Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?
Blog > Komentarze do wpisu

Wielki Piątek

Wielki Piątek.Wspomnienie męki i śmierci Jezusa na krzyżu.

krzyż

Żaden anioł nie pomógł....

Jesteśmy w ferworze przedświątecznych przygotowań: ostatnie zakupy, porządki, gotowanie, smażenie, pieczenie. Jeżeli nie znajdziemy w tym umiaru, nie zatrzymamy się choć na chwilę, by przemyśleć, co symbolizuje Wielki Piątek - trudno będzie nam przeżyć w pełni Wielką Noc. I łatwo może się okazać, że najbliższe dni to będą po prostu święta wiosenne, a nie reflesją nad tym, co dla chrześcijan stanowi podstawę wiary.

 

piątek, 06 kwietnia 2012, marzatela













TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/04/06 10:00:38
Witaj. Jestem jak wiesz, niewierząca, ale dzień zaczęłam od bardzo wczesnego (bardzo ranna godzina) obejrzenia filmu "Jesus Christ Superstar" i przypomnienia sobie, że był Ktoś, kto oddał życie za drugiego człowieka w imię miłości, bo tylko ona ma znaczenie.Serdeczne, siostrzane uściski :-)
-
2012/04/06 16:14:10
Witaj Cheroneo,
wiesz, wydaje mi się, że nauka Jezusa może być fascynująca także dla niewierzących. Właśnie przez spojrzenie na drugiego człowieka - tak różne od tego co od wieków jest normą.
Pozdrawiam serdecznie.
-
2012/04/06 18:32:30
Pozwalam sobie ponownie wpisać kilka słów, bo jesteś jakaś inna, jasna i ciepła wśród powodzi szaleństw zakupowych, a nawet wyzwisk. Dziś cały dzień towarzyszy mi jakieś skupienie, inne od dnia powszedniego. Nie wierzę w Zmartwychwstanie, natomiast samo to, że Nauczyciel głosił miłość, miłość i jeszcze raz miłość jest wystarczające dla mnie wśród czasem ciemnej nocy pośród dnia. Ks. Boniecki w liście do mnie napisał: "On do pani kiedyś przyjdzie, z zupełnie innej strony niż pani sądzi, do takich ludzi przychodzi i im odpowiada". Trzymam się tych słów i już sie nie rozglądam, czekam z pokora...Serdecznie pozdrawiam :-)
-
2012/04/06 19:40:44
Nie wiem, czy jestem inna. Staram się po prostu nie stracić z oczu tego, co w tych dniach jest najważniejsze. Moja wiara w Boga ma różne wzloty i upadki, staram się po prostu, aby nie stała się jakimś mdłym przyzwyczajeniem, ograniczonym tylko do rytuałów i bez głębszej treści.
A ks.Boniecki ma rację - Bóg przyjdzie do Ciebie. Podejrzewam, że w postaci człowieka, który stanie na Twojej drodze i przez którego zobaczysz Jego.
-
2012/04/06 22:31:23
Wczytałem się w rozmowę Waszą, Panie.
Temat do rozmowy na zawsze, na wieki i od wieków. Ja w chwilach zwątpienia mówię sobie, że największą wartością jest być

DOBRYM CZŁOWIEKIEM.

Wszystko inne, wydaje mi się być dodatkiem.
Może trywializuję, zbyt upraszczam, ale taka postawa wynika u mnie z bardzo ważnych przesłanek. Chce w ten sposób obronić miliony naszych Sióstr i Braci, którzy w swym życiu nie słyszeli nawet o Jezusie. Wstawiam się za tych, którzy są bardzo dobrymi ludźmi a wierzą w innych bogów.

Nie wierzę aby mój Bóg mógł ich pominąć, jeśli jest Jedynym i Nieskończenie Dobrym.
To kłóci się z Jego przesłaniem!!!
Jeśli winno się mieć, tak po ludzku szacunek dla innego Człowieka, za to choćby, że po prostu jest, to nie śmiałbym powiedzieć mu żal mi Ciebie, bo niewiadomo co z Tobą będzie, bo nie wierzysz, albo źle wybrałeś przedmiot wiary.

Niestety, nie mogę wyrzucić z myślenia świadomości, że przekaz, który nam się oferuje w Kościele został uformowany, oszlifowany, wygładzony, przegłosowany, uproszczony, zinterpretowany, różnorako odczytany, na przestrzeni wieków przez człowieka. Zwykłych ludzi, ze swoimi poglądami, zapatrywaniami i dążeniami.

Żyję w przekonaniu, że dla Boga wszyscy jesteśmy równi. Tak wierzący jak i niewierzący. Narzucono ludziom związanym z wiarami różne zasady, po to aby stanowili zwartą grupę, łatwiejsza do kierowania, aby byli społecznością świadomą praw i obowiązków. Inaczej być nie mogło (?)
Wobec takich pytań i zastrzeżeń największą radością dla mnie jest CÓD w SOKÓŁCE. Przemienienie hostii w tkankę mięśnia sercowego.
To mi wystarcza, bo świadczy o tym, że ON JEST. Jest ważniejsze od wielu, wielu nakazów, zakazów, praw i obowiązków, którymi obwarowano szanse dostania się do Boga.

Bycie dobrym człowiekiem wypełnia, moim zdaniem wszystko czego oczekuje Bóg od człowieka. To jest tak czyste i pojemne określenie, że nie znajduje możliwości podważenia sedna.

W pojęciu DOBRO nie ma czego podważyć, zakwestionować.
Szanse Chińczyka, Azteka, Indonezyjczyka czy Niemca aby być nagrodzonym wypełniają się w tym pojęciu.
Wieżę, że jest Bóg. Teraz musze uwierzyć w nagrodę, która czeka (?)

Wszelkiego Dobra dla wszystkich i szczególne ukłony dla Właścicielki bloga.

PS. Daleki jestem od przekonania o jedynej i niepodważalnej słuszności swoich poglądów, lub inaczej mówiąc, zdaje sobie sprawę, że mogę się mylić;)

pogodny_pan
-
Gość: katoliczka, user-188-33-45-104.play-internet.pl
2012/04/06 22:57:47
Kochani, jesli wierzymy w dobro i je wyznajemy, najwieksza wartoscia jest dla nas Czlowiek, blizni, to wierzymy w tego samego Boga, jakiekolwiek nie bylo by jego imie. Historie jego zycia sie roznia wsrod roznych wyznawcow. To moje zdanie, laczace, nie dzielace, cos co zrozumialam podczas pielgrzymki do Ziemii Swietej.
-
2012/04/07 03:42:34
w taki dzień to warto sobie obejrzeć Pasję Mela Gibsona, aby poczuć klimat wydarzenia
-
2012/04/07 05:14:11
@pogodny_pan
Masz rację, że dla Boga nie ma znaczenia ani nasze pochodzenie, narodowość czy kolor skóry, istotne jest to, jakimi jesteśmy ludźmi. W tym kontekście patrząc - najważniejszy jest nasz stosunek do drugiego człowieka, także wtedy, gdy nie nazywamy go bliźnim i nie szukamy w nim Boga. I trudno mi uwierzyć, że Bóg, w którego ja wierzę potępi kogoś tylko dlatego, że jest np. pobożnym muzułmaninem, buddystą czy ateistą. Ważne jest to, że jest dobrym czlowiekiem.
Nie zgadzam się jednak z Tobą, że Cud w Sokółce jest dowodem na istnienie Boga. Ja sama podchodzę do tego bardzo sceptycznie (choć mogę się mylić), tym bardziej, że znam tylko fakty medialne, a to akurat rzadko jest rzetelnym źródłem informacji. Może wierząc nie potrzebujemy wcale naukowych dowodów na istnienei Boga? A moze te dowody mamy cały czas przed oczami tylko nie potrafimy ich dostrzec?

Pozdrawiam serdecznie!
-
2012/04/07 05:20:34
@katoliczka
No właśnie - szukać tego, co łączy, a nie tego co dzieli. Każdy człowiek jest naszym bliźnim, nawet jezeli nazwiemy go bratem, towarzyszem czy jeszcze jakoś inaczej.
-
2012/04/07 05:25:43
@Franc
Film jest dobry, oglądałam go kilka lat temu w Wielką Sobotę. Robi wrażenie i przybliża nam realia historyczne. Choć już znając je - warto przemyśleć przesłanie symboliczne tamtych wydarzeń.






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS