Jestem katoliczką. Ale tak naprawdę co to oznacza? Jaki ma to wpływ na moje życie codzienne, na wszystkie małe sprawy, na dokonywane wybory?
Blog > Komentarze do wpisu

Syn marnotrawny

Ewangelia na niedzielę 18 marca

Syn marnotrawny

Przypowieść o zaginionej owcy
Schodzili się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby go słuchać. Faryzeusze jednak i nauczyciele Pisma szemrali: "On przyjmuje grzeszników i jada z nimi". Opowiedział im wtedy tę przypowieść : "Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z  nch, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie szuka tej zaginionej, aż ją znajdzie? A kiedy ją znajdzie, bierze ją z radości ana ramiona. Po powrocie do domu, zwołuje przyjaciół i sąsiadów i mówi im: "Cieszcie się ze mną, bo znalazłęm moją zaginiona owcę" . Mówię wam: Większa będzie radość w niebie z jednego grzesznika. który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia.

Przypowieść o zagubionej drachmie
Albo gdy jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czy nie zapala lampy, nie zamiata domu i nie szuka starannie aż ją znajdzie ? A kiedy ją znajdzie, zwołuje przyjaciólki i sąsiadki i mówi: Cieszcie sie ze mną, bo znalazłam drachmę, która zgubiłam. Mówię wam: Taka sama jest radość wśród aniołó Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca.

Przypowieść o miłosiernym ojcu
Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: "Ojcze, daj mi część majątku, która mi przypada. Wtedy on rozdzielił między nich majątek .   Niedługo potem młodzy syn zabrał wszystko i wyjechał do dalekiego kraju. Tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.  Kiedy wszystko wydał, nastał w tym kraku wielki głód i również i on zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł więc i zatrudnił się u jednego z mieszkańców tego kraju, a on  posłał go na swoje pola, żeby pasl świnie. Pragnął najeść się strąkami, którymi karmiły się świnie,  ale i tego nikt mu nie dawał. Zastanowił sie nad sobą i stwierdził: Tylu najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja ginę tu z głodu. Wstanę i pójdę do mojego ojca i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i względem ciebie. Już nie jestem godny nazywać się twoim synem. Uczyń mnie choćby jednym z twoich najemników. Wstał więc i poszzedł do swojego ojca. A kiedy jeszcze był daleko, zobaczył go ojciec i ulitował się.  Pobiegł, rzucił mu sie na szyję i ucałował go. Syn mu powiedział: Ojcze zgrzesyłem wobec ciebie. Już nie jestem godny nazywaś się twoim synem. Wtedy ojciec powiedział do swoich sług: Szybko przynieście najlepszą szatę i ubierzcie go. Włóżcie mu pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie tłuste cielę i zabijcie je. Będziemy jeść i bawić  się, bo ten syn mój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić.
Tymczasem jego starszy syn był na polu. Gdy wracał i był już blisko domu, usłyszał muzyke i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał,  co sie wydarzyło.  On mu powiedział : Twój brat wrócił i ojciec zabil tłuste cielę, bo odzyskał go zdrowego.. Wtedy rozgniewał się i nie chciał wejść. Wyszedł więc ojciec i zachęcał go do wejścia . Lecz on powiedział do ojca: Tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twego polecenia, ale ty nigdy nie dałeś mi nawet koźlęcia, abym mógł sie zabawić z przyjaciółmi. A gdy wrócił ten twój syn, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, zabiłeś dla niego tłuste cielę.   On mu odpowiedział: Dziecko, ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co moje, należy do ciebie. Przecież trzeba sie bawić i radować, bo ten twój brat był umarły, a ożył, zaginął, a odnalazł się. 

         Ewangelia wg Św. Łukasza, 15 , 1- 32

Dzisiejsza przypowieść o ojcu miłosiernym wydaje się na perwszy rzut oka bardzo niesprawiedliwe. Odruchowo utożsamiamy się z starszym bratem, który trwając wiernie przy ojcu - nie otrzymuje żadnej nagrody. Uhonorowany zostaje natomiast syn-utracjusz . Niesprawiedliwe, prawda ?
Myślę jednak, że tylko na pierwszy rzut oka. Przy głębszej refleksji wygląda już to nieco inaczej. Przede wszystkim - przypowieść ta znana jest powszechnie jako przypowieśc o synu manotrawnym. A tymczasem - przynajmniej w moim wydaniu Pisma Św. - jest mowa o miłosiernym ojcu. I to powoduje już decydująca różnicę. Pokazuje nam wielką miłość Boga, który zawsze na nas czeka z otwartymi ramionami, gotów nas przyjąć z radością. Nie ma zatrzaśniętych drzwi - zawsze możemy powrócić. Nawet najgorszy zbrodniarz ma tą szansę - Boskie Miłosierdzie nie ma granic. 
I czy ta Ewangelia nie jest piękna ?  Pewnie niewiele jest osób, które mogą o sobie powiedzieć, że nigdy nie zboczyły z drogi, stając się w pewien sposób owym synem marnotrawnym.  Czyż  więc nie niesie to dla nas przesłania nadziei, że nie wszystko jest stracone, nawet - jeśli odeszliśmy daleko i na długo ?
A niezależnie od tego - postawa starszego brata też niekoniecznie jest godna naśladowania. Owszem , trwał zawsze przy ojcu, ale odczytując to bardzo literalnie - czy to wszystko ? Czy wystarczy jeżeli z bojaźni nie bedę zabijać, kraść, chodzić w niedzielę do kościoła ? Czy Jezus nie oczekuje czegoś więcej ? I wcale nie ze strachu przed Bożą karą, ale z miłości do Boga ?
Czy nie powinniśmy też się cieszyć z każdego nawrócoengo grzesznika ?  A może powinniśmy stać się "starszym bratem", który odszukuje brata marnotrawnego, podaje mu rękę i przyprowadza go do domu ojca ? ... Jakaż to by byla radość !

niedziela, 18 marca 2007, marzatela












Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: ewcia, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/04/07 17:09:57
piszcie coś ciekawszego






Twoja wyszukiwarka






ministat liczniki.org

Zobacz najciekawsze strony katolickie



Skopiuj CSS