Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?
środa, 26 sierpnia 2015

Czarna Madonna

Maryjo, Królowo Polski,
Jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam!

Dziś uroczystość Matki Boskiej Częstochowskiej. Nie jest to święto obowiązkowe, choć silnie wpisuje się w nasz polski katolicyzm. Obraz Czarnej Madonny tak bliski sercu, taki widoczny symbol polskości. Jasna Góra ma w sobie jakiś taki klimat podniosłości i świętości - jedyny w swoim rodzaju. Modlitwa przed Jasnogórskim Obrazem nabiera szczególnego wydźwięku - przynajmniej ja tak to odebrałam.
Święto to obchodzimy w całej Polsce od roku 1956 - właśnie 26 sierpnia.


niedziela, 23 sierpnia 2015

Ewangelia na niedzielę 23 sierpnia 2015

Jezus i uczniowie

Jezus chlebem dającym życie
Jezus powiedział: "Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.
Doniosłość nauczania Jezusa
Wielu z grona Jego uczniów, którzy to usłyszeli, twierdziło: "Ta nauka jest trudna do przyjęcia. Któż może tego słuchać?". Jezus świadom, że Jego uczniowie oburzają się na to, co mówił, zwrócił się do nich: "Tak was to gorszy? A co będzie, gdy zobaczycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był poprzednio? To Duch daje życie - ciało nie przydaje się na nic. Słowa, które wam powiedziałem, są właśnie Duchem i życiem. Wśród was są jednak tacy, którzy nie wierzą". Jezus bowiem od początku wiedział o tych, którzy nie wierzyli, oraz o tym, który miał Go zdradzić. I dodał: "Dlatego właśnie powiedziałem wam: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli Ojciec mu tego nie da". Odtąd wielu jego uczniów wycofało się i już więcej z Nim nie chodzili. Jezus zapytał Dwunastu: "Czy i wy chcecie odejść?". Na to odparł Szymon Piotr: "Panie, do kogo mielibyśmy pójść? Przecież Ty masz słowa wiecznego. A my uwierzyliśmy i przekonaliśmy się, że Ty jesteś Świętym Boga".

Ewangelia wg Św. Jana, 6, 54,60-69

Nauka Jezusa nie jest łatwa, ani do zrozumienia ani do stosowania w życiu. Tak było 2000 lat temu, tak jest i teraz. Słabsi duchem, bojąc się trudności, poddają się i odchodzą. Wytrwałość jest trudną sztuką.
W dzisiejszej perykopie Jezus mówi: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli Ojciec mu tego nie da.  Czy to właśnie łaska wiary? Nie każdemu dawana przez Boga? Wątpliwości zdarzają się pewnie każdemu, istotne jest chyba to jak sobie z nimi radzimy. Jeżeli tylko po trochu sobie "odpuszczamy" - to życie staje się chyba nieco jałowe. Moim zdaniem konsekwencja jest tu podstawą: jeżeli wierzę, to idę z Jezusem, jeżeli nie wierzę - to udawanie w formie "raz na jakiś czas pójdę na mszę" nie przyniesie żadnego pozytywnego efektu.
Czy życie bez Boga jest łatwiejsze? Mniej wymagań, dylematów moralnych, ograniczeń. Liczy się to, co tu i teraz - hulaj dusza, piekła nie ma. Czy daje to szczęście? Przez krótką chwilę - pewnie tak, ale na dłuższą metę - już niekoniecznie. Człowiek potrzebuje sensu i wyższego celu dla własnego życia. W wartościach "ziemskich" trudno go znaleźć - są zbyt przemijające. I najczęściej ograniczają się do potrzeb ciała, a nie ducha.
Nie oznacza to jednak wcale, że ludzie niewierzący nie chcą czy nie mogą poświęcać się dla innych, czynić dobra czy postępować etycznie. Wiele jest takich przykładów. Może im jest jeszcze trudniej? Ich misja kończy się wraz ze śmiercią, ale efekty życia często trwają jeszcze długo potem. I na pewno nie są niemiłe Bogu.
W odróżnieniu od tych, którzy dużo o Bogu mówią, ale tylko na mówieniu się kończy...


niedziela, 16 sierpnia 2015

Ewangelia na niedzielę 16 sierpnia 2015

chleb żywy

Jezus chlebem dającym życie
"Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Ktokolwiek będzie spożywał ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata". Wtedy Żydzi zaczęli sprzeczać się miedzy sobą, pytając: "Jak On może dać nam swoje ciało do jedzenia?" Jezus więc oświadczył: "Uroczyście zapewniam was: Jeżeli nie będziecie spożywali ciała Syna Człowieczego i pili Jego krwi, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a Ja wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Bo moje ciało naprawdę jest pokarmem, a moja krew naprawdę jest napojem. Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, pozostaje we Mnie, a Ja w nim. Podobnie jak Mnie posłał Ojciec, który żyje i jak Ja żyję dzięki Ojcu, tak również ten, kto Mnie spożywa, będzie żył dzięki Mnie. To jest właśnie chleb, który zstąpił z nieba; inny od tego, jaki jedli przodkowie i pomarli. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki".

Ewangelia wg Św. Jana, 6, 51-58

Dzisiejsza perykopa to podkreślenie jak ważna jest Eucharystia w naszym życiu. Jezus mówi o tym wprost, że jest to warunek konieczny do tego, aby "żyć na wieki".  Nic więc dziwnego, że ostatnio tak burzliwa jest dyskusja na temat dostępu do Komunii Św. osób żyjących w związkach niesakramentalnych. Rozwodnicy są i chcą być w Kościele, nie możemy i nie powinniśmy ich wypychać. Nie wiem jak można ten problem rozwiązać - w tym przypadku mam jednak raczej podejście konserwatywne, pamiętając słowa "co Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozłącza". Poza tym jednak warunkiem odpuszczenia grzechów w Sakramencie Pokuty jest postanowienie poprawy, co w tym przypadku mogłoby oznaczać porzucenie tej nowej rodziny? Wyjściem niejako zastępczym jest tzw."białe małżeństwo", ale jakoś mam opory do sprowadzania człowieka tylko do tego, z kim i w jaki sposób uprawia seks - nie to powinno być decydujące.
Jakoś mało mnie też przekonują coraz modniejsze ostatnio "rozwody kościelne" czyli unieważnienie małżeństwa. Wydaje mi się to coraz bardziej nadużywane i sprowadza się do uzyskania papierka, że można zawrzeć nowy związek sakramentalny. A co z Bogiem, który widzi i słyszy wszystko i żadne sztuczki prawne nie mają tu znaczenia?

Problem jest i z pewnością warto dyskutować. Na pewno jednak miejsce w Kościele jest dla każdego, tym bardziej, że każdy z nas jest grzesznikiem, a w Dekalogu nie ma mniej lub bardziej ważnych grzechów. Grzech jest grzechem.

 


sobota, 15 sierpnia 2015

Magnificat

Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim.
Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy.
Oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą
wszystkie pokolenia.
Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny,
święte jest imię Jego.
A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie
nad tymi, którzy się Go boją.
Okazał moc swego ramienia,
rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich.
Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych.
Głodnych nasycił dobrami, a bogatych z niczym odprawił.
Ujął się za swoim sługą, Izraelem,
pomny na swe miłosierdzie.
Jak obiecał naszym ojcom,
Abrahamowi i jego potomstwu na wieki.

 



niedziela, 09 sierpnia 2015

Ewangelia na niedzielę 9 sierpnia 2015

Jezus chlebem żywym

Jezus chlebem dającym życie
Żydzi jednak oburzali się na Niego, że powiedział: "Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba". I pytali: "Czy to nie jest Jezus, syn Józefa? Czyż nie znamy Jego ojca i matki? Jakim więc prawem mówi teraz: 'Zstąpiłem z nieba?' ". Wtedy Jezus im odparł: "Przestańcie się oburzać między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli go nie przyciągnie mój Ojciec, który Mnie posłał, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Przecież Prorocy zapisali: Wszyscy staną się uczniami Bożymi. Każdy, kto posłuchał Ojca i przyjął Jego naukę, przychodzi do Mnie. I nie dlatego, ze zobaczył Ojca. Ojca bowiem zobaczył tylko Ten, kto pochodzi od Boga. Uroczyście zapewniam was: Ten, kto wierzy ma życie wieczne. Ja jestem chlebem życia. Wasi przodkowie jedli na pustyni mannę, ale pomarli. To jest natomiast chleb, który zstępuje z nieba, aby każdy kto go spożyje nie zaznał śmierci. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Ktokolwiek będzie spożywał ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który ja dam, jest moje ciało za życie świata".

Ewangelia wg Św. Jana, 6, 41-51

Czy Eucharystia jest konieczna do życia? Ciało potrzebuje pokarmu, to sprawa oczywista, ale nasza dusza także nie może "głodować". Sakramenty nas wzmacniają, życie w pewien sposób nabiera zupełnie innego sensu. Tak wzmocnieni, jesteśmy też wewnętrzne spokojniejsi i radośniejsi.
Nasza codzienna bieganina, troska o to co potrzebne do życia na każdy dzień nie powinna nam więc przesłaniać tego, co najważniejsze. Są wakacje, wyjeżdżamy, odpoczywamy. Łatwo zapomnieć o Bogu. Tyko czy takie wakacje dadzą nam prawdziwą satysfakcję i radość? A może wrócimy do domu z kacem moralnym?

 


piątek, 07 sierpnia 2015

in vitro

Ostatnie tygodnie, mimo wakacji i wysokich upałów, to burzliwe spory światopoglądowe na temat metody in vitro. Ustawa została uchwalona, choć emocje wcale nie opadły i z pewnością wrócą też po wyborach parlamentarnych.
Jak na in vitro powinien spojrzeć katolik? Nie jest to problem łatwy i prosty i budzi wiele wątpliwości. Sama kilkakrotnie o tym pisałam na blogu:

In vitro

Cieszę się, że nie musiałam stawać przed takim dylematem, tym bardziej, że głos Kościoła w tej sprawie wcale wcale nie jest jednoznaczny. W przypadku aborcji sprawa jest jasna: skutkuje to ekskomuniką. A in vitro? Ze strony różnych duchownych słyszymy wiele wypowiedzi, często kuriozalnych i stygmatyzujących. Nie kojarzę jednak, abym usłyszała w sposób prosty i jednoznaczny, czy jest to grzech ciężki, a jeśli tak tak - to czyje sumienie obciąża? Rodziców? Lekarzy? A może in vitro skutkuje także ekskomuniką?

Kilka dni temu opublikowany został dokument KEP:

Oświadczenie w sprawie konsekwencji na płaszczyźnie sakramentalnej, wynikających z głosowania i podpisania ustawy dotyczącej procedury in vitro.

Na dobrą sprawę można to odczytać, że ekskomunika dotyczy tylko tych, którzy głosowali za przyjęciem ustawy przez parlament. Ci, którzy głosowali przeciwko czyli za pozostawieniem obecnego stanu całkowitego braku regulacji prawnych w sprawie in vitro - nie są obciążeni? Czy na pewno przed wejściem w życie tej ustawy było lepiej? Mam bardzo poważne wątpliwości.
Najbardziej mnie jednak niepokoi kwestia przyjmowania Komunii Św. Zawsze do tej pory wydawało mi się, że warunkiem przystąpienia do Komunii jest stan łaski uświęcającej. Biorąc pod uwagę, że rozgrzeszenia udziela Bóg w Sakramencie Pokuty - nie bardzo rozumiem tego wymogu publicznego ogłoszenia swojego stanowiska. Czy w przypadku parlamentarzystów tajemnica spowiedzi nie obowiązuje? Rozgrzeszenie jest możliwe po ogłoszeniu w mediach? Ja tego nie rozumiem i chętnie usłyszałabym oficjalny komunikat Kościoła wyjaśniający moje wątpliwości.


 

niedziela, 02 sierpnia 2015

Ewangelia na niedzielę 2 sierpnia 2015

Chleb życia

Jezus chlebem dającym życie
Gdy więc ludzie zauważyli, że nie ma tam Jezusa ani Jego uczniów, wsiedli do łodzi i popłynęli do Kafarnaum w poszukiwaniu Jezusa. A gdy Go odnaleźli na przeciwległym, zapytali: "Rabbi, kiedy tu przybyłeś?". Jezus im odpowiedział: "Uroczyście zapewniam was. Szukacie Mnie nie dlatego, że zobaczyliście znaki, lecz dlatego, że najedliście się chlebem do syta. Zabiegajcie nie o taki pokarm, który ulega zniszczeniu, lecz o ten, który przetrwa na życie wieczne, a który da wam Syn Człowieczy. Na Nim bowiem Bóg Ojciec wycisnął swoją pieczęć". Zapytali Go więc: "Co mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?". Wtedy Jezus oświadczył im: "Na tym właśnie polega dzieło Boże, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał". Oni jednak zapytali: "Jaki znak uczynisz, abyśmy go zobaczyli i mogli Ci uwierzyć? Czego dokonasz? Nasi przodkowie karmili się na pustyni manną, jak napisano: Dał im do spożycia chleb z nieba". Jezus im odrzekł: "Uroczyście zapewniam was: To nie Mojżesz dał wam chleb z nieba. Prawdziwy chleb z nieba daje wam mój Ojciec. Bożym chlebem jest Ten, kto zstępuje z nieba i daje światu życie". Poprosili Go więc: "Panie, dawaj nam stale tego chleba". Jezus oznajmił im wówczas: "To Ja jestem chlebem życia. Dlatego ten, kto przychodzi do Mnie, nie będzie już głodny. I ten, kto we Mnie wierzy, nie będzie już nigdy odczuwał pragnienia". .

Ewangelia wg Św. Jana, 6, 24-35

Który chleb jest ważniejszy? Ten, który zapełnia nam żołądek, czy ten, który karmi naszą duszę? Odpowiedź jest oczywista, ale jak żyć głodując?
Czytałam kiedyś taką historyjkę o życiu Matki Teresy. W stołówce, którą prowadziła skończyły się zapasy jedzenia. Ludzie głodni, a nie było niczego, czym można by ich nakarmić. Sytuacja była naprawdę beznadziejna. Matka Teresa udała się do kaplicy, uklękła i powiedziała: "Jezu, to Twoi biedni, nie moi. Nakarm ich!". Chwilę potem pod stołówkę podjechał wypełniony chlebem samochód od jednego z darczyńców.... Może to cud, może przypadek, ale efekt był - głodni zostali nakarmieni.
Jakie przesłanie niesie to dla nas? Czy wystarczy bezgranicznie zawierzyć Bogu, a On nas nakarmi? Wiara z pewnością jest podstawą, ale raczej nie oznacza to bezmyślnego siedzenia i czekania, aż Bóg nas nakarmi? Bóg raczej nie chce uczyć nas lenistwa - może stworzyć nam możliwości, ale nie zrobi wszystkiego za nas. I pamiętajmy o tym, że gdy potrzebujemy pomocy - nie zjawi się Anioł dokonujący cudu. Bożymi posłańcami są najczęściej inni ludzie, którzy chcą i mogą nam pomóc - to właśnie ten cud, znak dany nam od Boga. Trzeba go tylko umieć odczytać.
Nie warto jednak czekać na cud w stylu "Panie Boże, jeżeli istniejesz, to spraw, żeby ....", albo wierzymy, albo nie.

 

niedziela, 26 lipca 2015

Ewangelia na niedzielę 26 lipca 2015

cudowne rozmnożenie chleba i ryb

Cudowne nakarmienie wielkiej rzeszy ludzi
Po tym wszystkim Jezus udał się na drugą stronę Jeziora Galilejskiego, zwanego także Tyberiadzkim. A szedł za Nim wielki tłum, gdyż widziano znaki, których dokonywał, uzdrawiając chorych. Jezus wszedł na górę i usiadł tam ze swoimi uczniami. Zbliżało się właśnie żydowskie święto Paschy. Gdy Jezus popatrzył dookoła i zobaczył, że przybywa do Niego wielka rzesza ludzi, zapytał Filipa: "Gdzie możemy kupić tyle chleba, aby ich nakarmić?" Powiedział to, aby wystawić go na próbę, ponieważ wiedział, co ma zrobić. Filip Mu odrzekł: "Chleba za dwieście denarów nie wystarczy, aby każdemu dać tylko kawałek". Wtedy odezwał się jeden z jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra: "Jest tutaj chłopiec, który ma pięć jęczmiennych chlebów i dwie ryby; ale cóż to jest dla tak wielu?". Jezus polecił im: "Każcie ludziom usiąść". W miejscu tym rosło dużo trawy. Usiedli więc, a liczba samych mężczyzn wynosiła około pięciu tysięcy". Jezus natomiast wziął chleby, odmówił modlitwę dziękczynną, a następnie przekazał je siedzącym. Podobnie postąpił z rybami; dał im tyle, ile tylko chcieli. Kiedy zaś nasycili się, powiedział uczniom: "Zbierzcie pozostałe resztki, aby nic się nie zmarnowało". Zebrali więc okruchy z pięciu chlebków jęczmiennych i napełnili dwanaście koszy tym, co pozostało pozostało po spożywających". Ludzie, którzy widzieli dokonany przez Jezusa znak, zaczęli mówić: "On rzeczywiście jest tym prorokiem, który miał przyjść na świat". Jezus, widzą, że ludzie mają zamiar Go pochwycić i ustanowić królem, oddalił się i sam udał się znowu na górę. .

Ewangelia wg Św. Jana, 6, 1-15

Idealny przywódca - potrafi zgromadzić wokół siebie tłumy (pewnie jak na tamte czasy - olbrzymie), a w razie potrzeby w cudowny sposób potrafi zaspokoić także bardzo przyziemne potrzeby. Czy można się dziwić, że tłum chciał ustanowić Jezusa królem?
Rozmnożenie chleba i ryb to bardzo spektakularna oznaka cudu. człowiek nie jest w stanie tego dokonać (choć niektórzy producenci np. wędlin starają się jak mogą, ale to akurat żaden cud, jedynie zwykłe oszustwo w celu zwiększenia zysku). Skoro jednak nie mamy szans na cudowne rozmnożenie chleba i ryb, czy to oznacza, że nic nie możemy zrobić?
Swego czasu w Ameryce była głośna akcja "Podaj dalej", powstał nawet film. Główną ideą akcji było to, że jeżeli ktoś zrobi dla nas coś dobrego ("podaruje" nam dobry uczynek) - musimy odpłacić też dobrem dwóm kolejnym osobom - czyli podać dalej 2 dobre uczynki. Proste zasady matematyki mówią, że fala dobra powinna się rozprzestrzeniać bardzo szybko. Idea ta fascynuje mnie do dziś. Niestety, wiele jeszcze mamy do zrobienia, a zło też nie próżnuje. Przypadków, gdy łatwo odgrywamy się na innych za zło nam wyrządzone - też znamy z pewnością dużo. Mimo wszystko jednak - warto się nie poddawać. Życie jest trudne, tak jak wszyscy przed nami narzekamy na trudne czasy - jeśli ludzie będą sobie nawzajem pomagać - będzie nam wszystkim łatwiej. Nie marnujmy czasu i energii na walkę ze złem, twórzmy dobro. I to mimo tego, że dobro jest mało medialne i rzadko pojawia się w czołówkach newsów.
Jezus rozmnożył chleb, my idąc Jego śladem - możemy rozmnażać dobro. I taka wizja chrześcijaństwa podoba mi się najbardziej. 

 


niedziela, 19 lipca 2015

Ewangelia na niedzielę 19 lipca 2015

Jezus Dobry Pasterz

Powrót uczniów
W tym czasie apostołowie powrócili do Jezusa i opowiedzieli Mu o wszystkim, czego dokonali i czego nauczali. A On rzekł do nich: "Idźcie sami na miejsce odludne i trochę odpocznijcie". Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, ze nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne. Ale widziano ich odpływających. Wielu to zauważyło. Przybyli więc tam pieszo ze wszystkich miast, nawet ich wyprzedzając. Kiedy Jezus wyszedł na brzeg, ujrzał wielki tłum. Ulitował się nad nimi, ponieważ byli jak owce, które nie mają pasterza. I długo ich nauczał.

Ewangelia wg Św. Marka, 6, 30-34

Apostołowie powrócili z misji. Wygląda na to, ze efekty ich działalności były imponujące - tłum dążył za nimi. Nic dziwnego, że potrzebowali odpoczynku.
Współczesny świat pędzi bardzo szybko (choć pewnie nasi przodkowie mówili to samo). W codziennym zabieganiu każdy z nas potrzebuje odpoczynku, wyciszenia. I każdy ma na to swój sposób - taką swoją pustynię, gdzie może nabrać sił. Mamy środek lata i pełnię sezonu urlopowego. Najgorsze, co możemy zrobić - to stracić ten czas bezużytecznie. Siedzenie przed telewizorem z chipsami to nie jest wypoczynek i nie regeneruje ani psychicznie ani fizycznie. Tu już na pewno lepsza jest czytanie dobrej książki. Przede wszystkim jednak starajmy się wykorzystać ten czas na rozmowę i bycie razem. Z samymi z sobą i z bliskimi, dla których w codziennym zabieganiu brakuje nam czasu.
A jeśli wyjeżdżamy gdzieś na wakacje - to też starajmy się wykorzystać ten czas jak najbardziej aktywnie.  Poznawajmy okolice, zwiedzajmy ciekawe miejsca. Zamiast leżeć godzinami na plaży (czy na leżaku przy hotelowym basenie) - może lepiej wypożyczyć rower i wybrać się na wycieczkę?
No i to, co najważniejsze - w okresie wakacyjnym nie przestajemy być chrześcijanami, nie zapominajmy o tym.

 


niedziela, 12 lipca 2015

Ewangelia na niedzielę 12 lipca 2015

rozesłanie Apostołów

Misja Dwunastu
Potem przywołał do siebie Dwunastu i zaczął ich rozsyłać po dwóch. Dał im władzę nad duchami nieczystymi. Nakazał też, aby niczego nie zabierali w drogę prócz laski: ani chleba, ani torby podróżnej, ani pieniędzy. "Włóżcie na nogi sandały, ale dwóch ubrań nie zakładajcie!". Mówił do nich: "Gdziekolwiek wejdziecie do domu, zatrzymajcie się tam, aż do czasu, gdy będziecie opuszczać to miejsce. Jeśli w jakiejś miejscowości was nie przyjmą i nie zechcą was słuchać, wyjdźcie stamtąd i strząśnijcie pył z waszych nóg, na świadectwo dla nich" Oni poszli więc i wzywali do nawrócenia. Wyrzucili wiele demonów i namaścili olejem wielu chorych, przywracając im zdrowie.

Ewangelia wg Św. Marka, 6, 7-13

Używając współczesnych określeń w stosunku do dzisiejszej perykopy - moglibyśmy powiedzieć, że Apostołowie zostali wysłani w delegację. Mieli misję do wykonania i dokładne wytyczne - jak ją wykonać. Tu nie ma nic dziwnego, choć dziś wyjeżdżając w podróż służbową (i nie tylko) raczej nie dostajemy ani władzy nad duchami nieczystymi ani mocy uzdrawiania. Za to dokładnie dbamy o wszelkie aspekty materialne zabezpieczające podróż: zakup biletów, rezerwacja noclegów, środki na jedzenie itp.itd. I jest to zupełnie normalne, w końcu trudno podróżować bez środków materialnych w współczesnym, tak bardzo skomercjonalizowanym świecie. A jednak...
W czasach szkoły średniej chodziliśmy często na rajdy piesze. Wsiadaliśmy w pociąg, wysiadaliśmy na jakiejś małej stacji i dalej szliśmy na przełaj, w nieznane. No prawie - wprawdzie GPS-ów wówczas jeszcze nie było, ale mieliśmy kompasy, mapy i jakoś udawało nam się nie zabłądzić. A noclegi? Gdy gdzieś po drodze trafialiśmy na jakieś gospodarstwo, wchodziliśmy i prosiliśmy o zgodę na przenocowanie w stodole i nigdy nie zdarzyło się, aby nam odmówiono. Nawet biorąc pod uwagę, że byliśmy grzeczni, trzeźwi i mili - zastanawiam się, czy dziś byłoby to możliwe? Chyba zdecydowanie trudniejsze, staliśmy się jednak bardziej nieufni. Choć na szczęście wcale nie mniej skorzy do pomocy - widać to chociażby na trasach pielgrzymek. W wielu miejscach nadal obowiązuje staropolska gościnność oparta na zasadzie "gość w dom, Bóg w dom". W pewien sposób to bardzo praktyczna realizacja tej perykopy.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 97
| < Sierpień 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS