Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?
sobota, 10 lutego 2007

Nie pożądaj żony bliźniego swego

Jako że mamy równouprawnienie - to również "nie pożądaj  męża bliźniej swojej". I tak naprawde nie wiem, czy kobiety nie są tu gorsze. Mam wrażenie, że w wielu wypadkach to jednak kobieta jest inspiratorką rozbijania cudzych małżeństw. Oczywiście bardzo często robi to tak, że "pozwala sie uwieść". A może działa tu sterotyp? "To wina tej zołzy, a głupi facet dał się złapać" lub coś w tym stylu. 

W każdym razie- przykazanie dziewiąte prowadzi prosta drogą do szóstego . 

Kiedys byłam świadkiem scenki na ulicy, gdy jeden z moich znajomych obejrzał się za atrakcyjną młoda dzieczyną przechodzącą obok niego. Ponieważ jest typem człowieka, który "w tych sprawach" zawsze wydawał mi się wręcz aseksualny (a znam go wiele lat) - chociaż wszystko z nim w porządku , ma żonę i dzieci - zdizwiłam się i jakoś to skomentowałam.  W odpowiedzi usłyszałam 'to że oglądam menu - nie znaczy, że musze coś zamówić". Oczywiście miał rację . I chyba jednak nie przekroczył granic tego przykazania ?

A co w przypadkach zafascynowania aktorką czy aktorem ? Czy to już grzech czy nie ? Najprościej byłoby ocenić chyba w ten sposób, że nawet zakochanie , ale czysto platoniczne,  nie jest jeszcze czynem "karalnym".
Z drugiej jednak strony - "w myśli , w mowie , w uczynkach". 

Sama nie wiem ....  

Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu

No cóż, w kraju opętanym teczkami SB przykazanie to codziennie powinno być drukowane na pierwszych stronach gazet. Tak łatwo jest u nas rzucić jakims oskarżeniem, a udowodnienie, że nie jest się wielbłądem - znacznie trudniejsze. Cóż , takie czasy.
A jeżeli donosiciel mówił o kimś prawdę (np. że ktoś drukował ulotki , knuł i spiskował przeciwko władzy) to jest w porządku ? Jakoś mam wątpliwości. Wydaje mi się, że słowo "fałszywe" należy interpretować jednak trochę głębiej. Pamiętam, że w stanie wojennym były apele władzy o donoszenie, że ktos pędzi bimber. Wyznaczona była nawet za to jakaś nagroda pieniężna. Czy taki donosiciel łamał to przykazanie ?

A jak ma się to do sytuacji, gdy opowiadam o kimś w stylu "jest głupi, nie zna się i nie nadaje sie na to stanowisko" ? Nawet mając konkrety na poparcie tej tezy ?

Muszę poważnie przemyślec ten temat ...

I tak na wszelki wypadek -  nigdy nie współpracowałam z służbami specjalnymi, donosów tez nie składałam.  

piątek, 09 lutego 2007

Nie kradnij

Oczywiscie, nikt z nas nie jest złodziejem. Ale czy myśląc o kradzieży nie mamy na mysli tylko takich zdarzeń jak wyrwanie komuś torebki, włamanie do mieszkania czy dzałalnośc kieszonkowców w tramwaju ?
Przegrywanie ściągniętych z netu filmów , muzyki , korzystanie z pirackiego oprogramowania to już niby nie kradzież ? Oszustwa podatkowe oczywiście tez nie mają nic wspólnego z tym przykazaniem ?
Jakiekolwiek byśmy znjadowali usprawiedliwienia - to i tak fakt jest faktem - tez kradniemy.  I moim zdaniem - nie ma tu znaczenia - kogo okradamy. Podobno okraść złodzieja to nie grzech - a ja się z tym nie zgadzam. Moja kradzież to problem mojego sumienia i nic mi tu nie pomoże stwierdzenie w stylu "inni kradną więcej" . Ci "inni" będa rozliczeni niezależnie ode mnie.

Chyba muszę zrobić porządny rachunek sumienia ....  

czwartek, 08 lutego 2007

Nie cudzołóż

Przy tym przykazaniu chyba jednak górę bierze mój konserwatyzm ? A więc zgodne z tym przykazaniem jest życie seksualne tylko w ramach małżeństwa sakramentalnego.Bez pornografii .
W dzisiejszych czasach sprawy bardzo dyskusyjne, ale z kim chcielibyśmy dyskutować ? Z Panem Bogiem?  O słuszności Przykazań Bożych ?
Jestem w stanie zrozumieć co przeżywają ludzie , którzy z róznych powodów nie mogą zawrzeć śłubu kościelnego. Szczególnie, jeśli tworzą rodzinę wychowującą dzieci. Ale co zmienia w tym przypadku współczucie czy zrozumienie ? Niestety, nic. Przynajmniej jeśli chodzi o 6 Przykazanie.
Podobna sytuacja jest w przypadku homoseksualizmu .
Myślę jednak, że to dobrze, że Kościół obecnie nie pozostawia tych ludzi całkowiicie poza wspólnotą . Fakt, ze sakramenty są  dla nich niedostępne, ale "niezbadane sa wyroki Boskie" i nigdy nie wiadomo co człowieka jeszcze w życiu czeka.  A odtrącić i potępić jest latwo , tylko kto nam dał do tego prawo ?

Jeżeli chodzi o pornografię to świetnie pasuje mi tu usłyszana wiele lat temu od znajomych historyjka z ich własnego życia :
Małzeństwo , 2 dzieci (Kasia lat 10 i Michał lat 8) . Jedzą wspólnie obiad , Nagle Kasia głośno mówi : "mama , a wy z tatą się .. " i tu pada badzo brzydkie , wulgarne słowo.  W pierwszym momencie konsternacja i cudownie moim zdaniem wybrnięcie z sytuacji mojej znajomej. "My z tatą się bardzo kochamy, owocem  tej miłości jesteś i ty i Michał. I tak jak do ciebie można powiedzieć Kasiu , Kasieńko - tak można powiedzieć Kacha czy okularnica , tak każdą rzecz można nazwać ładnie, ale można i brzydko. A ty użyłaś przed chwilą bardzo brzydkiego  słowa na określenie czegoś bardzo pięknego. Nie rób tego więcej. My ciebie kochamy i zawsze mówimy do ciebie Kasiu , prawda ?"

Pasuje , prawda ? I moim zdaniem wkomponowuje się w dyskusję o pornografii. A prawda jest taka, że czowiek nie jest wyłącznie istotą duchową , ma również ciało, które ma swoje potrzeby. Miłość cielesna pomiędzy kobietą i mężczyzną jest czyms naturalnym i może byc naprawdę piękna. I można ją nazwać czy przedstawić w ładny sposób, a można zwulgaryzować i wynaturzyć . Tylko to drugie rozwiązanie spowoduje , ze może nas w życiu bezpowrotnie ominąć możliwość przeżycia czegoś pięknego ...

niedziela, 04 lutego 2007

Nie zabijaj.

Krótko i zwięźle. A tyle treści się pod tym tym zakazem kryje....

A więc po kolei tematy nasuwające się na myśł :

  • klasyczne zabójstwo/morderstwo 
    sprawa oczywista, nie warto się nią zajmować
  • wojna
    tu już mogą się pojawić watpliwości . Owszem , zawsze można wytłumaczyć, że walczymy w wojnie w słusznej sprawie, ale .... Żołnierze Wehrmachtu mieli na klamrach napis "Gott mit uns" - Bóg z nami. Im tez coś z pewnością tłumaczono, że tak trzeba, że to dla wyzszych celów itd. Poza tym - rozkaz to rozkaz. Czy  plutony egzekucyjne też moga tłumaczyć się rozkazem ? A Ci, którzy te rozkazy wydawali - czy mogą się z kolei tłumaczyć, że sami nie wykonywali wyroków śmierci ?   
    Wiem, że nie ma tu prostej odpowiedzi. Ale tym bardziej nie rozwiewa to wątliwości.
  • samobójstwo
    kiedyś był zwyczaj, że samobójców grzebano na nie poświęconej ziemi. Teraz księża sa już bardziej liberalni (nie jestem pewna, czy to najlepsze określenie). Sama uczestnczyłam w pogrzebie samobójcy, ktorego w parafii wprawdzie ksiądz nie chciał pochować, ale już w jednej z podwarszawskich miejscowości, przy nieco zwiększonej dotacji na kościół - problemu nie było. 
    A głośna sprawa samobójczej śmierci Ani z gdańskiego gimnazjum ? Wiemy, że była zaszczuta, upokorzona - jesteśmy w stanie zrozumieć i usprawiedliwić jej smierć . Tylko kto nam dał takie prawo ? Na jakiej podstawie oceniamy, że ktos mial , a ktoś inny nie miał usprawiedliwienia na odebranie sobie życia ? Każdy człowiek ma inną psychikę, wrażliwość , odporność na ból - nie naszą sprawa jest osądzanie ile można wytrzymac. Tu żadna średnia statystyczna nie ma i nie powinna mieć zastosowania.    
    Zostawmy to Panu Bogu, który dał nam to  przykazanie i który każdego z nas osądzi sam ..... 
  • aborcja
    najczęściej jednak jest to krok desperacki. Oczywiście , jestem przeciwna przrywaniu ciąży - tu nie mam żadnych wątpliwości. Jednocześnie jednak wściekam się słysząc o kolejnych pomysłach naszych polityków, którzy szafując szczytnymi hasłami walczą ze skutkami, pomijając całkowicie przyczyny. Przeciez nie ma u nas żadnego porządnego pomysłu (z wyjątkiem kilku lokalnych inicjatyw Kościelnych) na to jak pomóc dziewczynie/kobiecie , która z różnych powodów chce ciążę usunąć. Oczywiście, można oddać takie niechciane dziecko do adopcji, ale przedtem trzeba przeżyć 9 miesięcy ciąży, poród . Jaka instytycja wspomaga w tym okresie ? Powody odrzucenia własnego dziecka są różne , nie można tu generalizować. Lepiej skupić się na konkretnej pomocy. Może warto byłoby pomyślec nie tylko o duchowej adopcji dzieci nienarodzonych  , a o rzeczywistej , cielesnej i materialnej "adopcji" matek noszących dziecko, któe odbierają tylko jako brzemię ?
    A tak - mamy kwitnące podziemie aborcyjne i polityków, którzy chcą walczyć ze sprawą wpisem do konstytucji gwarantującym nienaruszalność życia ... 
  • eutanazja
    nie jest to pojęcie naszych czasów (no, może samo słowo - tak). Juz w średniowieczu znany był krótki sztylet - misericordia (czyli miłosierdzie), którym dobijano rannego przeciwnika - tzw. ciosem łaski. Przecież to nic innego jak właśnie eutanazja. Jak to mozliwe, że wówczas traktowano to jako gest miłosierdzia ? 
    Eutanazja w zasadzie jest ściśle związana z samobójstwem. Jako głośny medialnie problem pojawia się wtdy, gdy ktoś nieuleczalnie chory cierpiąc chciałby umrzeć, ale nie ma możliwości zadania sobie samemu śmierci (np. wskutek paraliżu) . I co tu zrobić ? Albo kiedy powiedzieć dość stojąc przy łóżku kogoś bliskiego, którego ciało spełnia swoej podstawowe funkcje tylko dlatego ,że jest podłączone do aparatury . A o mózgu nie wiemy nic ...
    I tu przychodzi mi na myśl agonia Jana Pawła II . Cięzko schorowany i cierpiący. Pamiętam  Jego ostanie wystąpienie do pielgrzymów na placu Świętego Piotra - kiedy chciał mówić, ale juz nie mógł. No i potem , stan zdrowia ciągle się pogarszający, ale ciągle żył ...  Widząc Jego wielkie cierpienie nie potrafiłam modlić się o życie. O śmierć, która przyniosłaby Mu ulgę - też nie umiałam. Modliłam się więc wtedy słowami "Panie Boże , Ty wiesz nalepiej ... "  . A potem zrozumiałam, jak bardzo to cierpienie i umieranie na oczach całego świat było potrzebne. Takie rekolekcje już się pewnie nigdy nie powtórzą. Zapatrzony w młodość , sprawność fizyczną , zdrowie i urodę świat współczesny zatrzymał się na widok okaleczonego starca, który zgarbiony z bólu i niemocy ciała, a jednocześnie tak silny i wielki duchem i wiarą - poruszył wszystkich .
    I chyba na tym polegał ten Boski plan - zatrzymać pędzący świat i pochylić czoło w szacunku dla Człowieka , który mówił nam jak mamy żyć, a gdy nie mógł juz mówić - pokazał nam jak należy umierać ....          
      

Czcij ojca swego i matkę swoją .

Teoretycznie sprawa jest prosta, ale tylko na pozór. Szczegółowy rachunek sumienia większości z nas może nie być już taki kryształowy. Szczególnie w wieku dojrzewania charakteryzującego się podważaniem wszystkich autorytetów. To jest jak odra lub różyczka - tylko trudniej o szczepionkę. Na szczęscie jednak dorastamy i na pewno problemy patrząc z większym doświadczeniem - zaczynamy rozumieć postępowanie naszych rodziców. A potem nadchodzi okres, gdy sami zostajemy rodzicami i jakże często postępujemy dokładnie w ten sam sposób, przed jakim się buntowaliśmy. Takie zycie. 

Całkiem możliwe, że od lat wszystkie pokolenia odczuwają to samo, ale wydaje mi się, że w dzisiejszych czasach jednak naprawdę trudniej być rodzicem i trudniej być dzieckiem szczerze szanującym rodziców. Przemiany technologiczne i wszechstronny dostęp do informacji powodują, że wiedzy o świecie nie poznajemy już w ciszy domowego ogniska tylko najczęściej poza nim. Łatwo więc znaleźć sobie autorytety gdzie indziej i łatwo przez to przestać szanować rodziców .  

Świata nie uda się zatrzymać. Trzeba więc po prostu bardziej się starać. I moim zdaniem główny ciężar odpowiedzialności spoczywa tu jednak na rodzicach. Mając trochę kontaktu z młodzieżą zauważyłam, że chcą czerpać wiedzę właśnie od matki czy ojca, a nie tylko ze szkoły czy internetu. I nie chodzi mi tu o wiedzę związaną z wykształceniem - myślę tu o doświadczeniu życiowym, które nie ma nic współnego z poziomem edukacji szkolnej. Problem w tym, ze rodzice   nie zawsze dają szansę swoim dzieciom na to, aby ich słuchały. A w dzisiejszych czasach na autorytet trzeba po prostu zasłużyć czyli  zapracować. Chyba, że wystarczy nam szacunek udawany , nie poparty rzeczywistymi uczuciami.

Co więc należy robić ? Nie ma łatwych recept. Dawno temu usłyszałam , że "domy starców są odpowiedzią dzieci na żłobki". I wydaje mi się, że w symbolicznym znaczeniu tych słów jest jednak jakaś prawda. Zabiegani, zapracowani rodzice oddają do żłobków dzieci, które po latach dorastają, zakładają własne rodziny i w swoim własnym zabieganiu i zapracowaniu nie mają czasu na opiekę nad schorowanymi i wymagającymi opieki rodzicami.

Cóż , w życiu wszystko do człowieka wraca. A ponieważ nie wiemy co nas w życiu czeka - czyńmy tak, aby wracały do nas same dobre uczynki. Tempo życia jest ogromne, ale w dużej mierze sami się do tego przyczyniamy. Warto więc czasem na chwile zwolnić i zastanowić się nad prorytetami . Ja sama jestem pracoholiczką, praca jest dla mnie bardzo ważna i to nie tylko ze względów ekonomicznych.  W pewnym momencie uśwadomilam sobie jednak, że jeżeli na starość będę potrzebować  podania szklanki wody do popicia leku - to z firmy nikt do mnie nie przybiegnie i tej wody mi nie poda. Może jednak, gdy poświęcę więcej czasu rodzinie - to może zrobi to mój syn ? .....

A na koniec tych zainspirowanych 4 przykazaniem rozmyślań - to co najtrudniejsze. Jest wiele rodzin , w których dzieje się wiele zła. Jak wytłumaczyć dzieciom alkoholików, że maja szanować swoich rodziców ? Albo córce gwałconej przez ojca ? Tu nie ma dobrych rozwiązań. Najprościej jest wskazać modlitwę, ale jak często to nie wystarcza, potrzeba czegoś więcej.
Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć  .....

piątek, 02 lutego 2007

 gromnica

Dzisiejsze Święto Ofiarowania Pańskiego w Polsce znane jest chyba bardziej jako Święto Matki Boskiej Gromnicznej. To tego dnia, stojac przed ołtarzem z zapalona świecą symbolizującą Światło Chrystusa, uciekamy się pod opiekę Matki Boskiej, prosząc o ochronę przed wszelkim złem. W dawnych czasow wierzono,że zapalona świeca chroni przed gromami w czasie burzy - stąd pewnie jej nazwa . Teraz oczywiście już nikt w to nie wierzy, ale gromnicę znaleźć można w prawie każdym domu, Towarzyszy nam zawsze w kluczowych momentach życia - Chrzest Św. , I Komunia Św. i w chwili śmierci. W pewien sposób symbolizuje światło wiary jakie niesiemy przez życie - oby nigdy nie przygasało.

Na dzisiejszy dzień przypada także Światowy Dzień Życia Konsekrowanego czyli święto zakonnic i zakonników. Pomódlmy się za nich przy wieczornym pacierzu ...  

A ja od rana próbuję znaleźć jednoznaczną odpowiedź na pytanie : czy nie uczestnicząc dziś we w mszy świętej występuję przeciw 3 przykazaniu ? Usłyszałam wersję, że jest to święto zniesione, ale czy to prawda i co to oznacza w tym konkretnym przypadku ?  A jeżeli jest to jednak święto obowiązujące (przychylam sie do tego) - to czy nie znosi ono obowiązującego w piątek postu ?
Do tej pory nie znalazłam odpowiedzi, w kościele byłam, mięsa nie jadłam, ale problem mam. Chociaż zdaję sobie sprawę, ze trochę wydziwiam.
A więc na koniec dnia piękna litania ściągnięta z portalu Katolik.pl

Litania na Ofiarowanie Pańskie -z portalu Katolik.pl

Kyrie, elejson; Chryste, elejson; Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się z nami.
Synu, Odkupicielu Świata, Boże, zmiłuj się z nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się z nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się z nami.

O Maryjo, która poddałaś się prawu oczyszczenia przepisanemu w Prawie, módl się za nami.
O Maryjo, która z Twoim Synem i Józefem udałaś się w drogę do Jeruzalem
O Maryjo, któraś Syna Twego przedstawiła i ofiarowała w świątyni.
O Maryjo, któraś parę gołąbków na ofiarę przyniosła.
O Maryjo, któraś Syna wykupiła.
O Maryjo, którą Symeon pozdrowił i błogosławił.
O Maryjo, któraś Dziecię Twoje na ręce Symenona złożyła.
O Maryjo, któraś przysłuchiwała się słowom Symenona.
O Maryjo, któraś słyszała bolesne przepowiadania sprawiedliwego starca.
O Maryjo, którą ucieszyły słowa pochwalne prorokini Anny.
O Maryjo, najczystsza Dziewico.
O Maryjo, niepokalana Panno oraz Matko.

Od ducha pychy i wyniosłości, wybaw nas wstawieniem się Twoim.
Od sprzeciwiania się przykazaniom Bożym,
Przez Twoje całego życia posłuszeństwo,
Przez Twoją pokorę.

My grzeszni - prosimy Cię, wysłuchaj nas.
Abyśmy zawsze pamiątkę Syna Twego Boskiego w sercu zachowywali
Abyśmy w szczęściu zuchwałości, a w nieszczęściu rozpaczy się nie poddawali
Abyśmy także w godzinę śmierci, jak Symeon, w pokoju z tego świata zejść mogli
Abyśmy po śmierci, w Kościele wiecznej chwały przedstawieni być mogli.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Módlmy się: Wszechmogący, wieczny Boże, Twój Jednorodzony Syn, który przyjął nasze ludzkie ciało, został w dniu dzisiejszym przedstawiony w świątyni, pokornie Cię błagamy, spraw, abyśmy mogli stanąć przed Tobą z czystymi sercami. Przez Chrystusa, Pana naszego.
W: Amen.

 

środa, 31 stycznia 2007

Pamiętaj, abyś dzień swięty święcił

I nie chodzi tu tylko o udział w mszy św. - to wydaje się oczywiste. Istotne jest także to, aby niedziela (czy inny dzień świąteczny) był inny niz codzienność. Moim zdaniem najlepiej oddaje to nieco staroświeckie określenie, że pewnych rzeczy w niedzielę po prostu nie wypada robić. 

Nasz obecny styl życia  jest zupełnie inny niż kiedyś. Zabiegani i zapracowani w ciągu tygodnia, w weekendy staramy się nadrobić jednocześnie wszystkie zaległości życia prywatnego. I mamy na to 2 doby - a z piątkwoym popołudniem nawet nieco więcej. A więc sprzatamy, robimy zakupy, uprawiamy działkę, spotykamy się z rodziną i pzryjaciółmi. To wszystko tez jest męczące, ale w inny sposób niż codzienność. I jest dobrze, pod warunkiem,ze udaje nam się tak zaplanować czas, aby np. kopanie działki zmieściło się w sobotę, a pójście do kina - w niedzielę. 

W tym momencie od razu nasuwa mi się na myśl problem pracy zawodowej w niedzielę. Przez ładnych kilka lat pracowałam w takim miejscu, gdzie praca odbywała się w ruchu ciągłym - 24 gdziny, 7 dni w tygodniu. Niejeden dzień świąteczny spędziłam więc w pracy. Zawsze pamiętając o pójściu na mszę (przed lub po pracy) - stawałam przed wyższa koniecznością i wcale sie tym nie przejmowałam. Tym bardziej, że takie niedzielne dyżury na ogół były zdecydowanie spokojniejsze, było mniej pracy, a więc  też czuło się trochę atmosferę świateczną .
Zdecydowanie gorzej mają obecnie eskpedientki w sklepach , szczególnie hipermarketach. Może dlatego co pewnien czas politycy powracają do tematu zamykania centrów handlowych w niedzielę i święta ? Chociaż nie rozumiem, dlaczeo szafując szczytnymi ideałami wiary katolickiej, z premedytacją wyłącza się z tego myśłenia małe sklepy osiedlowe ? Wygląda mi to jednak na podłoże zdecydowanie bardziej materialistyczne. W każdym razie, bedąc zwolenniczką wolnego rynku - nie ingerowałabym w sposób sztuczny w tą niedzielną pracę. Ja sama bardzo rzadko robię zakupy w niedzielę, ale wynika to głównie z faktu, że  akurat w neidzielę lubię zwolnić tempo i zająć się przyjemniejszymi sprawami niż bieganie pomiędzy sklepowymi półkami. Może gdyby więcej osób miało takie podejście - część hipermarketów byłaby w niedzielę zamknięta z powodów małej opłacalności ? Chociaz możliwy jest też wariant wprowadzenia super promocji obowiązujących tylko i wyłącznie w niedziełę - efekt byłby wiec zupełnie przeciwny . 

Rozważając trzecie przykazanie nie mogę też pominąć swojego stosunku do "ważności" mszy św. w sobote wieczór. Nie pamiętam właściwie od kiedy, ale od kilku co najmniej lat ta msza jest uznawana za ważną za niedzielę. I strasznie mi to zgrzyta. Rozumiem, że jest to dobre w przypadku gdy nie można pójśc do kościoła w niedzielę. Nie wyobrażam sobie jednak sytuacji, gdy idę w sobote do kościoła, gdyz w niedzielę mamz zamiar przesiedzieć cały dzień przed telewizorem lub poleżec na plaży . Czuję naprawdę silny opór  przed taką interpretacją tgo przykazania - a robi to wcale nie tak mało osób. 

Wydziwiam czy mam rację ?             

wtorek, 30 stycznia 2007

Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno

 Wydawać by się mogło,  że jest to jedno z "łatwiejszych" do wypełnienia przykazań . I może dlatego tak czesto jest łamane ? W końcu bez problemu można zacząc się pilnować i nie używać tak potocznych zwrotów jak "klnę się na  Boga"  , "Boże widzisz i nie grzmisz" i mnóstwo podobnych, kompletnie nic nie mających wspólnego z modlitwą. To tylko takie powiedzonka,... 

Kiedyś usłyszałam, ze Pana Boga nie należy prosić o pieniądze. Nie wiem z czego wypływa to twierdzenie, ale ma w sobie głęboka prawdę . Choćby nie wiadomo jak banalnie to zabrzmialo , ale pieniądze jako takie nie dają szczęścia. Jak w krążącym po sieci wierszyku - "za pieniądze kupisz lekarstwo,  ale nie kupisz zdrowia itd." Oczywiście, tez mi się wydaje, że ja byłabym wyjątkiem , jakąś niespodziewaną wygraną na loterii na pewno wydałabym mądrze, pamiętając o innych itp. .Ale kto to wie naprawdę ? A może z wygranego miliona kupiłabym samochód i spowodowałabym wypadek, który przyniósłby mi kalectwo ? Może Pan Bóg chcąc mojego dobra - oszczędza mi tego .

A zgubić się w proszeniu Pana Boga "o wszystko" jest tak łatwo . Pamiętam niesamowity żal, rozczarowanie, a jednocześnie też swoistą wsciekłość jednego ze znajomych kapłanów, który opowiadał mi kiedyś, jak bezmyśłnie ludzie potrafią się modlić . Jedna z Jego parafianek zgłosiła sie kiedyś z prośbą o odprawienie mszy św. w intencji pomyśłnego przebiegu operacji córki. Jako że parafia była mała, wszyscy się znali - zaczął się dopytywać z troską co się stało, na co córka choruje, moze trzeba sprowadzić jakieś leki (były to czasy stanu wojennego, w aptekach sprzedawano na receptę dla wrzodowców kisiel)  . W końcu przyciśnięta do muru przyznała się, że  ta operacja to aborcja ....
Niewiele brakowało, a księdza udało by się oszukać. Ale czy liczyła na to,że Pan Bóg również da się oszukać ?

Wzywajmy więc imienia Pana Boga w sprawach tylko dobrych ....  

niedziela, 28 stycznia 2007

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną

Takie niby proste i oczywiste - przecież nie mam zamiaru przejść na przykład na islam . Ale w tym przykazaniu chodzi jednak o coś więcej. Takim bożkiem mogą być pieniądze, władza, a nawet komputer czy inne hobby.  A człowiek tak łatwo sam siebie usprawiedliwiając i znajdując sobie wytłumaczenie może nawet nie zauważyć, że cos innego przesłoniło mu to co najważniejsze.
Ja u siebie tego nie zauważyłam, ale czy na pewno wszystko widzę ?

Nie pamiętam dokładnie kiedy to było - mniej więcej kilkanaście lat temu byłam służbowo na jakimś dwudniowym sympozjum. Impreza sponsorowana przez dostawców sprzętu (Niemcy i Francuzi) - standard : rano prezentacja , po południu wycieczka do pobliskiego miasteczka z różnymi zabytkami , a wieczorem (do białego rana) kolacja koleżeńska.  Nawet nie pamiętam dlaczego znalazłam sie na liście zaproszonych - wówczas nie byłam nikim ważnym w mojej firmie. W każdym razie czułam się wyróżniona i nieco onieśmielona. W trakcie wycieczki zwiedzaliśmy m.in. zabytkowy kościół. Oprowadzał nas tam nawet jakiś przewodnik . Pamiętam dokładnie moment, gdy przechodziliśmy przed ołtarzem z Najświętszym Sakramentem. Wyraźnie widoczna "wieczna lampka". Wszyscy przechodzą , ja też . Na końcu grupy szedł jeden z uczestników , który w zupełnie naturalny sposób ukląkł przed ołtarzem , przeżegnał się , wstał i ruszył dalej za grupą. Nie znałam go wcześniej , do dziś nie wiem kto to był, ale straszliwie mu zazdrościłam. I sama nie wiem czego : odwagi ? niezależności?  Moralnego kaca mam do dziś, tkwi to we mnie jak zadra. 

Od tamtej pory moja wiara jakby okrzepła. Nie muszę już nawet samej sobie tego udowadniać, gdyz traktuję to w zupełnie naturalny sposób, daleki od sztuczności i popisywania się. Wspominając jednak tamto wydarzenie, mam uczucie jakby zaparła się Boga. I sama nie wiem, dlaczego ? Co było dla mnie w tamtym momencie bożkiem ? 

Na szczęście człowiek może uczyć się na własnych błędach. I jak dobrze, ze Bóg jest miłosierny i odpuszcza nam nasze grzechy ....       

Bóg Ojciec

| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS