Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?
Blog > Komentarze do wpisu

Musiały się wypowiedzieć słowa Pisma

Ewangelia na niedzielę 19 kwietnia 2015

spotkanie Jezusa z uczniami

Także oni opowiadali o tym, co im się przydarzyło w drodze i jak dał im się poznać przy łamaniu chleba.
Ostatnie spotkanie Jezusa z uczniami
Gdy o tym rozmawiali, On sam stanął pośród nich i powiedział: "Pokój Wam!". Zatrwożeni i przestraszeni sądzili, ze widzą ducha.. Lecz On im powiedział: "Czemu jesteście zmieszani i czemu wątpliwości budzą się w naszych sercach? Spójrzcie na moje ręce i nogi! To Ja jestem! Dotknijcie Mnie i przekonajcie się. Duch bowiem nie ma ciała ani kości, a widzicie, że Ja mam". Gdy to powiedział, pokazał im ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości i byli pełni zdumienia, zapytał ich: "Macie tu coś do jedzenia?". Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. A On wziął i przy nich zjadł.
Potem rzekł: "Oto moje słowa, które powiedziałem do was, gdy byłem jeszcze z wami: 'Musi się wypełnić wszystko, co jest napisane o Mnie w Prawie Mojżesza, u Proroków i w Psalmach' ". Wtedy rozjaśnił im umysł, aby zrozumieli Pisma. I powiedział: "Tak jest napisane: Chrystus będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie. W Jego imię będzie głoszone nawrócenie na odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, rozpoczynając od Jeruzalem. Wy jesteście świadkami tego".

Ewangelia wg Św. Łukasza, 24, 35-48

Czy słowa Pisma się wypełniły? Od 2000 lat w imię Jezusa głoszone jest odpuszczenie grzechów wszystkim narodom. Czy jednak ludzie potrafią to wykorzystać? Zbyt często mam wątpliwości, ze niestety nie. Nawet ci, którzy są chrześcijanami często przesłanie Ewangelii odczytują po swojemu, wykorzystując je do własnych celów. A przede wszystkim - tak rzadko widać u ludzi, że kochają swoich bliźnich.
Teoretycznie chrześcijaństwo jest największą religią świata, a jednak duch Ewangelii jakoś mało dominuje wśród nas. Nawet w Polsce, uważanej powszechnie za kraj pielęgnujący tradycyjne wartości katolickie, kiepsko to wygląda. Owszem, potrafimy głośno krzyczeć i protestować w sprawach światopoglądowych, ale na co dzień zupełnie nie widzimy w ludziach obok naszych bliźnich. Często brakuje nam zwykłej ludzkiej życzliwości.
Może wszyscy powinniśmy się nawrócić?

 


niedziela, 19 kwietnia 2015, marzatela












Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2015/04/19 19:58:45
Tak, to trudne. Czytając Twój wpis uświadomiłam sobie, że łatwiej mi z bliźnimi kobietami, niż z mężczyznami. Zazdroszczę mężczyznom przewagi intelektualnej i/lub fizycznej - każdy przynajmniej w jednej z tych dziedzin jest mocniejszy, a wielu w obu. Nikt mnie nigdy nie skrzywdził, już prędzej mi się zdarzyło być przykrą, a jednak nie ufam ludziom, a szczególnie mężczyznom. Powinnam się nawrócić, żeby na potępienie nie zasłużyć chociaż, bo matką bałabym się być i tak. W tak późnym wieku tym bardziej.
Podsumowując, rozumiem ludzi nieufnych, czy nawet tych groźnie odnoszących się do każdego, kto wygląda, czy zachowuje się inaczej. Łatwiej zamykać się na innych, niż starać się zrozumieć osobę myślącą czy funkcjonującą inaczej. Dlatego potrzebujemy przykładu Jezusa Chrystusa, który nakazuje nam być uczciwymi i odważnymi - nie bać się wybrać drogi trudniejszej, jeśli wiedzie ona w słusznym kierunku. I wciąż od nowa czytać słowa Pisma Świętego, bo każdego dnia czekają na nas nowe wyzwania - kolejne decyzje, chwile wahania, czy faktycznie przynajmniej tym razem wybieramy już dobrze.
Dziękuję za chwilę zastanowienia i pozdrawiam!
-
2015/04/21 14:20:04
@Wszystkie_koty...
Ja raczej mam zaufanie do ludzi, choć często zdarza się, że potem tego żałuję.
Generalnie jednak mam wrażenie, że za mało jest wśród nas zwykłej ludzkiej życzliwości - a miłość bliźniego to już niestety niewyobrażalny kosmos....
-
2015/04/24 20:34:48
Jeśli chcesz, możesz poczytać o prawdziwych chrześcijanach w Egipcie i Libii. Znajdź sobie wywiad z duchownym, który stamtąd pochodzi. W tamtych stronach religia chrześcijańska nie polega na samej życzliwości. Koptowie przez wieki nie byli traktowani życzliwie i trzeba niezwykłego hartu ducha, żeby pozostać wiernym swojej religii. Nie wiem też, czy Twoim zdaniem kilkudziesięciu zamordowanych przed swoją śmiercią zmieściłoby się w Twoich wyobrażeniach o chrześcijaństwie, a jednak nie wyparli się wiary, choć mogli ocalić skórę a ta jedna decyzja w zupełności ich zdefiniowała, są zatem wolni od wypełniania czyichkolwiek oczekiwań co do idealnego chrześcijaństwa.
-
2015/04/25 08:46:08
@Furfural
Nie chciałabym się znaleźć w takiej sytuacji jak chrześcijanie ginący z rąk bojowników islamskich. Mam nadzieję, że zdałabym ten egzamin, ale "tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono". Tym bardziej, że biorąc za wzór Św.Szczepana - powinniśmy się jeszcze modlić za oprawców....
Możemy się cieszyć, że sami nie stajemy przed tak ekstremalnymi wyborami: Jezus albo życie (doczesne). Może jednak tym bardziej powinniśmy starać się dostrzegać w każdym człowieku wokół nas naszego bliźniego? Nam jest łatwiej, nasi wrogowie nie mają w ręku maczety.






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS