Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?

Rozważania

niedziela, 18 lutego 2018

Ewangelia na niedzielę 18 lutego 2018

Jezus pości na pustyni

Kuszenie Jezusa
12
Zaraz też Duch wyprowadził Go na pustynię, 13gdzie przez czterdzieści dni był kuszony przez szatana.Przebywał tam wśród dzikich zwierząt, a aniołowie Mu służyli.
Początek apostolskiej działalności w Galilei
14
Kiedy Jan został uwięziony, Jezus przybył do Galilei, głosząc Ewangelię Bożą. 15Mówił: "Czas się wypełnił" i "Nadchodzi już królestwo Boże! Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię".

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 12-15

Pierwsza niedziela Wielkiego Postu. Jak go przeżyć? Czemu ma służyć post w dzisiejszych czasach? Jakoś nie sądzę, aby chodziło tylko i wyłącznie o niejedzenie mięsa czy słodyczy. Mam kolegę, który zawsze w czasie Adwentu i Wielkiego Postu nie pije, nie pali, nie spotyka się z kochanką. Po świętach wszystko "wraca do normy". Nie chcę go osądzać, ale wydaje mi się, że traci z oczu prawdziwy cel i nic nie wynosi z tego na przyszłość, w żaden sposób się nie wzbogacając wewnętrznie.
Samo ograniczanie przyjemności, szczególnie tych wynikających z naszych potrzeb cielesnych to chyba jednak za mało. Może pomóc, jeżeli jest środkiem, a nie celem. Przede wszystkim jednak powinniśmy się zastanowić nad tym - co dla nas w życiu jest najważniejsze. Czy więcej mieć czy być? Jaki dorobek będziemy mieć w chwili ostatecznej? Bogato wyposażony dom, świetną pracę i konto w banku? Tego z sobą nie zabierzemy. Z czym więc staniemy na Sądzie Ostatecznym? Może warto zadbać o coś innego? Coś mało materialnego, ale wzbogacającego nas wewnętrznie? Okres Wielkiego Postu to doskonały moment na takie refleksje. Musimy tylko choć na małą chwilę zatrzymać się w naszej codziennej bieganinie i pomyśleć - co i po co robimy? A wówczas te nasze superważne sprawy mogą się okazać mniej istotne. I może uda nam się znaleźć trochę czasu chociażby na to, aby pomóc komuś potrzebującemu obok nas? Nawet gdy sami mamy niewiele - nie oznacza to, ze nie mamy nic, czym nie możemy się podzielić. Zawsze możemy podarować swój czas, dobre słowo czy chociaż serdeczny uśmiech. Mamy kryzys, czasy są trudne - wzajemna pomoc i życzliwość może sprawić, że życie chociaż trochę stanie się lepsze i łatwiejsze.

 

niedziela, 11 lutego 2018

Ewangelia na niedzielę 11 lutego 2018

uzdrowienie trędowatego

Uzdrowienie człowieka chorego na trąd
40
Wtedy podszedł do Niego trędowaty, upadł na kolana i prosił: "Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić". 41Ulitował się, wyciągnął rękę, dotknął go i powiedział: "Chcę, bądź oczyszczony". 42I natychmiast trąd ustąpił. Został oczyszczony. 43Jezus stanowczo mu przykazał i zaraz go odprawił, 44mówiąc: "Pamiętaj, nie mów nic o tym nikomu, a na świadectwo dla nich złóż za swoje oczyszczenie ofiarę, zgodnie z nakazem Mojżesza". 45Lecz on wyszedł i zaczął opowiadać wokoło o tym wydarzeniu. Dlatego Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach ustronnych. Ludzie natomiast schodzili się do Niego ze wszystkich stron.

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 40-45

Kolejny cud. I kolejny raz pojawia się prośba Jezusa, aby nic nie rozgłaszać. Właściwie dlaczego? Może dlatego, że Jezus czynił cuda nie dla poklasku, tylko aby pomagać ludziom. I to jest chyba właściwa perspektywa, w jakiej powinniśmy czytać tę i inne opisujące cuda perykopy. Jezus przyszedł na świat jako człowiek i chyba właśnie tylko jako człowiek chciał głosić swoją naukę. Nie zależało Mu na reklamie i poklasku tłumów. Zwykłemu człowiekowi trudno byłoby się oprzeć, prawda? Mając Boską moc nie próbować podporządkować sobie całego świata?
Jezus uzdrawiał chorych w pewien sposób przy okazji, litując się nad cierpieniem. Przede wszystkim jednak nauczał. Również tego - jak sami możemy czynić cuda, także wtedy - gdy już bezpośrednio nie możemy dotknąć choćby skrawka ubrania Jezusa. Współcześnie trąd umiemy już leczyć , prawda? Najważniejsze jednak jest to, aby w drugim człowieku człowieku zobaczyć bliźniego, któremu możemy pomóc. Z perspektywy głodnego człowieka, z którym podzielimy się chlebem - może być to cud. I chyba właśnie o to chodziło Jezusowi i tego nauczał....


niedziela, 04 lutego 2018

Ewangelia na niedzielę 4 lutego 2018

Jezus naucza w synagodze

Liczne uzdrowienia
29
Wprost z synagogi udał się z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. 30A teściowa Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. 31On podszedł, wziął ją za rękę i podniósł. Wtedy opuściła ją gorączka i usługiwała im. 32A z nastaniem wieczora. gdy słońce już zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych. 33Całe miasto zgromadziło się u drzwi. 34Uzdrowił wielu, których nękały rozmaite choroby i wyrzucił wiele demonów, lecz nie pozwalał demonom mówić, ponieważ Go znały.
Działalność apostolska
35
Nad ranem, jeszcze przed świtem, wstał i wyszedł na miejsce na miejsce odludne, i tam się modlił. 36A Szymon i ci, którzy z nim byli, poszli Go szukać. 37Kiedy Go znaleźli, powiedzieli Mu: "Wszyscy Cie szukają". 38A On im odpowiedział: "Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam nauczał, po to bowiem wyszedłem". 39I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając demony.

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 29-39

Jezus uzdrawia, wypędza złe duchy, modli się i naucza. Tak w błyskawicznym skrócie można by opisać dzisiejszą perykopę. Krótko i węzłowato, ale treści wiele. Można zapełnić nią całe życie człowieka. Pięknie pokazała to Matka Teresa. Mówiła ludziom o Bogu, ale przede wszystkim - dawała im jeść, obmywała rany i dawała schronienie. Jej działalność była najpiękniejszą modlitwą i jednocześnie pokazywaniem Boga. Podobnie postępują tez misjonarze. Działalność apostolską zaczynają nie od budowy kościoła, lecz szpitala, stołówki, szkoły. Ewangelizacja poprzez dobre uczynki z pewnością przyniesie większe efekty. I jest to też wskazanie dla nas - nasza pomoc innym - może być świadectwem chrześcijaństwa.

 

sobota, 27 stycznia 2018

Ewangelia na niedzielę 28 stycznia 2018

Jezus naucza jako mający władzę

Uzdrowienie opętanego
21
Przyszli do Kafarnaum. W szabat wszedł zaraz do synagogi i nauczał. 22Jego nauka budziła zdziwienie: uczył ich bowiem jak ten, który ma moc, a nie jak nauczyciele Pisma. 23Był właśnie w synagodze człowiek opętany przez ducha nieczystego. Zawołał on: 24"Co mamy z Tobą wspólnego, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić. Wiem, kim jesteś: Świętym Boga". 25A Jezus stanowczo mu nakazał: "Milcz i wyjdź z niego!". 26Wtedy duch nieczysty, wstrząsając gwałtownie tym człowiekiem i krzycząc donośnym głosem, wyszedł z niego. 27Wszystkich ogarnęło zdumienie, tak, iż jeden drugiego pytał: "Co to jest? Jakaś nowa nauka z mocą! Nawet duchom nieczystym rozkazuje i są Mu posłuszne". 28I szybko rozeszła się wieść o Nim wszędzie po całej krainie galilejskiej.

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 21-28

Czytając ten fragment Ewangelii tak dosłownie, bez kontekstu - mam mieszane uczucia. Z dzisiejszej perspektywy można to ocenić jako świetne działanie PR-owe. Charyzmatyczne nauczanie w synagodze, spektakularne uzdrowienie opętanego i efekt jest na całą Galileę. Gdyby wówczas prowadzono badania opinii publicznej - skok w rankingu z pewnością byłby widoczny.
Patrząc na perykopę wg kryteriów współczesnych - nietrudno o sceptycyzm. Opętanie przez złe duchy nie jest zjawiskiem powszechnym, bardziej skłonni jesteśmy do posądzeń o chorobę psychiczną. Łatwiej to zaakceptować i zrozumieć. A przecież oficjalni egzorcyści istnieją w Kościele również dziś. Muszę kiedyś zainteresować się ich działalnością, tym bardziej, że z niedowierzaniem podchodzę do wszelkich tego typu zjawisk.


niedziela, 21 stycznia 2018

Ewangelia na niedzielę 21 stycznia 2018

powołanie Piotra i Andrzeja

Początek apostolskiej działalności w Galilei
14
Kiedy Jan został uwięziony, Jezus przybył do Galilei, głosząc Ewangelię Bożą. 15Mówił: "Czas się wypełnił" i "Nadchodzi już królestwo Boże! Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię".
Powołanie pierwszych uczniów
16
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, zobaczył Szymona i Andrzeja, brata Szymona, jak zarzucali sieci w jezioro; byli bowiem rybakami. 17Jezus powiedział do nich: "Pójdźcie za Mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludźmi". 18Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. 19A gdy uszedł nieco dalej, zobaczył Jakuba, syna Zebedeusza, i jego brata Jana. Oni też byli w łodzi i naprawiali sieci. 20Zaraz ich powołał, a oni zostawili w łodzi swego ojca, Zebedeusza, razem z najemnikami i poszli za Nim.

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 34-20

"Natychmiast zostawili sieci i za Nim poszli" - a przecież Jezus dopiero rozpoczynał swoją działalność w Galilei. Co spowodowało, że tak posłusznie podporządkowali się Jego słowom? Czy ówcześni ludzie bardziej cenili sferę duchową niż my? Bądźmy szczerzy - współczesny człowiek miałby trudności z natychmiastowym "porzuceniem sieci" i pójściem za Bożym wezwaniem. Co z domem, szkołą, pracą, rachunkami do zapłacenia i wieloma innymi rzeczami, które przywiązują nas do codzienności. Również bliscy nam ludzie. Mało kto nie miałby z tym problemów. Ja również.
Nawet mając świadomość, ze w pewnym momencie, nie mając zupełnie wyboru, nie pytana o zdanie, z pewnością nieprzygotowana - będę musiała pójść. I to bez możliwości powrotu, mogąc zabrać z sobą tylko to - co w życiu zrobiłam, a nic z tego - co zgromadziłam. Niezależnie od ilości "piórek", w które obrosłam. Pasują tu słowa "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię". Brzmią złowieszczo, ale przecież - po głębszym zastanowieniu - wcale takie nie są. Przypominają po prostu o tym, co w życiu tak naprawdę jest ważne.


sobota, 13 stycznia 2018

Ewangelia na niedzielę 14 stycznia 2018

powołanie apostołów

Świadectwo pierwszych uczniów Jezusa
35
Następnego dnia Jan stał tam ponownie, a wraz z nim dwóch jego uczniów. 36A gdy przyjrzał się przechodzącemu Jezusowi, rzekł: "Oto Baranek Boży!". 37Obaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Nim. 38Gdy Jezus odwrócił się i spostrzegł, ze idą za Nim, zapytał ich: "Czego szukacie?". Oni rzekli: "Rabbi - to znaczy nauczycielu - gdzie mieszkasz?" 39Odpowiedział im: "Chodźcie, zobaczcie". Poszli więc i zobaczyli gdzie mieszkał. I w tym dniu pozostali u Niego. Działo się to około godziny dziesiątej. 40Jednym z dwóch, którzy usłyszeli słowa Jana i poszli za Jezusem, był Andrzej, brat Szymona Piotra. 41Odszukał on najpierw swojego brata i oznajmił mu: "Znaleźliśmy Mesjasza", to znaczy: Chrystusa. 42Następnie przyprowadził go do Jezusa. Gdy Jezus mu się przyjrzał, rzekł: "Ty jesteś Szymon, syn Jana. Odtąd będziesz nosił imię Kefas, to znaczy Piotr.

Ewangelia wg Św. Jana 1 , 35-42

Ewangelia szczegółowo opisuje powołania apostołów. Tak było bardzo dawno temu i w sposób bardzo bezpośredni. Jezus stawał przed kimś i mówił: "chodź ze mną". I już. A teraz? Jak odczuwa się prawdziwe powołanie? Nie tylko przecież do życia zakonnego czy kapłańskiego. Są zawody np.nauczyciel, lekarz, o którym przyjęło się mówić, że wymagają powołania. Jak to się odczuwa? Ja sama do k0ńca szkoły podstawowej byłam bezdyskusyjnie pewna, że zostanę nauczycielką matematyki. Sprawdzałam się także praktycznie pomagając w nauce koleżankom i kolegom i nawet miałam sukcesy. Przypadek zrządził, że tak się nie stało i moja edukacja, a w ślad za tym także dalsza droga życiowa potoczyły się w zupełnie innym kierunku. Czy to oznacza, że nie poszłam za głosem swojego powołania, czy może źle je odczytałam?

sobota, 06 stycznia 2018

Ewangelia na niedzielę 7 stycznia 2018

Chrzest Jezusa w Jordanie

 

6bJan Chrzciciel głosił: "Idzie za mną potężniejszy ode mnie , a ja nie jestem godny, aby schylić się i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. 8Ja ochrzciłem was wodą, a On będzie was chrzcił Duchem Świętym".
Chrzest Jezusa w Jordanie
9
Wtedy przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i został ochrzczony przez Jana w Jordanie. 10Zaraz po tym, kiedy wychodził z wody, ujrzał niebo otwarte i Ducha, który zstępował z Niego, jakby gołębica. 11I rozległ się głos z nieba: "Ty jesteś moim Synem umiłowanym, Ciebie upodobałem sobie".

Ewangelia wg Św. Marka 1 , 6b-11

Niedziela Chrztu Pańskiego. Tkwiąc jeszcze nieco w poświątecznym nastroju - wszystko się układa: były Narodziny, potem Objawienie, teraz Chrzest. Jednak Ewangelia ma swoją chronologię i swoja logikę - Chrzest Jezusa nie był chrztem małego dziecka. Gdy Jezus przyjął chrzest od Św. Jana był już dorosły, nauczał i czynił cuda. Patrząc na to w kontekście współczesnej symboliki, gdy przez chrzest zmywamy z siebie grzech pierworodny i stajemy się członkami Kościoła jako wspólnoty - Jezus tego nie potrzebował. Nie potrzebował także oczyszczenia z grzechów jakiemu przez chrzest Janowy poddawali się Żydzi 2000 lat temu. Po co więc Jezus przyszedł nad Jordan?
Dziś pewnie można by to określić jako swoistą "dbałość o szczegóły". Jezus urodził się jako człowiek i nawet objawiając swoją Boską moc, starał się żyć zupełnie po ludzku. Skoro chrzest w Jordanie był tak ważny dla współczesnych Mu ludzi - też tam poszedł. Jak normalny zwykły człowiek...
Może czasem warto o tym pamiętać, gdy wzrasta w nas poczucie, że jesteśmy lepsi, pobożniejsi i mamy mniej grzechów niż inni? I próbujemy innych wysyłać nad Jordan, gdyż nas to nie dotyczy, nie potrzebujemy. 



niedziela, 31 grudnia 2017

Ewangelia na niedzielę 31 grudnia 2017

Symeon i dziecię

 

Ofiarowanie Jezusa w świątyni
Gdy zaś minęły dni ich oczyszczenia zgodnie z Prawie Mojżeszowym, zanieśli Go do Jerozolimy,aby ofiarować Panu. Tak bowiem napisano w Prawie Pańskim: Każdy pierworodny syn będzie poświęcony Panu. Mieli również złożyć ofiarę zgodnie z nakazem Prawa Pańskiego: parę synogarlic lub dwa młode gołębie.
Żył wtedy w Jeruzalem człowiek sprawiedliwy i pobożny, który miał na imię Symeon. Oczekiwał on pocieszenia Izraela, a Duch Święty był z nim. Duch Święty objawił mu, ze nie umrze, dopóki nie zobaczy Chrystusa Pańskiego. Kierowany przez Ducha przyszedł do świątyni, gdy rodzice wnosili małego Jezusa, aby wypełnić odnoszące się do Niego przepisy Prawa. On wziął Go na ręce i wielbił Boga:
"Teraz, o Władco, zgodnie z Twoim słowem
pozwalasz swemu słudze odejść w pokoju.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
które przygotowałeś wszystkim narodom;
światło na oświecenie pogan
i chwalę ludu Twego, Izraela".
A Jego ojciec i matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. I błogosławił ich Symeon, a do Jego matki Maryi powiedział: "On został dany, aby w Izraelu wielu upadło i wielu powstało, i aby był znakiem, któremu będą się sprzeciwiać. A Twoją duszę miecz przeszyje, aby zostały ujawnione przewrotne myśli wielu".
Przebywała tam również prorokini Anna, córka Fanuela, z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. W małżeństwie przeżyła siedem lat i owdowiała. Miała już osiemdziesiąt cztery lata. Nie opuszczała świątyni i służyła Bogu, poszcząc i modląc się dniem i nocą. W tej właśnie chwili nadeszła, wielbiła Boga i opowiadała o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem.
Kiedy wypełnili wszystko zgodnie z Prawem pańskim, wrócili do Galilei, do swojego miasta - Nazaret. Chłopiec zaś rósł i nabierał sił, napełniając się mądrością,a łaska Boża była z Nim.

Ewangelia wg Św. Łukasza 2 , 22-40

Dziś ostatni dzień roku. Z pewnością skłania to do refleksji i podsumowań. Co było dobre, co złe, jak udało nam się zrealizować nasze plany i zamierzenia? Bilans u każdego wygląda inaczej. Ja sama, starając się zawsze szukać tego, co dobre i optymistyczne - oceniam kończący się rok jako niezły. Kilka rzeczy mi się udało, kilka innych nie.  Poprzednie lata były gorsze - co chwilę pogrzeb w rodzinie i wśród znajomych. Wywołało to u mnie refleksję, że praktycznie spotkania w gronie rodziny to głównie stypy i postanowiłam to zmienić. Ciągle zabiegani i przytłoczeni codziennością nie mamy dla siebie czasu? To wymówka - ludzie są najważniejsi i musimy znaleźć dla nich czas. Mi się udało - spotykałam się w tym roku z bliskimi, ważnymi dla mnie członkami rodziny i były to ważne i dobre dla nas spotkania.

Na pewno mam za co dziękować Bogu. Także za Anetkę, która od roku coraz bardziej wchodzi do naszej rodziny. Może za rok będzie już jej pełnym członkiem?


niedziela, 24 grudnia 2017

Ewangelia na niedzielę 24 grudnia 2017

Zwiastowanie NMP

Zwiastowanie narodzenia Jezusa
W szóstym miesiącu Bóg posłał anioła Gabriela do miasta galilejskiego, zwanego Nazaret, do dziewicy poślubionej mężczyźnie imieniem Józef, z rodu Dawida. Dziewicy było na imie Maryja. Anioł przyszedł do Niej i powiedział: "Raduj się, łaski pełna, Pan z Tobą". Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co znaczy to pozdrowienie. Wtedy anioł powiedział do Niej: 'Nie bój się, Maryjo, bo Bóg Cię obdarzył łaską. Oto poczniesz i porodzisz syna, i nadasz Mu imię Jezus. Będzie On wielki i zostanie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca Dawida. Będzie królował nad domem Jakuba na wieki, a Jego królestwo nie będzie miało końca". Wtedy Maryja zapytała anioła: "Jak sie to stanie, skoro nie znam pożycia małżeńskiego?". Anioł Jej odpowiedział: "Duch Święty zstąpi na Ciebie i osłoni Cię moc Najwyższego; dlatego Święte, któe się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. Oto Twoja krewna Elżbieta pomimo starości poczęła syna i jest już w szóśtym miesiącu, chociaż uważa się ją za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego" A Maryja tak odpowiedziała: Jestem służebnicą Pańską, niech mi się stanie według twego słowa". Wtedy odszedł od Niej anioł.

Ewangelia wg Św. Łukasza 1 , 26-38

Dla Boga nie ma nic niemożliwego - człowiek wierzący to wie, przynajmniej teoretycznie. Trudno jednak jakoś sobie wyobrazić, ze w nocy stanie przed nami anioł i przekaże nam jakieś polecenie od Boga. W pierwszej chwili łatwiej byśmy chyba uwierzyli w UFO niż Bożego posłańca. I z pewnością nie byłoby nam łatwo - tak jak Maryja - od razu poddać się boskiej woli.
A jak w ogóle reagujemy, gdy Bóg stawia przed nami zadania? Tak na co dzień, w mało spektakularny sposób? Gdy po prostu staje przed nami potrzebujący naszej pomocy człowiek? Odwracamy głowę, udając, że nic nie widzimy? Szukamy wymówki? A może udaje nam się poddać woli Boskiej i zrobić to, co powinniśmy?


sobota, 16 grudnia 2017

Ewangelia na niedzielę 17 grudnia 2017

Jan Chrzciciel na pustyni

1 Odwieczne słowo
6
Pojawił się człowiek posłany przez Boga -
miał na imię Jan.
7Przybył on, aby dać świadectwo:
miał świadczyć o światłości,
aby dzięki niemu wszyscy uwierzyli.
8On sam nie był światłością,
lecz miał świadczyć o światłości.(...)
Świadectwo Jana Chrzciciela
19
Takie jest świadectwo Jana, gdy z Jerozolimy wysłano do niego kapłanów i lewitów, aby go zapytali: Kim jesteś? 20Wyznał wówczas, niczego nie ukrywając: "Nie jestem Chrystusem". 21Wtedy go zapytali: "Cóż więc? Jesteś Eliaszem?". Odparł im: "Nie jestem". "Jesteś prorokiem?". Odpowiedział: "Nie". 22Zapytali go więc: "Kim jesteś? Chcemy bowiem dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali. Za kogo się uważasz?". 23Jan rzekł:
"Jestem głosem, który woła na pustyni:
Wyrównajcie drogę Pana,
zgodnie z tym, co powiedział prorok Izajasz.
24A wysłannicy byli faryzeuszami. 25I zapytali go: "Dlaczego więc chrzcisz, skoro nie jesteś ani Chrystusem, ani Eliaszem, ani prorokiem?" 26Jan im odpowiedział: "Ja chrzczę wodą, wśród was jednak pojawił się Ten, którego wy nie znacie. 27Wprawdzie przychodzi On po mnie, lecz ja nie jestem godny rozwiązać Mu rzemyka u sandałów".
28Miało to miejsce w Betanii, na drugim brzegu Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

Ewangelia wg Św. Jana 1 , 6-8, 19-28

Czy my dziś nadal musimy prostować ścieżki Panu? W pewien sposób tak. Codzienne życie niesie wiele splątanych wyzwań. Jak im podołać, nie gubiąc przy tym właściwego kierunku?
Zasady Dekalogu są proste - czasem jednak ich bezkompromisowe zastosowanie nie jest lekkie, łatwe i przyjemne.
Kiedyś, już ładnych parę lat temu przypadkowo wpadłam na chwile do nowych sąsiadów. Było to dzień po imieninach pana domu, zaproponowali mi od razu "małego kielicha". Kiedy odmawiałam - usłyszałam: no co pani, Jehowa? Ten moment zapamiętałam, gdyż zdałam sobie sprawę, że jakoś nie widzę takiego "znaku firmowego" katolików. Słowa: nie kradnę, nie zabijam (itp), gdyż jestem katoliczką - wcale nie są oczywiste i nie wyjaśniają wszystkiego. Może warto jednak próbować? Tak po prostu i bez żadnych uwarunkowań: Kochać bliźnich, gdyż tego przede wszystkim uczy nas Chrystus? Tym bardziej, że jeszcze ostrzej i wyraźniej widać to w naszym stosunku do uchodźców, a także do przeciwników (wrogów?) politycznych. Co się z nami dzieje? Chcemy rechrystianizować Europę? Widząc bliźnich tylko w ludziach białej rasy, heteroseksualistach, o prawicowych poglądach politycznych? No, ale za to pięknie śpiewamy kolędy....

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 61
| < Luty 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS