Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?
poniedziałek, 02 kwietnia 2007

JP II

A przecież nie cały umrę, to co we mnie niezniszczalne - trwa !

Dwa lata temu odszedł do Domu Ojca. A nam całym swoim życiem i umieraniem pokazał, że dobro na tym świecie wcale nie zginęło. Tkwi w nas - wystarczy sie na chwilę zatrzymać i wsłuchać w samego siebie. 

Zapalmy dziś o 21.37 świeczkę, ale przed wszystkim pomyślmy choć przez chwilę o tym co nam przekazał Swoim nauczaniem, co zostało z naszych postanowień sprzed 2 lat. I pójdźmy do spowiedzi - to Wielki Tydzień ...        

niedziela, 01 kwietnia 2007

Męka i Śmierć Jezusa - wg Św. Łukasza

Spisek przeciwko Jezusowi
Zbliżało się święto Przaśników zwane Paschą. Wyżsi kapłani i nauczyciele Pisma naradzali się, jak Go zgładzić. Bali się bowiem ludu. A szatan wszedł w Judasza, zwanego Iskariotą, jednego zgrona Dwunastu. Wtedy on poszedł i umówił sie z wyższymi kapłanami i dowódcami straży, że im Go wyda. Oni ucieszyli sie z tego i ustalili, ze dadzą mu pieniadze. On zgodził sie i szukał stosownej pory, aby Go im wydac, gdy nie bedzie przy Nim tłumu.  

Przygotowanie Paschy
Nadszedł dzień Przaśników, w którym należało ofiarować Paschę. Jezus wysłał więc Piotra i Jana z poleceniem:"Idźcie i przygotujcie nam Paschę do spożycia". Oni zapytali: "Gdzie chcesz, abyśmy ją przygotowali?". Odpowiedział: "Kiedy będziecie wchodzić do miasta, spotka was czlowiek niosący dzban wody. Idźcie za nim aż do domu, do którego wejdzie. Powiedzcie gospodarzowi tego domu: Naczyciel pyta : Gdzie jest gościnny pokój, w którym spożyje Paschę z moimi uczniami ? On wskaże wan na górze dużą salę usłana dywanami. Tam przygotujcie". Poszli więc, zastali wszystko jak im powiedział, i przygotowali Paschę.

Ustanowienie Eucharystii
Gdy nadeszła godzina, zajął miejsce przy stole, a wraz z nim apostołowie. Wtedy powiedzial do nich: "Tak bardzo pragnąłem spożyć tę Paschę z wami, zanim będę cierpiał. Bo mówię Wam: Już więcej nie będę jej spożywał, aż  wypełni się w królestwie Bożym". I wziął kielich, odmówił modlitwę dziękczynna i powiedział: "Weźcie go i rozdzielcie między siebie. Bo oświadczam Wam: Odtąd nie będę juz pił z owocu winnego krzewu, aż przyjdzie królestwo Boże".  Nastepnie wziął chleb, odmówił modlitwę dziękczynną, połamał i dał im mówiąc : "To jest moje ciało, za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę". Podobnie po wieczerzy wziął kielich, mówqiąc: "Ten kielich jest nowym przymierzem w mojej krwi, która jest wylewana za was. Lecz oto ręka mojego zdrajcy jest z moją na stole. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi zgodnie z tym, co jest postanowione, lecz biada temu człowiekowi, który Go wydaje". Wtedy zaczęli dociekać między sobą, kto spośród nich miałby to uczynić. 

Spór o pierwszeństwo
Powstał tez między nimi spór o to, któy z nich jest ważniejszy. Wtedy Jezus im powiedział: "Królowie narodó panuja nad nimi, a ich władcy sa nazywani dobroczyńcami. U was tak byc nie moze. Ale najważniejszy z was niech będzie jak najmłodszy, a przełożony jak ten, który usługuje" Któż bowiem jest ważniejszy ? Ten, kto siedzi za stołem, czy ten, kto służy ? Czyz nie ten, kto siedzi za stołem ? Ja jednak jestem wśród was jako ten, który słuzy. Wy wytrwaliście przy mnie w moich przeciwnościach. Dlatego przekazuje wam królestwo, jak i mnie przekazał je mój Ojciec, abyście w moim królestwie jedli i pili przy moim stole i zasiedli na tronach, by sądzić dwanaście pokoleń Izraela.  

Zapowiedź zaparcia się Piotra
Szymonie, Szymonie, oto szatan zażądał, żeby przesiac was jak pszenicę. Ja jednak modliłem się za ciebie, abyś nie utracił swojej wiary. A ty, kiedy się nawrócisz, umacniaj twoich braci". On odpowiedzial: "Panie, jestemgotó iśc z Tobą do więzienia, a nawet na śmierć". Lecz Jezus odrzekł: "Mówię ci, Piotrze, ziś, zanim kogut zapieje, trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz".  

Czas próby i walki
Zapytał ich: "Gdy wysłałem was bez sakiewki, bez torby podróżnej i bez sandałów, czy czegoś wam brakowało ?"  Oni odpowiedzieli: "Niczego" . Wtedy im powiedział: "Teraz jednak, kto ma sakiewkę, niech ja weźmie, tak samo i torbę podróżną. A kto tego nie ma, niech sprzeda swój płaszcz i kupi miecz ! Bo mówię wam, że musi się spełnić na Mnie to, co napisano: I do przestępców zosatł zaliczony. To wszystko spełnia się na Mnie". Oni zaś rzekli: "Panie, oto tutaj sa dwa miecze" Odpowiedział im: "Wystarczy !" .

Modlitwa na Górze Oliwnej
Potem, zgodnie ze swoim zwyczajem, udał sie na Górę Oliwną. Szli z nim także uczniowie. Gdy był juz na miejscu, powiedział do nich: "Módlcie się, abyście nie ulegli pokusie". Wtedy sam oddalił sie od nich mniej więcej na odległość rzutu kamieniem, upadł na kolana i modlił się: "Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ten kielich ode Mnie. ale nie moja wola, lecz Twoja niech sie dzieje". Wtedy ukazał mu się anioł z nieba i umacniał Go. On zas, tocząć wewnętrzną walkę, jeszcze żarliwiej sie modlił.  A Jego pot był jak krople krwi spadające na ziemię. Potem wstał od modlitwy, przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących ze smutku. Wtedy powiedział do nich: "Dlaczego śpicie ? Wstańcie, módlcie się, abyście nie ulegli pokusie".   

Zdrada i pojmanie Jezusa
Gdy On jeszcze mówił, zjawił sie tłum, a na jego czele szedł Judasz, jeden z Dwunastu. Zbliżył sie do Jezusa, aby Go pocałować. Jezus odezwał sie do niego: "Judaszu, pocałunkiem wydajesz Syna Człowieczego ?" . Ci, którzy przy nim byli, widząc, na co sie zanosi, zapytali: "Panie, czy mamy uderzyć mieczem ?". I któryś z nich uderzył sługe najwyższego kapłana i odciąl mu prawe ucho. Lecz Jezus odezwał się: "Przestańcie ! Dosyć tego!" . Potem dotknął jego ucha i uzdrowił go. A do przybyłych do Niego wyższych kapłanów, dowódców straży i starszych Jezus  powiedział: "Wyszliście z mieczami i kijami jak po bandytę ? . Codziennie byłem z wami w świątyni, a nie wystąpiliście przeciwko Mnie. Ale to jest wasza godzina i panowanie ciemności".   

Zaparcie się Piotra
Wtedy pochwycili Go, zabrali i zaprowadzili do domu najwyższego kapłana. A Piotr szedł z Nim z daleka. Kiedy rozpalili ogień na środku dziedzińca i usiedli razem, także Piotr usiadł między nimi. Jakaś służąca zobaczyla go siedzącego przy ogniu, przyjrzała mu się i powiedziała. "Ten tez był z Nim". On zas zaprzeczył, móiąc: "Kobieto, nie znam Go". Troche później ktos inny zobaczył go i powiedział: "Ty też jesteś jednym z nich". Piotr odrzekł: "Człowieku, nie jestem".  Po upływie mniej więcej godziny ktos inny stanowczo stwierdził: "Z pewnością on też był z Nim. Przecież jest Galilejczykiem". Piot odpowiedział: "Człowieku, nie wiem o czym mówisz" . I w tej chwili, gdy on jeszcze mówił, kogut zapiał. A Pan odwrócił się i spojrzał na Piotra. Przypomniał sobie Piotr słowo Pana, gdy mu powiedział: "Dzisiaj, nim kogut zapieje, trzy razy się mnie wyprzesz". Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał.    

Wyszydzenie Jezusa
Mężczyźni, którzy pilnowali Jezusa, szydzili z Niego i bili Go. Zasłaniając mu twarz, pytali: "Prorokuj, kto Cię uderzył ?". I wiele innych bluźnierstw mówili przeciwko Niemu.

Jezus przed Wysoką Radą
Gdy nastal dzień, zebrała sie starszyzna ludu, wyżsi kapłani i nauczyciele Pisma. Zaprowadzili Go przed swoją Wysoka Radę i rzekli: "Czy Ty jesteś Chrystusem? Powiedz nam !" . Odparł im: "Jeśli wam powiem, nie uwierzycie, a jeśli zapyatm, nie odpowiecie. Lecz odtąd Syn Człowieczy będzie siedział po prawej stronie wszechmogącego Boga". Wtedy zawołali wszyscy" "A więc jesteś Synem Bożym ?" . On im odpowiedział: "Wy stwierdzacie, że Ja jestem". Oni odparli: "Na co nam potrzeba jeszcze świadectwa ? Sami je usłyszeliśmy z Jego ust". 

Jezus przed Piłatem i Herodem 
Nastepnie wszyscy zgromadzeni wstali i zaprowadzili Go do Piłata. Zaczęli Go oskarżać: "Stwierdziliśmy, że On podburza nasz naród, zakazuje płacić podatki cesarzowi i podaje się za Chrystusa., Króla." Piłat zapytał Go: "Czy ty jesteś królem Żydów ?" . On odpowiedział: "Ty stwierdzasz". Piłat oznajmił wyższym kapłanom i tłumom: "Nie znajduje żadnej winy w tym człowieku". Leczo oni coraz gwałtowniej wołali: "Podburza lud, nauczając w całej Judei. Zaczął od Galilei i doszedł az tutaj". Gdy to Piłat usłyszał, zapytał, czy ten człowiek jest Galilejczykiem. A gdy się dowiedział, że podlega władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie. Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył, bo od dłuższego czasu chciał Go zobaczyć. Słyszał bowiem o Nim i spodziewał się ujrzec jakis znak dokonany przez Niego. Zadawał Mu wie c wiele pytań. Lecz Jezus na żadne z nich nie odpowiedział. Byli przy tym obecni wyzsi kapłani i nauczyciele Pisma, którzy gwałtownie Go oskarżali. Wtedy Herod wraz ze swoimi żołnierzami okazał Mu pogardę. Wyszydził Go, ubrał w lsniącą szatę i odesłal z powrotem do Piłata.. Tego dnia Herod i Piłat stali sie przyjaciółmi, wcześniej boweim byli dla siebie wrogami.
Piłat zwołał wyższych kapłanów, przełożonych oraz lud i przemówił do nich: "Przyprowadziliście do mnie tego człowieka, zarzucając mu, że podburza lud. Tymczasem ja. po przesłuchaniu Go w waszej obecności, nie znalazłęm w tym człowieku żadnej winy, o którą Go oskarżacie. Podobnie Herod, gdyż odesłał Go do nas. Nie uczynił on więc niczego, za co nalezałby Go skazać na śmieć. Wychłoszczę Go i uwolnię".  Wtedy wszyscy zaczęli krzyczeć: "Tego zabij, a uwolnij nam Barabasza". A został on wtrącony do więzienia w powodu wywołanych w mieście zamieszek i za zabójstwo. Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich. Lecz oni krzyczeli: "Ukrzyżuj! Ukrzyzuj Go!". Zapytal ich po raz trzeci:"Co On złego zrobił ? Nie znalazłem w Nim niczego, czy zasłużyłby na śmierć. Wychłoszczę Go więc i uwolnię". Ale oni nalegali, krzycząc głośno i żądali, by został ukrzyżowany. A ich krzyki wzmagały się. Wtedy Piłat zdecydował, że ich żądanie ma być spełnione. uwolnił tego, którego sie domagali, a który za zamieszki i zabójstwo został wtrącony do więzienia. Jezusa zaś wydał zgodniez ich wolą.    

Ukrzyżowanie Jezusa
Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona Cyramejczyka, wracającego z pola i włożyli na Niego krzyż, aby go niósł za Jezusem. A szedł za nimi wielki tłum, w tym także kobiety, które lamentowały i płakały za Nim. Jezus zwrócił sie do nich i powiedział: "Córki Jeruzalem, nie płaczcie nade Mną ! Płaczcie raczej nad soba i nad waszymi dziećmi. Nadchodza bowiem dni, kiedy będa mówić: Szczęśliwe niepłodne i łona, które nie rodziły i piersi, które nie karmiły. Wtedy zacznąć wołac do gór: Padnijcie na nas ! A do pagórków: Przykryjcie nas! Bo jeśłi tak czynią z drzewem zielonym, to co stanie sie z uschniętym ?".
Prowadzono tez innych dwóch złoczyńców, którzy razem z Nim mieli byc straceni. Kiedy przyszli na miejsce zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńcó, jednego po prawej, a drugiego po lewej Jego stronie. jezus mówił: "Ojcze odpuść im, bo nie wiedzą co czynią". Oni zaś rzucili losy o Jego ubranie i podzielili sie nim. A lud stał i przyglądał się. Przełożeni zas drwili sobie z Niego: "Innych wybawiał, niech uratuje samego siebie, jesli On jest tym wybranym Chrystusem Boga". Także żołnierze szydzili z Niego. Podchodzili, podawali Mu ocet i mówili: "Jeśli jesteś królem Żydów, wybaw samego siebie". Był tez nad nim napis: "To jest król Żydów".
Jeden z powieszonych na krzyżu złoczyńcó bluźnił Mu mówiąc: "Czy Ty nie jesteś Chrystusem ? Wybaw siebie i nas".  Drugi natomiast, upominając go powiedział: "Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż ponosisz tę samą karę ? My przeciez sprawiedliwie zostaliśmy ukarani. Zasłużyliśmy na to. Ale On nic złego nie zrobił" . I dodał: "Jezu, wspomnij o mnie, gdy wejdziesz do swego królestwa". Odpowiedział mu: "Zapewniam Cię: dziś ze Mną będziesz w raju".   

Śmierć Jezusa
Była juz prawie godzina szóśta, a ciemność ogarnęła całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Gdy słońce się zaćmiło, zasłona w świątyni rozdarła sie przez środek. A Jezus zawołał donośnym głosem: "Ojcze, w Twoje ręce oddaje mojego ducha". Gdy to powiedział, skonał. Wtedy setnik, widząc co się stało, chwalił Boga mówiąc: "Naprawdę ten człowiek był sprawiedliwy". A wszyscy, którzy się zbiegli na to widowisko, gdy zobaczyli co sie stało, wracali, bijąc się w piersi.  Wszyscy zaś Jego znajomi i kobiety, które towarzyszyły Mu od Galilei, stanęłi w oddali i przyglądali się temu. 

Pogrzeb Jezusa
Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady. Nie zgadzał się ani z ich uchwałą, a nie z ich postępowaniem. Pochodził z judejskiego miasta Arymatei i oczekiwał królestwa Bożego. On to udał sie do Piłata i poprosił o ciało Jezusa.
Gdy je zdjął, owinął w lniane płótno i złożyl w grobie wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany.  A był to dzień przygotowania i zaczynał sie szabat. Towarzyszyły mu kobiety, które razem z Jezusem przybyły z Galilei. Zobaczyły grób i to, w jaki sposób zostało położone Jego ciało. Po powrocie przygotowały wonności i olejki. Jednak w szabat zachowały odpoczynek, bo takie było przykazanie.             

Ukryzownaie

 

sobota, 31 marca 2007

palma Wielkanocna

Niedziela Palmowa rozpoczyna w Kościele Wielki Tydzień. Jest pamiątką po triumfalnym wjeżdzie Jezusa do Jerozolimy. Witany przez radośnie wiwatujące tłumy, wkrótce potem - osądzony i ukryżowany.
I przede wszystkim - Zmartwychwstały ...  

Poświęcone na mszy palmy zostaną spalone. a popiół z nich - poczeka do Środy Popielcowej w przyszłym roku. No i oczywiście - te nasze palmy są zupełnie inne niż galązki prawdziwych palm. Ale są piękne, małe arcydzieła sztuki ludowej.

piątek, 30 marca 2007

namaszczenie chorych

Przez to święte namaszczenie niech Pan w swoim nieskończonym miłosierdziu wspomoże ciebie łaską Ducha Świętego. Amen. Pan, który odpuszcza ci grzechy, niech cię wybawi i łaskawie podźwignie. Amen".

Sakrament chorych. Udzielany ludziom cięzko chorym lub w podeszłym wieku. Często nazywany "ostatnim namaszczeniem", a więc  sugerujący swą nazwą, że przeznaczony tylko dla umierających. I może dlatego tak często ksiądz nie zdąży przybyć na czas ? A tymczasem jest to sakrament udzielany ludziom żywym, nie zmarłym. Ma pomóc w walce z chorobą i cierpienie.

W swoim życiu dwukrotnie bylam świadkiem śmierci bardzo bliskiej osoby. Pierwsza z tych śmierci była w szpitalu, nastąpiła bez odzyskania przytomności. Wezwany ksiądz przybył juz po stwierdzeniu zgonu, ale jeszcze na łóżku szpitalnym. Udzielił namaszczenia - a przynajmniej tak mi się wydaje. Może w ten sposób chciał pomóc nam psychiczne ?
Za drugim razem, niespełna rok temu, było to w domu. Pogotowie zdążyło już odjechać, czekaliśmy na zakład pogrzebowy. Ja sama byłam w szoku, kompletnie niezdolna do jakiegokolwiek racjonalnego myślenia. Pomysł z wezwaniem księdza nie był więc mój, ale udalo się szybko ściągnąć zaprzyjaźnionego kapłana. Wspominając tamte chwile pamiętam zakłopotanie sympatycznego księdza Krzysztofa, który tłumaczył się, ze nie może już udzielić namaszczenia chorych. Dla nas obecnych w zasadzie było to oczywiste, pomodliliśmy się tylko z nim wspólnie. Wydaje mi się jednak, że odczuwał jakby obawę, że "po znajomości" bedziemy próbowac na nim wymuszać Sakrament Św. ...  

No i wyszła mi tu notka, z której wynika jak bardzo działają jednak stereotypy. Piszą o Sakramencie Chorych - napisałam o śmierci ....  A przeciez nie jest to wcale dosłowne ostatnie namaszczenie, w ostatnim momencie życia. Jeżeli jest taka potrzeba - można ten Sakrament przyjmować wielokrotnie. Nie zdążyłam tego wczesniej sprawdzić, ale chyba konieczny jest tu stan łaski uświecającej ?     

niedziela, 25 marca 2007

Zwiastowanie Pańskie pędzlem El Greco

Dawno temu w małym miasteczku Nazaret w Galilei żyła sobie młoda dziewczyna o imieniu Maryja. Cicha, posłuszna i bardzo pobożna. Niedługo miała wyjść za mąż.
Pewnej nocy pojawił się przed Nią anioł. Wystraszyła się bardzo na sam jego widok. A jeszcze bardziej, gdy usłyszała jakie wieści przynosi: "Oto poczniesz i urodzisz syna, który będzie synem Najwyższego". Z pewnością strach ścisnął Jej serce. Przeciez to niemożliwe - dopiero mam wyjść za mąż, jeszcze jestem niewinna, co ludzie powiedzą, jak zareaguje Józef ? Anioł Ją uspokoił, pewnie pomogła modlitwa i głęboka wiara w Boga - niech się stanie co ma się stać ... 
Ale od tej pory nie było łatwo i spokojnie. Nie wiemy, czy miała kogoś bliskiego, komu mogła opowiedziec to wszystko ? Zwierzyć się  i wypłakac. Może matka lub  serdeczna przyjaciółka ? A moze została sama z swoją wielką tajemnicą ?

Wkrótce ślub i przeprowadzka do nowego domu. Pewnie normalnie byłaby to wielka radość, ale i stres - jak to będzie ? Codzienne ranne mdłości, dziwne apetyty. Mąż szybko zorientował sie w Jej stanie. A prawo dla cudzołożnic było okrutne. Trzeba było Boskiej interwencji, żeby Jej uwierzył. Od tej pory z pewnością było już łatwiej. Nie była sama, mogła porozmawiac z Józefem, poradzić się.   Co zrobić z dociekliwością wścibskich sąsiadek ? Jaki będzie JeJ Syn ? I co Go czeka ? Radość i strach wywołujący w efekcie nieprzespane noce. Może więc warto wyjechać na jakiś czas do krewnych ? Zmienić otoczenie, klimat ? Elżbieta wprawdzie jest duzo starsza od Maryji, ale też spodziewa się dziecka. Będą miały wspólne tematy do omówienia.
Pomysł okazał się chyba dobry. Tylko skąd Elżbieta wiedziała ? Jak Ją przywitała ? "Matka mojego Pana" ...  Czyżby zobaczyła jakiś ukryty blask ? 

Powrót do domu, do Józefa. Jak dobrze być znowu u siebie. Tym bardziej, że coraz ciężej się poruszać. Jak wyglądało to codzIenne życie ? Józef zapracowany w warsztacie, Maryja zajmuje się domem. Pewnie ma tez mały ogródek: trochę warzyw, kwiaty. I czeka - z radością, obawą, stale sie modląc.

Te spokojne dni oczekiwania burzy konieczność nowej podróży. Trwa spis ludności i oboje muszą stawić se w Betlejem. Stan Maryji nie sprzyja takim wyprawom, ale prawo jest prawem. Wyruszają więc w drogę. 
Najgorsze jest to, że już po dotarciu na miejsce - nie ma gdzie się zatrzymać na odpoczynek. Zbliza się noc. Maryja jest zmęczona, głodna, zdenerwowana. I nagle czuje pierwsze bóle. Instynkt jej podpowiada, że to już, zaczęło się . Jóżefowi udaje się znaleźć spokojniejszy kąt w stajence. Fatalne miejsce na poród - zwierzęta, nieprzyjemne zapachy. Ale jest też siano, na którym można spocząć, jest woda. I na szczęście jest Józef - troskliwy, opiekuńczy, nie wpada w panikę. Nawet kątem oka zdołał zauważyć dziwną, olbrzymią gwiazdę na niebie, prosto nad nimi. Ale nie ma czasu, zeby się nad tym zastanawiać. Maryja rodzi... 

Po chwili mały Jezus jest na świecie. Spływające po twarzy Maryji łzy to już tylko łzy szczęscia i matczyenj radości....  
Po latach ludzie powiedzą, że to początek nowej ery w dziejach ludzkości.     

Mamy dziś Uroczystość Zwiastowania Pańskiego.  

Wielbij duszo moja Pana ....   

  

sobota, 24 marca 2007

Ewangelia na niedzielę 25 marca

Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną. Rankiem jednak przybył ponownie do świątyni. A gdy cały lud przyszedł do Niego, usiadł i nauczał ich. Wtedy nauczyciele Pisma i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę przyłapaną na cudzołóstwie. Postawili ją na środku i powiedzieli do Niego: "Nauczycielu, te kobietę dopiero co przylapano na na cudzołóstwie. Mojzesz polecił nam w prawie, aby takie kobiety kamieniować.   A jakie jest Twoje zdanie  ? Mówili to, wystawiając Go na próbę, aby móc Go oskarżyć. Jezus tymczasem pochylił się i pisał palcem na ziemi. A gdy oni nie przestawali sie dopytywać, wstał i rzekł" "Ten z was, który jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem" . I znowu się pochylił i pisał na ziemi. Gdy to usłyszeli, zaczęli po kolei rozchodzić się, poczynając od starszych ludu, tak że w końcu został tylko On i stojąca pośrodku kobieta. Gdy Jezus wstał, zapytał ją: "Kobieto, gdzie oni są ? Nikt Cię nie potępił ?" Ona zaś odparła: "Nikt, Panie". Wtedy jej oświadczyl : "Ja też cię nie potępiam. Idź, lecz odtąd juz nie grzesz". 

To moja ulubiona przypowieść ewangeliczna. Przypomina nam o tym,  że nikt nam nie dał prawa do potępiania innych, chociaż to takie łatwe i przyjemne. Potrafimy pokazywać jakie grzechy mają na sumieniu inni, zapominając o naszych własnych.  Spróbujmy jednak wyobrazić sobie, że obok nas stoi Jezus i pisze na piasku nasze winy. Może to pozwoli na większą empatię wobec słabości innych ? Słowa te warto dedykować szczególnie ludziom bardzo radykalnym w poglądach (szczególnie politykom) .
Ja sama zawsze staram się pamiętać o tym, że w ostatecznym momencie stanę sama wobec Boga. I ocenie podlegać będzie moje  życie i to w wartościach bezwględnych, a nie  w porównaniu z innymi ...

SPOWIEDŹ ŚW.

"Weźmijcie Ducha Świętego!
Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone,
a którym zatrzymacie - są im zatrzymane"

Sakrament Pokuty. Tak ważny w naszym życiu. Pozwala rozpocząć wszystko od początku, zmienić nasze życie na lepsze. Dający nadzieję ....

  • Rachunek sumienia
    czyli bilans tego co złe w naszym życiu.  W niektórych sprawach chętnie znajdujemy usprawiedliwienie dla własnych słabości, ale czy przypadkiem nie okłamujemy samych siebie ? Czy nie "omijamy" pewnych przykazań ?
  • Wyznanie grzechów
    w konfesjonale siedzi kapłan. Słyszy to co mówimy, rozmawia z nami. Ale przecież nasze grzechy wyznajemy Bogu. Bogu, który wie co chcemy i co powinnismy powiedzieć. Szczere wyznanie grzechów to nie szukanie ładnych słów, które zneutralizują wymowę naszych czynów. Po co ?  Tylko pełna całkowita szczerość pozwoli nam naprawdę odczuć moc tego Sakramentu. A i nam samym tez pomoże... Zrzucając z siebie cały balast zła - uwalniamy się od niego. 
    I może głupio to zabrzmi w tym miejscu, ale z punktu widzenia psychologicznego takie oczyszczenie ma też bardzo ożywcze działanie. Możemy wyrzucić z siebie to, o czym najczęściej chcielibyśmy zapomnieć .  
  • Żal za grzechy
    teoretycznie to oczywiste. Ale czy na pewno ? Niektóre z grzechów są bardzo przyjemne, prawda ? I jak tu za nie szczerze żałować ? Może najlepszą metodą będzie zapamiętanie, że właśnie przez ten grzech odepchnęliśmy od siebie Jezusa ? I straciliśmy zbawczą moc łaski uświęcającej ?
  • Postanowienie poprawy
    No właśnie. "Idź i nie grzesz więcej". W tym momencie nawyraźniej odzwierciedla się szczerośc naszego żalu za grzechy. Człowiek jest słaby, wiadomo, że upada, ale czy można odejść od konfesjonału z myślą, ze np. idą święta, pójdę 3 razy do Komunii, a za tydzień znowu .... 

 W sprawch Spowiedzi Św. jestem straszliwie rygorytyczna dla samej siebie. Wszystkie nękające mnie wątpliwości tłumaczę na swoją niekorzyść - traktując to, że moje własne sumienie podpowiada mi, że coś jest nie tak. I rzeczywiście zawsze bardzo poważnie podchodziłam do tego Sakramentu. Nigdy nie potrafiłam pójśc do Spowiedzi "z biegu" - zawsze potrzebuję przygotowania. Ma to swoje i złe i dobre strony. W każdym razie po uzyskaniu rozgrzeszenia - naprawdę czuję wewnętrzną ulgę i radość. 

Pamiętam jak byłam dzieckiem - w moim domu rodzinnym był zwyczaj, że przed pójściem do Spowiedzi - przepraszało się pozostałych. Taki swoiste pojednanie z ludżmi przed pojednaniem z Bogiem. Patrząc na to teraz - wydaje mi się, że był to piękny zwyczaj. Załuję, że nie przeniosłam tego zwyczaju do własnego domu. Moze dlatego, że zwyczaj ten obowiązywał tylko dzieci, dorosłych juz nie ?

Znowu się pewnie powtórzę, ale każdy ksiądz to tez człowiek. Ma też swoje dni lepsze i gorsze. A siedzący w konfesjonale kapłan może mieć duży wpływ na nasze pojednanie z Bogiem. A każdy pewnie trafił w swoim życiu na różne przypadki, prawda ? Ja też. Spotkałam wielu wspaniałych spowiedników, rozmowa z którymi była naprawdę wspaniałą katechezą. Zdarzały mi się tez przypadki typowo szablonowe, w stylu : powiedz grzechy, za pokutę odmów... , stuk-puk, następny proszę. No cóż, formalność została spełniona, ale niedosyt pozostał.
Ale zawsze pozostaje modlitwa, która moze uzupełnić nasze pojednanie z Bogiem....  

    

piątek, 23 marca 2007
Kilka dni temu w hiszpańskiej prasie ukazał się artykuł poświęcony Polsce - "Polska budzi grozę". Autorka opisuje tam Polskę jako kompletny ciemnogród, ale mniejsza o to. Główną tezą artykułu jest polski antysemityzm i to odwieczny. Wprost pisze o tym, że obozy zagłady powstały właśnie w Polsce dlatego, że panujący klimat sprzyjał holokaustowi. A sami Polacy odpowiadają za 2/3 wymordowanych ofiar. Hiszpańskiego nie znam, treść artykułu poznałam dzięki przekazom medialnym i rozważałam napisanie notki na ten temat, ale nie tu,tylko na moim blogu poświęconym polityce. Zdanie zmieniłam wczoraj.
W telewizji TVN24 była świadkiem wywiadu na żywo z autorką artykułu Pilar Rahola. I usłyszałam coś,co mnie kompletnie zszokowało. Hiszpańska dziennikarka wyjaśniając co miała na myśli - sprecyzowała niektóre tezy swojego artykułu. Pomijając pozostałe sprawy - uszczegółowiła odpowiedzialność za wymordowanie Żydów. Chodziło jej nie tyle o Polaków, co o Kościół Katolicki. Litościwie dodała, że nie tylko polski - równiez hiszpański .... Swoim nauczaniem od wielu lat szerzący antysemityzm.
Jakim cudem prowadzący wywiad Piotr Marciniak nie zaniemówił - nie mam pojęcia. Wprawdzie sytuację utrudniało bezpośrednie, tłumaczenie na żywo, ale mimo wszystko .

Polski antysemityzm to temat na zupełnie oddzielną dyskusję i nie o tym chciałabym pisać. Zachowania ludzi podczas wojny były różne i to nie tylko w Polsce. Wśród tych ludzi - zarówno wydających ukrywających się Żydów jak i wśród ratujacych ich przed zagładą z pewnością byli i księża. I co z tego ? Byli pewnie też piekarze czy murarze, o cyklistach nie wspominając . Ale czy da się z tego wyciągnąć tak daleko idące wnioski ? Przyjmując taki tok rozumowania można udowodnić dowolną tezę z dowolnych faktów. Ale co ma to wspólnego z logiką, nie wspominając już o prawdzie ?

Nie wiem co dokładnie chciała udowodnić autorka swoim artykułem. Raczej nie była to obrona narodu żydowskiego. Bardziej już pasuje mi, szczególnie w kontekście wczorajszych wypowiedzi - atak na Kościół Katolicki. Ciekawe, co o artykule myślą Hiszpanie ? Zawsze wydawało mi się, że Hiszpania to kraj katolicki....
Trudno też w sposób merytoryczny polemizować z takim stanowiskiem. Przypomina mi to w pewien sposób burzę nad wyreżyserowaną przez Mela Gibsona "Pasją". Jak można było pokazać, że Żydzi doprowadzili do ukrzyżowania Chrystusa ? To tez było antysemickie, prawda ?
I kto wie, czy za chwilę jakiś wyznający islam dziennikarz nie oskarży Kościoła o szerzenie poglądów sprzecznych z muzułmańskim widzeniem świata ? I będzie miał rację .....

niedziela, 18 marca 2007

Dziś Uroczystość Świętego Józefa. A ponieważ znalazłam materiał w moich starociach - więc będzie na pożółkłych kartkach. Z wyjątkiem zdjęcia - w oryginale jest czarno-biały obraz konajacego Św. Józefa, a prz Jego łożu - Jezus i Matka Boska. Padł mi jednak skaner - więc poszukałam w sieci i na stronie  szczytniak.republika.pl/krzyz.html znalazłam to :

  

Święty Józef 

Z "Przewodnika Katolickiego" z 16 marca 1930 roku

NA UROCZYSTOŚC ŚWIĘTEGO JÓZEFA
19 MARCA

W ramionach Jezusa i Marji 

Gdy wielkopostne biją dzwony,
Gdy Gorzkich żalów nuta płynie,
Posłuchaj głosów z tamtej strony,
O tej, co przyjdzie, myśł godzinie!
Na Józefowe spójrz konanie
 ramionach Boga, Bożej Matki: -
Niech troje tych przy tobie stanie.
Gdy przyjdzie wydac tchu ostatki.

 

ŚWIĘTY JÓZEF
Oblubieniec Najświętszej marji Panny

   Społeczność katolicka szczególną cześć oddaje Józefowi św. Papież Pius IX ogłosił go w roku 1871 głównym patronem Kościoła. Czcimy go również jako patrona rodzin chrześcijańskich i patrona dobrej śmierci. 
   Niektórzy pisarze dowodzą, ze św. Józef już w młodych latach złożył ślub czystośći, tak samo, jak uczyniła to Najświętsza Panna, od dzieciństwa swego poświęciła się na służbe Bożą w świątyni w Jerozolimie. W ten sposób, gdy Marja Panna z woli Boga zawarła związek małżeński ze św. Józefem, według wyrażenia jednego z wielkich pisarzy kościelnych - "dziewictwo jednego połączone zostało z dziewictwem drugiego" i związek ten był jakby związkiem dwojga aniołów.
   Opiekuńczą rolę św.Józefa nad święta Rodziną uwydatnia Ewangelia zaróno podczas ucieczki do Egiptu, jak i podczas pobytu w Nazarecie, gdzie Jóżef św. z pracy rąk utrzymywał Jezusa i Marję.
   Żaden święty nie dostąpił tego zaszczytu i tego szczęścia, które było udziałem św.Józefa.  Codziennie oglądał swojego Boga i odkupiciela, był świadkiem Jego dziecięcych, niewinnych igraszek, był Jego opiekunem i żywicielem, świadkiem pierwszego wystąpienia w świątyni jerozolimskiej, gdzie jako dwunastoletnie pacholę zadziwił Jezus Swą mądrością doktorów uczonych w piśmie. A kiedy liczący okolo siedemdziesiąt i pięc lat świątobliwego życia św. Józef odejśc miał do nieba po nagrodę wieczną, zasnął narękach Marji i Jezusa - na rękach Tego, któremu sam był Piastunem. 

Komentarz taki nieco infantylny, prawda ? Przynajmniej z dzisiejszej perspektywy. Niemniej jednak - św. Józef jest patronem rodzin i dobrej śmierci do dzisiejszych czasów. I stanowi wzór do naśladowana dla wszystkich ojców ...    

 

 

Ewangelia na niedzielę 18 marca

Syn marnotrawny

Przypowieść o zaginionej owcy
Schodzili się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby go słuchać. Faryzeusze jednak i nauczyciele Pisma szemrali: "On przyjmuje grzeszników i jada z nimi". Opowiedział im wtedy tę przypowieść : "Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z  nch, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie szuka tej zaginionej, aż ją znajdzie? A kiedy ją znajdzie, bierze ją z radości ana ramiona. Po powrocie do domu, zwołuje przyjaciół i sąsiadów i mówi im: "Cieszcie się ze mną, bo znalazłęm moją zaginiona owcę" . Mówię wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika. który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Przypowieść o zagubionej drachmie
Albo gdy jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czy nie zapala lampy, nie zamiata domu i nie szuka starannie aż ją znajdzie ? A kiedy ją znajdzie, zwołuje przyjaciólki i sąsiadki i mówi: Cieszcie sie ze mną, bo znalazłam drachmę, która zgubiłam. Mówię wam: Taka sama jest radość wśród aniołó Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca.

Przypowieść o miłosiernym ojcu
Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: "Ojcze, daj mi część majątku, która mi przypada. Wtedy on rozdzielił między nich majątek .   Niedługo potem młodzy syn zabrał wszystko i wyjechał do dalekiego kraju. Tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.  Kiedy wszystko wydał, nastał w tym kraku wielki głód i również i on zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł więc i zatrudnił się u jednego z mieszkańców tego kraju, a on  posłał go na swoje pola, żeby pasl świnie. Pragnął najeść się strąkami, którymi karmiły się świnie,  ale i tego nikt mu nie dawał. Zastanowił sie nad sobą i stwierdził: Tylu najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja ginę tu z głodu. Wstanę i pójdę do mojego ojca i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i względem ciebie. Już nie jestem godny nazywać się twoim synem. Uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników. Wstał więc i poszzedł do swojego ojca. A kiedy jeszcze był daleko, zobaczył go ojciec i ulitował się.  Pobiegł, rzucił mu sie na szyję i ucałował go. Syn mu powiedział: Ojcze zgrzesyłem wobec ciebie. Już nie jestem godny nazywaś się twoim synem. Wtedy ojciec powiedział do swoich sług: Szybko przynieście najlepszą szatę i ubierzcie go. Włóżcie mu pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie tłuste cielę i zabijcie je. Będziemy jeść i bawić  się, bo ten syn mój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić.
Tymczasem jego starszy syn był na polu. Gdy wracał i był już blisko domu, usłyszał muzyke i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał,  co sie wydarzyło.  On mu powiedział : Twój brat wrócił i ojciec zabil tłuste cielę, bo odzyskał go zdrowego.. Wtedy rozgniewał się i nie chciał wejść. Wyszedł więc ojciec i zachęcał go do wejścia . Lecz on powiedział do ojca: Tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twego polecenia, ale ty nigdy nie dałeś mi nawet koźlęcia, abym mógł sie zabawić z przyjaciółmi. A gdy wrócił ten twój syn, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, zabiłeś dla niego tłuste cielę.   On mu odpowiedział: Dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, należy do ciebie. Przecież trzeba sie bawić i radować, bo ten twój brat był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się. 

         Ewangelia wg Św. Łukasza, 15 , 1- 32

Dzisiejsza przypowieść o ojcu miłosiernym wydaje się na perwszy rzut oka bardzo niesprawiedliwe. Odruchowo utożsamiamy się z starszym bratem, który trwając wiernie przy ojcu - nie otrzymuje żadnej nagrody. Uhonorowany zostaje natomiast syn-utracjusz . Niesprawiedliwe, prawda ?
Myślę jednak, że tylko na pierwszy rzut oka. Przy głębszej refleksji wygląda już to nieco inaczej. Przede wszystkim - przypowieść ta znana jest powszechnie jako przypowieśc o synu manotrawnym. A tymczasem - przynajmniej w moim wydaniu Pisma Św. - jest mowa o miłosiernym ojcu. I to powoduje już decydująca różnicę. Pokazuje nam wielką miłość Boga, który zawsze na nas czeka z otwartymi ramionami, gotów nas przyjąć z radością. Nie ma zatrzaśniętych drzwi - zawsze możemy powrócić. Nawet najgorszy zbrodniarz ma tą szansę - Boskie Miłosierdzie nie ma granic. 
I czy ta Ewangelia nie jest piękna ?  Pewnie niewiele jest osób, które mogą o sobie powiedzieć, że nigdy nie zboczyły z drogi, stając się w pewien sposób owym synem marnotrawnym.  Czyż  więc nie niesie to dla nas przesłania nadziei, że nie wszystko jest stracone, nawet - jeśli odeszliśmy daleko i na długo ?
A niezależnie od tego - postawa starszego brata też niekoniecznie jest godna naśladowania. Owszem , trwał zawsze przy ojcu, ale odczytując to bardzo literalnie - czy to wszystko ? Czy wystarczy jeżeli z bojaźni nie bedę zabijać, kraść, chodzić w niedzielę do kościoła ? Czy Jezus nie oczekuje czegoś więcej ? I wcale nie ze strachu przed Bożą karą, ale z miłości do Boga ?
Czy nie powinniśmy też się cieszyć z każdego nawrócoengo grzesznika ?  A może powinniśmy stać się "starszym bratem", który odszukuje brata marnotrawnego, podaje mu rękę i przyprowadza go do domu ojca ? ... Jakaż to by byla radość !

| < Czerwiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS