Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?
środa, 15 sierpnia 2007

Z "Przewodnika Katolickiego" 10 sierpnia 1930 roku

Na Wniebowzięcie Najśw. Marji Panny 

   Nie wiemy gdzie i kiedy umarła, nie znamy też roku Jej śmierci; jedni twierdzą, że w 66, inni, że w 73 roku życia; jedni Jeruzalem wskazują jako miejsce skonu, inni Panagia Kapuli w pobliżu Efezu.
   Nie mamy też opisu Jej śmierci, pozostały tylko legendy, które sa dowodem prastarej tradycji Kościoła.
   "Już ewangelja była rozgłoszona w przeróżnych stronach świata, nagle tajemniczy powiew wionał po duszach apostołów, dreszcz przeszedł po nich i z rozmaitych krain ida do domu Janowego, gdzie dogasała Marja. Ustawila kadzielnice w pośrodku komnaty i z wonią kadzidła wznosiła się wonniejsza jeszcze modlitwa Jej. Anioł zleciał z nieba i podał Jej palmę. Wyciągnęła ręce dziewicze i błogosłąwiła sierotom Chrystusowym. Jan podał Jej Komunie św. i nastała cisza; nie widzieli, ale czuli, że przyszedł Pan i zabrał do Siebei Jej duszę. kiedy wschodznim zwyczajem niewiasty chciały myć ciało Najświętszej, tajemnicza objęła je światłość i dojrzeć Jjej nie mogły."
Tak snuje legenda, oparta na wierze wszystkich wieków chrześcijaństwa. Umarła, ale cialo Jej nie mogło podlegac skażeniu śmierci, czekać do dnia ostatecznego sądu. Wkrótce po pogrzebie połączyła się dusza z Jjej cialem i jest Wniebowziętą.
   Umarła, chociaż nie musiała umierać. Śmierć jest następstwem grzechu, a Ona była Niepokalaną. Była do tego Matką Bożą, a godność Jej nadprzyrodzona dawała prawo nieśmiertelności.
   Umarła, bo była Matką Chrystusa i we wszystkim chciala być podobna do Niego.
   Nie umierała z żadnej choroby. Boleści dosyć przy Męce Chrystusowej wycierpiała.
   "Umarła na miłość i z miłości. Śmierć jawiła sie przed Nią w postaci anioła, rozwiązującego Ją z kajdan miłości. Śmierć Jej - to ofiarny pożar, który wszczął sie już w Niepokalanem Poczęciu, rozpłomienił w tajemnicy Wcielenia, rozszalał pod krzyżem, aż ustał w cichym snie miłości, prawdziwie 'in osculo Domini' - w uścisku Pana" (Scheeben)
   Nie mogła czekać powszechnego zmartwychwstania, ale w najkrótszym czasie powstała z martwych.

Najlepszym komentarzem będzie dziś artykuł w Moich Pisankach. Jan Turnau napisał to lepiej niż zrobiłabym to ja.    

poniedziałek, 13 sierpnia 2007

świt

Nim świt obudzi noc dotykiem ciepłych mgieł,
nim dzień ożywi świat, Panie przyjdź.
Wołam przyjdź, uciesz mój wzrok spokojem jasnych barw,
nim mnie zachwyci kwiat - Ty przyjdź.

Choć chcę wciąż dalej iść, niewiele mogę sam,
więc znów podnoszę wzrok: Panie przyjdź
i ogrzej ma oblaną lękiem twarz,
nim znów postawię krok - Ty przyjdź.

I tak poprowadź mnie przez piętra trudnych lat,
bądź w dzień radością dnia - w nocy snem.
Pomóż mi, o Panie mój, rysowac życia kształt,
bym mógł wciąż naprzód iść, bym trwał.

 

niedziela, 12 sierpnia 2007

 modlitwa wieczorna

 

Cichy zapada zmrok, ciemna nadchodzi noc,
Cichy zapada zmrok, ciemna nadchodzi noc.,
Zostań, zostań wśród nas, bo już ciemno i mgła,
Zostań, zostań wśród nas, tak jak byłeś za dnia.

Panie, nim w twardy sen wpadnę, tak proszę Cię,
Panie, nim w twardy sen wpadnę, tak proszę Cię.
Jutro znowu jak dziś jasny obudź nam dzień,
noc niech zniknie i cień, niech przy Tobie trwa myśl.

W cichym mroku i mgle, Panie mój wołam Cię,
W cichym mroku i mgle, Panie mój wołam Cię.
Racz wysłuchac i strzec moich nocy i dni,
racz wysłuchać i strzec wiecznych powrotów mych.

 

sobota, 11 sierpnia 2007

Ewangelia na niedzielę 12 sierpnia

Czuwający słudzy
Niech wasze biodra będa przepasane, a lampy zapalone. Wy zaś bądźcie podobni do ludzi oczekujących swego pana, który ma wrócic z wesela, aby zaraz mu otworzyć, gdy przyjdzie i zapuka. Szczęśliwi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy przyjdzie,. Zapewniam was: przepasze się, posadzi ich przy stole i, obchodząc, będzie im usługiwał. Szczęśliwi, jeśli przyjdzie o drugiej czy o trzeciej straży i tak ich zastanie. Zważcie na to, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjdzie złodziej, nie pozwoliłby mu włamać się do swego domu. I wy też bądźcie gotowi, bo w chwili kiedy się nie spodziewacie, Syn Człowieczy przyjdzie.

Ewangelia wg Św.Łukasza, 12, 35-40

A więc czuwajmy w oczekiwaniu na ..  No własnie, na co ? Na koniec świata ? Na śmierć ? Właściwie to nie bardzo wiadomo. Myslę, że najprościej można to ująć słowami:  na nasze spotkanie z Panem Bogiem. Ale jak to zrobić ? N czym konkretnie to nasze czuwanie ma polegać ? Chyba tylko na tym, żeby życia nie odkładac na potem, gdyż nie mamy pewności - czy to "potem" będzie. Śmierć tak często przychodzi nagle, niespodziewanie i nie pozwala sie na nią przygotować, chociażby w formie pójścia do spowiedzi. Sprawy ziemskie też zawsze pozostawimy na etapie niedokończenia. I tak juz musi być. 
Żyjmy więc najlepiej jak potrafimy. I nie bójmy się spotkania z Bogiem - to i tak nieuchronne, bez względu na to,  czy będziemy przygotowani. I ciesząc się z każdego kolejnego dnia - czuwajmy dalej.

lampka oliwna

piątek, 10 sierpnia 2007

 nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

Obrazek ze strony: http://www.mikolaj-bydgoszcz.home.pl/

Taki zwykły, codzienny grzech, prawda ? Co nam szkodzi coś więcej czy lepiej zjeść ? Miałam kolegę, który keidyś często powtarzał "lepiej się pochorować niż ma się zmarnować" .
Problem tkwi jednak właśnie w umiejetności zachowania umiaru. Lepiej jednak niech się zmarnuje niż mielibyśmy się przejeść. Również ze względów zdrowotnych, ale nie tylko. Jeżeli nie potrafimy panować nad własnym obżarstwem - to nad czym panujemy ? Pamiętam jak moja Babcia powtarzała: śniadanie zjedz sam, z obiadem podziel się przyjacielem, kolację oddaj wrogowi. To w jakiś sposób wyznacza potrzeby naszego organizmu, prawda ?  I nigdy nie róbmy zakupów będąc głodnym. Od razu ma się ochotę na o wiele więcej niż potrzebujemy czy możemy zjeść. I w rezultacie kupujemy dużo więcej niż powinniśmy. Ile z tego się zmarnuje ? A wyrzucając jedzenie czasem warto się zastanowić jak wielu ludzi na świecie głoduje. Wiem, brzmi to banalnie, ale to fakt. Dlatego tez nigdy nie wyrzucam chleba na śmietnik. Z chlebem jestpodobnie jak z rzeczami poświęconymi - można je spalić, ale nie wyrzucać na śmietnik. Tak zostałam wychowana. Tym bardziej, ze z domu rodzinnego wyniosłam jeszcze jeden zwyczaj: przed ukrojeniem pierwszej kromki z nowego bochenka - najpierw robię na nim znak  krzyża....
Jak to mawiał poeta ?

"(...) do kraju tego,
gdzie kruszynę chleba podnoszą z ziemi
przez uszanowanie dla darów nieba,
tęskno mi, Panie (...)

Zastanawiając się nad grzechem nieumiarkowania w jedzeniu i piciu nie sposób nie wspomnieć o pijaństwie. A pełno go wokół. Żałosne jego skutki odczuwa wiele osób. Są powodem wielu łez, nieszczęść i utaconych możliwości. Dlaczego więc jesteśmy tak wyrozumiali ? Tak łatwo usprawiedliwiamy pijaków ? Przecież to okolicznośc obciązająca , a nie usprawiedliwiająca.
Ciekawe też jak to wygląda statystycznie - czy spowiadamy się z nadużycia alkoholu ? Czy może ewntualne poczucie winy mija wraz z kacem ?

Zastanawia mnie też jeden problem: kiedy kończy się obżarstwo a zaczyna bulimia ? Czy częste nadużywanie alkoholu to jeszcze tylko pijaństwo czy już alkoholizm ? Reasumując - czy będąc chorymi na te przypadłości - jednocześnie grzeszymy ? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Myślę jednak, że tym bardziej lepiej nie testować tej granicy na sobie i lepiej uważać przez cały czas. I dobrze od czasu do czasu pościć. Przegłodziwszy się nieco - szybciej docenimy smak zwykłej kromki chleba ... 

  

poniedziałek, 06 sierpnia 2007

 klasztor Betanek

Zgodnie z wyrokami sądowymi - do 4 września byłe Betanki muszą opuścić klasztor w Kazimierzu Dolnym.  Pozostał więc niecały miesiąc. A sytuacja nadal jest patowa, brak kontaktu i chęci jakiegokolwiek porozumienia pogłębiają tylko problem. Powoli trwają przygotowania do usunięcia ich stamtąd siłą - komornik asyście policji. A akcja z pewnością będzie trudna - jak wejść tam delikatnie a jednocześnie skutecznie ? Co zrobić, aby nie doszło do tragedii ?

I co dalej ? Jedyną optymistyczną wieścią jest reakcja Abpa Życińskiego. Swoją drogą - coraz bardziej Go podziwiam i cenię, zarówno jako człowieka jak i jako hierarchę Kościoła.  W ostatnim swoim liście skierowanym do wiernych w diecezji zaapelował o zgłaszanie się chętnych rodzin, gdzie pojedyńcze siostry mogłyby zamieszkać. Stara się o znalezienie im pracy.
Pocieszające jest to, że Kościół nie odciął się od nich i chce je otoczyć opieka i pomocą. Nie wiem w jakim stanie psychicznym są te kobiety, ale z pewnościa potrzebują pomocy. Również tej duchowej. Owszem, zbuntowały się, ale nie wiadomo na ile świadoma była to decyzja, jakim naciskom i indoktrynacji podlegały. Może jest szansa, aby wróciły na łono Kościoła ? Wiary z pewnością im nie brakuje, tylko zboczyły z właściwej drogi.  

A jak ochronić je przed czekającymi na ten dzień reporterami ? Czy miejsca z dobrym widokiem na klasztor są już zajęte ? I jak wielu z nich będzie uparcie dążyć ich śladem, próbując dowiedzieć się szczegółów z tego co dzieje się za murami klasztoru ? Szczególnie, ze często wspomina się o molestowaniu seksualnym przez byłego franciszkanina, rónież zamkniętego w kazimierskiej Betanii ? I jak je uchronić przed tym ?
Ja nie mam pomysłu ...

Ewangelia na dziś:

Gdy upłynęło około ośmiu dni od tych nauk, wziął ze sobą Piotra, Jana i Jakuba  i wyszedł na górę, aby sie modlić.Podczas modlitwy zmienił sie wygląd Jego twarzy, a Jego ubranie stało sie lśniąco białe. Rozmawiało z Nim dwóch mężczyzn. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się w chwale i mówili o Jego odejściu, kte miało się wypełnić w Jeruzalem. Tymczasem Piotra i jego towarzyszy zmógł sen. Gdy się obudzili, zobaczyli Jego chwałę o obydwu mężczyzn stojących przy Nim . Gdy tamci odchodzili od Niego, Piotr nie wiedząc, co mówi odezwał sie do Jezusa: "Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, drugi dla Mojżesza, a trzeci dla Eliasza". Gdy jeszcze to mówił, pojawił sie obłok i osłonił ich. Kiedy wchodzili w oblok, ogarnął ich lęk. A z obłoku rozległ sie głos: "On jest moim Synem wybranym, Jego słuchajcie". po tym, jak odezwał się ten głos, Jezus został sam. Oni zas zachowali milczenie i w tamtych czasach nikomu nic nie mówili o tym, co widzieli.

Ewangelia wg Św. Łukasza

Przemienienie Pańskie

Dziś obchodzimy Święto Przemienienia Pańskiego. Udział we mszy nie jest jednak dziś obowiązkiem, chociaż jest wskazany. Warto chyba jednak poświęcić chwilę na przemyślenie wydarzenia, którego pamiątkę dziś obchodzimy. Apostołowie z pewnością musieli być bardzo wystraszeni. Wprawdzie czuli, że Jezus nie do końca jest taki jak oni sami, że czymś się wyróżnia, ale mimo wszystko - co innego przeczuwać, a co innego - usłyszeć głos z nieba to potwierdzający. W dzisiejszych czasach pewnie zaczęlibyśmy od razu rozglądać się nad lokalizacją głośników, ale w tamtych czasach ?
Zachowali milczenie. Dlaczego ? Czy nie rozpierała ich chęć podzielenia się z innymi wielka nowiną - to Syn Boży, Jego słuchajmy ? A moze wystraszyli się aż tak bardzo, że nie potrafili o tym rozmawiać ?  Również miedzy sobą ? Może nie zrozumieli zapowiedzi Męki Pańskiej ? I to ich przeraziło ? 
W każdym razie - od tego dnia - nic już nie było takie jak przedtem ....  

 

niedziela, 05 sierpnia 2007

Tańczyli na moście,
Tańczyli noc całą.
Zbiry, katy, wyrzutki,
Wisielce, prostytutki,
Syfilitycy, nożownicy,
Łotry, złodzieje, chlacze wódki.

Tańczyli na moście,
Tańczyli do rana.
Żebracy, ladacznice,
Wariaci, chytre szpicle,
Tańczyły tan ulice,
Latarnie, szubienice,
Hycle.

Tańczyli na moście
Dostojni goście:
Psubraty!
Starcy rozpustni, stręczyciele,
Wstydliwi samogwałciciele.
Wzięli za ręce,
Przytupywali,
Grały harmonie, harmoniki,
Do świtu grali,
Tańczyli tan swój dziki:
Dalej ! Dalej !
Żarli, pili, tańczyli.

A był jeden obcy,
Był jeden nieznany,
Patrzyli nań spode łba,
Ramionami wzruszali,
Spluwali.

Wzięli go na stronę:
Mówili, mówili, pytali,
Milczał.
Podszedł Rudy, czerwony:
- Coś za jeden ?
Milczał.
Podszedł drugi, bez nosa,
Krościasty:
- Coś za jeden ?
Milczał.
Podszedł pijus, wycedził:
- Coś za jeden ?
Milczał.

Podeszła Magdalena:
Pznała, powiedziała ...
Płakał...

Ucichło. Coś szeptali.
Na ziemię padli. Płakali.

Julian Tuwim : "Chrystus miasta"

 

Ten wiersz przyszedł mi na myśl, gdy zobaczyłam w mediach arcybiskupa Życińskiego na tegorocznym Przystanku Woodstock. 
Oczywiście nie chodzi mi o porównywanie uczestników z kimkolwiek z wymienionych przez poetę person, ale o prawdziwą zasadę ewangelizacji.  Dla Abpa Życińskiego z pewnością łątwiej i przyjemniej byłoby spotkać się z  młodzieżą na oazie, ale tak naprawdę - kto bardziej potrzebuje spotkania z wysłannikiem Kościoła ? Przeciez zgromadzona na Przystanku Woodstock młodzież - często kontrowersyjnie ubrana, uczesana czy głośno się zachowująca wcale nie musi byc zła, prawda ? Dlaczego i jakim prawem ją potępiamy ? Nawet jeśli są tam jednostki, które nie mają wcale krzyształowych charakterów. Czy to oznacza, że nie szukają sensu życia ? Także zadając trudne pytania ?  
Cieszę się, że Abp Życiński podjąl to wyzwanie i spotkał się z młodzieżą. I odpowiadał na pytanie, nie uciekał przed trudnymi. I sądząc z relacji z tego spotkania - wyszedł z tej próby zwycięsko.
Są ludzie naprawdę zasługujący na szacunek - metropolita lubelski na pewno do nich należy.  

A że młodzi ludzie poszukują i chcą znaleźć - widać najlepiej na "przystanku na przystanku" - widać jedno z drugim może pięnie się uzupełniać:
Przystanek Jezus

 

sobota, 04 sierpnia 2007

Ewangelia na niedzielę 5 sierpnia

Niebezpieczeństwo bogactw
Ktos z tłumu odezwał się do Niego: "Nauczycielu, powiedz moejmu bratu, aby podzielił się ze mną spadkiem". Lecz On mu odpowiedział: "Człowieku,  któż mnie ustanowił sędzia lub rozjemcą nad wami ? ". Powiedział tez do nich: "Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo życie nei polega na gromadzeniu bogactwa anie nie zależy od tego, co się posiada"". I opowiedział im przypowieść: "Pewnemu bogatemu człowiekowi obficie obrodziła ziemia. Zastanawiał się: 'Co mam zrobić, skoro nie mam już gdzie gromadzić plonów ?'.  W końcu postanowił: 'Zrobię tak: zburzę moje spichlerze i zbuduję większe. Tam wszystko zgromadzę: zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie dobra, starcza ci na długie lata; odpoczywaj, jedz, pij i baw się !'. Tymczasem Bóg powiedział do neigo: 'Głupcze, tej nocy zycie ci bedzie odebrane. Komu więc przypadnie to, co przygotowałeś ? '. Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem".

Ewangelia wg Św.Łukasza 12, 13-21

Czy bogacenie się jest grzechem ? Nie sądzę, ale też nie o to chodzi w tej przypowieści. Problemem, na który zwraca Jezus uwagę jest to jakie priorytety i bogactwa są istotne dla nas w życiu. Coż z tego, że uda mi się zgromadzić dobra materialne w życiu doczesnym jeżeli przed Bogiem stanę z pustymi rękoma ? A konta bankowego i super wyposażonego mieszkania z sobą nie zabiorę. I nawet jeżeli na cmentarzu będę mieć wspaniały bogaty nagrobek - cóż mi z tego przyjdzie ?
Jest takie polskie przysłowie "indyk myslał o niedzieli, a w sobotę mu łeb ucięli" - czyz nie pasuje do tej przypowieści ? I jednocześnie stanowi przestrogę dla nas wszystkich - nie wiedząc kiedy będzie nam odebrane życie - nie mozemy odkładać zbierania dobra na później. Nie da się żyć w ten sposób, że najpierw się wyszumię, użyję życia, a potem, na starość czy w ciężkiej chorobie - nawrócę się. Tego "potem" może nie być. O tym jakie bogactwo zgromadzimy więc na chwilę naszego spotkania z Bogiem - warto więc zadbać już teraz. Tak samo jak dziś pracując - zbieramy sobie pieniądze na przyszłą emeryturę. I jak inwestyjemy nasz czas, miłość i poświęcenie w nasze dzieci, które być może kiedyś, gdy to my będziemy potrzebować opieki - odwdzieczą się nam.       

piątek, 03 sierpnia 2007

Ciągle w wakacyjnym nastroju - ale bardzo poważnie i o ważnej sprawie: o honorowym krwiodawstwie. Wiem, że sporo juz na ten temat napisano, ale jest to ciągle aktualne i na czasie. Szczególnie teraz - gdy tak czesto dochodzi do wypadków drogowych, a sezon urlopowy nie sprzyja wysokiej frekwencji w punktach krwiodawstwa.
Brzmi to banalnie, ale może właśnie w ten sposób uratujemy komuś życie ?  

dar krwi

A w życiu wszystko do człowieka wraca. Jeżeli my dziś pomożemu komuś - może jutro sami otrzymamy pomoc ?

Wszystko o krewniakach -  http://www.krewniacy.pl/

 

| < Sierpień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS