Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?
Blog > Komentarze do wpisu

Dlaczego nie podoba mi się moja parafia?

Niestety, to fakt. Choć może "nie podoba" to zbyt mocne określenie - po prostu nie mam tam nic, co "podobałoby" mi się.
Owszem, pod względem gospodarczo-administracyjnym - bardzo sprawnie zarządzana. Wieloletnia budowa w końcu się zakończyła, wystrój kościoła bardzo ładny. Parafia duża, wcale nie taka biedna. Księża, siostry zakonne, różne wspólnoty. Nawet własna szkoła i ośrodek wczasowy.
I co z tego - chwilami mam wrażenie, że brak tam duszy .... 

Jak w każdej wielkomiejskiej parafii - mamy dużą rotację kapłanów. Cóż, można się do tego przywyczaić. Problem w tym, że w tej chwili nie ma żadnego księdza, który miałby "to coś". To, co porywa i zmusza do myślenia. Straszliwie boję się wpadnięcia w bezmyślną rutynę, a chwilami mam wrażenie, że tak się staje. I martwi mnie to. Gdzie te czasy, gdy naprawdę czułam, że każda msza to wielkie przeżycie ? Pisałam kiedyś na tym blogu notkę na ten temat:
Rutyna wyłącza myślenie
A ostatnimi czasy - czuję, że wpadam w stereotyp, nawyk i rutynę. Co niedziela uczestniczę we mszy, ale w ogóle nie mam poczucia, że ją przeżywam. Oczywiście, winy szukam przede wszystkim w sobie i staram się temu przeciwdziałać. Nie chcę, aby moja wiara była płytka - chcę ją naprawdę przeżywać. Pewnie dlatego też prowadzę  tego bloga i ciągle na nowo odkrywam to, co znane jest od 2000 lat ... 

W ostatnią niedzielę, w ramach urlopowych szaleństw zrobiłam sobie małą wycieczkę i odwiedziłam moja dawną parafię. I poczułam, ze jednak można inaczej. Msza, gdzie nawet stałe fragmenty można czytać z zaangażowaniem. Chociażby z odpowiednią intonacją. Kazanie - cudowne, zmuszające do myślenia.
Dlaczego Dominikanie potrafią? Skąd to się bierze? Lepsze wykształcenie czy łaska Boża? Mam wrażenie, że działa to na takiej zasadzie, że nie idą sami na łatwiznę i nie proponują łatwych rozwiązań, zmuszają do myślenia. Zero sztampy. Nie ma łatwych odpowiedzi - musimy sami dojść do tego.  

Dlaczego nie mam tego u siebie? Dlaczego obecny proboszcz zlikwidował nawet niedzielną mszę dla młodziezy, robiąc jedną dla dzieci i młodzieży ? Czy na pewno to samo kazanie pasuje do uczniów podstawówki i do studentów? Jeżeli ma to być uniwersalny schemat - to pewnie tak. Ale coś, co ma trafić do wszystkich - raczej nie trafi do nikogo.
Czy mozna coś z tym zrobić? Jak to zmienić?                 
 

czwartek, 31 lipca 2008, marzatela












Polecane wpisy

  • Litania dominikańska

    Panno, usłysz nas. Panno, wysłuchaj nas. Ojca z niebios oblubienico uwielbiona. Syna Bożego Matko błogosławiona. Ducha Świętego mocą zapłodniona. Trójcy Świętej

  • Piątek trzynastego

    Mądrość ludowa głosi, że piątek trzynastego to bardzo pechowy dzień. Człowiek wierzący w Boga z pewnością nie powinien wierzyć w żadne przesądy i zabobony. Niew

  • Modlitwa do Św.Antoniego

    Modlitwa o odnalezienie rzeczy zgubionych lub skradzionych Święty Antoni! Wielką łaską obdarzył Cię Bóg, czyniąc patronem rzeczy zgubionych i skradzionych. Str

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2008/09/04 18:22:13
Chyba masz rację, że po prostu trzeba chcieć. I wybierać rozwiązania, które może nie po drodze (2 sze zamiast jednej), ale mogą przynieść konkretne owoce. Lub chociaż jakieś mądre kompromisy, jeśli nie ma dużych możliwości.
A rutyna - zawsze obecna. Kwestia odpowiedzialności (jak to nazwałaś "szukania winy") w jej ucinaniu nie spoczywa wyłącznie na tym, kto przychodzi do Kościoła. Każdy ma własne rutyny i za animacje tychże jest w pierwszym rzędzie sam odpowiedzialny. Więc niech to nie będzie tak, że np. za rutyniarstwo księdza wierni muszą bić się w piersi (może księdzu byłoby na ręke ;), choć mogą się modlić, by wspierać.
Ja pochodzę z takiej "rutyniarskiej" parafi - zawsze takie same msze, nudne kazania, czytanie z kartki, propozycje dla młodzieży owszem były, ale tylko dla małych grup. Niby wszystko ok, księża robili swoją robotę, wierni swoją. Przez lata nie było powołań z tej parafii, to był dla mnie osobiście jakiś wskaźnik, że jednak czegoś brakowało.
Cóż, dominikanie na pewno się starają, może i Bóg to zauważa i im jeszcze więcej daje siły i entuzjazmu :)
-
2008/09/04 18:47:28
Ale może być inaczej. W mojej parafii kilka lat temu też tak było, ale niestety - księża się zmienili i już nie jest. Jakiś czas temu pisałam o tym notkę - dobry przykład na to, że jak się chce - to wcale dużo nie trzeba :
mojawiarakatolicka.blox.pl/2007/01/Rutyna-wylacza-myslenie.html






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS