Poszli i nauczali. Efekty imponujące, choć na początku nie było łatwo.
Ten fragment Ewangelii jest ciekawy, gdyż Jezus wyraźnie wskazuje na chrzest jako formę włączenia do wspólnoty. Biorąc pod uwagę tak modny obecnie w debacie publicznej problem apostazji - ciekawe rozważanie, choć to już temat na kolejną notkę.
Osobna sprawą natomiast jest to, czy my dzisiaj na pewno zachowujemy wszystko, co nakazał Jezus? Czy patrząc na chrześcijan - dostrzegłby swoją naukę? Ja chwilami mam wrażenie, że przez 2000 lat tak bardzo obrośliśmy w zwyczaje, obrzędy, tradycję i celebrę, że powoli tracimy prawdziwy sens. Forma staje się ważniejsza niż treść, a my sami praktykujemy wiarę z przyzwyczajenia, coraz rzadziej zastanawiając się - co to naprawdę oznacza.

 

 

 

niedziela, 06 maja 2018

Ewangelia na niedzielę 6 maja 2018

przykazanie miłości

Przykazanie miłości
9
Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w mojej miłości. 10Będziecie zaś trwać w mojej miłości, jeśli zachowacie moje przykazania, podobnie jak Ja spełniłem przykazania mojego Ojca i trwam w Jego miłości.
11Powiedziałem wam to, aby wypełniała was moja radość i aby ta radość była doskonała. 12To jest bowiem moje przykazanie, abyście się wzajemnie tak miłowali, jak Ja was umiłowałem. 13Nie ma większej miłości nad tę, gdy ktoś poświęca swoje życie za przyjaciół. 14Wy jesteście moimi przyjaciółmi, jeśli spełniacie wszystko, co wam polecam. 15Już nie nazywam was sługami, gdyż dałem wam poznać wszystko, czego dowiedziałem się od Ojca.. 16To nie wy wybraliście Mnie, lecz Ja wybrałem was i Ja wyznaczyłem was, abyście szli, przynosili owoc i aby wasz owoc był trwały, aby mój Ojciec dał wam wszystko, o co Go poprosicie w moje imię. 17To wam nakazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Ewangelia wg Św. Jana, 15, 9-17

Czy Jezus nas też wybrał? Jesteśmy Jego przyjaciółmi? Oddał przecież za nas życie ...
Z jednym jednak na pewno mamy problem - nie miłujemy się nawzajem. Zdecydowanie za mało w nas chociażby zwykłej ludzkiej życzliwości. Dlaczego? Przecież cała Ewangelia przepełniona jest właśnie miłością: Boga do ludzi, ludzi do Boga i ludzi do ludzi. Dlaczego nie chcemy/nie umiemy tego odczytywać i stosować? Nie trwamy w tej miłości?
Owszem, nie jest to łatwe. Jeśli ktoś nas głęboko skrzywdził, trudno jest go przecież kochać i życzyć mu dobrze. Może jednak warto przynajmniej spróbować? W mojej praktyce różnie mi to wychodzi, oszałamiających rezultatów raczej nie mam, ale czasami udaje mi się przynajmniej nie nienawidzieć. Poza tym - jak to ktoś napisał w jednym z komentarzy na tym blogu - żeby kogoś kochać miłością bliźniego - nie muszę wcale go lubić....Może to właśnie jest sposób? Wprawdzie kogoś nie lubię, może czuję się przez tego kogoś skrzywdzona, ale nadal jest to mój bliźni i kocham go chrześcijańską miłością. Tym bardziej, że nienawiść bardzo niszczy, także tego, kto nienawidzi.


niedziela, 29 kwietnia 2018

Ewangelia na niedzielę 29 kwietnia 2018

winorośł

Alegoria o winorośli
1
Ja jestem prawdziwym krzewem winorośli, mój Ojciec zaś jest hodowca winnej latorośli. 2Każda gałązka, która nie owocuje we Mnie, odcina. Tę zaś, która rodzi owoce, oczyszcza, aby dawała ich jeszcze więcej. 3Wy już jesteście oczyszczeni dzięki nauce, którą wam przekazałem. 4Trwajcie we Mnie tak, jak Ja w was. Podobnie jak winna gałązka nie może zaowocować sama z siebie, gdy nie trwa w krzewie, tak i wy, jeśli nie będziecie trwać we Mnie. 5Ja jestem krzewem winorośli, a wy gałązkami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi obfity owoc, gdyż beze Mnie nic nie możecie uczynić. 6Jeśli ktoś nie trwa we Mnie, będzie odrzucony jak gałązki i uschnie. Zbiera się je, wrzuca w ogień i spala. 7Jeśli będziecie trwać we Mnie i jeśli moja nauka będzie trwać w was, proście, a spełni się wszystko, cokolwiek tylko pragniecie. 8Przez to bowiem doznał chwały mój Ojciec, że przynosicie obfity owoc i jesteście moimi uczniami.      

 Ewangelia wg Św. Jana, 15, 1-8

Nie znam się na uprawie winorośli - nie będę więc rozwijać słuszności odrzucania gałązek winorośli z ogrodniczego punktu widzenia. Dzisiejsza Ewangelia przywołuje mi jednak na myśl tak modne ostatnie powiedzenie: "Bóg tak, Kościół nie".  Czy przyjmując alegorię winorośli - jesteśmy w stanie ocenić - jaką rolę spełnia Kościół w naszym życiu? Czy jest krzewem czy gałązką? A my sami? Dlaczego tak często nie zgadzamy się z działaniami Kościoła i szukając Boga - nie znajdujemy Go tam, gdzie być powinien? Komu potrzebny jest powrót do źródeł Ewangelii?
Kościół to ludzie. W ciągu 2000 lat swojego istnienia popełniał wiele błędów. Takie błędy popełnia także dziś.  I jest to po ludzku zrozumiałe.  Niezmienna Ewangelia ulega ciągłym zmianom interpretacyjnym. Te same słowa odczytywane są zupełnie inaczej przez różnych ludzi. Podobnie Dekalog. Czy można być jednocześnie za ochroną życia poczętego i zwolennikiem kary śmierci? Piąte przykazanie jest jednoznaczne: nie zabijaj. Nie ma tam żadnych gwiazdek, przypisów odwołujących się do wyjątków ....
Kościół powinien być jednoznaczny w swoim nauczaniu. Wydaje mi się jednak, ze głównym problemem jakiego nie dostrzegają hierarchowie jest kwestia utraty autorytetu. Współczesność niesie z sobą wiele wyzwań i możliwości, którym trzeb po prostu stawić czoło. Czasy, w którym powiedzenie "ksiądz tak powiedział" jako ostatecznie kończące dyskusję minęły bezpowrotnie. Prawdziwego autorytetu nie da się narzucić, zadekretować - trzeba go zdobywać na co dzień, własnym przykładem także. Zamiatanie przykrych, wstydliwych spraw pod dywan z pewnością temu nie służy. I coraz bardziej oddala nas wszystkich od życia Kościoła (który przecież tworzymy my wszyscy, nie tylko duchowieństwo). Raz w tygodniu msza święta,  a przez całą resztę tygodnia żyjemy po swojemu, zapominając o tym, co słyszeliśmy w kościele? Czy Ewangelii nie powinniśmy głosić każdego dnia, w każdym miejscu? Nie tylko słowami, ale naszym życiem? 



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 63
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS