Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?
sobota, 10 marca 2007

Ewangelia na niedzielę 11 marca

Pismo św.

   W tym czasie przyszli jacyś ludzie, którzy opowiedzieli Mu o Galilejczykach, których Piłat zabił, gdy składali ofiiary. On im tak powiedział: "Uważacie, że ci Galilejczycy, którzy to uciepieli, byli większymi grzesznikami od wszystkich innych Galilejczyków ? Otóż nie ! Ale mówię wam, że jeśli sie nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Czy uważacie, że tamtych osiemnastu, na których zawaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż wszyscy mieszkańcy Jeruzalem ? Otóz nie ! Ale mówię wam, że jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie" . 

Ewangelia wg św. Łukasza, 13, 1-5 

Dzisiejsza Ewangelia rozwiewa złudzenia - nie wystarczy nie grzeszyć, aby zapewnić sobie spokojne życie na ziemi. Nic z tego, chociaż to takie ludzkie, prawda ? Chcielibyśmy dostać nagrodę już teraz, tak samo jak chcielibyśmy widzieć jak kara spotyka tych, którzy nas skrzywdzili. Ale Jezus wyraźnie mówi - to nie tak. Ci, których spotkało nieszczęście - wcale nie byli największymi grzesznikami. I napomina nas - nawracajcie się, gdyz też tak zginiecie. 
Nie oczekujmy więc od Boga, że będzie wykonawcą naszej ludzkiej, doczesnej sprawiedliwości. Boskie wyroki są zupełnie inne - trudno je nam zrozumieć, czasem trudno się z nimi pogodzić. Czy zdarza się Wam zadawać retoryczne pytanie "za co mnie Boże tak karzesz ?" . Dzisiejsza Ewangelia mówi nam wyraźnie - spotykające nas nieszczęścia nie sa karą za nasze czyny. Na to przyjdzie pora. Nie oczekujmy jednak także ziemskiej nagrody za to co w nas dobre. Wśród moich znajomych nawet używa się często stwierdzenia, że każdy dobry uczynek musi zostać ukarany - oczywiście podchodzimy do tego z przymrużeniem oka, ale faktycznie - czasem się sprawdza . Może jednak większa będzie nasza nagroda po śmierci ? Cóż więc nam po tej chwili wobec wieczności ?   
Podobno - im bardziej Bóg kogoś sobie upodobał - tym cięższe brzemię na niego zsyła .....

Bierzmowanie

Boże wszechmogący,
Ojcze naszego Pana, Jezusa Chrystusa,
który odrodziłeś te sługi swoje
przez wodę i Ducha Świętego
i uwolniłeś ich od grzechu,
ześlij na nich Ducha Świętego Pocieszyciela,
daj im ducha mądrości i rozumu,
ducha rady i męstwa,
ducha umiejętności i pobożności,
napełnij ich duchem bojaźni Twojej.
Przez Chrystusa, Pana naszego.

Bierzmowanie to drugi z Świętych Sakramentów. Stanowi jakby pasowanie na dojrzałego wiarą chrześcijanina. A przede wszystkim - obdarzenie darami Ducha Świętego i zaświadczenie samym sobą - tak, jestem Katolikiem i okazują to myślą, mową i uczynkiem. 
Bierzmowanie jest sakramentem udzielanym przez biskupa. Podczas ceremonii nastepuje namaszczenie olejem świętym, nałożenie ręki na głowę i wymówienie słów "Przyjmij znamię daru Ducha Świętego".  

Wspominając swoje własne bierzmowanie - czuję się trochę pokrzywdzona. Nie wiem dlaczego, ale nie bylo to żadne wydarzenie w życiu mojej rodziny. Owszem, pamiętam swoje przygotowania, ale związane były tylko z nauką i koniecznością zdawania poszczególnych partii materiału. A ponieważ z nauka zawsze radziłam sobie sama - nikt tego wraz ze mną nie przeżywał. Samo pójście do kościoła - a byłam tylko ja i będąca moim świadkiem ciocia , było takim wyjściem trochę pomiędzy zrobieniem zakupów i wypiciem kawy.  Nawet wybór patronki był kompletnie nieprzemyślany. Kim była Św.Teresa ? Nie mam bladego pojęcia - a więc mam zadanie: poszukac i dowiedziec się. O wynikach z pewnościa napiszę na blogu. 

Z czasów lat nastu zapamiętałam też, że Bierzmowanie jest konieczne do otrzymania kolejnych Sakramentów - Małżeństwa czy Nnamaszczenia Chorych. Czy tak jest nadal ? A moze źle zapamiętałam ? Kto wie - niech się odezwie.  

W ostatnim czasie media sporo czasu poświęcają naszemu duchowieństwu. Lustracja kapłanów - kto współpracował, a kto nie, skandale obyczajowe, a także porzucanie kapłaństwa. Nie wiem, dlaczego zrobił się to tak modny temat ? Podejrzewam, że podobne problemy w Kościele polskim występowały też dużo wcześniej, ale po prostu nie mówiono o tym. A ostatnie dni to ciągłe doniesienia o tym, ze kolejny ksiądz "zrzucił sutannę". Nie wiem, czy statystyki mówiące o 20% takich porzuceń są prawdziwe. Problem pewnie jest i powinno się o nim mówić, chociaż złe wrażenie robi na mnie taka swoista atmosfera sensacji.
Moim zdanie każdy kapłan to człowiek, który kiedyś wybrał taka a nie inną drogę życiową. Kapłani porzucający stan duchowny z pewnością przeżywają osobisty dramat. Może to kryzys wiary ? Może kiedys źle odczytali swoje powołanie? Problemy z zachowaniem celibatu ? Nie można generalizować i wrzucać wszystkich do jednego worka. Myślę, że nie można też na siłę zmuszać nikogo do otwierania się przed szeeroka opinie publiczną, żeby opowiedział , wytłumaczył się. To sprawa sumienia - czyli bardzo osobista i szukające sensacji media powinny wiedzieć, kiedy należy sie zatrzymać. 

A z mojego punktu widzenia - myślę, że czas sobie uświadomić, że Polska niekoniecznie jest najbardziej katolickim krajem na świecie i wysokie dotąd statystytyki powołań nie przeradzają się automatycznie w równie wysoką jakość tych powołań. Módlmy się za naszych kapłanów, ale pamiętajmy, że są tylko ludźmi ....      

    

piątek, 09 marca 2007
Krzyż Chrystusa

Obraz ze strony:http://www.marypages.com/DrogadoNieba.htm

Rysuję krzyż
z kropelką krwi
i jedną dużą łzą,
Za krzyżem drzwi,
do nieba drzwi,
 otwarte dla mnie są .

Za ten krzyż i Twoje łzy,
za serdeczne krople krwi,
Jezu dziękuję Ci
Za otwarte nieba drzwi,
drogę którą szedłeś Ty,
Jezu dziękuje Ci.

Kolejny piątek Wielkiego Postu. A ja znowu nie byłam na Drodze Krzyżowej....
Dni pędzą, ciągle jestem zabiegana, zapracowana, żyję z dnia na dzień. Muszę na chwilkę przystanąć. Jutro pojadę na cmentarz - muszę sprawdzić jak na pierwsze wiosenne promienie zareagowały posadozne jesienią przebiśniegi i krokusy.  A przede wszystkim - rozejrzeć się wokół i nabrać dystansu do zwykłej codzienności. W końcu nie to jest najważniejsze .....
A z perspektywy wieczności wszystkie problemy stają się błahe. 

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj sie nad nami ....       



środa, 07 marca 2007

Z "Przewodnika Katolickiego" 9 marca 1930 roku

Kto je ponownie odkrył

   Katakumby! Z pewnością każdy z was słyszał o tych olbrzymich podziemnych cmentarzach, które okalają Rzym dzisiejszy. Kto będzie miał szczęście jako pilegrzym zawitac do wiecznego miasta, koniecznie powinien zobaczyć naocznie te miejsca święte. Były one poprzez średniowiecze az do najnowszych czasów niemal zapomniane i nieznane. Dopiero około połowy zeszłego wieku znakomity uczony włoski de Rossi przypadkiem odkrył przy starożytnej via Appia podziemną krptę papieża św. Korneljusza. Niebawem roszerzono wykopaliska i ukazały się w całości słynne katakumby św.Kaliksta.
   Odtąd rozpoczęła sie gorączkowa praca nad odkryciem innych katakumb. Odkopanych, jakkolwiek mało zbadanych, jest około 50 katakumb. Długośc krużganków katakumbowych obliczają uczeni na kilkaset kilometrów.  

Jakim celom służyły katakumby. 

   Ze wszystkich katakumb najwięcej znane i najliczniej odwiedzane sa katakumby świetego Kaliksta. Pius  IX oddał straż nad temi katakumbami Ojcom Trapistom, którzy opodal maja swój klasztor. Pod wodza tych zakonników zwiedzaja pielgrzymi świete podziemia. Ileż to wspomnień z zamierzchłych czasów ciśnie się do duszy i serca, gdy po raz pierwszy schodzi się do tych ciemnic tajemniczych. Tu znaleźli miejsce spoczynku pierwsi chrześcijanie. Tu zbierali się na wspólne modły. Tu nieraz chronili się przed srogimi przesladowcami. Groby wyżlobione są w piasku wulkanicznym po obu stronach krużganku. Czasem krużganki te rozszeszają się i tworzą kaplice, w których były złożone niegdyś ciała męczenników.  Katakumby św.Kaliksta pochodza z II wieku po Chrystusie.
   Krypta papieży w katakumabach św. Kaliksta mieściła niegdyś groby 13 papieży z III. wieku po Chrystusie. Zachowały się jeszcze częściowo napisy grobowe. W głębi krypty jest ołtarz, na którym była odprawiana msza św.  Od tej kaplicy mały korytarz prowadzi do krypty świętej Cecylii. Tutaj spoczywały zwłoki tej wielkiej Świętej, zanim je papież Paschalis I w roku 818 przeniósł do kościoła św. Cecylii na Zatybrzu.

Jak przemawiali pierwsi chrześcijanie do swoich drogich zmarłych:
napisy na nagrobkach . 

   W pobliżu krypty papieży znajdują się mniejsze kaplice, ozdobione malowidłami z Pisma św. : Noe wita z radością gołebia, któy trzyma w dziobie gałązke oliwną; Mojzesz uderza w skałę, zktórej wytryska źródło; trzej młodzieńcy w piecu gorejącym. Łazarz powstaje z grobu, Jonasz wydobywa się z paszczy wieloryba. Takiemi obrazami pocieszali się pierwsi chrześcijanie cierpiący i prześladowani, gdy na modlitwę schodzili sie do katakumb. Inne wyobrażenia, jak uczta z chlebem i rybą (symbolem Chrystusa), cud rozmnożenia chleba i ryb, mają łącznośc z Najśw. Eucharystią. Stąd też kaplice te nosza nazwę Najśw. Sakramentu.
   Po krużgankach widzimy duzo napisów, wyrytych na płytach marmurowych, zawieszonych na ścianach; służyły one dawniej na pokrycie grobu. Napisy te pięknie i wyniośle wyrażaja myśł chrześcijańską: "Pokój  Tobie w Panu ! Pokój Tobie z aniołami ! Żyj zawsze w Bogu !". Czesto napisy te zdobią różne znaki, jak gałązka palmowa - symbol zwycięstwa; gałązka oliwna oznacza poój wieczny.

W katakumbach dzisiaj już przeważnie niema relikwii. 

   Niema w katakumbach relikwii świętych męczenników. Poprzenoszono je przeważnmie do kościołów. Jednakże miejsca te nie straciły nic dla nas ze swej świętości i dostojności, żyje w nich potęga i moc gorącej wiary pierwszych chrześcijan, żyje duch onych bohaterów, co z pogarda w sercu, z męstwem i odwaga poświęcali swe życie za Chrystusa i Jego Kościół św.

X. Dr. Stanisław Janicki

Wzruszające wspomnienia. Taka wycieczka do samych źródeł chrześcijaństwa. A ponieważ jestem wychowana na Sienkiewiczu (pokolenie mojego syna niestety już nie - dla nich to nudy) - wprost widzę tam przechadzających sie bohaterów "Quo Vadis". Ale oczywiście nie tych z ostatniej naszej ekranizacji, ale tych z ksiązki... Film widziałam, moim zdaniem jest luźno związany z jednym z wątków powieści. Czytając natomaist książkę - wprost czułam korzenie mojej wiary....
Będąc kilka lat temu na wycieczce we Włoszech - spedziłam w Rzymie 3 dni. Niestety, w katakumbach nie byłam. Szkoda. Może jednak kiedys mi się uda ? W tej chwili z pewnością juz są bardziej przystosowane do masowego ruchu turystów. Może jednak nie zatraciły sowjego specyficznego klimatu ?
Kto był - może skonfontowac sowje wspomnienia z tymi przed 77 lat.    

katakumby
       

poniedziałek, 05 marca 2007

Dziś trochę niecodziennie, ale okazja ku temu ważna. 
Moja siostrzenica, Oleńka wkracza jutro - 6 marca,  w dorosłość.


A więc już dziś , w wigilię osiemnastych urodzin życzę Ci,  Oleńko :

Jeszcze wielu wspaniałych osiemnastek,

zawsze wśród kochających Cię ludzi, 

zawsze z Bogiem w sercu

i nadzieją,,

że to co - co najpiękniejsze 

jeszcze w życiu zdarzyć sie może ....

Bukiet dla Oli

 

I nie zapominaj o muminkach :)

muninki

 

A wszystkich odwiedzających mój blog - proszę o przyłączenie się do moich życzeń. :)

   

 

  

niedziela, 04 marca 2007

Święty Kazimierz Królewicz

Patronem dzisiejszego dnia jest Święty Kazimierz Królewicz. Główny patron Litwy i młodzieży litewskiej. Bardzo pobożny. W ikonografii często ukazywano Go klęczącego przed drzwiami kościoła - czekajacego na jego otwarcie. Zmarł w wieku 26 lat, na grużlicę. Proces beatyfikacyjny rozpoczeto wkrótce po Jego śmierci, ale na skutek różnych perypetii i zaginęcia dokumentów - ostatecznie został został uznany świętym w roku 1602 - 118 lat po swoej śmierci. Z tej okazji otwarto grób i okazało się, że Jego ciało w ogóle nie jest naruszone. Ciało ni ebyło balsamowane, a sam grób raczej wilgotny. W trumnie znaleziono również pergamin z hymnem ku czci Maryji "Omnii die dic Marie" - aż do śmierci sław Maryję. 

A zgodnie ze starym zwyczajem - dziś Kaziuki. Na jarmarkach odpustowych dominują precle, obwarzanki - wszystko rodem z wileńszczyzny ...         

No i swoje imieniny obchodzi dizs BP Kazimierz Nycz - wczoraj ogłoszony nowym metropolitą warszawskim. Życzmy Mu wszyscy pomyślności w kierowaniu Kościołem polskim . Szczęść Boże !

Ewangelia na niedzielę 4 marca  

Przemienie wg Rafaela 

 Gdy upłynęło około ośmiu dni od tych nauk, wziął ze sobą Piotra, Jana i Jakuba  i wyszedł na górę, aby sie modlić.Podczas modlitwy zmienił sie wygląd Jego twarzy, a Jego ubranie stało sie lśniąco białe. Rozmawiało z Nim dwóch mężczyzn. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się w chwale i mówili o Jego odejściu, kte miało się wypełnić w Jeruzalem. Tymczasem Piotra i jego towarzyszy zmógł sen. Gdy się obudzili, zobaczyli Jego chwałę o obydwu mężczyzn stojących przy Nim . Gdy tamci odchodzili od Niego, Piotr nie wiedząc, co mówi odezwał sie do Jezusa: "Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, drugi dla Mojżesza, a trzeci dla Eliasza". Gdy jeszcze to mówił, pojawił sie obłok i osłonił ich. Kiedy wchodzili w oblok, ogarnął ich lęk. A z obłoku rozległ sie głos: "On jest moim Synem wybranym, Jego słuchajcie". po tym, jak odezwał się ten głos, Jezus został sam. Oni zas zachowali milczenie i w tamtych czasach nikomu nic nie mówili o tym, co widzieli.

Ewangelia wg Św.Łukasza

Przemienie Jezusa. Towarzyszący Mu apostołowie otrzymali jasny przekaz świadczący o Boskości Jezusa. Nie dziwię się, że ogarnął ich lęk - każdy by sie wystraszył. Św. Łukasz pisze, że nikomu nic nie mówili. Ale czy rozmawaili o tym czego byli świadkami między sobą ? Komentowali ?  

Do Przemienia Jezusa doszło w trakcie Jego modlitwy. Z pewnością był w niej cały pogrążony. Czy nam się udaje też tak szczerze, całkowicie zatopić w modlitwie ?  Czy bezmyślnie klepiemy pacierz, a nasza myśl ucieka w zupełnie inna stronę ? A przecież modlitwa to nasza rozmowa z Bogiem ....
Codziennie rano słucham "Radia Plus" . Około godz.7.40 jest audycja "księdza dobrze nastawionego" - ks.Jerzego Kownackiego. I na zakończenie każdej pogadanki zawsze prosi o odmówienie jakiejś modlitwy - "ale wolno, z namysłem" - ja wyłączam wówczas radio i wygladając przez okno - staram się naprawdę skupić na tej modlitwie. Przecież to tylko kilka minut, a jak bardzo moze nas wzmocnić na kolejny dobry dzień ....      

        

sobota, 03 marca 2007

Wieści z mojej porannej notki się potwierdziły : nowym metropolitą warszawskim zostaje ordynariusz diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej Bp Kazimierz Nycz. Świetnie skomentował to Bp Tadeusz Pieronek : Kraków się cieszy,  Koszalin smuci , a Warszawa na pewno zyska.

Ja też się cieszę. Z moich dzisiejszych poszukiwań, aby dowiedzieć sie o Nim czegoś więcej tchnie optymizmem. Przed wszystkim dlatego, że Bp Nycz :

  • jest dynamiczny , otwarty i przyjazny do mediów
  • ma wiele pomysłów i inicjatyw
  • nie podważa woli papieża w Kościele
  • jest uznawany za jednego z kapłanów niezłomnych - nie poszedł na żadną współracę z SB
  • uważa, ze jedyną drogą do oczyszczenia jest prawda, choćby trudna i bolesna
  • wejście Polski do Unii jest dla Niego ważnym momentem w dziejach narodu - zmusił proboszcza katedry wawelskiej od uczczenia tej chwili dżwiękiem dzwonu Zygmunta
  • niesie sobą wizję nadziei wynikającą ze Zmartwychwstania Chrystusa, a nie oblężonej twierdzy atakowanej przez wszystkich dookoła

Mam tylko nadzieję, że już nikt nie będzie mącił. Kościól w Polsce potrzebuje dobrego Przewodnika.   

Nie tak dawno temu pisałam notkę "Odłączcie mi respirator" opisującej historię Janusza Świtaja walczącego o prawo do odłączenia go od respiratora. Zycie przynosi kolejne wieści. Zdesperowany Janusz Świtaj zaczął obecnie akcję zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie eutanazji. Pisze o tym na swojej stronie, móią o tym media. Odwołując się również do dekalogu - wyraźnie rozgranicza zabijanie od uporczywej terapii... I tu właściwie można się zastanawiać, czy na pewno nie ma racji ?  W każdym razie problem został nagłośniony. Wprawdzie moim zdaniem na takie referendum nie ma szans, ale już sama dyskusja na ten temat jest znaczącym wydarzeniem i zmierzeniem się z problemem, którego wraz z ciągłym postępem medycyny - nie da się już omijac szerokim łukiem. 

Przy czym - ja nadal uważam, że w słowach Janusza Świtaja jest więcej wołania o pomoc niż prawdziwej chęci śmierci. Moim zdaniem - on nadal chce żyć, boi się tylko tego życia w chwili, gdy rodzice nie będą już w stanie zapewnić mu opieki. I krzyczy o tym juz teraz, kiedy jeszcze nie doszło do najgorszego.

Zreszta kto chce - niech oceni to sam. Link do strony pod zdjęciem :

Janusz Switaj      

| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS