Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?
sobota, 20 stycznia 2007

portal Katolik

W dniach 18-25 stycznia obchodzimy Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan . Idea ta była tak bardzo ważna dla papieża Jana Pawła II oraz  dla obecnego - Benedykta XVI . Czy udaje nam się cos wynieść z Ich nauk ? Czy jesteśmy w stanie zrozumieć , ze inny to nie zawsze znaczy gorszy ? Wierząc w tego samego Boga co chrześcijanie innych wyznań - szukajmy tego co nas łączy a nie co dzieli . I może wtedy okaże się , ze tak naprawde to tych różnic nie ma wcale tak dużo i wcale nie są takie istotne .

Link do materiałów na portalu Katolik.pl : 
http://www.katolik.pl/index1.php?st=rozne&id=609&rodzaj=rekolekcje&r=no 

Przed nami 2 piękne święta (chociaż tylko zwyczajowe) : Dzień Babci i Dzień Dziadka . Kochających i rozpieszczających nas na każdym kroku . Zawsze mających dla nas czas i zrozumienie .
A czy my mamy czas ,żeby ich odwiedzić ? Lub chociaż zadzwonić ? Życie w zawrotnym tempie , mnóstwo zajęć - zawsze można znaleźć przekonującą wymówkę . Pod warunkiem ,że chcemy przekonac kogoś . Z samymi sobą mozemy miec już problem ...

A więc - odwiedźmy Babcie i Dziadków . Obowiązkowo w dniu Ich Święta , ale nie zapominajmy o nich także później .
A tych , których juz utraciliśmy - wspomnijmy w naszej modlitwie ....

niedziela, 14 stycznia 2007

Sprawa lustracji w Kościele nabiera tempa . I jest to jednak jedyna słuszna droga - wyjaśnić wszystko raz do końca . Wprawdzie dla mnie nie ma to znaczenia - czy ktoś kiedyś dał się złamać czy nie . Ja sama takiej próby nie przeszłam , nie mam więc prawa oceniać innych . Problem w tym , że albo Kościół sam spojrzy odważnie prawdzie w oczy , albo co jakiś czas będziemy dowiadywać się o kolejnych rewelacjach z mediów . a ta alternatywa jednak jest o wiele gorsza .

"Tylko prawda nas wyzwoli" .....
Zgadzam się z tymi słowami . Mam naprawdę dosyć kolejnych żenujących oświadczeń Abpa Wielgusa , nawoływań Radia Maryja czy polityków . Sprawa lustracji stałą się jadem , który zatruwa nasze życie i czas z tym skończyć . A w obecnej sytuacji - nie da się tego zrobić inaczej niż mówiąc prosto , wyraźnie i nazywając zło złem , a dobro dobrem . I to na każdym szczeblu - nie miejmy złudzeń . Po zlustrowaniu biskupów - łowcy sensacji zaczną szukac dalej ...


I dlatego wolę się nie zastanawiać dlaczego , tak od wczoraj nagłaśniany list KEP w tej sprawie w mojej parafii nie został odczytany . Tym bardziej ,że w moim biskupem jest Abp Tadeusz Gocłowski , którego nie posądzam w tej sprawie o nałożenie jakiejś blokady informacyjnej .

 

 

piątek, 12 stycznia 2007

Tym razem , dla odmiany - piękny wiersz Juliana Tuwima . Poezja czasem lepiej wyraża to czujemy . Do tych słów ktoś  kiedyś ułożył muzykę i powstała naprawdę piękna pieśń .

"Chrystusie ... "                                                 

Jeszcze się kiedys rozsmucę ,
Jeszcze do Ciebie powrócę ,
Chrystusie ....

Jeszcze tak strasznie zapłaczę ,
Ze przez łzy Ciebię zobaczę ,
Chrystusie ....

I taką wielką ząłobą
Będę się żalił przed Tobą ,
Chrystusie ,

Że duch mój przed Tobą klęknie
I wtedy - serce mi pęknie ,
Chrystusie ...

Lubię uczestniczyć w mszach świętych adresowanych dla młodzieży . Panuje tam jakaś taka zupełnie inna atmosfera , jakiś taki ożywczy duch . Szczegolnie , gdy liturgię prowadzi kapłan czujący tego ducha .
Przed dwoma laty , w okresie Adwentu , w każda niedziele bywałam właśnie na takich mszach . Sympatyczny ksiądz Jarek (szkoda ,że już nie ma Go w mojej parafii) w ramach przygotowań do Bożego Narodzenia , co niedziela wymyślał cos innego ,żeby zmusić wszystkich do refleksji . Odwoływał się przy tym jakby do źródel chrześcijaństwa . Na początek było więc to przestawienie ołtarza bliżej ławek . Symbolicznie ukazywał w ten sposób , ze pierwsi chrześcijanie gromadzili się wokół ołtarza i wspólnie , razem sie modlili . Msza św. to nie coś w rodzaju przedstawienia teatralnego z kapłanem w roli głównej i siedzącymi w ławkach widzami , ale każdy będący w kościele - uczestniczy w liturgii i nie moze pozostac biernym .  Innym razem przez cała mszę ministranci w ogóle nie używali żadnych dzwonków - nawet w czasie Ofiarowania . I wszystko odbywało się prawidłowo - ludzie wiedzieli kiedy wstac , kiedy klękać . Już po mszy ksiądz Jarek zwrócił na to uwagę pytając retorycznie kto zauważył ten brak dzwonków . Nie chcę mówić za innych , ale ja rzeczywiscie - nie zauważyłam . Pewne zachowania faktycznie są oczywiste , wyuczone od lat - działa automat , który wyłącza myślenie nad sensem tego co robimy . Można było to najbardziej odczuć w tą niedzielę , gdy na rozpoczęcie mszy ksiądz Jarek przywitał wszystkich stwierdzeniem :"dlaczego klękaliście po wejściu do kościoła ? Tabernakulum jest puste , wieczna lampka sie nie świeci ..." Faktycznie , klękali wszyscy , też z przyzwyczajenia . To takie oczywiste - wchodzę do kościoła i klękam , prawda . Ale dlaczego ? Co w ten sposób wyrażam ?

Morał z tych wspomnień jest oczywisty : jakże często nasza wiara to wynik w dużej mierze przyzwyczajenia , rutyny , ustalonego rytmu . Wytrącenie nas tego rytmu powoduje dezorientację . Wszak przyzwyczajenie to druga natura człowieka . Problem w tym ,ze miłość wymaga stałej ciągłej pielęgnacji , pogłębiania i rozwoju , gdyz inaczej usycha . Zaniedbana - może zniknąć zupełnie .
I dotyczy to także miłości do Boga .

czwartek, 11 stycznia 2007

"(..) Nad moją kolebką matka się schylała
i mówić pacierza szybko nauczała .
Ojcze nasz i Zdrowaś i Skład Apostolski ,
bym do samej śmierci kochał naród polski (...)"

Ten fragment piosenki "Płynie Wisła , płynie .." , przyszedł mi dziś do głowy po przeczytaniu notki
w "Moich pisankach" , których autorem  jest Jan Turnau . Nie pamiętam kto mnie samą "nauczał pacierza" : Mama ? Babcia ? W każym razie musiało to byc bardzo wcześnie .
Pamiętam natomiast perypetie podczas nauki modlitwy mojego własnego syna . Niezależnie od standardowego "Aniele Boży" , starałam się mu wpajać potrzebę dodania kilku słów "od siebe" . Przedszkole , do którego chodził prowadziły siostry Elżbietanki , którego tez zadbały o jego edukację w tym zakresie i problemu nie zauważyłam do momentu przygotowań do I Komunii Św.  Kiedy ćwiczyliśmy zadany na dany miesiąc zestaw pieśni , przykazań i modlitw - z przerażeniem zauważyłam ,że moje dziecko w wielu wypadkach właściwie nie rozumie tego co recytuje . Zaczynając nadrabiać to co chyba kiedys przeoczyłam i zaniedbałam stwierdziłam ,ze wcale nie jest to takie proste . Jak wytłumaczyć 8-latkowi słowa np. "umęczon pod Ponckim Piłatem" ? Po moim obszernym tłumaczeniu , kiedy dotarło do niego o czym mowa - to dla odmiany zaczął zastępowac ten fragmenty własnymi słowami . Mieliśmy jeszcze kilka podobnych zwrotów , ale cytowany przykład zapamiętałam jako najbardziej spektakularny .

A niedawno - w prezencie na 18-te urodziny dostał Pismo Święte w najnowszy przekładzie z języków oryginalnych - wyd. Święty Paweł . Zaglądamy do niego oboje , porównując przekłady i starając się na nowo odkryć sens tak znanych słów .

A oto Modlitwa Pańska z tego wydania :

Mateusz 6.4-24

"Dlatego wy tak się módlcie :
Ojcze nasz , któryś jest w niebie ,
niech będzie uświęcone Twoje imię .
Niech przyjdzie Twoje królestwo ,
niech sie spełnia Twoja wola ,
jak w niebie , tak i na ziemi .
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.
I daruj nam nasze długi ,
jak i my darowaliśmy naszym dłużnikom .
I nie dopuszczaj do nas pokusy ,
ale nas wybaw od złego .

"

poniedziałek, 08 stycznia 2007

Próbując jakos uporządkować swoje myśłi z dnia wczorajszego - odczekałam trochę i piszę dopiero dziś . Ocenę polityczną wydarzeń wpisałam wprawdzie wczoraj na gorąco w trochę innym miejscu (zapraszam) , ale sprawa ma znacznie głębszy wymiar i zmusza do pogłębionej refleksji .

A więc Katedra Warszawska i krążące od rana wieści ,że planowany na ten dzień ingres Arcybiskupa Wielgusa nie odbędzie się . I ludzie , którzy przyszli/przyjechali  ... No własnie , gdzie i w jakim celu ? Z flagami , transparentami i co tu duzo mówić - niesamowitą zaciekłością w sercu . Przeciez nie na ważną nie tylko dla diecezji warszawskiej uroczystość religijną  . Tym bardziej , że juz w kościele , w trakcie mszy św.  odbył się jakiś dziwny wiec . Nigdy dotąd nie widzialam czegoś takiego w kościele katolickim . Część zgromadzonych klaszcze , część głośno protestuje - tylko gwizdów brakowało ...

Kazanie kardynała Glempa też bardzo mi się nie podobało . Miał wspaniałą okazję ,żeby przemówić do wszystkich wiernych Kościoła Katolickiego w Polsce . Zdezorientowanych wydarzeniami poprzednich dni i szukających jakiegoś wyjaśnienia , odwołania do spraw naprawdę istotnych . I usłyszeliśmy to co usłyszeliśmy , a co wielu obserwatorów okreśłiło jaki wyraźne podważanie woli Ojca Św.
I gdy wieczorem w wiadomościach jednej ze stacji telewizyjnych zobaczylam fragment wydarzeń przed Pałacem Arcybiskupim , zobaczyłam zacietrzewionych ludzi śpiewających Rotę i usłyszałam słowa "nie będzie Niemiec pluł nam w twarz" - to juz naprawdę się wystraszyłam . Przeciez nie mam nic wspólnego z tymi ludźmi , myślę zupełnie inaczej , ale w przekonaniu do swoich racji nie wybieram się na żadna krucjatę , nie atakuję wszystkich dookoła tylko dlatego ,że myślą inaczej . Czy na pewno wierzymy w tego samego Boga  ? Czy niczego nie zrozumieliśmy z nauk tak przez nas ukochanego Jana Pawła II ? Czy rację mieli ci , którzy mówili , że kochamy naszego papieża , ale nie go słuchamy ? A przeciez pokazywał nam jak należy , mimo różnic , szukać pojednania z wszystkimi .

Nie wiem dlaczego tak się stało . Mam nadzieję ,że emocje opadną . Są pewne szanse ,ze wydarzenia wczorajszego dnia , stanowiąc pewien wstrząs , mogą mieć skutek mimo wszystko dobroczynny (co nie zabije - to wzmocni) . Byc może pierwsze jaskółki to dzisiejsze newsy : kolejny biskup oskarżony o współpracę z SB , odejście z Katedry Wawelskiej duchownego , o którym już dawno krążły "teczkowe"pogłoski . I nie chodzi mi tu w najmniejszym stopniu o lustrację - tu wierna jestem zasadzie "nie sądźcie , a nie będziecie sądzeni" Chodzi mi tylko o jakiś przebłysk chęci oczyszczenia się ? wyciągnięcia śmieci spod dywanu ? W każdym razie jakiejś cezury , od której można spróbować "wrócić do źródeł " i tego , co jest najważniejsze ...

A samą decyzję papieża w odniesieniu do Abpa Wielgusa najpiękniej spuentował kardynał Dziwisz :
'Ojciec Święty nie podjął tej decyzji sam . Na pewno była tam asystancja Ducha Świętego"

I o to sie wspólnie módlmy - o asystę Ducha Św. w wyborach dokonywanych i przez nas i przez naszych Duszpasterzy

Wikipedia

niedziela, 07 stycznia 2007

Wtedy Jezus przyszedł z Galilei do Jana nad Jordan ,aby przyjąc od niego chrzest . Lecz Jan wzbraniał się , mówiąc :To ja powinienen przyjąć od Ciebie , A Ty przychodzisz do mnie ?" 
                                                  Ewnagelia wg Św.Mateusza , najnowszy przekład z języków oryginalnych

Odszukałam sobie dziś ten fragment i teraz męczy mnie brak wiedzy o kontekście historycznym . Czy w religii żydowskiej jest coś takiego jak Chrzest  Św. ? Zawsze wydawało mi się ,że pojawił się dopiero wraz z chrześcijaństwem . Jak to więc możliwe ,że Sw.Jan chrzcił ludzi w Jordanie ?
Historia nigdy nie była moją mocna stronę . Moją domeną są nauki ścisłe . Jesli ktoś ma więc wiedzę na ten temat - proszę o wpis komentarza .

 

sobota, 06 stycznia 2007

Mędrcy świata , monarchowie
gdzie spiesznie dążycie ?
Powiedzcie nam trzej królowie
chcecie widziec dziecię ?

z Wikipedii

Dziś święto ! Ilekroć w Święto Objawienia Pańskiego idę do kościoła na mszę myślę o tym , jak fascunują mnie te postaci . Skąd wiedzieli ? Czy naprawdę wiodła ich gwiazda ? Muszę kiedys poszperać i poszukac więcej szczegółów na ten temat .

A niezależnie od tego - w ubiegłym roku na roratach słyszałam piękna historię o czwartym królu/mędrcu , który wyruszył razem z pozostałymi , ale napotykając ciągle w drodze na  przeszkody - szybko sie odłączył . Tymi przeszkodami byli ludzie potrzebujący jego pomocy . Zatrzymywał się , pomagał i ruszał w dalszą drogę . Na każdym kroku , nie wiedząc o tym - postępował zgodnie z naukami Chrystusa . W trakcie swej wieloletniej wedrówki sukcesywnie tracił wszystko co miał - cały majątek , służbę , a nawet swój dar dla Jezusa - piekny brylant . Ostatecznie dotarł jednak do swego celu : spotkał Jezusa - dźwigającego własnie krzyż w drodze na Golgotę ..
Spodobał mi się ta opowieść - adresowana w zasadzie do dzieci , ale każdy może z niej wyciągnąć wnioski dla siebie .  Z moich przemyśleń wynika to ,że każdy może iść inną drogą , w innym tempie - ważny jest cel , o którym nie możemy zapominać . A przede wszystkim - nasze dary materialne są ważne i potrzebne , ale pieniądze to nie wszystko . Mając np. kogoś cięzko chorego w swoim otoczeniu - możemy zapłacić pielęgniarce za opiekę , ale możemy również sami posiedzieć , wesprzeć duchowo , darując coś co trudno jest przeliczyć na złotówki - nasz czas , cierpliwośc , poświęcenie . Ta druga droga jest z pewnością trudniejsza , ale stać na nią każdego , niezależnie od statusu materialnego . Poza tym nikt z nas nie wie co czeka nas jeszcze w życiu . W ciężkiej chorobie lepiej byłoby mieć przy sobie kogoś bliskiego niż złotą kartę kredytową . A ponieważ w życiu wszystko do nas wraca - róbmy więc dużo dobrego .

Dawno temu , gdy byłam uczennicą 8 klasy SP uczestniczyłam w lekcji religii , którą zapamiętałam na całe życie . Nasz ksiądz był nieobecny , przyszedł inny na zastępstwo . Znałam go tylko z mszy św. i właściwie nie bardzo lubiłam - miałam wrażenie ,że za bardzo się popisuje . Od tamtej katechezy zmieniłam o nim jednak zdanie . Rozmawialiśmy o modlitwie . Myślą przewodnia było to ,ze można w swojej rozmowie z Bogiem posługiwać sie "standardowymi" modlitwami - "Ojcze Nasz" , "Zdrowaś Mario" itp. , ale są to jakby szablony . Znacznie bardziej wartościowa jest modlitwa "własnymi słowami" . Jako przykład podawał coś takiego , że wychodząc rano z domu np. mijam cmentarz i odmawiam króciutka modlitwę za zmarłych , kawałek dalej spotykając robotników na budowie i pozdrawiam ich krótkim "Szczęść Boże" itd. I taka modlitwa jest jakby bardziej wartościowa , gdyż wypływa z głębi serca , jest przemyślana i szczera . Ta lekcja religii zrobiła na mnie wrażenie . Faktycznie , od tamtej pory zawsze starałam się nie "klepać pacierza" błądząc myślami gdzie indziej , ale przeżywac wewnętrznie moją rozmowę z Bogiem . I obecnie słuchając w Radiu Plus porannych audycji Księdza Dobrze Nastawionego , słysząc "a teraz odmówmy 1 Zdrowaś Mario , ale powoli , uwaznie" - uśmiecham sie . Wyłączam radio i patrząc przez okno w dal - powli , z namysłem odmawiam modlitwę ...

Przy okazji przypomniał mi się inny epizod z lat młodości . Moje 3 koleżanki wplątały sie swego czasu w bardzo nieprzyjemną sprawę , której konsekwencje byłyby faktycznie przykre . Rozważały całkiem na poważnie ucieczki z domów . Ja sama na szczęście nie byłam w to wmieszana , ale przyjaźniłyśmy się , więc wspólnie dyskutowałyśmy - co zrobić ? Któraś z nich  w odruchu rozpaczy wpadłana pomysł "idziemy do kościoła" i pomodlimy sie ,żeby Pan Bóg nam pomógł . O dziwo udało im się , wszystko zakończyło sie dobrze . Przy kolejnym spotkaniu , już na luzie omawiałyśmy sprawę w stylu   "ale się bałam" . I pamiętam jak nagle wpadła mi do głowy myśl , która mnie sama wówczas zadziwiła , ale którą stosuje na co dzień do dziś : idziemy do kościoła PODZIĘKOWAĆ Panu Bogu za to , że się udało . Dziewczyny w pierwszej chwili też były zaskoczone , ale poszłyśmy . Dotarło do nas , że nie można stosować zasady "jak trwoga - to do Boga" , a potem dalej robimy swoje .
Ja w każdym razie staram sie zawsze pamiętać o tym ,żeby w swoich modlitwach dziękowac . I  to nie tylko w jakiś szczególnych okolicznościach , kokretnych sprawach . Po prostu za to - co mam ....

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS