Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?
środa, 10 lutego 2016

Popielec

Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz

Środa Popielcowa to dzień, w którym jakoś zatrzymujemy się, zwracając się ku temu, co bardziej z duchem niż ciałem jest związane. Mimo, że udział we mszy św. nie jest dziś obowiązkowy - kościoły są pełne. Pochylając głowę przed kapłanem sypiącym nam popiół na głowy, wkraczamy w okres Wielkiego Postu.
Znowu, jak co roku, w bardzo powtarzalny sposób, będziemy stronić od zabaw, pościć, nawracać się i myśleć o tym, co w życiu jest najważniejsze. A po 40 dniach wszystko wróci "do normy".

Czy ta powtarzalność nie powoduje w nas jakiegoś zobojętnienia? Wielki Post jest co roku, można się przyzwyczaić. W efekcie jednak niewiele w nas z tego pozostaje. Chyba nie tak powinno być. Oczyszczająca moc Wielkiego Postu, swoistego wyciszenia, powinna pogłębić naszą wiarę, sprawić, że stajemy się lepsi na dłużej.
Tylko jak tego dokonać? 1,5 miesiąca temu, świętując nadejście Nowego Roku,też składaliśmy sobie wielkie obietnice i postanowienia, Co z nich zostało? Może więc lepiej skoncentrować się na czymś pozornie niewielkim, ale za to konsekwentnie i wytrwale? Może na początek codzienne czytanie Ewangelii, choćby 1, 2 zdania do przemyślenia podczas spaceru z psem? Jeden mały dobry uczynek każdego dnia? Takie drobiazgi mogą złożyć się na całość, która zostawi w nas znacznie głębszy ślad.I sprawią, że tym razem przeżyjemy Wielki Post zupełnie inaczej niż "jak zwykle".

 


niedziela, 07 lutego 2016

Ewangelia na niedzielę 7 lutego 2016

Rafael Santi - Cudowny połów ryb

Powołanie pierwszych uczniów
Pewnego razu stał nad jeziorem Genezaret, a tłum cisnął się wokół Niego, aby słuchać słowa Bożego. Zobaczył dwie łodzie, stojące przy brzegu. Rybacy wyszli z nich i płukali sieci. Wtedy wszedł do jednej z łodzi, która należała do Szymona. Poprosił go, aby nieco odpłynął od brzegu. Potem usiadł i z łodzi nauczał tłumy. Gdy skończył, zwrócił się do Szymona: "Wypłyń na głębię. Zarzućcie wasze sieci na połów". A Szymon odpowiedział: "Mistrzu, trudziliśmy się przez cała noc i nic nie złowiliśmy. Lecz na Twoje słowo zarzucę sieci". Gdy to zrobili, złowili tak wiele ryb, że sieci się im rwały. Wtedy dali znak wspólnikom w drugiej łodzi, aby przybyli im na pomoc. Podpłynęli więc i napełnili obie łodzie tak, że prawie się zanurzały. Widząc to, Szymon Piotr rzucił się Jezusowi do kolan i powiedział: "Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem grzesznym człowiekiem". Zdumienie bowiem ogarnęło jego i wszystkich, którzy z nim byli, z powodu dokonanego połowu ryb; podobnie tez Jakuba i Jana, synów Zebedeusza, którzy byli wspólnikami Szymona. A Jezus powiedział do Szymona: "Nie bój się.odtąd będziesz łowił ludzi". Potem wyciągnęli łodzie na ląd, zostawili wszystko i poszli za Nim.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 5, 1-11

Ciekawy fragment Ewangelii. W moim odczuciu mówi przed wszystkim o zaufaniu. Czy gdyby uczniowie nie ufali Jezusowi - zostawiliby wszystko i po prostu poszliby za Nim? Będąc blisko Jezusa, słuchali Jego nauk. Dodatkowe wrażenie musiał na nich wywrzeć także cudowny połów ryb, ale widać, że Szymon uwierzył już wcześniej. Czy inaczej zdecydowałby się na dodatkowy połów? Doświadczenie podpowiadało mu bezsens takiego przedsięwzięcia, a mimo to na słowo Jezusa - wypłynął.
A jak to jest z naszym zaufaniem? Czy potrafilibyśmy na głos Boga zostawić wszystko i pójść?  Może warto czasem spojrzeć na swoje życie przez kontekst tego, że to Bóg nas posyła w konkretne miejsce, w konkretnym czasie? Na przykład po to, aby pomóc staruszce przejść na drugą stronę ulicy, pomóc matce wnieść wózek po schodach, wskazać komuś drogę czy choćby uśmiechnąć się do kogoś. Brzmi banalnie? Pewnie tak, ale właśnie w ten sposób możemy się nauczyć/wyczulić reagowania na potrzeby innych. Potem będziemy dostrzegać częściej i więcej.

Od zawsze uważam, że wysłuchujący naszych próśb Bóg nie wysyła do nas Aniołów, którzy w spektakularny sposób dokonują cudu. Za to stawia na naszej drodze ludzi, którzy chcą i potrafią nam pomóc. Przecież my też możemy być takimi "cudami" na drodze innych, potrzebujących ludzi. To nasi bliźni, zobaczmy w nich Boga.
I w ten sposób w XXI wieku też staniemy się "rybakami ludzi", nawet jeżeli nie musimy zostawiać wszystkiego, a poświęcić tylko trochę czasu, zaangażowania czy własnego komfortu.

 


wtorek, 02 lutego 2016

gromnica

Dzisiejsze Święto Ofiarowania Pańskiego w Polsce znane jest chyba najbardziej jako Święto Matki Boskiej Gromnicznej. To tego dnia, stojąc przed ołtarzem z zapaloną świecą symbolizującą Światło Chrystusa, uciekamy się pod opiekę Matki Boskiej, prosząc o ochronę przed wszelkim złem. W dawnych czasach wierzono,że zapalona świeca chroni przed gromami w czasie burzy - stąd pewnie jej nazwa . Teraz oczywiście już nikt w to nie wierzy, ale gromnicę znaleźć można w prawie każdym domu, Towarzyszy nam zawsze w kluczowych momentach życia - Chrzest Św. , I Komunia Św. i w chwili śmierci. W pewien sposób symbolizuje światło wiary jakie niesiemy przez życie - oby nigdy nie przygasało.

Dziś też ostatecznie kończymy okres Bożonarodzeniowy. Jeśli ktoś jeszcze ma w domu choinkę - to dziś powinien ostatecznie ją rozebrać. 

 

Na dzisiejszy dzień przypada także Światowy Dzień Życia Konsekrowanego czyli święto zakonnic i zakonników. Pomódlmy się za nich przy wieczornym pacierzu ...

Udział we mszy świętej w dniu dzisiejszym nie jest obowiązkowy.


A więc na koniec dnia piękna litania specjalnie na dzisiejszy dzień:

Litania na Ofiarowanie Pańskie

Kyrie, elejson; Chryste, elejson; Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się z nami.
Synu, Odkupicielu Świata, Boże, zmiłuj się z nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się z nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się z nami.

O Maryjo, która poddałaś się prawu oczyszczenia przepisanemu w Prawie, módl się za nami.
O Maryjo, która z Twoim Synem i Józefem udałaś się w drogę do Jeruzalem
O Maryjo, któraś Syna Twego przedstawiła i ofiarowała w świątyni.
O Maryjo, któraś parę gołąbków na ofiarę przyniosła.
O Maryjo, któraś Syna wykupiła.
O Maryjo, którą Symeon pozdrowił i błogosławił.
O Maryjo, któraś Dziecię Twoje na ręce Symenona złożyła.
O Maryjo, któraś przysłuchiwała się słowom Symenona.
O Maryjo, któraś słyszała bolesne przepowiadania sprawiedliwego starca.
O Maryjo, którą ucieszyły słowa pochwalne prorokini Anny.
O Maryjo, najczystsza Dziewico.
O Maryjo, niepokalana Panno oraz Matko.

Od ducha pychy i wyniosłości, wybaw nas wstawieniem się Twoim.
Od sprzeciwiania się przykazaniom Bożym,
Przez Twoje całego życia posłuszeństwo,
Przez Twoją pokorę.

My grzeszni - prosimy Cię, wysłuchaj nas.
Abyśmy zawsze pamiątkę Syna Twego Boskiego w sercu zachowywali
Abyśmy w szczęściu zuchwałości, a w nieszczęściu rozpaczy się nie poddawali
Abyśmy także w godzinę śmierci, jak Symeon, w pokoju z tego świata zejść mogli
Abyśmy po śmierci, w Kościele wiecznej chwały przedstawieni być mogli.

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Módlmy się: Wszechmogący, wieczny Boże, Twój Jednorodzony Syn, który przyjął nasze ludzkie ciało, został w dniu dzisiejszym przedstawiony w świątyni, pokornie Cię błagamy, spraw, abyśmy mogli stanąć przed Tobą z czystymi sercami. Przez Chrystusa, Pana naszego.
W: Amen.

 

 

sobota, 30 stycznia 2016

Ewangelia na niedzielę 31 stycznia 2016

Jezus w Nazarecie

Jezus w Nazarecie
Zaczął więc mówić do nich: "Dziś wypełniło się pismo, które słyszeliście:Wszyscy przytakiwali Mu i dziwili się słowom łaski, które wypowiadał. I mówili: "Czy to nie jest syn Józefa?". Wtedy powiedział do nich: "Z pewnością przypomnicie mi to przysłowie: 'Lekarzu, ulecz samego siebie. Dokonaj także tutaj, w swojej ojczyźnie, tych rzeczy, które, jak słyszeliśmy, wydarzyły się w Kafarnaum'". I dodał: "Zapewniam was, że żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu w czasach Eliasza, kiedy niebo zostało zamknięte na trzy lata i sześć miesięcy, tak iż w całym kraju nastał wielki głód. A do żadnej z nich Eliasz nie został posłany, tylko do wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu było trędowatych w Izraelu za proroka Elizeusza. A żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman". Wszyscy w synagodze, słysząc to, zawrzeli gniewem. Zerwali się, wyrzucili Go z miasta i chcąc Go strącić w przepaść, wyprowadzili na szczyt góry, na której ich miasto było zbudowane. Lecz On przeszedł pomiędzy nimi i oddalił się.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 4, 21-30

Takie to proste, oczywiste i ludzkie - jeden z nas jest obdarzony wielką mocą - powinien więc przede wszystkim nas leczyć, uzdrawiać, nam pomagać. Bliższa ciału koszula niż sukmana - ta prawda często nam przyświeca. A skoro nie chce - to i my Go nie chcemy.
Nikt nie jest prorokiem w własnym kraju. To też takie "normalne" i zrozumiałe. Czasem trudno się pogodzić, że ktoś spośród nas okazuje się lepszy, sławniejszy, zaszedł dalej. Pięknie opisał to C.K.Norwid w swoim wierszu:
Coś ty Atenom zrobił Sokratesie?
Zawiść to jednak uczucie, które tkwi w nas głęboko i trudno się jej pozbyć. Tak na własny użytek - może jednak warto chociaż próbować? Ze słabościami trzeba starać się walczyć, nawet jeżeli nie zawsze się to udaje.

Ten fragment Ewangelii niesie też inne ważne przesłanie - poczucie, że ten świat wcale nie jest sprawiedliwy. Mówi o tym sam Jezus, wspominając o cierpiących głód wdowach czy o trędowatych. Każdy sam z pewnością może też wskazać wiele konkretnych przypadków, gdy pomoc/nagroda/pomyślność wcale nie trafia do tych, do których powinna, przynajmniej według naszych ludzkich kryteriów sprawiedliwości. Dobro i uczciwość zwyciężają tylko w bajkach, w życiu najczęściej wygląda to zupełnie inaczej. A jednak... Patrząc w perspektywie życia wiecznego - to, co tu i teraz, ma znacznie mniejsze znaczenie. Choć czasem, gdy Bóg nas doświadcza, nie jest łatwo się z tym pogodzić. Jedna z moich znajomych, pod wpływem kilku życiowych niepowodzeń, nie tylko odwróciła się od Boga, ale wręcz zwróciła się przeciwko Niemu. Owszem, potem jej  przeszło, ale żal i złość naprawdę bardzo w niej narosły. A ja sama czułam się bezradna, wydawało mi się, że nie potrafię do niej trafić i pomóc jej.
Ja sama staram się pamiętać o tym, że im trudniejsze chwile, to z Bogiem nie jestem sama....

 


sobota, 23 stycznia 2016

Ewangelia na niedzielę 24 stycznia 2016

Ewangelia

Prolog
Wielu usiłowało już opowiedzieć o wydarzeniach, które wśród nas się dokonały, zgodnie z tym, jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem też i ja zbadać dokładnie wszystko od początku i po kolei opisać ci, dostojny Teofilu, abyś przekonał się o prawdziwości otrzymanego pouczenia.
Początek działalności w Galilei
Jezus powrócił w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej krainie. On zaś nauczał w ich synagogach i był wychwalany przez wszystkich.
Jezus w Nazarecie
Przyszedł też do Nazaretu, gdzie się wychował. Zgodnie ze swym zwyczajem wszedł w dzień szabatu do synagogi i wstał, aby czytać. Podano Mu zwój proroka Izajasza. Gdy go rozwinął, znalazł miejsce, gdzie było napisane:
Duch Pana nade mną,
dlatego mnie namaścił,
abym ubogim głosił dobra nowinę.
Posłał mnie, abym ogłosił więźniom wyzwolenie,
a niewidomym przejrzenie,
abym zniewolonych czynił wolnymi,
abym ogłosił rok łaski od Pana.
Zwinął zwój, oddał go słudze i usiadł. A oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Zaczął więc mówić do nich: "Dziś wypełniło się pismo, które słyszeliście".

Ewangelia wg Św. Łukasza, 2, 1-4,;4,14-21

Ewangelie. Czy gdyby nie zostały spisane - w jakiej formie przetrwałyby do naszych czasów? Przekaz ustny zawsze ma tendencje do ulegania zniekształceniom. Gdy byłam dzieckiem - popularna była zabawa w "głuchy telefon". Ktoś mówił jakieś zdanie (szeptem, do ucha) jednej osobie, ta osoba - kolejnej itd. Ostatnia osoba w łańcuszku głośno powtarzała to co usłyszała i rzadko było to jednakowe z tym, co było na początku.
Czy warto czytać Pismo Święte? Moim zdaniem - tak. To w pewien sposób powrót do źródeł wiary. Kiedyś w mojej parafii był ksiądz (duszpasterz młodzieży), który na jednej z mszy przestawił ołtarz bliżej środka - właśnie na zasadzie sięgania do źródeł, gdyż pierwsi chrześcijanie gromadzili się wokół Stołu Pańskiego. Dwa tysiące lat to bardzo długo. Przez ten czas praktyki religijne uległy wielu zmianom, modyfikacjom. Ewangelie przybliżają nas do tego, co było na początku. I co tak naprawdę tkwi w nauce Jezusa. Dla Kościoła jako instytucji jest to proste i oczywiste. Dla każdego z nas - niekoniecznie.
Moja metodą na codzienny kontakt z Ewangelią jest czytanie perykopy przeznaczonej na każdy dzień. Traktuję to w pewien sposób jako motto na nadchodzący dzień.

 


niedziela, 17 stycznia 2016

Ewangelia na niedzielę 17 stycznia 2016

wesele w Kanie Galilejskiej

Uroczystość weselna w Kanie Galilejskiej
W trzecim dniu odbywało się w Kanie Galilejskiej wesele i była na nim Matka Jezusa. Na wesele zaproszono również Jezusa wraz z uczniami. Gdy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: "Nie mają wina". Jezus odpowiedział: "Kobieto, czy to należy do mnie lub do ciebie? Jeszcze nie nadeszła moja godzina". Wtedy Jego Matka zwróciła się do służących: "Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie". A znajdowało się tam sześć kamiennych naczyń na wodę, które służyły do żydowskich obmyć rytualnych. Każde z nich mieściło po dwie lub trzy miary. Jezus polecił usługującym: "Napełnijcie naczynia wodą". I napełnili je aż po brzegi. Następnie powiedział: "Zaczerpnijcie teraz i zanieście przewodniczącemu uczty". I zanieśli. Skoro gospodarz skosztował wody przemienionej w wino, a nie wiedział, skąd było - służący natomiast, którzy zaczerpnęli wodę, wiedzieli - poprosił pana młodego i rzekł mu: "Każdy podaje najpierw dobre wino, a gdy goście sobie podpiją, gorsze. Ty przechowałeś dobre wino aż dotąd". Taki początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej i tak objawił swoją chwałę, a Jego uczniowie uwierzyli w Niego.. Po tym wszystkim Jezus wraz z Matką, braćmi i uczniami przybył do Kafarnaum, gdzie pozostał kilka dni.

Ewangelia wg Św. Jana, 2, 1-12

Wesele w Kanie Galilejskiej to pierwszy cud Jezusa, bardzo nietypowy w stosunku do innych, znanych z kart Ewangelii. Nie ma tu prostego odniesienia - uwierzyłeś, jesteś uleczony. Jest natomiast prośba Maryi, pewnej tego, że Jej Syn może pomóc. Czy Matce się odmawia?
Dzisiejsza perykopa wskazuje, że po tym znaku - uczniowie uwierzyli w Jezusa. A gdyby cudów nie było? Czy sama nauka Jezusa jest w stanie sprawić, że ludzie wierzą, chcą żyć zgodnie z Ewangelią? Nasza perspektywa 2000 lat wskazuje, że jednak tak. Opisane przez apostołów cuda przyjmujemy niejako "na wiarę", nie wnikając w samą istotę zjawiska. Przemiana wody w wino? Cóż, skoro tak napisano, to być może? W końcu czy to jest najważniejsze? Przecież wiara w Boga nie jest wiarą w mniej lub bardziej spektakularne cuda.
Co nie znaczy, że w swoich modlitwach nie prosimy czasami o cud. I zdarza się, że Bóg nas wysłuchuje....

 


niedziela, 10 stycznia 2016

Ewangelia na niedzielę 10 stycznia 2016

Chrzest Jezusa

Wystąpienie Jana Chrzciciela
Ponieważ lud trwał w oczekiwaniu, a wszyscy zastanawiali się, czy czasem Jan nie jest Chrystusem, on tak im odpowiedział: "Ja chrzczę was wodą, lecz idzie potężniejszy ode mnie, któremu nie jestem godny rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem."
Chrzest Jezusa
Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. Gdy potem się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił na niego w postaci cielesnej jakby gołębica, a z nieba rozległ się głos: "Ty jesteś moim Synem umiłowanym, Ciebie sobie upodobałem".

Ewangelia wg Św. Łukasza, 3, 15-16,21-22

Dzisiejsze czytanie kończy się w bardzo ciekawym momencie. Jak zareagowali ludzie obecni przy chrzcie Jezusa? Sam Jan Chrzciciel? Skoro z nieba nagle rozległ się głos? Szkoda, że tego nie wiemy.
Perykopa ta pokazuje też, jak bardzo na przestrzeni wieków zmieniło się pojęcie Chrztu św. Wprawdzie nadal jest to oczyszczenie z grzechów, ale dla nas, przeszło 2000 lat po Chrystusie, ogranicza się to do zmycia grzechu pierworodnego, "odziedziczonego" po Adamie i Ewie. Poza tym, z chwilą chrztu stajemy się członkami Kościoła. Mam wrażenie, że chrzest udzielany przez Jana Chrzciciela był jednak zupełnie innym obrzędem.

Niedawno, 25 grudnia wypadała rocznica mojego własnego chrztu. Otrzymałam go jako dwutygodniowe niemowlę, siłą rzeczy więc zupełnie nieświadomie. Czy to dobrze? W moim własnym przypadku - zdecydowanie tak. Wychowywałam się w domu katolickim i wzrastałam w wierze. Przeniosłam to też na własną rodzinę. Mój syn miał chrzest niespełna 4 tygodnie po urodzeniu. W znacznej mierze pewnie wynikało to ze zwyczaju? przesądu? że z nieochrzczonym dzieckiem nie wychodzi się na spacery. Z pewnością duży wpływ miała tu obowiązująca do czasów II Soboru Watykańskiego wykładnia, że dzieci umierające bez chrztu trafiają do otchłani i nie mogą być zbawione... Na szczęście teraz już się to zmieniło, choć moim zdaniem - i tak warto chrzcić dzieci jak najwcześniej.


niedziela, 03 stycznia 2016

Ewangelia na niedzielę 3 stycznia 2016

Na początku było Słowo....

Odwieczne Słowo
Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga -
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga,
Wszystko zaistniało dzięki Niemu.
Bez Niego zaś nic nie zaistniało.
To, co zaistniało,
w Nim było życiem.
A życie to było światłością dla ludzi.
Światłość świeci w ciemności,
lecz ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga -
miał na imię Jan.
Przybył on, aby dać świadectwo:
miał zaświadczyć o światłości,
aby dzięki niemu wszyscy uwierzyli,
On sam nie był światłością,
lecz miał świadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy przychodzi na świat.
Na świecie było Słowo,
świat dzięki Niemu zaistniał,
lecz świat Go nie rozpoznał.
Przyszło do swojej własności,
lecz swoi Go nie przyjęli.
Tych zaś, którzy Je przyjęli
obdarzyło mocą, aby stali się dziećmi Bożymi.
To są ci, którzy wierzą w Jego imię,
którzy narodzili się nie z krwi
ani nie z pragnienia ciała, ani z woli mężczyzny,
lecz z Boga.
Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.
Oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, która jako Jednonarodzony,
pełen łaski i prawdy, ma od Ojca.
Jan daje o Nim świadectwo i głosi:
To Ten, o którym powiedziałem:
Ten, który przychodzi po mnie,
istniał już przede mną, ponieważ był wcześniej ode mnie.
Z Jego pełni otrzymaliśmy wszyscy
Łaskę zamiast łaski.
Mojżesz bowiem przekazał Prawo,
a łaska i prawda zaistniały przez Jezusa Chrystusa.
Boga nikt nigdy nie widział:
Jednonarodzony Bóg, który jest w łonie Ojca,
On sam Go objawił.

Ewangelia wg Św.Jana 1,1-18


Bóg zawarł przymierze z wybranym przez siebie narodem. Słowa dotrzymał, zgodnie z wszelkimi proroctwami proroków, wysłał Swojego Syna. Ludzie, do których przyszedł - nie przyjęli Go, nie rozpoznali.
Ewangelia na dziś wydaje się trudna do zrozumienia. Choć wczytując się w poszczególne wersy - wiemy "co autor miał na myśli". Może należy więc odczytać tę perykopę jako prolog całej Ewangelii wg Św.Jana? Zapowiedź tego, co spisał?
Na pewno warto przeczytać coś więcej o Apostole, który był tak blisko Jezusa, a którego Ewangelie są jakby najbardziej tajemnicze i pełne wizji.

 

sobota, 26 grudnia 2015

Ewangelia na niedzielę 27 grudnia 2015

Dwunastoletni Jezus w świątyni

Dwunastoletni Jezus w świątyni
Jego rodzice każdego roku chodzili do Jeruzalem na święto Paschy. Gdy miał dwanaście lat, udali się tam zgodnie ze zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach , młody Jezus pozostał w Jeruzalem, o czym nie wiedzieli Jego rodzice. myśląc, że jest wśród pielgrzymów, przeszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. A gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go. Dopiero po trzech dniach znaleźli Go w świątyni. Siedział pośród nauczycieli, przysłuchiwał się im i zadawał pytania. Wszyscy, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i odpowiedziami. Gdy Go zobaczyli, zdziwili się. Matka powiedziała do Niego: "Dziecko, dlaczego nam to zrobiłeś? Twój ojciec i ja, pełni bólu, szukaliśmy Ciebie". On im odpowiedział: "Dlaczego Mnie szukaliście? Czy nie wiedzieliście, że muszę być w tym, co jest mego Ojca?". Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi, wrócił do Nazaretu i był im posłuszny. A Jego matka zachowała wszystkie te słowa w swym sercu". Jezus wzrastał w mądrości, w latach i w łasce u Boga i u ludzi.

Ewangelia wg Św. Łukasza, 2, 41-52

Dziś, w pierwszą niedzielę po Bożym Narodzeniu, obchodzimy Święto Świętej Rodziny - Jezusa, Maryi i Józefa. Czytana na mszach perykopa przedstawia fragment z życia tej rodziny. Bardzo dramatyczny. Można sobie łatwo wyobrazić, co czuła Maryja i Józef nie mogąc odnaleźć Jezusa....
A jakie są nasze rodziny? Czy panuje w nich miłość i wzajemny szacunek? Czy w codziennym zabieganiu znajdujemy dla siebie czas? Przeglądając portale trafiłam gdzieś w sieci na opisy życzeń wysyłanych do Św.Mikołaja. Były tam też takie, w których dzieci proszą o to, aby rodzice poszli z nimi na spacer, na sanki itp. Czy wymowa takich listów nie jest rozpaczliwie smutna? Jak może funkcjonować rodzina, której członkowie mijają się w pośpiechu i codziennym zabieganiu? Niestety, wspólne oglądanie telewizji nie zastąpi wspólnego słuchania ptaków na rodzinnym spacerze... Można dziecku kupić komputer, najnowszą grę komputerową i w ciszy i w spokoju oddalać się od siebie nawzajem, coraz bardziej i skuteczniej. Więzi buduje się codziennie, w małych drobnych sprawach, we wspólnym przeżywaniu życia.

 


czwartek, 24 grudnia 2015

Ewangelia na 25 grudnia 2015

Na początku było Słowo...

Odwieczne Słowo
Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga -
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga,
Wszystko zaistniało dzięki Niemu.
Bez Niego zaś nic nie zaistniało.
To, co zaistniało,
w Nim było życiem.
A życie to było światłością dla ludzi.
Światłość świeci w ciemności,
lecz ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga -
miał na imię Jan.
Przybył on, aby dać świadectwo:
miał zaświadczyć o światłości,
aby dzięki niemu wszyscy uwierzyli,
On sam nie był światłością,
lecz miał świadczyć o światłości.
Była światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy przychodzi na świat.
Na świecie było Słowo,
świat dzięki Niemu zaistniał,
lecz świat Go nie rozpoznał.
Przyszło do swojej własności,
lecz swoi Go nie przyjęli.
Tych zaś, którzy Je przyjęli
obdarzyło mocą, aby stali się dziećmi Bożymi.
To są ci, którzy wierzą w Jego imię,
którzy narodzili się nie z krwi
ani nie z pragnienia ciała, ani z woli mężczyzny,
lecz z Boga.
Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas.
Oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, która jako Jednonarodzony,
pełen łaski i prawdy, ma od Ojca.
Jan daje o Nim świadectwo i głosi:
To Ten, o którym powiedziałem:
Ten, który przychodzi po mnie,
istniał już przede mną, ponieważ był wcześniej ode mnie.
Z Jego pełni otrzymaliśmy wszyscy
Łaskę zamiast łaski.
Mojżesz bowiem przekazał Prawo,
a łaska i prawda zaistniały przez Jezusa Chrystusa.
Boga nikt nigdy nie widział:
Jednonarodzony Bóg, który jest w łonie Ojca,
On sam Go objawił.
.

Ewangelia wg Św.Jana, 1, 1-18

Na początku było Słowo... Może w pewien sposób odnosi się to także do nas samych? Co takiego jest w Piśmie Świętym, że po 2000 lat wierzymy w słowa tam zapisane? Szukając w gwiazdach i pod mikroskopem człowiek nieudolnie próbuje znaleźć dowody na istnienie lub nieistnienie Boga. I tak naprawdę ciągle jesteśmy w punkcie wyjścia. Chrześcijanie uwierzyli "na słowo" nie tylko w to, że opisane w Biblii wydarzenia są prawdą (choć często przedstawioną w formie metafor i przypowieści), ale także w to, że to Bóg posłał swego Syna, aby zbawił świat. Ta wiara pomaga nam żyć, stawać się coraz lepszymi. Choć opieramy się tylko na słowach...
W czasach, gdy między ludźmi dominuje nieufność, mało komu wierzymy "na słowo" to ciekawe doświadczenie. Wydawać by się mogło, że mało racjonalne, że wiara w Boga nie ma sensu, a jednak coś w tym jest. Życie człowieka wierzącego nabiera zupełnie innego wymiaru, pojawiają się zupełnie inne priorytety. Moim zdaniem - żyje się łatwiej i pełniej, nawet jeżeli inni uważają to za zacofanie, a samą Ewangelię za zbiór bajek. Może, żeby to zrozumieć konieczne jest spojrzenie daleko wykraczające poza tu i teraz? A może i tu potrzebna jest Boża łaska?


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 100
| < Luty 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29            
Zakładki:






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS